Ile waży ta krowa?

13.07.2020

Jak to się dzieje, że ludzie, którzy mają na jakiś temat diametralnie różne zdania, gdy się zliczy ich glosy i wyciągnie z nich przeciętna, osiągają coś bardzo zbliżonego do prawdy?

W tym przypadku nie chodziło o wybory prezydenta, a tylko o wagę pewnej krowy nazwanej „Penelopa”, której zdjęcie pewni amerykańscy psychosocjologowie, umieścili w Internecie. Badacze ci zajmowali się czymś co po angielsku nazywa się eerie phenomenon, zjawisko czegoś przerażająco nieznanego, na granicy magii. Dla wielu wyborców takim zjawiskiem może być kandydat na prezydenta kraju..

A oto i sama krowa:

Penelopa

Pytania brzmiało: ile waży Penelopa? Odpowiadający mieli do dyspozycji informacje Google’a, że waga przeciętnej krowy wynosi 1,500 funtów. (To tak, jak gdyby wyborców z grubsza zapoznano z kandydatami na prezydenta). Odpowiedziało 17 000 osób. Pytano ich również, czy mają coś wspólnego z hodowlą krów, czy też są czystym amatorami w tej materii. Odpowiadający różnili się w ocenach wagi Penelopy od 850 funtów poniżej do 950 funtów powyżej. A jednak średnia wagi wyprowadzona z ich ocen (1,287 funtów) niewiele odbiegała od wagi Penelopy, która wynosiła 1,355 funtów. Jej waga różniła się od średniej — amatorskiej o tylko 68 funtów (5 procent). Ciekawe, że pomyłka tych, którzy nazwali się ekspertami od krów, była większa: 83 funty, czyli 6 procent.

Spróbuje teraz odnieść przypadek Penelopy, czyli statystyczne dochodzenie prawdy — do wyborów prezydenckich w Polsce, w których jeden kandydat dostał o 2 procent więcej, albo mniej — od drugiego. Dlaczego w Brańsku, mieście z mojego filmu „Sztetl”, w którym, według lokalnych opinii, miałem ujawnić „prawdziwe oblicze polskich Żydów”, wśród 90 procent wyborców, głosujących na Dudę, nie znalazło się, powiedzmy 5 procent głosujących na Trzaskowskiego? Dlaczego na wschód od polskiej linii demarkacyjnej z Zachodem, tak bardzo wysoko przeceniono wagę krowy? Oczywiście zwolennicy Dudy, do których się nie zaliczam, mogliby to samo pytanie zadać wyborcom z warszawskiego Wilanowa, którzy oddali na Trzaskowskiego 80 procent swoich głosów.

Zabawna historia z krową potrzebna mi była do oceny tych wyborów jako „wypadku przy pracy”. Wyobrażam sobie, że szalę przeważyli ci, którzy kiedyś stanowili 9 procent niezdecydowanych, a w końcu pojawili się przy urnach, żeby zapobiec gorszemu złu. Moja ocena brzmi: pokonany został zwycięzcą, zwycięzca — pokonanym. Większość dwudziestu milionów, która głosowała na Dudę, wybrała trzeszczącą w szwach dyktaturę na progu niespełnionych obietnic „rozdawnictwa”. Przegrani, którym zabrakło dwóch procent głosów, stworzyli ruch społeczny bez precedensu w nieopierzonej polskiej demokracji. Z moim nieugiętym optymizmem, prorokuję, że ci nowi Polacy przez najbliższe trzy lata dzielące ich od wyborów parlamentarnych doprowadza tę demokrację do względnej dojrzałości: Zachód wymiesza się ze Wschodem, odsyłając prześladujące polską politykę partyjniactwo — do lamusa. W tym ambitnym zadaniu liczę na kolegę — dziennikarza, Szymona Hołownię.

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.  

Więcej w Wikipedii

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com