16.08.2020

autora podlega licencji CC BY-SA
José María Castillo kończy 90 lat
José María Castillo urodził się 16 sierpnia 1929. Od 1956 do 2007 roku był w zakonie jezuitów. Z zakonu wystąpił, jak to określił, z powodów „higieny umysłowej”. Należy do najciekawszych teologów hiszpańskich.
Do 1978 roku uczył w katolickich uczelniach Andaluzji w rodzinnej Granadzie i w Kordobie. W czasie pontyfikatu Jana Pawła II, który zaczął mianować na całym świecie konserwatywnych biskupów, był ograniczany zarówno w nauczaniu, jak i publikowaniu swoich książek. Po wieloletnich sporach i potyczkach z cenzurą zarówno zakonną, jak i biskupią zdecydował się na opuszczenie zakonu. Mimo podeszłego wieku nadal wykłada i publikuje, a jego publikacje są tłumaczone, zwłaszcza na język włoski i portugalski. Jest przekonany, że największym niebezpieczeństwem, z jakim musi się zmierzyć katolicyzm w najbliższych latach jest klerykalny fundamentalizm.
W Polsce nie jest znany i zapewne szybko poznany nie będzie. Polski katolicyzm ciągle zajmuje się nauczaniem Jana Pawła II, który w innych krajach jest postrzegany przede wszystkim przez pryzmat biografii podobnych do tej José María Castillo. Trudno więc oczekiwać by te katolicyzmy w najbliższych dziesięcioleciach się spotkały.
Nie będę przywoływał tytułów bardzo popularnych książek Castillo, bo raczej trudno przewidywać, że czytelnik polski będzie miał z nimi kontakt. Wspomnieć jednak chciałbym o Stowarzyszeniu Teologów Jana XXIII, które od końca lat 70. stara się rozwijać idee Soboru Watykańskiego II, które były skutecznie wyciszane przez tzw. papieży posoborowych Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI. To właśnie w ramach tego Stowarzyszenia działają do dzisiaj najbardziej twórcze umysły, dla których oficjalna teologia watykańska oznaczała zaprzeczenie nadziei wzbudzonej przez charyzmatycznego papieża Jana XXIII.
Dla mnie to właśnie dzięki takim ludziom jak José María Castillo czy niedawno zmarły Pedro Casaldáliga, urodzony w 1928 roku.
To o jego śmierci dowiedziałem się od znawczyni jego myśli (nie podaję nazwiska, bo nie jestem pewien czy sobie tego życzy, a ci, co znają życie i twórczość Pedro Casaldáliga się domyślą o kogo chodzi). To właśnie dzięki tej polskiej entuzjastce charyzmatycznego biskupa dowiedziałem się o śmierci tego marginalizowanego również przez „posoborowych papieży” biskupie brazylijskim. Oto co mi napisała w e-mailu, który pozwalam sobie przytoczyć:
8 sierpnia dotarła do mnie wiadomość, że zmarł Pedro Casaldáliga, biskup, poeta, obrońca ubogich, Indian, „czarnych”, mniejszości etnicznych w Brazylii, znakomicie analizujący problemy współczesnego świata, globalizacji, zagrożeń ekologicznych, wspaniały człowiek, otwarty. Napisałam o nim moją książkę habilitacyjną i nie tylko. Pamiętam, że jego współpracownicy przekazali mi jego żartobliwą opinię: Zofia zna mnie lepiej, niż ja sam siebie. Miałam z nim kontakt przez wiele lat, bardzo szanował mój wybór, osoby niewierzącej, nigdy nie próbował mnie nawracać, co -szczerze mówiąc- było niemal wyjątkiem wśród teologów wyzwolenia. Kiedyś zresztą, ktoś go zapytał, czy np. nawraca Indian, z którymi ma do czynienia. Zapytano go, ilu Indian nawrócił, a on odpowiedział: żadnego, ja po prostu jestem z nimi. Teraz wiele światowych agencji podało informację o jego śmierci. Mnożą się artykuły wysławiające jego dokonania. Nawet Watykan podał informację. Jakaż to hipokryzja. Przecież tak go atakowano za życia. A Ratzinger zabronił mu odprawiania mszy makroekumenicznych, co i tak nie miało sensu, bo zaczęły je wystawiać, w formie teatralnej, zespoły uniwersyteckie w wielu krajach, nie tylko w Hiszpanii.
Moim zdaniem prawdziwa historia katolicyzmu zostanie napisana dzięki takim ludziom jak dwóch wspomnianych przeze mnie dysydentów watykańskiej polityki restauracyjnej. Dodać mógłbym naturalnie wielu innych, również z innych kręgów kulturowych, jak chociażby urodzonego podobnie jak Pedro Casaldáliga w 1928 roku Hansa Kunga, dyżurnego niejako krytyka wspomnianych papieży, którzy zdradzili ideały Soboru.
Właśnie dla pokolenia schodzących powoli ze sceny teologów katolickich Sobór Watykański II był przeżyciem pokoleniowym, które pozwoliło im uwierzyć w możliwość zmiany instytucji wsławionej flirtem z reżimami prawicowymi i zamknięciem na jakiekolwiek zmiany poczynając od XVI wieku.
Wiek XXI będzie należał właśnie do nich i do ich następców.


Przepraszam, ale jeżeli José María Castillo Sánchez urodził sie 16 sierpnia 1929 roku, to dzisiaj obchodzi raczej 91 urodziny.
Wszystko się zgadza. Ukończył 90 lat i ma dzisiaj 91 urodziny.
TAk tez można, czemu nie?
Hmm.. Ciekawe podejście do obliczania wieku… 91 urodziny oznaczają ukończenie 91 lat
Hmm.. Ciekawe podejście do obliczania wieku… 91 urodziny oznaczają ukończenie 91 lat
Ciekawie wyglądało spotkanie dwóch byłych jezuitów; José María Castillo Sánchez bo wystąpił z zakonu w 2007 i sie ożenił, a drugi go w 2013 został papieżem. Ten drugi powiedział pierwszemu: „Czytam twoje książki z przyjemnością, robią wiele dobrego”. Tym zdaniem Franciszek „pobłogosławił” hiszpańskiego teologa w Watykanie, gdzie dwie dekady wcześniej wycofano „venia docendi” czyli zabroniono mu uczyć. Benedykta nie było na to stać gdy w 2005 roku spotkał sie z Hansem Kungem. św. Jan Paweł II nigdy z żadnym dysydentem sie nie spotkał, tylko z klakierami. A Sławek ma rację 90 urocziny José María Castillo Sánchez obchodził 16 sierpnia 2019, ale wtedy jakoś nie wpadłem by bo przybliżyć na SO, więc proszę o wyrozumiałość za tej roczne opóznienie.
Ilość lat nie jest tu istona oprócz obowiązku kronikarskiego. NIech żyje jak najdłuzej się da!
Z artykułu niestety nie można się dowiedzieć dlaczego José María Castillo jest taki wspaniały (oczywiście poza tym, że wystąpił z zakonu SJ…), co wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Na czy polegała jego innowacyjność w teologii?