19.09.2020

Jesteśmy narodem chłopskim, tzn.chłopstwo przeważa nad klasą robotniczą i wykształciuchami. Podział ten sięga głęboko w przeszłość i objawia się przy lada okazji.
Aktualnie toczy się spór czy nawet bój pod tytułem mordować zwierzynę, czy zakazać tego procederu. Osobiście należę do tych drugich.
Ledwo skończyła się II wojna światowa, jeszcze nie do końca rodzinka pozbierała się po wojennej burzy do kupy, a w moim otoczeniu pojawił się piesek, który miał być owczarkiem podhalańskim a okazał się rodowitym kundlem. Potem pętałem się to tu, to tam, słowem bywałem gościem w domu, ale zawsze jakiś czworonóg witał mnie w progu, ba ! szczekał radośnie, zanim zdążyłem otworzyć drzwi.
Ci, którzy dziś rwą szaty słysząc o ochronie życia zwierząt, którzy protestują przeciwko zakazowi mordowania zwierząt — sięgają rozumem do epoki kamienia łupanego. Chodzi im wyłącznie o kasę.
A mord pozostaje mordem!
Jednym z czołowych zwolenników zabijania zwierzyny (kasa się liczy, kasa) jest niejaki Rydzyk. Ten biznesmen z Torunia, w sutannie.


Gdyby to rzeczywiście tak było, że „…chłopstwo przeważa nad klasą robotniczą i wykształciuchami”, to pół biedy. Zamiast chłopstwa mamy nieokreśloną grupę zawodową „rolników” wyzutą ze wszelkiej kultury. Pozbyła sie ona tradycyjnej kultury chłopskiej, a nie zasymilowała kultury ani klasy robotniczej ani tym bardziej wykształciuchów. Wzorce kulturowe, które ta grupa zawodowa powiela są dziwną mnieszaniną katotalibańskich zabobonów, małomiasteczkowego obskuranctwa z miałkością disco-polo, oraz amerykańską papką masowej konsumpcji w stylu fast-foodów. Ta grupa zawodowa odrzuca zresztą wszelkie wzorce kulturowe, które mogłyby jej zapewnić jakiś awans. To grupa degradująca siebie i świadomie lub nie dążąca do degradacji innych obywateli naszego kraju. Grupa otwarcie wyznająca wzorce chamstwa, prymitywizmu i wszechoobecnej głupoty. Typowy elektorat PiS. Czy zakaz mordowania zwierząt może ich ucywilizować? Wątpię. Będą mordowali tak jak dotąd i nikt im nie będzie w stanie niczego zrobić.
Czytam, że zakaz uboju bez ogłuszania już raz naruszał wolność sumienia (od razu sprawdziłem w słowniku co to takiego sumienie). Akt naruszenia jednak, czy występuje przy zjedzeniu plasterka, krojeniu plasterka, czy też doprowadzeniu plasterków jeszcze w całości do braku ogłuszenia – jasności w tej kwestii nie posiadam. Rzecz komplikuje akt eksportu plasterka jako, że przekraczając ojczyzny granice coś się ponoć w sumieniu naprawia.
Jakbyśmy tego wszystkiego nie ogarniali są tacy co myślą, że chodzi o kasę.
Ale co tam proste problemy. Z chwilowego braku głosu w sprawie eksperta indianina domniemuje jedynie, że prawdziwy horror nas czeka już niedługo w kwestii skalpu : czym futro gorsze od skóry, gdzie się futro zaczyna gdzie kończy o podgolonym futrze już nie wspominając. Czy skóra lepsza czy gorsza, i dla kogo lepsza i w czyim sumieniu, nie wspominając już czyja lepsza okazać się może.
Proszę uprzejmego państwa, gdyż tu chodzi o dusze, i o dusz skalpowanie. O nic innego.
A kogo zabili ? Czy uciekł ? I co na to łysi, tego nawet nie ruszam.