Dariusz Wiśniewski: Sterylna Polska Krzysztofa Bosaka

16.05.2020

W atmosferze odradzania się nazistowskich sentymentów, religijnego fundamentalizmu oraz w perspektywie nadchodzącego kryzysu gospodarczego, propozycja ustrojowej zmiany w kierunku opresyjnego państwa wyznaniowego nie powinna dziwić.

Musi jednak budzić przerażenie.

Wyszedł z nią niedawno przedstawiciel Konfederacji, Krzysztof Bosak, młody człowiek o niewinnej twarzy licealisty. Swoje myśli o szczęśliwym państwie i narodzie spisał w programowej broszurce „Nowy Porządek”. Jako przedsmak, gdyby ewentualnie został wybrany prezydentem.

Jeżeli ktoś należy do „gorszego sortu” i myśli, że nic więcej już mu nie grozi, to niech przeczyta tę broszurkę. Nie jest to fantazja. Historia dowodzi, że ludzkość w okresie przeciągającego się zagrożenia i niepewności, zawiedziona racjonalnymi próbami polepszenia sobie losu, decyduje się nieraz udzielić wsparcia totalitarnym propozycjom. Dobrzy zwykli ludzie, pracujący i studenci, są skłonni pod wpływem strachu poświęcić całe grupy społeczne, niczym ofiarę błagalną, jeżeli ta zbiorowa zbrodnia przyniesie im zaledwie obietnicę poprawy bytu, albo tylko wytłumaczy mizerię prowadzonej egzystencji. „Porządek” Bosaka zawiera taką propozycję.

Ale „Porządek” to przede wszystkim ilustracja wiecznej tęsknoty człowieka (i dziecka) za sielankowym, a więc bezpiecznym narodem homogenicznym, którego wszyscy członkowie są rasowo, ideologicznie i narodowo jednakowi. Gdyż wtedy, rozumuje Bosak, a pewnie też i Godek i Terlikowski, nie będzie żadnych konfliktów pomiędzy obywatelami i na linii obywatel-państwo. Z prostego powodu – ponieważ na ziemi zapanuje Królestwo Boże.

(Przy okazji: czy nie jest to popularny motyw wielu horrorów, gdzie grupa obłąkanych ludzi chce uszczęśliwić ludzkość, potem następuje rzeź, bo niektórzy mają inną koncepcję szczęścia i nie chcą się jej wyrzec, a na końcu jakimś cudem zwycięża dobro?).

W „Nowym Porządku” chrześcijanie mają stanowić uprzywilejowaną klasę. Według Konfederaty Bosaka ci, którzy z jakichś powodów nie podporządkują się teokratycznemu prawu, nie będą chronieni przez Konstytucję. Co to oznacza? Bosak nie wdaje się w szczegóły, gdyż prawdopodobnie nie potrafi sobie ich wyobrazić, ale my, zwłaszcza starsi od Bosaka, możemy się domyślać.

Przed kościelnymi małżeństwami (innych nie będzie) staną konkretne zadania do wykonania. Jak przez produkcyjnymi zakładami w Sowietach. Spośród nich prokreacja będzie najważniejsza. Konkubinaty będą ścigane prawem, podobnie gender oraz korekcja płci. Ateiści wykluczeni ze wspólnoty. Aborcja to ciężka zbrodnia, związki jednej płci surowo zakazane. Bosak zadbał również o czystość narodu, chroniąc go przed rasowymi i narodowymi „domieszkami” odpowiednimi zapisami w nowej Konstytucji.

Wizja Bosaka jest rasistowska, infantylna i wcale nie nowa. W przeszłości wielokrotnie już próbowano realizować jej różne wersje. Każda niemal próba pozostawiała po sobie ogrom cierpienia, krew i tysiące wykluczonych ludzi. Wspólnota, która początkowo zgodziła się na te okrucieństwa, po jakimś czasie, widząc, że „nowy porządek” zagraża niemal każdemu, pozbawia wreszcie władzy obłąkanego człowieka. I życie powraca do swojej różnorodności, chociaż znacznie wolniej niż w horrorach z happy endem.

Ale pamflecik już o tym nie mówi. Być może dlatego, że ma tylko 36 stron.

Dariusz Wiśniewski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. dawniej_kuba 2020-05-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com