Telewizja pokazała (622)

01.09.2020

W znakomitym serialu dokumentalnym „Apokalipsa – II Wojna Światowa” przypomnienie tych strasznych czasów. W małym epizodzie pokazującym izolacjonizm Ameryki, która nie chciała włączyć się do wojny państw europejskich, przypomniano Charlesa Lindbergha. Wikipedia podaje:

W 1940 powstała wielka organizacja neutralistów, popierana przez ludzi o najróżniejszych poglądach politycznych: socjalistów, konserwatystów, feministów, zamożnych żydowskich ludzi interesu jak przyjaciel Lindbergha Harry Guggenheim, młodych studentów jak John F. Kennedy, pisarzy Pearl Buck czy Upton Sinclair  Z góry wykluczono przyjęcie do organizacji znanych antysemitów jak Henry Forda czy Avery Brundage. Po paru miesiącach Komitet posiadał już 500 000 członków – głównym agitatorem był Lindbergh.

Ta organizacja neutralistów nazywała się America First Committee. Donald Trump mógłby powołać się na tradycję.

* * *

Nie wiem, dlaczego uznano, że nazwa Murzyn jest obraźliwa. Dla mnie to po prostu nazwa osoby czarnoskórej. Ale że przyjęły się powiedzenia typu „murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść” i podobne, odnoszące się do traktowania Murzynów, więc mamy mówić „czarnoskóry”. I teraz nie można deklamować fajnego wierszyka Juliana Tuwima „Murzynek Bambo”.

Z podobnych powodów nie ma już Cyganów, są Romowie. Unieważnia się w ten sposób historię. Kto teraz zrozumie co znaczy ocyganić albo że „kowal zawinił, a Cygana powiesili”?

Mania zmiany nazw dotknęła nie tylko Polski. Zniknęła nazwa Holandia, są Niderlandy. Ale największe świństwo zrobiono nam z Syjamem. Po zmianie nazwy państwa nie wiadomo co zrobić z braćmi syjamskimi i do jakiej kategorii zaliczyć koty syjamskie.

* * *

Abp Wiktor Skworc, kiedy był biskupem w diecezji tarnowskiej, dowiedział się, że ksiądz Stanisław P. krzywdzi dzieci. Powinien zgłosić sprawę do Watykanu, ale zamiast tego przenosił księdza do innych parafii, także na Ukrainie, gdzie ten dalej krzywdził dzieci. Teraz się tłumaczy, że przepisy były niejasne (kiedyś był nakaz, aby takie sprawy ukrywać, a wprowadził go bodaj Jan XXIII). Za to jedno powinien być wyłączony ze wspólnoty katolickiej i posadzony – wiedział o krzywdach i pozwalał na dalsze.

Ze strony kościelnej cisza, jakieś niejasne stwierdzenia, że coś było nie do końca w porządku, ale żadnych propozycji naprawienia winy, żadnych wyrazów ubolewania wobec ofiar. Publicysta katolicki Tomasz Terlikowski skrytykował postępowanie Kościoła, powiedział o wielkiej krzywdzie dzieci, wezwał abp. Skworca do oddania się do dyspozycji Watykanu, a Kościół do zadośćuczynienia licznym ofiarom, przede wszystkim finansowego, nie czekając na procesy.

Mnie dziwi coś innego. Jak to się stało, że abp Skworc (i inni mu podobni, np. Dziuba, Orszulik) nie zgłosił sprawy do prokuratora? Dlaczego nie mówi się o jego odpowiedzialności karnej? Prawo Watykanu unieważnia prawo polskie?

PRL mieliśmy takie dziwne terminy jak „demokracja socjalistyczna”. To była swoista forma demokracji, różna od powszechnie na świecie rozumianej, dopuszczająca ograniczenia. Można by wprowadzić termin „sumienie katolickie”. Takie sumienie dopuszcza krzywdę innych ludzi, toleruje nienawiść i przestępstwa, no i nie ma wyrzutów.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Kościół a.jpg

* * *

Ciekawe, czy będą czynne sklepiki w szkołach. Wtedy uczniowie, którzy nie muszą nosić maseczek na zatłoczonych korytarzach i na lekcjach, będą musieli zakładać je, kiedy będą chcieli kupić coś w sklepie.

* * *

Na Jasnej Górze miało miejsce 386. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Tematy zebrania: religia w szkole, stosunek do osób LGBT, przypadki pedofilii w polskim Kościele, kryzys związany z COVID-19, przemoc domowa. Biskupi wyszli z inicjatywą tworzenia poradni mających pomagać homoseksualistom w powrocie do heteroseksualizmu. Nie jest jasne — czy najpierw zajmą się homoseksualistami we własnym gronie.

Bp Józef Wróbel, przewodniczący zespołu ekspertów KEP ds. bioetycznych, powiedział:

— Gros ludzi kojarzonych z homoseksualizmem i transseksualizmem przeżywa głębokie rozdarcie wewnętrzne i nie może sobie poradzić. A wiemy również, że rozwikłanie tych problemów na płaszczyźnie zwykłej — psychologicznej, nie przynosi żadnych rezultatów. Stąd powszechne przekonanie — nie do końca prawdziwe — że ani homoseksualizmu, ani transseksualizmu nie można uleczyć.

To ciekawe podejście do sprawy, choć obalone dawno przez naukowców — że preferencje seksualne są tylko sprawą silnej woli. Jaka szkoda, że abp Paetz tego nie doczekał — nie wiedział, że czyni zło — a mógłby je przezwyciężyć.

Biskupi sprzeciwili się

dążeniom do zdominowania życia społecznego przez te środowiska [LGBT], zwłaszcza przez chęć zrównania związków jednopłciowych z małżeństwami i przyznanie im prawa do adopcji dzieci. Kościół wyraża gotowość przyjścia z pomocą osobom przeżywającym wewnętrzne rozdarcie i trudności z autoidentyfikacją płciową. Postuluje rozwijanie poradni służących pomocą tym osobom.

Zwrócono też uwagę na problem przypadków pedofilii w Kościele. W komunikacie napisano:

— Odpowiedź jest możliwa tylko na drodze uczciwego i konsekwentnego rozliczenia każdego rzeczywiście popełnionego przestępstwa oraz pomocy ofiarom, jak również wyjaśnienia zaniedbań.

— W centrum musi być zawsze osoba skrzywdzona, to jej mają służyć wypracowane standardy reagowania na krzywdę. Niezwykle ważne są zasady prewencji oraz system zgłoszeń nadużyć, oficjalny, oparty na delegatach działających w diecezjach

– powiedział prymas Polski, a zarazem delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak.

Wzruszyłem się.

* * *

Podstawą niemal wszystkich religii są kara i nagroda. Ci, co wykonują nakazy Boga, są nagradzani, a inni karani. Ale dla nas, prostych ludzi, dzieją się dziwne rzeczy: łajdaków często nie spotyka kara, a przyzwoitych ludzi spotykają nieszczęścia. Wtedy słyszymy o niezbadanych wyrokach boskich i zapewnienia, że niegodziwców spotka kara na tamtym świecie. Zresztą pojęcie nagrody jest względne. Hiobowi szatan za przyzwoleniem Pana wytłukł całą rodzinę, ale potem Bóg mu dał inną i, jak się wydaje, Hiob był zadowolony, bo wciąż wielbił Pana.

Bóg Starego Testamentu nikomu nie przebacza, grzech jest grzechem – mały czy wielki. Bóg chrześcijański może wybaczyć nawet wielki grzech, jeżeli okazało się skruchę i jeżeli tak zdecyduje ksiądz. To podstawa panowania księży, ich przewagi nad wiernymi.

@DEBATA przypomniał tekst kardynała Stefana Wyszyńskiego:

„… Otrzymaliście w tej chwili straszliwą władzę.

To jest władza nie tylko nad szatanami, nie tylko nad znakami sakramentalnymi, ale przede wszystkim – nad samym Bogiem!

Jesteście przecież „spirituales imperatores”, a jako tacy, macie władzę rozkazywać nawet samemu Bogu. On tego zapragnął, on tego od was chciał! Będziecie Mu rozkazywać, gdy na wasze słowa zstępować będzie na ołtarze – Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy …
Kto ku Wam patrzy, widzi w Was Boga.

Kto do Was się zbliża, nie szuka ludzkiego, ale Bożego oblicza. Prawdziwie: Sacerdos, alter Christus! Kapłan jest drugim Chrystusem…”

(S. Wyszyński, Ateneum Kapłańskie, Zeszyt 2, IX-X 1960 r.)

Nie wiem, czy nasi politycy, którzy tak ostentacyjnie okazują swoją religijność, czują się rzeczywiście katolikami. Jeśli tak, to zapewne myślą, że skoro mają zblatowanych księży, to unieważnią oni ich kłamstwa i przestępstwa i Pan Bóg będzie musiał ich przyjąć do raju.

Pewne zdarzenie ujawniło mi kiedyś istotę katolicyzmu — tak, jak ją rozumie lud. W 1989 r. niedługo po wyborach jechałem taksówką w okolicach Zakopanego. Taksówkarz góral bardzo się cieszył ze zwycięstwa i zapowiadał, że teraz będzie się wieszać komunistów i on chętnie się tym osobiście zajmie. Zapytałem go, czy jest katolikiem. – Oczywiście!

Zapytałem, jak więc zamierza połączyć mordowanie ludzi z nauką Jezusa, który kazał miłować bliźnich i wybaczać nawet nieprzyjaciołom. Czy nie obawia się, że trafi przez to do piekła? — Pan Jezus mi przebaczy! — stwierdził.

* * *

Jan Widacki opisuje (Przegląd), jak walczymy z wirusem.

Upalny sierpniowy dzień. Do terminalu portu lotniczego można wejść tylko w masce. Wchodzi się pojedynczo, każdemu mierzą (?) temperaturę. Zdalnie, chińskim urządzeniem. Wszyscy mają po 34 stopnie, góra 35. Temperatura wskazuje na znaczne osłabienie. Wszyscy tak osłabli? Ale zanim się wejdzie, zanim zmierzą temperaturę, trzeba stać w długiej kolejce. Nawet gdyby ludzie chcieli zachować zalecany dystans półtora metra, nie zmieściliby się na chodniku przed terminalem. Stoją więc w tłoku, a ochrona ustala każdemu z osobna, czy ma 34 stopnie, czy 35.

Po wejściu trochę luźniej. Co drugie miejsce w poczekalniach zaklejone. Siadać można na tych nieoznaczonych. Wiadomo. Trzeba zachować dystans. Z głośnika co kwadrans podawany jest komunikat, po polsku i po angielsku, że trzeba chodzić w maskach i zachowywać odległość. Zaczyna się przyjmowanie pasażerów na pokład samolotu (we współczesnej polszczyźnie nazywa się to „bording”). Prawie 200 pasażerów airbusa ustawia się do wejścia (we współczesnej polszczyźnie: do „gejtu”). Stoją stłoczeni na powierzchni nie większej niż 40 m kw. Gdyby chcieli zachować wspomniany dystans, musieliby wleźć na tak samo tłoczących się do sąsiednich „gejtów”. Obsługa przepuszcza przez „gejt” pojedynczo, dba o odstępy. Półtora metra… i następny.

Do samolotu podwożą autobusy. Są dwa, na około 200 pasażerów. Pasażerowie muszą się w nich upchać jak śledzie w beczce. O zachowaniu jakiegokolwiek dystansu znów nie ma mowy. Wreszcie samolot. Siedzenia, w każdym rządzie sześć, trzy po lewej, trzy po prawej, szybko się zapełniają. […] Marzę o dystansie, nie półtorametrowym, ale choćby 15-centymetrowym. Mogę sobie pomarzyć. Dlaczego w poczekalni można przysiąść tylko na co drugim miejscu, kiedy za chwilę te same osoby siądą koło siebie w samolocie? Sprawa prosta. Zalepienie taśmą co drugiego krzesła w poczekalni nic nie kosztuje. W samolocie by kosztowało.

* * *

W przeddzień rocznicy zobaczyłem na mieście plakaty przypominające wybuch wojny. Oczywiście mowa o napaści ZSRR 17 września 1939 r. a nie o jakichś wcześniejszych incydentach z Niemcami.

* * *

Konkurencja na największego kretyna w obozie rządzącym jest duża. Obecnie na czoło wysunął się Mikołaj Pawlak – Rzecznik Praw Dziecka. Zapytany o ewentualną obecność edukatorów seksualnych w szkołach, odpowiedział:

Edukacja seksualna w szkole jest. Program zatwierdzony jest, a do tego nauczyciele i to jest dopuszczalne. A niedopuszczalne jest wkraczanie w zasady wychowania, jakie rodzice mają prawo wobec swoich dzieci i przeciwko temu są różne projekty. A czy zagwarantujemy, że gdy wpuścimy do 20 tys. szkół edukatorów seksualnych, że nie będą propagowali takich treści jak w Poznaniu, że wychwytują dziecko gdzieś rozchwiane, zaniedbane, któremu dają, właśnie ci edukatorzy, z tych ośrodków, jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy? Właśnie temu zapobiegamy.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\islam.jpg

* * *

PO chciała dobrze, jak PiS, ale za mało wykorzystywała media.

Swego czasu pan prezydent Komorowski wziął udział w Pielgrzymce Mężczyzn i Młodzieńców, a na swojej stronie internetowej umieścił nawet zdjęcia. Ale to było takie mrugnięcie do elektoratu, podobnie jak udział w Marszu Niepodległości i zatrzymywanie się przy pomnikach różnych polityków czy robienie i noszenie kotylionów. To była letnia działalność, brak było wyraźnego zaangażowania. A gdyby takie zdarzenia nagłośnić, dać w telewizji przemówienia, gdzie pan prezydent gorąco mówi o patriotyzmie i wyraża niechęć do naruszania chrześcijańskich wartości…

PO walczyła z komunizmem (który jest, jak widać, wiecznie żywy) i sekowała żołnierzy i pracowników służb z czasów PRL, ale to było tylko takie budzenie niechęci, a można było trochę więcej ognia. Popatrzcie na Błaszczaka – kiedy mówi o przeciwnikach, to aż dławi się od nienawiści.

PO starała się ukarać zbrodnie komunistyczne, ale robiła to jakoś za mało głośno. Trudno było ukarać gen. Kiszczaka za to, że kiedyś popełnił zbrodnię komunistyczną – zwolnił z wojska oficera, który potajemnie wziął ślub kościelny. A inni zbrodniarze latami wymigiwali się sprawiedliwości, dobrze, że zbrodnie komunistyczne nie ulegają przedawnieniu. Dopiero niedawno skazano dowódców oddziałów wojskowych, bo wykonali rozkazy wprowadzenia stanu wojennego, nie czekając, aż zgodnie z prawem dekret o stanie wojennym zostanie opublikowany w Monitorze. A gen. Jaruzelski nie został skazany, mimo że oskarżono go o przywództwo zorganizowanej grupy przestępczej (to ci, co wprowadzili stan wojenny). Ale dla równowagi zaczęto czcić „żołnierzy wyklętych”, często zwyczajnych bandytów, bo niektórzy z nich walczyli po wojnie z lewicową władzą.

A trzeba było to wszystko robić energiczniej, żeby odebrać PiS-owi część elektoratu. Jak pisał Sławomir Mrożek w opowiadaniu „W ciemności”:

Owszem, jest u nas taka jedna baba, co krowom mleko odbiera i kołtuny sprowadza. Ale my chcemy ją przyciągnąć do partii, żeby wytrącić z ręki argument przeciwnikom postępu.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\hasło.jpg

PIRS

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com