Telewizja pokazała (595)

02.05.2020

Prof. Agnieszka Golec de Zavala, (zajmuje się psychologią społeczną i polityczną), w rozmowie z Jackiem Żakowskim:

W obliczu kryzysu obniżył się próg naszej tolerancji wobec mowy trawy, pustych rytuałów i polityków, którzy je praktykują. Przez ostatnie lata polityka polegała głównie na stworzeniu wrażenia. Wybieraliśmy tych, którzy nam schlebiali, byli swojscy, lepiej sobie radzili w grach marketingowych i lepiej się sprzedawali. Teraz gdy trzeba ratować ludzi, sprawnie zarządzając bezprecedensowym kryzysem, nasi liderzy tego nie potrafią, bo nie ze względu na takie umiejętności zostali wybrani. Zamiast sensownie działać, powtarzają zużyte frazesy. To nas irytuje.

Myślę, że nie dość szybko zorientowali się, że sprawowanie władzy polega teraz na sensownym organizowaniu życia społecznego, nie na tworzeniu zgrabnych opowieści. A jak już się zorientowali i zaczynają próbować, słabo im to wychodzi. W kapitalistycznym społeczeństwie jesteśmy wysoko wyspecjalizowani. Więc do polityki szli ludzie skuteczni głównie w kreowaniu swojego wizerunku. Dobrzy jako produkt, sprawni jako gracze, ale bez większych zdolności przywódczych i organizacyjnych. Walczyli o władzę, obiecując cuda-niewidy, a teraz sobie nie radzą.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\kryzys.jpg

Dodam, że nie tylko wybory nieodpowiednich polityków skutkują nieumiejętnością radzenia sobie władz w trudnej sytuacji, ale także awanse znajomków na wszelkie możliwe stanowiska. Przykład, który opisywałem trzy lata temu:

PiS umie docenić ludzi i szybko dopasowuje tytuły i stopnie do zdolnych ludzi.

Za czasów poprzednich rządów PiS stopień oficerski w służbach uzyskiwano po dwutygodniowym kursie (normalnie – po ośmiu miesiącach). Wtedy też były komendant straży miejskiej w Warszawie, Witold Marczuk, został szefem ABW i Służby Kontrwywiadu Wojskowego i w niecałe dwa lata awansował z podporucznika na generała.

* * *

Brakuje mi pozytywów, aktywności, czegoś, co robiła Pomarańczowa Alternatywa.

Miałbym pomysł na demonstrację, oczywiście z zachowaniem odpowiednich odległości między protestującymi, którzy będą szli w maskach. Protestujący powinni przebrać się za Smerfów i Smerfetki i nieść transparenty „Precz z Gargamelem!”, „Odwalcie się od naszej wioski!”, „Smerf Zgrywus sołtysem!”. Przemaszerowalibyśmy z pieśnią „Smerfne lato” na ustach.

* * *

Fragmenty wywiadu z Andrzejem Lepperem z 2007 r.:

To są potwory polityczne. Tam w ogóle nie ma człowieczeństwa. Zwłaszcza w Jarosławie. […] On sobie zaplanował Polskę swoich marzeń. I się przed niczym nie cofnie, żeby się te marzenia spełniły. […] Główne marzenie jest jedno. Żeby wszystko zostało podporządkowane jego wizji. Za wszelką cenę. A jego narzędziem są kwity. To nieraz jasno wynikało. Przede wszystkim dlatego nie chciał nas [Samoobrony] – podobnie jak wcześniej Platformy – w resortach siłowych, żeby mu nikt nie przeszkadzał w produkowaniu haków. To się odbywa między Jarosławem, Ziobrą i Kamińskim. Ta trójka o wszystkim decyduje. […] Oni się już nie cofną. Ja dawniej myślałem, że dla nich celem jest prezydentura. Ale nie. Wiem z bliskiego otoczenia Ziobry, że im chodzi o władzę przez następne kadencje. Przynajmniej jeszcze dwie. Następne 10 lat chcą rządzić. […] Wiem z rozmów z Jarosławem, jaka ma być Polska jego marzeń. To ma być taka Polska, w której kto jest dla niego niewygodny, ten jest odstrzelony. Kiedyś mówił nam o liście dziennikarzy, którzy go krytykują i których trzeba odstrzelić. My naprawiamy Polskę, a oni nas krytykują. Musimy się zająć ich finansami, posiadłościami. Pokażmy ludziom, kto ich finansuje, kto ich sponsoruje.

Kontrola nad Trybunałem to jest wielkie marzenie Jarosława. […]

Cały wywiad: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/225840,1,jak-uwodzi-jaroslaw-kaczynski.read

* * *

W telewizji fachowcy odpowiadają na pytania widzów dotyczące głosowania w wyborach. Pewna pani pyta: – Moi rodzice są u mnie zameldowani ale mieszkają teraz w Wielkiej Brytanii. Co mam zrobić z ich pakietami wyborczymi? – No nic nie trzeba robić, mówi prawniczka.

A mnie przypomniał się nieoceniony Jarosław Gowin, który już siedem lat temu wystąpił z ciekawą propozycją, aby rodzice mogli dodatkowo głosować za swoje nieletnie dzieci. Może teraz dzieci mogłyby zagłosować za nieobecnych rodziców?

Komentatorzy zwracali wtedy uwagę na fakt, że dzieci często mają już wyrobione poglądy na pewne sprawy i nie chciałyby aby w ich imieniu ktoś podejmował decyzje, które im się nie podobają.

Mnie ta niemądra propozycja zainteresowała od strony technicznej. Powiedzmy że rodzina ma troje nieletnich dzieci. Tata jest zwolennikiem SLD, mama woli partię Gowina. Ile dodatkowych głosów będzie przysługiwało każdemu z rodziców?

* * *

Z powodu koronawirusa zmarł Luis Sepúlveda Calfucura – chilijski pisarz, dziennikarz, reżyser i scenarzysta filmowy, aktywista polityczny i ekologiczny. Był ochroniarzem prezydenta Allende. Po przewrocie w 1973 r. został aresztowany, był torturowany, skazany na 28 lat więzienia „za zdradę i wywrotowość” i dopiero dzięki staraniom Amnesty International został po trzech latach zwolniony.

Małgorzata Kąkiel („Przegląd”) pisze jak traktowano wtedy więźniów:

W przesłuchaniach oprócz Chilijczyków brali udział Brazylijczycy, Amerykanie z Departamentu Stanu, Argentyńczycy z grup paramilitarnych, włoscy neofaszyści. Razili prądem (sanitariusze „mocowali nam elektrody w odbycie, na jądrach, dziąsłach, języku, a potem osłuchiwali nas, żeby przekonać się, kto udaje, a kto rzeczywiście stracił przytomność podczas kaźni” – „Express Patagonia”), wyrywali paznokcie, trzymali w karcerach.

O tym wszystkim wiedzieli Polacy, którzy w 1999 r. pojechali do Wielkiej Brytanii, aby złożyć hołd dyktatorowi gen. Pinochetowi, zatrzymanemu przez tamtejsze władze, i zawieźć mu ryngraf. Byli to politycy Michał Kamiński i Marek Jurek oraz dziennikarz Tomasz Wołek. Poseł Kamiński powiedział wtedy: „To manifestacja solidarności ze starym człowiekiem, któremu dziś lewica chce zrobić krzywdę, ponieważ przed laty obnażył jej słabość i nędzę”.

* * *

Służba zdrowia, a szczególnie sanepid, nie potrafi przestrzegać procedur. Kolejny opisany przykład:

Pan Majewski przeszedł operację w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie. Ponieważ miał kontakt z zarażonym pracownikiem szpitala, zrobiono mu test na koronawirusa – tuż przed wypisaniem ze szpitala.

Dostaje polecenie odbycia kwarantanny. O tym, że ma pozytywny wynik testu, dowiaduje się po tygodniu nieoficjalnie od pracownika szpitala, a potem monitując mailem szpital. Udaje się do innego szpitala na leczenie. Sanepid nic wie o jego chorobie, sanepid i policja dowiadują się dopiero od niego o tym, że jest chory. Syn, który go przywiózł ze szpitala i mógł się zarazić, czekał 10 dni na przeprowadzenie szybkiego (!) testu na koronawirusa.

Policja przyjeżdża przez szereg dni codziennie do pana Majewskiego do domu sprawdzić, czy przestrzega kwarantanny, w tym czasie jest on w szpitalu, a potem policja przyjeżdża do już zdrowego pana Majewskiego, bo takie zlecenie otrzymała z sanepidu.

Oczywiście próby dodzwonienia się gdziekolwiek i wyjaśnienia swojej sytuacji są nieudane – telefony zajęte lub nie odpowiadają.

Jeżeli epidemia się nasili – system do końca padnie. A przecież w opisanym przypadku i wielu podobnych nie chodzi o brak sprzętu czy niebezpieczeństwo kontaktu. Dodać należy informację, że sprowadzone z wielkim szumem maseczki z Chin nie mają żadnych certyfikatów jakości i nie nadają się dla służby zdrowia. Może by rząd zatrudnił paru fachowców, zanim wydamy wszystkie pieniądze?

* * *

W mediach na okrągło o korespondencyjnych wyborach. Jeden z kandydatów na prezydenta pokazał kartę do głosowania (nie wiadomo skąd ją ma). I karta i procedura głosowania są skandaliczne i nie gwarantują bezpieczeństwa głosowania. Karty mają być rozesłane tak, jak rozsyła się ulotki i nie sposób sprawdzić, kto je otrzymał i co z nimi zrobił.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\595 b.jpg

* * *

Na początku lat 70. mój ojciec miał wystąpienie u ekonomistów i powiedział, że jeżeli będziemy dalej prowadzili taką politykę gospodarczą, to wkrótce pójdziemy z torbami. Głos z sali: – Dokąd?

Kiedyś, na przykład za komuny, gdy było źle, to można było sobie pomarzyć, że fajnie byłoby wyjechać do innego kraju. Marzeniem wielu Polaków była Ameryka. Wirus pokazał, że nigdzie nie jest dobrze. Wszędzie można stracić pracę, zarazić się, wszędzie zdarzają się głupie decyzje władz i ludności.

Z doniesień wynika (ale czy to prawda?), że takim krajem, który sobie poradził z epidemią, ma mądrą panią premier i władza ma zaufanie ludzi, bo nie oszukuje, jest Nowa Zelandia. Jednak nawet w najlepszym kraju można trafić na pechowy układ. Pozostaje posłuchać rady Timura Szaowa z jego piosenki „Nie kuri” („Nie pal”): Nie brasaj żenu, nie brasaj stranu, nie brasaj durnyje priwyczki… (Nie porzucaj żony, nie porzucaj kraju, nie porzucaj głupich nawyków…).

* * *

Zdaje się, że nasi decydenci nigdy nie chodzili do przedszkoli, albo po prostu nie bawili się z innymi dziećmi. Teraz odmrożono zakaz działania żłobków i przedszkoli i zaopatrzono to warunkiem, aby dzieci utrzymywały między sobą odpowiednie odległości. To jest typowy problem szyszki. W dodatku narzucono wymaganie, aby w grupie przypadającej na wychowawcę było nie więcej niż 12 dzieci. A co z resztą? Będzie trzyzmianowa praca? Zapewne wychowawca też nie powinien zbliżać się do dzieci, nawet gdyby chciały pójść do ubikacji.

Wydaje się takie decyzje, a ich wdrożenie powierza się samorządom – jeżeli coś się stanie, to nie z winy rządu. Może od razu znieść wszystkie restrykcje i ogłosić, że można robić wszystko, ale na własną odpowiedzialność? Problem ten rozwiązał kiedyś Ostap Bender, bohater książki „Dwanaście krzeseł”, który — będąc ratownikiem na plaży — wywiesił informację: „Ratowanie tonących jest sprawą samych tonących”.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Aaaa.jpg

* * *

Czy ktoś z Państwa słyszał ostatnio coś optymistycznego? Jeżeli już to raczej zapowiedź, że nie będzie jeszcze tak źle, jak się spodziewaliśmy. Pomijam sprawy osobiste, bo zaciemnia je sytuacja ogólna. Wystarczy posłuchać, co wygaduje Trump czy Duda albo Morawiecki i od razu robi się smutno, szczególnie kiedy uświadomimy sobie, że mają wciąż poparcie znacznej części elektoratu. „Swój” polityk czy ksiądz jest osobą, po której wszystkie złe działania, kłamstwa i chamstwo spływają jak woda po gęsi. I nic nie wskazuje na to, żeby cokolwiek miało odmienić ten grząski bezwład. Pozostaje nam tylko cieszyć się tym, że nas coś przykrego ominęło:

Tadeusz Boy-Żeleński

Joie de vivre

pieśń ku pokrzepieniu serc

Wszystko dziś biada: «lepiej wcale nie żyć»
I pesymizmu słychać zewsząd jęk:
A jednak, państwo, zechciejcie mi wierzyć,
Życie jest piękne, życie ma swój wdzięk;
Umieć je cenić, to pierwsza zaleta,
Nie żądać więcej, niż nam może dać:
Wówczas, braciszku, jak mówi poeta,
Garściami rozkosz zewsząd będziesz brać!
Choć wszystko wezmą ci losy przeciwne,
Pociechę pewną zesłał dobry Bóg:
To — że tak powiem — szczęście negatywne, 
Tego nie wydrze ci najsroższy wróg;
Gdyś tego szczęścia przeniknął sekreta,
Pogodny idziesz wśród gromów i burz,
Gdzie nogą stąpisz — jak mówi poeta — 
Wszędzie ci życie kwitnie wieńcem z róż!
Wszędzie radości znajdziesz nowe źródło
I do rozpuku śmiejesz się raz w raz;
Patrzysz, jak grzebią jakieś stare pudło,
Pomyślisz sobie: na mnie jeszcze czas!
Przystaniesz sobie za trumienką z boku,
Posłuchasz śpiewu i żałobnych mów,
Dziewczątko małe uszczypniesz gdzieś w tłoku,
Już się od dawna tak nie czułeś… zdrów. 
Wyjdziesz na miasto dla użycia ruchu,
Z daleka widzisz jakieś twarze dwie:
To Rydel komuś wierci dziurę w brzuchu,
Pomyślisz sobie: dobrze, że nie mnie! 
Niedługo szukasz za nową podnietą — 
Na «Warszawskiego» do kawiarni idź:
Przeczytasz sobie Hösicka felieton,
No i sam powiedz: czy nie warto żyć?
W zimowy wieczór spieszysz do teatru,
W fotelik miękki rozkosznie się wtul:
Ciepło, zacisznie, ni śniegu, ni wiatru,
Tragedii sobie wysłuchasz jak król!
Z piątego aktu prosto na kolację,
W gazetce znowu jest nowinek dość:
Tu masz bankructwo, tam znów licytację,
Z trzeciego piętra zleciał jakiś gość!
Tak sobie chodzisz wesoły jak ptaszek,
Radosną wszędzie życia widzisz twarz;
Wreszcie znużony i syt już igraszek
Wracasz do domu: własny kluczyk masz;
Słychać szmer jakiś: zaglądasz przez szparkę:
I jak tu człowiek się nie cieszyć ma — ?
Tam ktoś… ten… tego… właśnie twą kucharkę.
Pomyślisz sobie: dobrze, że nie ja!
Śmiejesz się błogo przed zamknięciem powiek
I dziękczynienia czynisz korny gest — 
Byle chciał tylko, znajdzie szczęście człowiek,
Nie ma co mówić: dobrze jest, jak jest!
Więc choć świat biada: «lepiej wcale nie żyć»
I pesymizmu słychać zewsząd jęk,
Najmilsi bracia, zechciejcie mi wierzyć,
Życie jest piękne, życie ma swój wdzięk!!

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. mmm777 03.05.2020
    • Yac Min 03.05.2020
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com