20.11.2020

Nie milkną echa raportu na temat McCarricka; mam nawet wrażenie, że rozbrzmiewają coraz bardziej donośnym głosem. Również w Polsce. Mam w tym swój udział, razem z moim kolegą Arturem Nowakiem, który robi najwięcej, by nagłośnić sprawy ofiar nadużyć seksualnych kleru. Zajmuje się tym zawodowo jako adwokat.
Bardzo się cieszę, że wśród rozsądnych głosów pojawiają się księża (Andrzej Kobyliński, Tadeusz Isakowicz-Zaleski) i publicyści katoliccy (Tomasz Terlikowski). Nie czujemy się osamotnieni. Specjalnie nie dziwi mnie milczenie biskupów. Omerta to ważnej pojęcie dla tej grupy wzajemnie się wspierających starszych panów. Oni inaczej nie potrafią. Owszem czasem się trafiają głosy odmienne jak przyszłego kardynała Waszyngtonu Wiltona Georga czy samego papieża Franciszka.
Teologów jest więcej. Szczególnie bliskie są mi komentarze jezuity Thomasa Reese’a. W Polsce takich głosów brak. Mój jako byłego jezuity nie ma tej siły, jaką miałby głos „praktykującego księdza”. Może się kiedyś takich doczekamy. Apel „zwykłych księży” to krok we właściwym kierunku.
Jak mi napisał kolega z lat szkolnych, „dzisiaj twoja opinia jest inaczej odbierana niż przed kilkunastu laty”. Ma rację. Mam wrażenie, że opinie „nieświętej trójcy”, czyli byłych księży Obirka, Bartosia i Polaka (kolejność odchodzenia od kapłaństwa) stają się powszechne i to nie tylko w prasie liberalnej, ale nawet tzw. katolicyzmu otwartego.
Korzyść z wczesnej beatyfikacji i kanonizacji JP2 jest taka, że Kościół nauczony tym przykrym doświadczeniem będzie ostrożniejszy w podejmowaniu kolejnych beatyfikacji i kanonizacji papieży. Być może wróci do sprawdzonej praktyki odczekania 50 lat po śmierci kandydata/tki.


Podziwiam Pański optymizm co do przyszłej ostrożności Kościoła w sprawach beatyfikacji. Polityka wymaga często uświęcenia kogoś aby był przykładem dla miejscowych wiernych.
Szkoda że nie ma możliwości zrewidowania wielu z tych nadań świętości. Zrobiono to zdaje się tylko raz, gdy okazało się, że wielu świętych po prostu nie istniało, a ich żywoty wymyślono dla chwały Kościoła i zbudowania wiernych. Ale Kościół jest nieomylny, bo kieruje nim Duch Święty, więc nie będzie żadnego rewizjonizmu.
Nie wydaje mi się, żeby w Polsce doszło do rewizji obrazu JP2. Przecież to „największy Polak”. Dlaczego największy? Bo papież. A papież to następca Jezusa. Ale przyjemniej oczywiście być optymistą, choć pesymista rzadziej się rozczarowuje.
Pan Profesor jak zwykle optymistycznie, nie tylko o przyszłej ostrożnosci kościoła, ale i o swojej nadziei pisania po raz ostani o JP2. Otóż JP2 w pokoleniach Polaków go pamiętających był, jest i pozostanie postacią ważną. Dla jednych bo wyświęcony, dla innych bo jego wkład w obalenie komunizmu był istotny, dla jeszcze innych bo odkłada sie cieniem na życiu społecznym, dla jeszcze innych bo jest powodem do memów i do żartów. (Jeden z dyskutantów na SO przytoczył treść transparentu z protestów po 22 października ’20 z napisem – Pokolenie JP2 = ja pier.olę do kwadratu.) Dlatego rozptropniej byłoby nie pisać, że to ostatni raz, bo pewnie bedziemy sie o niego potykać jeszcze nie raz. Nawiasem, słowo rozptropnie to jedno ze słów, których Karol Wojtyła chętnie używał.
*
Przykładem takiej anegdotycznej roztropności był pewien incydent w moim życiu. Onegdaj jedna z moich koleżanek poprosiła abym podwiózł ją samochodem w pewne miejsce i bardzo jej się spieszyło. Jechałem na granicy przepisów i w pewnym miejscu przejechałem skrzyżowanie na końcówce zółtego światła, a za skrzyżowaniem policjant z lizakiem. Kiedy do nas podszedł zapytał dlaczego i ta moja koleżanka z rozbrajajacą szczerością: „Panie władzo przyrzekamy, że to absolutnie przedostatni raz!” To go tak rozbroiło, że upiekł mi się mandat.
*
„Korzyść z wczesnej beatyfikacji i kanonizacji JP2 jest taka, że Kościół nauczony tym przykrym doświadczeniem będzie ostrożniejszy w podejmowaniu kolejnych beatyfikacji i kanonizacji papieży. Być może wróci do sprawdzonej praktyki odczekania 50 lat po śmierci kandydata/tki.”
Kościół się nieustannie marginalizuje w świecie zachodnim, mając obecnie swoje centra wyznaniowe w Ameryce Południowej i Afryce. W tym sensie pozostanie instytucją żerującą i pasożytującą na ludziach biednych i ciemnych. To naturalnie przekracza horyzont mojego życia, ale spodziewam się, że w w ciagu najbliższych 50 lat to nie kanonizacja papieży bedzie głównym zmartwieniem krk. Tym zmartwieniem będzie kompletna marginalizacja Watykanu, hierarchii i nieefektywnej struktury krk we współczesnym świecie. Instytucja jaką znamy albo się zreformuje, albo zmarginalizuje zupełnie. Tertium non datur.
Watykan zostanie przeniesiony do Lichenia.
To świetna wiadomośc bo mieszkam stosunkowo niedaleko, więc mój duch bedzie ich straszył po moim zejściu.
Zamiast zazdrościć wystarczy oglądnąć jak trudno jest zostać Świętym:
https://youtu.be/cuGQwoulYXY
W istocie powinienem roztropniej napisać, że to „po raz przedostatni”. Tak czy inaczej sam nie będę się palil do pisania o tej sprawie i postaci, no ale jeśli będe pytany to nie będę się opędzał.
Przecież i tak tu chodzi o cuda.
Weźmy Jezusa, może rzecz cała w sile metafory: nie kroczył lecz płynął, a że on wpław a oni na łódkach to tak się rzecz zapisała. Tak zwana nauka jedynie będzie usilnie komplikować starając się domniemywać jak to było naprawdę, więc może nadprzewodzące sandały na magnetycznej rafie ? lecz i tak w okolicach XXV wieku byłoby to tłumaczenie już nazbyt trywialne.
Wracając do cudownych ozdrowień rzecz wydaje się bardziej skomplikowana: mamy bowiem do dyspozycji i siłę autorytetu i przeżycie duchowe delikwenta przy czym współczesna nam medycyna dopiero nieśmiało zaczyna napomykać o wpływie psyche na zdrowie fizyczne. Czyli może jednak Święty, przynajmniej branżowy.
I wreszcie kwestia Groźnego Pedofila w Dostojnym Kapeluszu, który się w sprawie być może i wypowiadał, no to co że się wypowiadał?
Ach te kanonizacje, szefem komisji historycznej przy beatyfikacji JPII był człowiek oskarżany dziś o pedofilię. Podczas kanonizacji JPII jego współpracownicy Sodano i Sandri wzdrygali się przed składaniem zeznań więc przystano tylko na badaniu życia osobistego kandydata. A niedawno Franciszek odwołał prefekta Kongregacji do spraw kanonizacyjnych bo zdefraudował ileś tam milionów euro. Festiwal w Watykanie jest grany dalej 😛
Pamiętam ogromny banner na kościele w centrum Gdyni .
‘’ JP 2 Święty zaraz ‘’–( tak było tam napisane. Mam nawet zdjęcie )
Czy ‘’ Vox populi vox dei ‘’ , czy też bano się czekać 50 lat i wypadną wszystkie trupy z szafy za Spiżową Bramą a
wtedy bombki by się potłukły i choinka spłonęła. ?
Podobno w Baroku figury świętych przedstawiane były w różnych powykręcanych pozach i powstało powiedzenie ‘’ Każdy święty ma swoje wykręty ‘’
Czasy się zmieniły i dziś ‘’ Każdy święty ma swoje przekręty.’’ – vide Matka Teresa .
Ją też wyniesiono na ołtarze ‘’ bez żadnego trybu .’
Obyczaje i normy poprawności obyczajowej i politycznej tak szybko sie zmieniają, że zachowania ludzi oceniane sa nagannie już po kilku, ki;kunastu latach a cóz dopiero po pół wieku. Jeżeli juz dzisiaj niewinne zachowania i powiedzonka Johna Wayne traktowane sa jako seksistowskie, przemocowe i dyskryminujące osoby nieheteroseksualne, to co byłoby po 50 latach. Po upływie 50 lat wiele „normalnych” zachowań JP II w jego czasach mogłoby byc oceniane jako nagannw, nieprzyzwoite i nietolerancyjne. Nie ma dla KRK dobrego czasu na kanonizacje swoich katabasów.
*
By the way – we współczesnym świecie ogłaszanie kogoś swiętym jest porównywalne z dowolna inną fantazją – np. można kogoś ogłosic dinozaurem, nisko latajacym niedźwiedziem czy lampą sufitową – to zabiego równorzedne. ŚWiętośc nie jest nawet anachronizmem – jest śmiesznością!
„Świętość nie jest nawet anachronizmem – jest śmiesznością!”
Znam takich, dla których nie jest.
Znakomity wywiad ze Sroczyńskim. Bardzo dziękuję.
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26537236,wojtyla-jako-szef-nadwislanski-styl-menadzerski-plus-tropienie.html
Adam Szostkiewicz pisze na blogu o liście wybitnych intelektualistów (Hanna Suchocka et consortes) w obronie Wojtyły. Z grubsza chodzi o to, żeby nie kalać gniazda, z którego tryska polskość. Napisałem komentarz. Oto on.
Należy odróżniać Wojtyłę od wojtylizmu. Wojtyła i jego działania to powinien być materiał dla historyków i archiwistów. Trzeba trochę odczekać i dać czas na badania. Natomiast wojtylizm to jest mit założycielski III RP. Wojtylizm to jest tania mieszanka, którą politycy odżywiają wyborców. Wojtylizm jest zbyt wygodny politycznie, żeby się go pozbywać w imię jakiejś prawdy historycznej. Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli? Kto to powiedział i po co? Politycznie wygodniej jest kontynuować procesje, rocznice zjedzenia kremówki, akademie ku czci, i stawianie pomników. To są wygodne tematy zastępcze. Gdyby ich nie było, to spod tematów zastępczych mogłyby się wyłonić prawdziwe problemy. Do tego nie jest gotowa ani klasa rządząca, ani Kościół, ani większość publicystów. Obrona wojtylizmu jest wygodna, bo nie wymaga poświęceń intelektualnych. Dlatego wojtylizmu trzeba zdecydowanie bronic. Tak samo, jak kiedyś socjalizmu, i z tych samych powodów.
Szanowny panie profesorze . Proszę nie przestawać.
Chyba prawie każdy nawet w swoim małym świecie doświadcza podobnych reakcji otoczenia na jakąkolwiek krytykę JP2.
Nie wiem czy to prawda ale autor Karlheinz Deschner w książce ‘’ Polityka papieska w XX wieku tom.2 ‘’ zacytował słowa byłego Jezuity i napisał .
Cytat :
” Rozdział 9 , Jan Paweł II (od 1978)”
” Polski papieżu, nie wiem, co mam o Tobie sądzić . W każdym razie jesteś pragmatykiem, który już dawno przestał dociekać prawdy, który interesuje się już wyłącznie utrzymaniem gmachu nauki katolickiej i spoczywającego na niej hierarchicznego Kościoła.
Jesteś ,pragmatykiem, i to brutalnym… Twój styl przewodzenia jest «wschodni». I nic dziwnego. Przecież wywodzisz się z komunistycznej polowy świata. Tam ukształtowano Twoje myślenie. Od komunistów odróżnia Cię
treść , ale nie forma. To samo, co u nich krytykujesz, sam uprawiasz w Twoim Kościele.”
Były jezuita Herbert Rieser ‘’ .
Koniec cytatu.
Jak większość czytelników SO bardzo cenię teksty profesora Obirka. To punkt widzenia naukowca i ten głos jest bardzo potrzebny. Obawiam się, że nie jest to ani ostatni, ani przedostatni komentarz Profesora na temat JPII. Przed nami długi proces „trawienia” wpływu JPII na nas w skali naszego życia. Dla mnie osobiście nie ulega wątpliwości pozytywna rola Wojtyły w procesie odzyskiwania przez nas podmiotowości i godności w późnym PRL i w pierwszej dekadzie wolnej RP. Sam płakałem, ja ateista, oglądając relacje z pielgrzymek w tv i w czasie absolutnie magicznych chwil w Krakowie w dniu śmierci Karola Wojtyły. Nie do przecenienia jest jego rola w psychologicznym wsparciu Polaków w trudnym procesie odzyskania własnej wartości i odzyskaniu wspólnoty w warunkach pokoju, a nie walki.
Dzisiaj jesteśmy dorośli. Emocjonalnie i intelektualnie. Dzisiaj przyszła pora na przekazanie zgromadzonej przez nas wiedzy i doświadczenia naszym dzieciom. Opowiedzmy im naszą historię, opowiedzmy o pięknych chwilach i pięknych emocjach ale też opowiedzmy o tym, co było złe i czego się trzeba wystrzegać za wszelką cenę. Przecież nie chcemy, żeby nasze dzieci powtórzyły nasze błędy. One nie walczą o odzyskanie własnej godności. bo o to nie muszą walczyć, ale o lepsze miejsce do życia.
Mówiąc cokolwiek brutalnie: Wojtyła zrobił swoje, Wojtyła powinien odejść z naszego codziennego życia. Będziemy o nim pamiętać w czasie świąt narodowych.
Chciałbym mocno pogratulować Autorowi jego wywiadu z red. Sroczyńskim.
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26537236,wojtyla-jako-szef-nadwislanski-styl-menadzerski-plus-tropienie.html
Wywiad miał żywy oddźwięk pośród moich polskich znajomych i chciałbym tą drogą przekazać Autorowi informację zwrotną. Jeżeli chcemy, żeby nam puściły hamulce w szczerym wyrażeniu naszych opinii, to chyba jest to właściwy moment.