Zbigniew Szczypiński: Co może mały a co duży…

03.06.2020

Photo by Jo-B on Pixabay

O tym, że duży może więcej, wiemy wszyscy. Ta banalna prawda potwierdza się tak w teorii organizacji, jak i w życiu codziennym. Te nieliczne sytuacje, w których mniejszy może więcej potwierdzają tylko ogólną prawdę przytoczoną na wstępie.

No to do rzeczy…

Kilka tygodni temu cała Polska widziała, jak Jarosław Kaczyński wjechał wraz z obstawą w alejki powązkowskiego cmentarza, mimo że był on zamknięty z powodu pandemii. Dla prezesa bramy zostały otwarte tak szeroko, by zmieścił się służbowy samochód wiozący jego i osobistą ochronę. Obecność ochrony na zamkniętym dla publiczności cmentarzu to jeszcze jeden dowód strachu prezesa przed „zwykłymi” ludźmi, większy nawet niż stała obecność ochroniarzy na sejmowych korytarzach – jak dotąd nie ma ich tylko na sali sejmowej, tam jednak zastępują ich ochroniarze – posłowie, zajmujący miejsca w najbliższym sąsiedztwie swojego prezesa.

To prosty opis tego, co mały (wzrostem) ale wielki (ambicjami) człowiek, rządzący europejskim krajem średniej wielkości, zrobił w dniu rocznicy katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób. Bliscy tych osób nie mieli szansy na nawet piesze wejście na zamknięty cmentarz. Trwa licytacja na opowieści: kto był władny zamknąć cmentarz, czy cmentarz był zamknięty, czy nie istniały możliwości uzyskania zgody na wejście, czy prezes złamał prawo, czy go nie złamał…

To nie ma sensu.

Wjeżdżając na cmentarz przez otwartą specjalnie dla niego bramę, za którą zostali inni ludzie, też mający groby swoich bliskich, będących też ofiarami tej samej smoleńskiej katastrofy, prezes rządzącej Polską partii pokazał, kim jest naprawdę. To nie jest zwykły poseł, to prezes wszystkich prezesów rządzących teraz Polską. Każdy mógł zobaczyć, dla kogo są zakazy, a kogo one nie obowiązują. Takich przykładów znamy wiele – nazbierało się ich ogrom w trakcie tych kilku lat, w których zrządzi Zjednoczona Prawica a w niej Prawo i Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński.

To, co różni te sytuacje, to klimat moralny, poczucie elementarnej przyzwoitości. Szacunek dla zmarłych, atmosfera cmentarza to jednak coś innego niż przywileje władzy demonstrowane codziennie przez rządzących — patrz patrol WSW, zatrzymujący ruch uliczny, by jezdnię przekroczyć mógł minister obrony Antoni Macierewicz tam, gdzie chciał, i nie musiał przejść dwadzieścia metrów dalej, gdzie była „zebra” dla zwykłych pieszych.

Tamto to było Bizancjum, a to, co teraz, to zwykła obrzydliwość. Bizancjum demonstrowane w zachowaniach małych ludzi rządzących w średniej wielkości europejskim kraju.

A co może duży człowiek z jeszcze większymi ambicjami w naprawdę dużym kraju, jakim są Stany Zjednoczone AP ?

Duży człowiek z jeszcze większymi ambicjami, jakim jest niewątpliwie prezydent Donald Trump, w czasie, gdy Stany przeżywają jeden z najtrudniejszych momentów w najnowszej swej historii, gdy w wielu miastach, w tym w Waszyngtonie, wprowadzona jest godzina policyjna, gdy leje się krew i są zabici i ranni wykonał następujące działania:

— Złożył wieniec w kościele poświęconemu Janowi Pawłowi II – naszemu, polskiemu papieżowi z czysto politycznych pobudek. To, że tak było, świadczy ostra reakcja najwyższego rangą katolickiego duchownego w Stanach Zjednoczonych, który złożył ostry protest przeciwko wykorzystywaniu miejsc kultu religijnego dla politycznych celów.

— W dniu, w którym pod Białym Domem odbywała się całkowicie pokojowa demonstracja, (żadnych sklepów nikt nie rabował, zresztą ich tam nie ma, nikt nie przewracał i nie palił policyjnych samochodów, był pełen spokój i kultura) prezydent Trump nakazał policji zabezpieczyć korytarz, którym on, prezydent, uda się do stojącej obok Białego Domu jakiejś świątyni i stanie tam, przed kamerami, z biblią w ręku.

Jak prezydent kazał, tak policja zrobiła – za chwilę, przez tłum przebiegał pusty korytarz dla prezydenta Trumpa. Policja dla realizacji postawionego przed nią zadania użyła wszystkich środków łącznie z gazem pieprzowym, którym rozganiała pokojowo manifestujących ludzi.

To pokaz tego, co może duży. On naprawdę może wiele.

Ale nawet ten duży amerykański prezydent też walczący o reelekcję nie przekroczył granicy obrzydliwości, jaką była wizyta na zamkniętym cmentarzu, wjazd samochodem wraz z ochroną…

Parę lat temu karierę medialną w Polsce robiło hasło – małe jest piękne. Nie było prawdziwe ani wtedy, ani teraz.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk


Ur. 11 sierpnia 1939 w Gdyni – poseł Unii Pracy na Sejm II kadencji. Działał w pierwszej „Solidarności”. Po ponownej legalizacji związku, od 1991 kierował Ośrodkiem Badań Społecznych w zarządzie regionu NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.

Przewodniczący Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Więcej w Wikipedii

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com