Telewizja pokazała (597)

09.05.2020

To, co się wyrabia w związku z wyborami prezydenckimi, to już nie cyrk, ale jakaś koszmarna farsa. Kłamstwa, próby przekupstwa, trwanie w uporze wbrew elementarnej logice, karkołomne pomysły – wszystko ma na celu przepchnięcie wyborów w maju, bo tego zażądał Kaczyński. Nie jest to nowość, ale w tej kadencji i przy rządach PiS widać, do jakiego wynaturzenia doszła polityka.

Handlowanie głosami uważa się za coś normalnego. A szczególnie smutne jest to, że elektorat nie uważa takich machlojek za przestępstwo przeciwko etosowi posła. W mediach spokojnie rozważa się, ilu posłów da się przekupić stanowiskami dla siebie i swoich rodzin. Może by wprowadzić oficjalnie zwyczaj kupowania stanowiska parlamentarzysty, tak jak kiedyś kupowało się stanowisko oficera w wojsku? Przed głosowaniem nad jakąś uchwałą można by urządzić licytację – ile można dostać za każdy wspierający ją głos.

Ciekawe, czy posłowie katolicy, a jest ich większość, traktują takie handlowanie w polityce jako grzech i spowiadają się. Chyba nie, bo nie słyszałem, żeby księża kiedykolwiek potępili takie praktyki.

Zainteresowało mnie, czy politycy mają swojego patrona. Owszem, mają, to Tomasz Morus. W XVI w. poniósł śmierć „za opowiedzenie się za Kościołem i nierozerwalnością małżeństwa” (odmówił udziału w koronacji Anny Boleyn na królową Anglii). Jan Paweł II, który ogłosił go patronem 10 lat temu, wskazał w liście apostolskim na „odczuwaną w środowisku polityki i administracji państwowej potrzebę wiarygodnych wzorców, które wskazywałyby drogę prawdy w obecnym momencie dziejowym, gdy mnożą się trudne wyzwania i trzeba podejmować bardzo odpowiedzialne decyzje”. Obecnie te odpowiedzialne decyzje dotyczą przeforsowania wyborów prezydenckich w maju, a kupowanie głosów posłów czy senatorów to są środki, które uświęca szczytny cel – nienarażenie się na gniew prezesa. A ten gniew może skutkować usunięciem ze stanowisk i zakończenie szlachetnej misji podnoszenia Polski z ruin.

Jeśli pominie się wszystkie wzniosłe hasła rzucane przez władzę i opozycję, to w końcu chodzi tylko o to, kiedy elektorat wreszcie trochę przejrzy i zorientuje się, że Duda jest marnym prezydentem. A zorientuje się niestety nie na skutek jakiegoś zmądrzenia, ale gdy sytuacja gospodarcza w Polsce zrobi się marna, PiS się wyprztykał z forsy, wiele osób będzie w trudnym położeniu. Duża część elektoratu łyka przechwałki Dudy, który jest przedstawiany jako jeden z głównych sprawców tego, co dobre – to on załatwia maseczki i sprzęt, on spowodował przyznanie 500+, on zdecydował o rozpoczęciu inwestycji bałtyckiej itd., premier skromnie trzyma się z tyłu. Nasz elektorat w dużej mierze nie orientuje się, jakie są prerogatywy prezydenta, więc tak jak obecnie jest on chwalony, bo jest „dobrym gospodarzem”, tak za jakiś czas będzie potępiany za dolegliwości, które nie mają z nim nic wspólnego i wtedy nie zostanie wybrany na drugą kadencję.

* * *

Fragment listu czytelnika „Przeglądu”:

Działając w Szwecji na rzecz Solidarności, organizując pomoc szwedzkich związków zawodowych i zbiórki pieniędzy, wspierając więzionych działaczy związku, nigdy nie przypuszczałem, że pomagam w budowie przyszłego państwa kapitalistycznego.

Nie mogłem też przypuszczać, że buduję potęgę Kościoła katolickiego, że powstanie IPN, że znów będzie można otwarcie głosić hasła antysemickie i nacjonalistyczne, że polski premier będzie honorował „żołnierzy wyklętych” i akowców kolaborujących z hitlerowskimi Niemcami.

* * *

Stanisław Tym pisze: W placówkach medycznych na Dolnym Śląsku trwa gorączkowa, acz śmiała wymiana kadr. Na pisowskie. I tak szefem Centrum Transplantacji Komórkowych we Wrocławiu został, w miejsce wybitnego lekarza, specjalista z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Centrum Rehabilitacji w Kamiennej Górze objął zaś związany z partią rządzącą magister teologii.

Przytaczane przez Tyma fakty wpisują się w długą listę podobnych. Partia Nowoczesna opublikowała swego czasu w internecie „listę Misiewiczów”, gdzie można znaleźć wiele przykładów takich karier. Takie listy powinny wisieć na plakatach w całej Polsce.

Polska zdaje się naśladować hasło Trumpa „Najpierw Ameryka!” i stara się wszędzie zaznaczać odrębność naszego kraju, szczególnie od Unii, która zdaniem PiS nic Polsce nie pomaga, a stale czegoś wymaga. Wersja polska formalnie brzmiałaby „Najpierw Polska!”, ale w praktyce jest to „Najpierw PiS!”.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\PiS forsa.jpg

W systemach tzw. realnego socjalizmu partia kontrolowała urzędników. O kierunkach działań decydowało Biuro Polityczne, a każdy urzędnik musiał się liczyć z uwagami członka Biura czy sekretarza KC, który nadzorował jego działkę. Tu podobną funkcję pełnią rodziny i znajomi rządzących, z tym że nie mają jakiejś linii ideologicznej. Podobne jest jedno: mamy się utrzymać u władzy, bo to daje profity.

* * *

Polityce prof. Grzegorz Ekiert uzasadnia, że mamy koniec demokracji w Polsce i przewiduje długie wychodzenie z tego, a i to przy sprzyjających okolicznościach, których na razie brak. Myślę, że może nie potrwa to tak długo, mimo sparaliżowania prawa i opanowania mediów publicznych oraz bezmyślności dużej części elektoratu.

Po pierwsze, PiS wyprztykał się z pieniędzy, a będzie ich potrzeba dużo, bo wirus spowodował długotrwały kryzys. Kiedy ludzie nie będą mieli pracy i jedzenia, zbuntują się – już się pojawiły protesty. Po drugie, PiS nie umie rządzić, a nawet ze zwykłym zarządzaniem ma kłopot. Wyrzucono wielu fachowców, przyjęto mnóstwo dyletantów, a wszystko tkwi w skorupie biurokracji, gdzie patrzy się na minę przełożonego i stara się nie narażać. Po trzecie, żeby nie wiem jakie przywileje przyznać służbom, nie będą się narażać na kary po zmianie władz i nie wystąpią ostro przeciw protestującym. Wiadomo, że karze się zwykle miecz i rękę, która go trzymała, a nie głowę, która to wszystko wymyśliła i przygotowała.

* * *

Czy Państwo też mają wrażenie, że rządzą nami durnie? Już nie raz media przytoczyły historie zachorowań, kiedy to osoba bez objawów choroby, często lekarz, zaraża wiele innych osób, bo nie została zbadana. Często też lekarz łapie wirusa od pacjenta, bo pacjent nie został zbadany pod tym kątem. Ale władze medyczne upierają się, żeby badać tylko te osoby, które mają już widoczne objawy choroby. Nie badają też ludzi odesłanych na kwarantannę z podejrzeniem zarażenia ani lekarzy, którzy często stykają się z chorymi. Lekarze podają przykłady, jak ograniczyli rozprzestrzenianie się zakażeń w szpitalu przez zwiększenie liczby badań pacjentów i wychwycenie chorujących bezobjawowo.

W czym rzecz? Należy przypuszczać, że władze nie przygotowały się na epidemię i nie mają środków ani możliwości przeprowadzenia takich koniecznych badań. Ale zamiast się przyznać i powiedzieć, że wkrótce to nadrobią, wciskają kit o badaniach tylko przy wystąpieniu objawów, a nawet blokują wniosek o badanie personelu medycznego raz na tydzień.

Taka postawa pociągnie za sobą o wiele więcej kłopotów, bo pojawią się nowe trudności, a władze będą szły w zaparte, aby tylko nie przyznać się do błędów czy zaniedbań.

* * *

Zastanawiam się czasem, dlaczego mimo koszmarnych rządów PiS, ich kłamstw, niedotrzymywania obietnic itd., partia ta ma wciąż duże poparcie. Na pewno jest to uleganie zręcznej propagandzie. Ale też jest to niska świadomość elektoratu o tym, jak wyglądają rządy prawa, jakie są obowiązki parlamentarzystów i w ogóle polityków, jakie czyny są niedopuszczalne. Wielu wydaje się, że skoro ci ludzie robią to, co robią i tak mówią, to jest to normalne. Można więc być politykiem i jednocześnie chamem, można nie wywiązywać się z obietnic, można dopuszczać do kumoterstwa, nieporadności rządzenia itd.

Jest jak w przedwojennej anegdocie o pewnym przyjezdnym Żydzie w New Yorku, który wszedł do żydowskiej restauracji, gdzie kelnerami byli sami Chińczycy i zdziwił się, że wszyscy oni mówią w jidysz. Pochwalił właściciela za obsługę i jedzenie i zapytał, jak mu się udało Chińczyków nauczyć jidysz. – Cśśś, powiedział właściciel, oni myślą, że mówią po angielsku.

Czy nasz elektorat zorientuje się kiedyś, że ci, co u nas rządzą, nie mówią po angielsku?

* * *

W NaTemat ukazał się ciekawy wywiad Anny Dryjańskiej z prof. Moniką Płatek o obecnej sytuacji. Poniżej fragmenty:

– Mnie się wydaje, że to się zaczęło 22 listopada 2013 roku, kiedy sejm przyjął ustawę, która pozwala ludzi po odbyciu kary zatrzymywać nadal w izolacji. Ustawa była zrobiona pod pretekstem bezpieczeństwa, pod pretekstem przeciwdziałania temu, żeby bandyci, bestie, zaraz wychodzili na wolność. Ale żeby tę ustawę przeprowadzić, Gowin, który był wówczas ministrem sprawiedliwości, doprowadził przy zgodzie całego sejmu, i działo to się za czasów Platformy, do tego żeśmy połamali podstawowe zasady konstytucyjne i podstawowe zasady prawa karnego.

Kiedy raz się zgwałci prawo, kiedy raz się złamie zasady, kiedy się sprawdzi, co trzeba zrobić, żeby ludzie się zgodzili na połamanie podstawowych zasad, to potem już leci. Jeżeli całe społeczeństwo doprowadza się do sytuacji, w której godzą się, że to, czego robić nie wolno – prawo karne nie działa wstecz, dwa razy za to samo nie można karać, nie można stosować surowszych kar, nie można udawać, że coś nie jest więzieniem, kiedy jest więzieniem – kiedy to wszystko się robi, a ludzie się na to godzą, to muszą się również liczyć z tym, że skoro raz złamaliśmy konstytucję i zostało to zaklepane, to dlaczego ludzie, którzy są u władzy, mają się z nami liczyć?

Wcześniej się zdarzyło jeszcze coś innego i proszę zobaczyć – to jest ten sam mechanizm. Wcześniej Trybunał Konstytucyjny zaklepał decyzję nieprzyzwoitą, niemoralną, pozwalającą na to, żeby wszystkim, którzy pracowali w dawnych służbach bezpieczeństwa obciąć emeryturę o 20 procent. To jest niemoralne, ponieważ pacta sunt servanda – dotrzymuje się umów. Jeżeli władza, która ma nade mną władzę, do czegoś się zobowiązuje, to oczywiście pojedyncze decyzje można zmieniać, bo jeśli ktoś był bandytą, to mu się nie należy, ale nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej. A skoro pokazaliśmy, że można ludzi potraktować z buta, jeśli się tylko uzasadni i powie: to są bestie, to są kanalie, to są bandyci, a my wszyscy przyklaśniemy, to tak naprawdę pokazujemy tym, co się do tej władzy dorwali, nawet zgodnie z zasadami demokratycznymi, że oni się nie muszą z nami liczyć.

Jak jest pandemia, to się ogłasza stan klęski żywiołowej i w tym czasie nie organizuje się wyborów i w tym czasie nie zmienia się konstytucji. To jest powiedziane literalnie. Władza, która uporczywie nie chce wprowadzić stanu klęski żywiołowej, co więcej, pan Adam Bielan mówi w ten sposób: władza nie może wprowadzić stanu klęski żywiołowej, bo to by oznaczało, że musielibyśmy płacić ludziom za to, żeśmy zakazali im działalności gospodarczej.

Państwo okradnie własnych obywateli i własne obywatelki! Władza nie zrobi tego, do czego jest zobowiązana.

Oczywiście Bielan wykazuje się też brakiem wiedzy i niedoczytania tego, co prof. Łętowska już od bardzo dawna powtarza: w momencie, kiedy mamy stan klęski żywiołowej, ewentualne odszkodowania są znacznie niższe niż bez tego stanu, więc to nie o to chodzi. Brak uznania, że mamy do czynienia ze stanem klęski żywiołowej jest też bardzo dobrym papierkiem lakmusowym. Na jakiej podstawie pozbawia nas się prawa do prowadzenia działalności gospodarczej? Nie można pozbawić podstawowych wolności i praw konstytucyjnie zagwarantowanych, bez wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

– Dwóch nieodpowiedzialnych facetów, jeden, który nawet nie potrafi się posługiwać kartą bankową, prowadzić samochodu, decyduje o naszym losie i życiu. Drugi, który ma ambicję i który ma praktykę w bezpiecznym rozwalaniu po kolei najpierw wymiaru sprawiedliwości, następnie edukacji, po to, żeby się utrzymać przy władzy. A miał szansę dzisiaj zablokować ustawę, która jest od początku do końca niekonstytucyjna i w ten sposób wymusić wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Można było dzisiaj przywrócić stan, który wymagany jest w konstytucji. Dla prymitywnych prywatnych ambicyjek.

– Słucham nie polityków a specjalistów lekarzy i nie ministra, który pozwala sobie na to, by będąc lekarzem kłaść na szali nasze zdrowie — dla braku charakteru? Braku odwagi? Własnych interesów politycznych?

– Moment, w którym władza rządzi, a my jesteśmy obywatelkami i obywatelami równymi, a pozwala sobie nam mówić, kto jest lepszy, a kto gorszy i dzielić ludzi na tych, którzy są OK, bo z nami, i na gorszy sort, którzy nie są z nami, to to jest już moment, kiedy nasza fizyczna stabilność, nasze życie jest zagrożone przez bardzo możliwe zupełnie nieodpowiedzialne działania tej władzy, która może się objawić już nie w postaci koronawirusa, ale zamachu na nasze życie i zdrowie. Jaką mamy pewność, skoro policjant może nie dawać mandatu panu Kaczyńskiemu za to, że wkracza w dużej liczbie ludzi na cmentarz, żeby postawić świeczkę na grobie swojej matki, ale może dać mandat za to samo pani, która nie ma władzy? Jaką mamy gwarancję, że to, co robimy, będzie oceniane według prawa, a nie według widzimisię tych, którzy są u władzy? Czyli tutaj tak naprawdę nasza suwerenność wewnętrzna, nasze bezpieczeństwo życia, wolności, posiadania jest bardzo zagrożone i z tego też trzeba sobie zdawać sprawę. Przestają działać reguły.

– [Ewentualne stwierdzenie przez SN, że głosowanie, które się nie odbyło, jest nieważne], to jest splunięcie w twarz komukolwiek, kto w tym Sądzie Najwyższym wyda decyzję zgodną z życzeniem władz. Ale to jest też powiedzenie nam wszystkim – spadajcie na drzewo, nie ma tu sądów, są atrapy, które możemy wykorzystywać dla naszych celów, po to, żeby realizować sobie nasze cele polityczne waszym kosztem.

– Jesteśmy w sytuacji, w której bardzo możliwe, że nie będzie żadnych wyborów. Zasady są proste: wyborów się nie bojkotuje, na wybory się chodzi, oddaje się głos. Natomiast nie bierze się udziału w czymś, co legitymizuje bezprawie.

– Pan, który dzisiaj siedzi na stołku prezydenta, również z racji tego, że jesteśmy społeczeństwem tak słabo przygotowanym do uczestnictwa w demokratycznym społeczeństwie, wygrałby je, wygrałby je w normalnych warunkach zrobionych na normalnych zasadach, z normalnym komitetem wyborczym, ze sprawdzeniem tego, z brakiem podejrzenia, że jest to wszystko sfałszowane. [Robi się to] właśnie po to, żeby mieć kogoś, kto jest popychadłem, kto nie ma władzy, kto w związku z tym musi wiedzieć, że jest uzależniony od woli innego człowieka i musi spełniać wszystkie jego żądania.

* * *

Wybory.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Hołownia.jpg

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Andrzej Goryński 2020-05-09
  2. Yac Min 2020-05-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com