24.09.2020
Nie rozumiem powszechnego oburzenia, jakie towarzyszy pojawieniu się w publicznej przestrzeni kolejnej pracy pana Kaliny — figury papieskiej unoszącej głaz i stojącej w czerwonej cieczy.

Rozmaitych pomników Jana Pawła II w Polsce zliczyć nie sposób — do 2005 roku było ich 230, teraz pewnie o wiele więcej. Zdecydowaną przewagę utrzymują w tej liczbie pomniki figuralne wykonane zgodnie z estetyką socrealizmu, a najczęściej po prostu zwyczajnie „nienachalnej urody”, czyli przede wszystkim szpecące polski krajobraz. I jakoś większość odbiorców przyzwyczaiła się do takiej brzydoty.

Podobnie rzecz ma się z miejscem, gdzie usytuowana została figura brodząca — wszak od czasów przejęcia rządów przez obecną władzę stanowczo zakwestionowano samo rozumienie tego, czym jest muzeum narodowe, jaką taka placówka pełnić powinna rolę.
Jeśli w roku 2019 (obchodzonym w Europie i na świecie jako Rok Leonarda da Vinci) można było pokazać w polskim muzeum narodowym REPRODUKCJE obrazów (już o tym zapomnieliśmy?) i uznać, że w ten sposób Polska uczci wielkiego artystę — to czemu tyle osób zdumiewa się wybraniem takiej, a nie innej lokalizacji dla kolejnej rzeźby mającej niewiele wspólnego z estetyką…?

Wiele razy przywoływana bywa fraza Herberta -i sama to czynię w tytule — mało kto jednak myśli i zastanawia się o kim mowa w wierszu „Potęga smaku”. Także o nas samych…

Alina Molisak
Doktor habilitowany
Pracownik Uniwersytetu Warszawskiego od 1993 roku, doktor nauk humanistycznych od 2003 roku.
Opublikowała m.in. Judaizm jako los. Rzecz o Bogdanie Wojdowskim,
Wydawnictwo Cyklady, Warszawa 2004;
Żydowska Warszawa — żydowski Berlin. Literacki portret miasta w pierwszej połowie XX wieku,
IBL PAN, Warszawa 2016.

Ośmieszenie to najpotężniejsza broń, unieważnia przesłanie najbardziej napuszone, a zwłaszcza takie właśnie. trudno inaczej ocenić najnowsze „dzieło” Jerzego Kaliny. Pamiętam w Krakowie upstrzonym z podobnej estetyki wywodzące się dzieła innego twórcy, komentowano: „Dzwigaj na miłość Boską, nie dzwigaj już więcej tych pomników”. Może Kalinie zaśpiewać można tekst klasyka, Panie Jerzy, dość, wstydu oszczędz…
W kwestii pomników zauważę jedynie, że dmuchane byłyby poręczniejsze o wiele. Dostojeństwa figury nie podważając wielkość i miejsce dostosowywać by można.
Takie dmuchane, można by napełnić helem…
Można, i jak dodać trochę ołowiu to będzie lead balloon, lub jak to mówią dead on arrival.
NIezależnie od pomników, z których to liczby ponad 500 zdecydowania większość to świadectwo kompletnego szkaradzieństwa, znajoma zwróciła mi uwagę, ze nie wszystko związane z JP II musi być od razu potępiane w czambuł. Otóż w Inwałdzie, pod Wadowicami założono onegdaj 3 hektarowy Ogród JP II tzw. Inwałd Park. Ogród, oprócz popularyzacji zycia JP II pełni dwie wazne funkcje. Zwiedzanie go (ok. 8 km alejek) to spacer czyli samo zdrowie. Ponadto część wpływów z biletów przenaczana jest na pomioc dzieciom niepełnosprawnym, co można przeczytać na stronie: https://www.it.wadowice.pl/atrakcje/dla-dzieci/ogrod-jana-pawla-ii-w-inwaldzie.html
Rośliny i krzewy powodują, ze obraz przekazywany przez park zmienia się zależnie od pór roku. Myślę, że taki wzór działania, niezależnie od naszych poglądów, jest dużo bardziej pożyteczny, niż stawianie kamiennych figur, za które musimy sie wszyscy wstydzić.
https://uploads.disquscdn.com/images/3914895ecee3d343384e8a1a8afddb71fbcd47ee30273fb64df8d6c9c1781cd8.jpg
No cóż, nawet nie jestem pewien czy taka figura (nie jest to pomnik) rzeczywiście istnieje. Zakładam tutaj, że istnieje i jeśli miałbym sam ją zrecenzować opisałbym ją jako dzieło przekazujące wizję wynikającą w moim odczuciu z zaangażowania społecznego jej autora, zaś jego estetyka pozostanie już ze swojej istoty tj. definicyjnie subiektywna i jako taka często zależna od standardów środowiskowych.Dla mnie przegadana.
Vincent van Gogh zmarł młodo jako malarz szerzej nieznany, po próbie samobójczej, a przykład przychodzi mi na myśl gdyż generalnie impresjoniści byli za życia biedni i na salony sztuki wkraczali dopiero później i dopiero w bogatych ramach swoich dzieł.
Na przykład niektóre rzeźby Magdaleny Abakanowicz także można uważać za brzydkie, niektóre rzeźby Władysława Hasiora za co najmniej przegadane. A jaki jest przekaz słynnych figur bez głowy ? Na najstarsze natrafiłem kiedyś na Malcie, datowane na około 4000 lat przed naszą erą. Subiektywny.
Mój powyższy komentarz? Lead balloon to powiedzenie obiegowe w języku angielskim, coś jak wishful thinking & public served, przychodzi mi jeszcze na myśl, że siła wyporu zależy od ciężaru materii wypartej z tej objętości, więc być może ołowiane balony także sobie czasami latają
Jerzy Kalina kreowany jest na twórcę we współczesnej polskości: przaśnie i doniośle. Jemu pewnie się wydaje, że ma patent na interpretację tych pretensjonalnych zestawień symboli. Pojawiające się memy dowodzą, że jest inaczej.
Tego nie można łączyć z estetyką w klasycznym jej rozumieniu. To nadęty pretensjonalizm.
Co to ma wspólnego z wrażliwością czy poznaniem zmysłowym?
W sztuce zawsze ważniejsze jest JAK, niż CO.
Z przymrużeniem oka i dobrotliwie można go zaliczyć go do kategorii twórców naiwnych.
https://uploads.disquscdn.com/images/cb063b434475a3d53b9726ad9b082f356c6ec1c0c057a2b9c78c7e43406105ba.jpg
*
Chylę czoła przed Autorką – ważny i potrzebny artykuł. Rzadko konsumuję sztukę w wydaniu para socrealistycznym. Ten wyraźnie bogoojczyźniany twórca, ma obecnie swoje 5 minut. Jak na mnie o 5 minut za długo, ale niech tam!. Zanim o memach i śmieszności, trzeba oddać Jerzemu Kalinie, że „jego” papież nie jest aż tak pretensjonalny jak większość pomników JP II w Polsce. A jest tych pomników już podobno ponad 500. Ta liczba tłumaczy m.in. dlaczego mamy u władzy pis. Ciekawe są komentarze poważnych ludzi o tym pomniku z pytaniami czy to fake lub czy to nowa gra komputerowa? Sam Jerzy Kalina intepretujac swój pomnik w konwencji walki z tęczowa flagą mimowolnie deprecjonuje swoją rzeźbę.
*
Memy jak zwykle dużo lepsze od dzieła wyjściowego, ale znów trzeba uczciwie powiedziec, że dzieło było pierwsze więc memy sa wtórne. Autorka wybrała chyba najlepsze, a w każdym razie najsmaczniejsze memy. Mnie najbardziej przypadł do gustu ten monumentalny mem w kosciele gdzie u jego stóp modli sie wierchuszka pis. Pierwsze skojarzenie podpowiedziało anegdote z dni leninowskich w Polsce na 100-lecie jego urodzin. Otóż dziennikarze odnaleźli wówczas w Poroninie starego górala, który ponoć w młodości uratował Leninowi życie. Wybrali się do niego gremialnie i go pytaja czy to prawda ? Ano – dyć prowda, ze mu zycie uratowołek, mówi dziadek. Pamintom, ide sobie pyrcią, pacse a nad psepaścią stoi ci si jakisiś Lenin. I tak sobie myślem – popknąć go cy nie popknać, popknąć cy nie popknąć? I nie popknołek…
„….strzelać do debatantów”, a cóż my winni ? Zabieranie głosu (na razie) nie jest karalne. Dyskusja na SO, oraz w innych mediach elektronicznych to jeszcze nie „narodowa debata”, a nawet gdyby taka była, to chyba lepsza od strzelania?
Zaraz, zaraz. Autorka zrecenzowała najnowsze „dzieło” Kaliny, zrecenzowała dość jednoznacznie. Przy okazji wspomniała o powszechnym powoływaniu sie na frazę Herberta i wzmiankowała „Potęgę smaku”. . Dzięki temu ponownie przeczytałem ten wiersz; wiersz ważny, po części aktualny i dzisiaj. Nie wiem czy to są pierdoły – to przecież komentarze do rzeczywistosci, której częscią jest zarówno rzeźba jak i memy oraz nasze odczucia. Jeżeli się dobrze zastanowimy, to łatwo skonstatujemy, ze JK i jego troglodyci są w jakims stopniu ukształtowani przez sztukę, którą poznali. Pamietamy jaką sztuke lubili Hitler i Stalin. (Notabene Hitler lubił śpiewanie Poli Negri, która przez swój niski głos została przez krytyke amerykańską odrzucona. Jak wspaniale śpiewała Tango Notturno po niemiecku!).
*
Całe dorosłe życie zajmuję się efektywnoscia, zarządzaniem, corporate finance, itp. rzeczami. Sztukę chłonąłem, ale bez przesady i raczej lekceważyłem jej związek z polityką i gospodarką. Kiedy przyjrzałem sie uważniej jakie znaczenie dla życia politycznego i gospodarczego w najwyzej rozwinietych krajach ma sztuka i szerzej kultura, doszedłem do wniosku, że wiele swoich wcześniejszych pogladów powinienem skorygować. Niniejszym to czynię. NAwiasem mówiąc jesli idzie o konsumpcje kultury w POlsce mogłoby byc znacznie lepiej. Komunizm był tutaj bardzo pomocny, ale okres po 1989 r. to zapaśc masowej konsumpcji kultury wysokiej. Podobna zapaść spotkała edukację, a efekt jaki jest – każdy widzi. (Disco polo i Zenek to też kultura tylko troche inaczej!) Powinniśmy powaznie o tym rozmawiac i tak traktuje tę okazję.
*
To, że oszczędzamy papier a zatem i drzewa, to zasługa rozwoju technologii cyfrowych za co ich twócom chwała.
Tak przy okazji Hitler spotkał się z Janem Kiepurą , o czym wspomina Erik Larson w swej ( bardzo dobrej …! ) książce pt W ogrodzie bestii , opartej na wspomnieniach ambasadora USA w Berlinie w latach 1933-37 Wiliama Dodda.
https://uploads.disquscdn.com/images/84a5f22267156632557d467870207167d0c030149662975528616c8e499b1144.jpg
Wzruszenie ramion?
Można i tak.
Gdybyśmy przeprowadzili plebiscyt i podzielili Polskę na dwa landy z niezależnymi rządami, byłbym pierwszy, który by przyklasnął takiej propozycji.
Odwołań do Herberta nie będę bronił.
W powyższym tekście autorka sama to odwołanie uzasadnia.
Sens czytamy przez kontekst.
W uzupełnieniu podaję link do POTĘGI SMAKU
http://fundacjaherberta.com/tworczosc3/poezja/raport-z-oblezonego-miasta/potega-smaku
Uwględniam też odpowiedź do „sławka”
Jest w tekście.
Wasze oczy i uszy odmówiły posłuchu, mieliście odrobinę koniecznej odwagi lecz wcale nie wymagało to wielkiego charakteru wycedzić szyderstwo w mokrym dole baraku nazwanego pałacem sprawiedliwości. Czy w gruncie rzeczy była to sprawa smaku czy dialektyka oprawców, kto wie, gdyby was lepiej i piękniej kuszono tworami z obrazów Hieronima Boscha, lecz piekło w tym czasie było jak zaułek morderców. Retoryka Marka Tulliusza gdy obracał się w grobie już bez dystynkcji w rozumowaniu. Jak składnia pozbawiona urody koniunktywu w rękach brzydkiej dziewczyny o czerwonych rękach. Jakkolwiek estetyka może być pomocna w życiu nie należy zaniedbywać nauki o pięknie. Gdy więc zbadacie już kształt architektury, rytm bębnów i piszczałek, kolory oficjalne, w gruncie rzeczy będzie to sprawa smaku w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia. O was samych.
A mnie się już wszystko podoba, tylko dokąd leci ten samolot ?
„hmmm – no dobra.”
Nie mam żadnej satysfakcji z tej formy zgody.
Wcale nie jestem pewien, że Pana punkt widzenia nie powinien też być moim.