Stanisław Obirek Złudne nadzieje o. Macieja Zięby3 min czytania

()

22.08.2020

O. Zięba w roku 2011, Fot. Wikimedia Commons

W ostatnim PlusieMinusie, weekendowym dodatku do „Rzeczpospolitej”, ukazał się sążnisty esej dominikanina Macieja Zięby „Jak uratować polskie społeczeństwo obywatelskie” (21.08.2020). Przeczytałem go z zaciekawieniem, ale też z rosnącym rozbawieniem. Ale na początku słów kilka o charyzmatycznym dominikaninie.

O. Zięba lubi cytować myślicieli z różnych szkół, bo w jego mniemaniu przydają argumentom powagi. Tak bywa, ale akurat nie w tym przypadku, gdy próbuje zilustrować nasze nadwiślańskie dylematy. Dla niego niekwestionowalnym tabu jest pozytywna rola katolicyzmu w cywilizacji zachodniej i zawsze znajdzie argumenty, by tę tezę uzasadnić. Jak wiadomo Zięba kocha Jana Pawła II i przy każdej okazji próbuje swoim słuchaczom i czytelnikom wykazać, że gdybyśmy go słuchali i uważnie czytali to…

Zasługi o. Zięby dla popularyzacji nauczania papieskiego są oczywiste, zwłaszcza nauki społecznej Kościoła. Jego niewyczerpana energia nie tylko publicystyczno-pisarska, ale i organizacyjna, jest wprost legendarna. Podobnie jak i działalność opozycyjna w okresie PRL czy zdolność nawiązywania międzynarodowych kontaktów. Sam pamiętam wizyty w Polsce Richarda Johna Neuhausa na zaproszenie właśnie o. Zięby, który wielokrotnie prezentował swoje tezy znane z założonego przez siebie pisma „First Things”. Myślę, że bez osobistej przyjaźni łączącej o. Ziębę z George’em Weiglem nigdy nie otrzymalibyśmy monumentalnej biografii „Świadek nadziei”, opartej nie tylko na drobiazgowej analizie dokumentów, ale również na wywiadach z wieloma ludźmi bliskimi Janowi Pawłowi II.

Problem w tym, że książka Weigla nie wychodzi poza hagiograficzną laurkę i nie dotyka ciemnych stron tego pontyfikatu

Ale to było dawno. Dziś czasy nam się zmieniły i spojrzenie na dorobek, a zwłaszcza rolę JPII w promowaniu dwuznacznych ludzi na najwyższe stanowiska w Watykanie i w lokalnych episkopatach ciągle czeka na wyjaśnienie. To samo dotyczy jego roli w polskiej transformacji i promowanie ludzi już nie tylko dwuznacznych, ale wręcz społecznie szkodliwych.

Tak więc nie bardzo odnajduję się w tych nawoływaniach do wierności tradycji polskiego papieża. Choć, z drugiej strony rozumiem nostalgiczne wspomnienia dominikanina, który pisze: „Jedyna zatem niezbyt wesoła pociecha dla mojej generacji boomersów, która doświadczyła »karnawału Solidarności« oraz wspaniałego annus mirabilis 1989 i radości z odzyskania wolnego państwa, jest w tym, że samobójstwa demokracji nie dokonują się natychmiastowo, ale raczej rozkładają się w czasie. Smutne bowiem, a pewnie i tragiczne, byłoby obserwowanie postępującej nieubłaganie erozji polskiej (i zachodniej) demokracji. Ale moja generacja, choć gorzka, to pociecha, ma za sobą przywilej wczesnego urodzenia”.

Czy uda nam się uratować polską demokrację?

Myślę, że tak — jednak warunkiem jest nie tylko nostalgiczne wspominanie wspaniałej przeszłości sprzed 40 lat, ale solidny rachunek sumienia. I to przede wszystkim zalecałbym ludziom blisko związanym z katolicyzmem. Bo to im w dużym stopniu zawdzięczamy fakt, że polska demokracja od początku była kulawa, a sam Kościół z jego niejasnymi interesami rozgrywanymi z wszystkimi partiami (postsolidarnościowymi i postkomunistycznymi) stał się jej głównym hamulcowym.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

8 komentarzy

  1. Obirek 22.08.2020
  2. slawek 22.08.2020
  3. malpa z paryza 24.08.2020
    • Yac Min 24.08.2020
      • malpa z paryza 24.08.2020
        • slawek 24.08.2020
  4. slawek 26.08.2020
  5. narciarz2 28.08.2020