06.12.2020

Być albo nie być — oto jest pytanie. Szekspir je zadał, ale jak ulał pasuje do naszych czasów, konkretnie do Polski.
Co prawda Polak-Węgier dwa bratanki (i do szabli i do szklanki), lecz zostawmy Madziarów na boku, mają swoją opcję (promoskiewską). A my?
Głucho wszędzie, ciemno wszędzie — co to będzie, co to będzie?
Otóż stoimy na przegranych pozycjach. Dyktat pisowskich deputowanych (sterowanych przez mojego sąsiada na warszawskim Żoliborzu) już osłabił naszą pozycję na Zachodzie. Jeszcze kilka hardych wypowiedzi i pogróżek a obudzimy się z ręką w nocniku. I to już lada dzień.
A więc miałeś chamie złoty róg, ostał ci się…

