Zbigniew Szczypiński: Nowy etap w walce o rząd dusz w Polsce5 min czytania

()

01.10.2020

Zaczyna się nowy rok akademicki. Duże przeżycie dla nowych studentów.

W tym roku jednak jakby mniejsze – m.in. dlatego, że koronawirus i nasilająca się pandemia w wielu uczelniach z dnia inauguracji zrobiły bardzo kameralne święto, bez zaprzysięgania wszystkich nowych studentów, bez paradnych marszy profesury w togach przez miasto. Będzie inaczej.

Photo by StockSnap on Pixabay

To inaczej dotyczy też nie tego, co przyrodnicze — drugiej fali zachorowań na Covid 19. Ważniejsze, moim zdaniem, jest to co się stało w wyniku wojny na górze w obozie rządzącym. Nie na dzień inauguracji – bo Pan Prezydent nie znalazł wolnego czasu w swoim kalendarzu. Powołanie i zaprzysiężenie rządu nastąpią dopiero w przyszłym tygodniu.

Jak będzie zobaczymy…

W nowym-starym rządzie nikt, żadna osoba nie budzi tylu kontrowersji co poseł Przemysław Czarnek. Nikt, tak jak on, nie powinien, moim zdaniem zostać ministrem edukacji i nauki. Nie ma sensu przytaczać jego homofobicznych wypowiedzi, wszyscy je pamiętamy.

A mimo to, a może właśnie dlatego, poseł Przemysław Czarnek obejmie te resorty.

No to popatrzmy chłodno, bez emocji, dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował się na taki ruch. Dla mnie nie w tym żadnego zaskoczenia. Widzę wręcz oczywistą logikę rządzącego Polską prezesa wszystkich prezesów.

Gdy po wyborach parlamentarnych 2015 roku w wyniku słabości rządzącej Platformy, po odejściu Donalda Tuska do Brukseli oraz nieprzekroczenia 8% progu wymaganego dla koalicji Lewicy i egzotycznego ugrupowania Janusza Palikota, zgodnie z obowiązującą ordynacją Kaczyński uzyskał bezwzględną większość w Sejmie i Senacie oraz gdy prezydenturę wygrał jego kandydat Andrzej Duda – pojechało.

Pamiętam tamten szok, pamiętam ton komentarzy i opinii wypowiadanych przez różnych komentatorów, że to wypadek przy pracy, że to zostanie poprawione w następnych wyborach.

Nic takiego się nie stało. Wybory parlamentarne i wybory prezydenckie przyniosły powtórny sukces Zjednoczonej Prawicy. Mała niespodzianka, jaką było uzyskanie niewielkiej większości w Senacie nie może wpłynąć na zasadniczą zmianę w stylu i treści rządzenia Polską.

Mam małą satysfakcję, że od początku, od 2015 roku w swoich tekstach umieszczanych na stronie Studia Opinii mówiłem, że to nie jest zwykła zmiana. To jest rewolucja i zwycięzcy, mając rewolucyjny ogień w oczach, planują zbudowanie nowej Polski i wychowanie nowego Polaka.

Nie bez powodu minister kultury — a później i dziedzictwa narodowego — uzyskał status wicepremiera w rządzie Beaty Szydło. Nie bez powodu ministrem edukacji została tak wybitna postać, jak pani Zalewska, a gdy w nagrodę za dobrze przeprowadzoną „reformę” oświaty poszła do europarlamentu (gdzie wybrała pracę w zespołach w najmniejszym stopniu niezwiązanych z oświatą) ministrem został równie „wybitny” pan nikt.

Tamte reformy dotyczyły struktury szkolnictwa, w niewielkim stopniu programów nauczania. Teraz jest czas na te najważniejsze zmiany, od których zależy program i treść szkolnego przekazu.

Łatwo sobie wyobrazić czym będzie szkoła pod rządami ministra Czarnka, gdzie wylądujemy za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat jako społeczeństwo, jak dalece będziemy odstawać do szybko zmieniającego się świata. To naprawdę nie jest trudne.

Gdy piszę o horyzoncie czasowym obecnych rządów, to wykorzystuję tezy programowe i wypowiedzi „naczelnika”. Będziemy rządzić długo, bardzo długo, najlepiej wiecznie…

Poza działaniami i czystą socjotechniką rządzenia opartą na dawaniu „suwerenowi” pieniędzy do ręki i obniżeniem wieku emerytalnego — ten rząd skupiał się i skupiać będzie na celach wzniosłych: obronie zagrożonego przez lewactwo chrześcijaństwa, obronie tradycyjnego modelu rodziny, walki z ideologią LGBT, z neomarksistowską ideologią gender.

Jest co robić.

Nowa polityka historyczna też ma swoje priorytety: zbudować kult prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wymazać postać Lecha Wałęsy, zamienić pozycję Armii Krajowej na kult żołnierzy wyklętych, niezłomnych, ukazać polskie społeczeństwo jako monolit w niesieniu pomocy eksterminowanych Żydów – polskich obywateli.

Jest co robić.

Nie wiem, czy to im się uda. Tego nie wie nikt. Wiem natomiast, że pogłębi to już teraz występujące procesy zróżnicowania w dostępie do oświaty i wpłynie na jeszcze większy udział szkół niepublicznych w całym procesie nauczania. Wiem również, że wśród kadry pracowników wyższych uczelni zaczną się szkodliwe procesy prowadzące do awansu „miernych, biernych, ale wiernych”. Tak się dzieje zawsze w takich czasach.

Czy to da się zatrzymać? Pewnie tak, ale nieszybko i raczej poprzez swary i napięcia w samym obozie władzy niż w wyniku działań opozycji.

Do tych wszystkich zarysowanych procesów budowania nowego człowieka i nowej Polski dodać należy pogłębiający się sojusz tronu i ołtarza. Polski episkopat rządzony jest przez ludzi jawnie wstecznych, jawnie wrogich papieżowi Franciszkowi nazywanemu wprost lewakiem, kimś, kto przez pomyłkę zasiada w Watykanie. Wyraźnie widać postawy wyrażające się starym „dłużej klasztora niż przeora”. Co będzie potem – nie wiem.

Wiem za to na pewno – minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, członek społeczności Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, da o sobie znać prędzej niż tego się spodziewamy.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. Yac Min 01.10.2020
    • mjod 01.10.2020
      • Yac Min 03.10.2020
        • mjod 05.10.2020
    • PK 02.10.2020