09.08.2020

Niemcy powierzyli kierowanie walką z pandemią najlepszemu w kraju wirusologowi, Szwedzi też, Izraelczycy zwrócili się do armii i wywiadu jako instytucji przygotowanych do odparcia wojny biologicznej. Tajwan i Singapur miały już wcześniej swoje rządowe agendy gotowe do natychmiastowego wkroczenia do akcji i w momencie pojawienia się zagrożenia z ich wyrokami nie było dyskusji. Reszta świata zdała się na przyzwyczajonych do swojej ważności ministerialnych biurokratów, mających wspaniale opanowaną sztukę unikania wszelkiej odpowiedzialności.
Mamy sierpień, milowymi krokami zbliża się nowy rok szkolny, uczniowie i nauczyciele chcą wiedzieć, jak on będzie wyglądał. Pandemia trwa już tak długo, że niby coś wiemy, chociaż uczciwie mówiąc nic nie jest pewne.
Patrząc wstecz na minione miesiące zastanawiamy się, jak oceniać działania władz, co działa, gdzie popełniono największe błędy, jak minimalizować ryzyko zarówno nasilenia się zachorowań i śmierci, jak i dalszych strat gospodarczych oraz destabilizacji życia społecznego?
Z wielu stron powtarza się zarzut braku przygotowania na wybuch pandemii. Przypomina się, że były ostrzeżenia, że niektórzy mówili zarówno o możliwości wojny bakteriologicznej, jak i spontanicznego pojawienia się nowych nieznanych dotąd chorób zakaźnych.
W Stanach Zjednoczonych przez dwie, a właściwie trzy administracje, czyli od prawie ćwierć wieku nie odnawiano zapasów odpowiednich środków, nie przeprowadzono przygotowujących do pandemii szkoleń w służbie zdrowia, nie interesowano się strategią szybkiego przygotowania szpitali zakaźnych. Pandemia wszędzie wywołała panikę i dezorientację.
Wyjątkiem był Tajwan i Singapur. Dwa stosunkowo niewielkie kraje z bardzo intensywnymi kontaktami gospodarczymi z Chinami, a więc o szczególnym narażeniu.
Z wielu stron powtarza się istotny argument, że konieczność zamykania szkół i przedsiębiorstw była efektem całkowitego braku przygotowania i chaosu na początku pandemii, zaś nerwowe działania władz spowodowały nieufność społeczeństwa do władz i ekspertów, utrudniając powszechną akceptację niezbędnych działań prewencyjnych.
Wskaźnikiem najwyraźniej pokazującym dramatyczną nieudolność władz jest prawdopodobnie liczba zgonów na COVID-19 na milion mieszkańców. W krajach zachodnich najgorsze wyniki ma Belgia – 850/mln (jedynie w stanie Nowy Jork jest to ponad 1000/mln). W dalszej kolejności mamy: Francję (684), Wielką Brytanię (683), Włochy (583), Szwecję (570), Brazylię (558) oraz USA (488).
Dla porównania Tajwan ma 0,3/mln, Singapur 5, Hongkong 6. Te trzy kraje mają niesłychanie intensywne kontakty z Chinami i teoretycznie powinny być w takiej samej lub gorszej sytuacji jak kraje zachodnie. (Polska, podobnie jak Norwegia ma 47 zgonów na COVID-19 na milion mieszkańców).
Główny koszmar (i nieudolność władz na pograniczu zbrodni) to domy opieki. W zamożnych krajach bardzo wiele osób przenosi się na starość do takich domów. Brak właściwej strategii działania spowodował, że mieszkańcy tych domów umierali (nadal umierają) taśmowo. W USA szacuje się, że ponad 40 procent dotychczasowych śmierci z powodu COVID-19 miało miejsce w domach opieki. W niektórych stanach te proporcje sięgały ponad 70 procent. To samo zjawisko obserwowano również w Europie, we Włoszech, we Francji, w Niemczech, jak również w Polsce.
Nieprzygotowany personel, brak specjalnych procedur, brak wyposażenia. A przede wszystkim brak wyobraźni, w wielu krajach odpowiedzialne władze zwyczajnie zignorowały problem, a kiedy tych zmasowanych śmierci nie dało się dłużej ukryć, biurokraci próbowali się wykręcać twierdzeniem, że przecież w tych domach opieki zawsze jest wysoki poziom zgonów.
Można by się spodziewać, że w mediach znajdziemy zalew artykułów prezentujących najlepsze doświadczenia walki z pandemią w domach opieki, ale dla mediów pandemia to jeszcze jedna pałka do tłuczenia po głowach przeciwników politycznych. Same władze wydają się też unikać drażliwego tematu i nadal nie widać specjalnej koncentracji uwagi ani na wcześniejszych błędach, ani na procedurach, które prowadziłyby do radykalnego zmniejszenia liczby zachorowań i śmierci ludzi starych w domach opieki. Polska nie różni się pod tym względem ani od Stanów Zjednoczonych, ani od Wielkiej Brytanii.
W wielu krajach uświadomiono sobie, że w tak ważnej sprawie, jak zaopatrzenie w leki i środki zapobiegania roznoszeniu się zarazy pozwolono na zdominowanie rynku przez Chiny i na daleko idącą zależność. Jesteśmy świadkami stopniowej zmiany tej sytuacji, ale rzecz ciekawa, bo w różnych krajach obserwujemy to samo zjawisko — sporów i kłótni, czy zdać się na siły rynkowe, a państwu zostawić jedynie sprawę nadzoru jakości, czy odwrotnie, zawierzyć produkcję wyposażenia medycznego Matce Boskiej od centralnego planowania i powierzyć ją powiązanym z państwem wytwórcom narodowym.
Wiele wskazuje na to, że skuteczność zmniejszania liczby zakażeń uzależniana jest od dyscypliny społecznej, a ta zależy od stopnia przekonania o racjonalności nakazów i rekomendacji przekazywanych przez władze. Tu okazuje się, iż media w silnym stopniu przyczyniały się do ignorowania rekomendowanych środków zaradczych. Na Tajwanie i w Singapurze decydująca była ścisła kontrola i kwarantanna dla osób przyjeżdżających z innych krajów, a przede wszystkim z Chin. (Kiedy w USA Trump zarządził takie obostrzenia były one wyśmiewane i ignorowane). W Europie wiele tygodni zajęło zawieszenie swobody przekraczania granic, a następnie izolowania ognisk.
Dla socjologów cała ta sprawa może być fenomenalnym polem badania stosunku społeczeństwa do władz oraz funkcjonowania mediów. Rygoryzm i wysokie kary nie wydają się jednoznacznie skorelowane z poziomem przestrzegania nakazów i zaleceń. Wydaje się, że najsilniejszą zmienną jest kultura. Wysoki poziom zdyscyplinowania społeczeństw Azji południowo-wschodniej przekłada się na zdecydowanie słabsze roznoszenie się choroby i niższą śmiertelność, a co więcej pozwoliło na znacznie słabsze restrykcje dotyczące działalności przedsiębiorstw i szkół.
Wszyscy zastanawiamy się nad pytaniem jak długo jeszcze będziemy żyć z pandemią? Jedni liczą na szczepionki, inni na odporność stadną. Jeśli idzie o szczepionki, to podobno już są za rogiem, ale o ich skuteczności dowiemy się zapewne po wielu miesiącach od rozpoczęcia masowych szczepień, a do tego jeszcze daleko. (Rozpoczęły się już próby na ludziach; takie próby normalnie trwają kilka lat, teraz pewnie będą skrócone, trudno powiedzieć jak bardzo skrócone). Podobnie zresztą z odpornością stadną, o której tak naprawdę będziemy coś wiedzieli najwcześniej po roku. Chwilowo widzimy drugą falę, która jest głównie efektem zakażeń wewnętrznych (granice są już dość dobrze strzeżone). Zaległości, jeśli idzie o wyposażenie w sprzęt, zostały w dużym stopniu nadrobione, to, czego brakuje najbardziej to jest morale, gotowości zaakceptowania, że rekomendowane środki są sensowne i skuteczne.
Korea Południowa, która ma ponad 51 milionów mieszkańców, ściśniętych na terenach nadających się do zamieszkania, ma jak dotąd 14.519 zachorowań i 303 przypadków zgonów. Polska ma ponad 50 tysięcy zachorowań i ponad 1 800 zgonów na COVID-19. Trudno o wątpliwości, że o tych różnicach zadecydowała szybkość reagowania, poziom przygotowania i dyscyplina społeczna (chociaż badacze rozważają również kwestię odmiennej podatności i różnych szczepów tego samego wirusa).
Kiedy zastanawiamy się nad kwestią dyscypliny społecznej, ciekawe, czy ktoś bada popularność związanych z pandemią teorii spiskowych w różnych krajach i w różnych kulturach. W Polsce mamy ich sporo, zarówno dotyczących pochodzenia koronawirusa, samego istnienia pandemii, skuteczności noszenia masek, itp.
Osobiście odnoszę wrażenie, że w Polsce jest stosunkowo najwięcej dających wiarę, że to Ameryka stworzyła tego wirusa, broniąc kapitalizmu i walcząc z Chinami, konkurencyjna teoria głosi, że wirus powstał w chińskich laboratoriach w celu zwalczenia zachodniej cywilizacji. Jest również koncepcja, że to Big Pharma stworzyła wirusa, żeby sprzedawać lekarstwa. Są tacy, którzy święcie wierzą, że żadnego wirusa nie było i nie ma, a opowieści o pandemii kapitaliści stworzyli w wiadomych celach. Rynek teorii spiskowych nie byłby sobą, gdyby nie było teorii, że to wszystko Żydzi. Ostatnio z pewnym opóźnieniem, dowiedziałem się o Polonusach z Toronto, którzy uporczywie powielają „informację”, że to wszystko żydowski wymysł, żeby nam, biednym gojom, radość życia zniszczyć. Polska ludowa wirusologia dostała się ostatnio nawet na czołówki gazet.
Oto co pisał 22 kwietnia 2020 związany z krajową Konfederacją Głos Polski z Toronto:

Nawet minister Szumowski wie lepiej, chociaż zapewne uzyskałby wyższy stopień akceptacji swoich rekomendacji, gdyby częściej informował o tym, że nie wszystko wie.

Andrzej Koraszewski
Publicysta i pisarz ekonomiczno-społeczny.
Ur. 26 marca 1940 w Szymbarku, były dziennikarz BBC, wiceszef polskiej sekcji BBC, i publicysta paryskiej „Kultury”. Więcej w Wikipedii.

Dla porządku: kiedy Trump wprowadzał zakazy podroży z Chin, to akurat wtedy wirus przybył do New York City z Europy.
Dla porządku:
Proclamation on Suspension of Entry as Immigrants and Nonimmigrants of Persons who Pose a Risk of Transmitting 2019 Novel Coronavirus
HEALTHCARE
Issued on: January 31, 2020
Nowy Jork 2 lutego 2020:
Officials say one patient is being tested for coronavirus in New York City.
A person under 40 years old, who had spent time in mainland China, arrived in the city on Thursday and called 911 on Friday after feeling symptoms. Early Saturday morning, an ambulance brought the patient to Bellevue Hospital.
Oxiris Barbot, NYC Health Commissioner, says, „The patient is doing very well, stable, we are anticipating getting results from the CDC hopefully by Tuesday.”
„I am here along with other elected officials to show support for Chinatown and for the Chinese community all across New York City, and we have heard reports that many businesses in Chinatown and in Flushing and in Sunset Park and in other parts of the city have seen a downturn in business since this news came out and this is really an important time of year because of Lunar New Year, a lot of these businesses count on an increase of business during Lunar New Year, and so we want to assure the public that we have the greatest health department in the world,” Johnson said.
To jest deklaracja urzędników. Wtedy było wiadomo, ze wirus jest w Chinach. Natomiast późniejsze testy genetyczne samego wirusa pokazały, ze szczepy kursujące w NYC przybyły z Europy, a nie z Chin. Żaden urzędnik wtedy nie pomyślał, ze mleko się już rozlało. Specjaliści to wiedzieli albo podejrzewali, ale od specjalistów do urzędników jest kawałek drogi. Nawet, jeśli siedzą w tym samym Oval Office.
Ciekawe, że wirusolodzy w Polsce twierdzą, że Ministerstwo Zdrowia nie potrzebuje ich wiedzy – samo wie lepiej. Pan Szumowski jak wiadomo jest kardiologiem a nie wirusologiem, ale upiera się przy znajomości rzeczy.
Zdaje się, że błędy popełnione na początku pandemii w pełni odczujemy po wakacjach, kiedy dzieci pójdą do szkół rodzice po wakacjach do pracy, a chorzy masowo do lekarzy. (Te efekty widzimy juz w sierpniu.) Najgorsza przysługą społeczeństwu było zbyt szybkie wprowadzenie radykalnych restrykcji i zbyt radykalne luzowanie, związane częściowo z wyborami. Kryzys, który nas czeka od jesieni będzie dużo głebszy niż zakładaliśmy jeszcze w lipcu br. Zwycięstwo pisu w wyborach prezydenckich okaże się wkrótce bardzo mało wygodne dla władzy.
*
Rozluźnienie dyscypliny społecznej jest i moim zdaniem pozostanie nadal głównym czynnikiem pogłębiającym epidemie i kryzys. To nie tylko teorie spiskowe, ale przede wszystkim „suweren” który nie uznaje żadnych autorytetów i „wie lepiej”. Wielu kudzi zapłaci za to cenę najwyższą. Nawiasem mówiąc równie niepokojące są informacje o stanie zdrowia tzw. „ozdrowieńców”. Naprawdę nie do końca znamy możliwe konsekwencje tego wirusa w skali globalnej.
Zwycięstwo pisu w wyborach prezydenckich okaże się wkrótce bardzo mało wygodne dla władzy Śmiem wątpić. Celem tej władzy jest sama władza bez względu na koszta. Polska to jest kraj jednego obywatela. Reszta to niewolnicy, przynajmniej w jego opinii. Tzw. głowa państwa to jest tez po prostu niewolnik. Jeśli tak będzie wygodniej obywatelowi, to ten niewolnik pójdzie do odstrzału, ale przed tym do odstrzału pójdą wszyscy inni. Obywatel bardzo sprawnie znajduje kozły ofiarne oraz kandydatów na nowych niewolników. On może długo jechać na tej taktyce. Jak na razie wychodzi mu nad podziw. Wszystko, co się zdarza, jest mu tak samo wygodne. On zamienia wszystko na to samo łajno i robi to niezwykle sprawnie.
Poczekajmy kilka miesięcy z oceną tego zwycięstwa.
Niestety statystyki uzupełniane są tak, że już wiadomo, że nie poradziliśmy sobie jako społeczność. Dywagacje o politykach są w takim przypadku co najmniej nietrafione lub przynajmniej nie najważniejsze. Trzeba porozmawiać o nas samych.
A czy ten wirus jest aby zielony ? czerwony z niebieskimi mackami ! żółty, a jednak czerwono niebieski , czarny czy biały ? e tam czarny. Jest sprytny i w prostej formie pasożyta walczy o życie lepiej niż ci za pomocą których chce przetrwać. Nie zabija od razu jak to wirus, potem zmutuje. O znowu niebieski. A może czegoś o nim nie wiemy ? No ale kto, że my ??