07.09.2020

Kto jeszcze pamięta list Franciszka do biskupów chilijskich z 8 kwietnia 2018, a zwłaszcza co papież mówił mediom w czasie pobytu w Chile jeszcze kilka miesięcy wcześniej, broniąc biskupa, który przez lata krył notorycznego pedofila?
Mało kto, a szkoda, bo warto przypomnieć, że akurat tego papieża stać było na nie tylko na zmianę zdania, ale również na przeprosiny.
Znawca pontyfikatu papieża Franciszka Antonio Spadaro, uważa, że Bergoglio w swoim sposobie sprawowania urzędu papieskiego przyjął perspektywę ludzi cierpiących, i ofiar strukturalnych nadużyć również ze strony Kościoła. Jego zdaniem ta perspektywa najpełniej doszła do głosu we wspomnianym liście, w którym przyznał się do błędu i poprosił o przebaczenie ofiary seksualnych nadużyć kleru. Spadaro cytuje fragment tego listu, który w historii papiestwa należy uznać za bezprecedensowy. Oto ten fragment:
Jeśli chodzi o moją własną odpowiedzialność, przyznaję, i chcę, abyście wiernie przekazywali to w ten sposób, że popełniłem poważne błędy w ocenie i postrzeganiu sytuacji, szczególnie z powodu braku prawdziwych i wyważonych informacji. Teraz proszę o przebaczenie wszystkich tych, których obraziłem i mam nadzieję, że będę mógł to zrobić osobiście, w najbliższych tygodniach, na spotkaniach, które będę miał z przedstawicielami osób, które złożyły swoje świadectwa.
Jak wiadomo, po tym liście cały episkopat podał się do dymisji, dymisję niektórych biskupów Franciszek przyjął. Decydującym był raport liczący 2300 stron, gromadzący wspomniane przez Franciszka świadectwa.
Taki raport, być może jeszcze bardziej obszerny, dałoby się złożyć ze świadectw, składanych przez ofiary polskich pedofilów w sutannach. Biskupów kryjących przestępców jest coraz więcej. Raporty jak na razie piszą dziennikarze, których pewni biskupi próbują zawstydzić, a nawet straszą pozwami sądowymi. Już niebawem tych artykułów będzie więcej. Powstaje już trzeci film braci Sekielskich.
Czy kiedyś też będzie się broniło dobrego i świętego papieża Franciszka, który o niczym nie wiedział? Niebawem się tego dowiemy.


Franciszek ostatnio jakby zrobił się bardziej konserwatywny. Może to tylko moje wrażenie nieuważnego obserwatora, a może sam papież przekonał się, że nie da rady zreformować KRK. To instytucja o wielowiekowych tradycjach biurokratycznych i próba zmiany zbyt wielu mechanizmów jest dla niej ryzykowna. Zagraża wielu interesom i równowadze całej instytucji. ZAchwianie równowagi może spowodowac upadek całości, a tego by jej przywódca pewnie nie chciał. Głoszenie ewangelii jest tylko jednym z elementów układanki i to wcale nie najbardziej istotnym. Najlepiej to widać po polskiej filii krk, która walczy (z kim się da) jak lew o integralność swojej pozycji społecznej, bezkarność i rząd dusz.
*
Pisząc list do polskiego krk Franciszek ryzykowałby podwójnie:
– albo schizmę,
– albo zignorowanie go.
Wyczyszczenie polskiego krk przez Franciszka jest moim zdaniem mało prawdopodobne.
O ile wiem dotrze do Franciszka komentarz Obirka i Nowaka tekst Leociaka jest dramatyczny śle trudny do przełożenia choć być może Franciszek powinien go poznac
Może Franciszkowi należy wysłać tekst ostasni KEP wraz ze wstrząsającym komentarzem profesora Leociaka? por.:https://oko.press/prof-leociak-nie-moge-milczec-stanowisko-episkopatu-smierdzi-czyms-brunatnym/
Instytucja wybrała szefa nie po to, aby ja reformował, tylko po to, aby nią zarządzał dla korzyści instytucji. Ta konkretna instytucja to jest korporacja sprzedajaca lukratywny towar, którym jest straszenie, złudzenia, kłamstwa, oraz propaganda. Trzy pierwsze są sprzedawane odbiorcom indywidualnym, zaś ostatni hurtownikom, czyli politykom, na przykład w Polsce. W Rosji cerkiew prowadzi podobny biznes, wiec nie jest to jakiś odosobniony przykład. W USA jest podobnie, choć nie ma jednego dominującego dostawcy tych towarów. Jest raczy konglomerat dostawców, czyli rozmaitych kościołów. Ale wynik jest podobny, co widać na przykładzie Trumpa. Tak czy inaczej, religia jest biznesem politycznym. Zapewnienia o służbie maluczkim to jest część propagandy. Kościelni hierarchowie pokazują każdego dnia, na czym ta służba polega w praktyce.
Po tym wstępie chciałbym zadeklarować, ze nie wierzę w interwencję Franciszka. Byłoby dziwne, gdyby szef podcinał jedna z najlepiej owocujących gałęzi swojej firmy. Nawet, jeśli jakiś list zostanie wysłany, to polski Kościół go zignoruje. Nie przypuszczam, aby w gronie tych cwanych biznesmanow ktokolwiek się przejmował hasełkami szefa, któremu być może odbiło na temat przyzwoitości albo czegoś w tym stylu. Przyzwoitość nie powinna zakłócać interesów. No, może dla zachowania pozorów biskupi się uderza w piersi, ale zapewne cudze. Znowu się okaże, ze winien jest dżender, LGBT, albo ktoś się księdzu sam wpychał do łóżka. Może poleci jeden albo drugi biskup, ale zapewne do Watykanu. Nie spodziewajmy się, ze Franciszek zamierza ugotować kurę, która znosi złote jajka. A nawet jest będzie udawał, ze ma taki zamiar, to kura posłusznie zagdacze, ale nie da się ugotować.
Nawet nie napisze, ze chciałbym się mylić. Tu nie może być żadnej pomyłki. Biznes to biznes, Winnetou.