07.06.2020

Tym tekstem spłacam dług wobec Stefana Marody’ego. W trudnych czasach PRL, w stanie wojennym był moją prawą ręką w redagowaniu „Radaru”, tzw. pisma pracy twórczej. Wrażliwy i pogodny, świetny dziennikarz i jeszcze wspanialszy kolega, przyjaciel.
Dzieciństwo miał najokrutniejsze z możliwych. Jako dziecko dorastał w warszawskim getcie. Stąd Jego wrażliwość ponad miarę. Gdy „Radar” zlikwidowano i o fakcie tym w gmachu PZPR poinformowano nas dwóch, przeżywał ten fakt ponad ludzką wytrzymałość.
Był wieloletnim działaczem Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii.
W tym miesiącu mija 15 lat od Jego śmierci. Jest pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie.


Po krótkim fizycznym istnieniu, w pamięci tych co nas pamiętają nadal żyjemy. Przypominamy się czasem przy zasypianiu, ale i w codziennym braniu do ręki niepamiątek. To jest ten „świat informacji” Poppera. Co zapewne zniknie dopiero z naszym wszechświatem, a dla nas, z naszym Zakończeniem, już zaraz. Więc „póki my żyjemy” : le chaim ! Tym co ich pamiętamy i tym co ich pamiętają. Ronię łzę razem z tobą i piję.