Waldemar Piasecki: Dokąd zmierza papieski rycerz?

28.12.2020

Wilton Gregory, na razie kardynał… Foto: Twitter

Stany Zjednoczone pozostają w pewnej mierze pod wrażeniem bezprecedensowego wydarzenia, jakim jest wyniesienie do godności kardynalskiej pierwszego amerykańskiego Afroamerykanina, metropolity waszyngtońskiego Wiltona Daniela Gregory’ego, Jest to również pierwszy w tej roli skonwertowany na katolicyzm baptysta. Także pierwszy hierarcha, który oficjalnie otaczał opieką środowiska LGBT. Amerykańscy katolicy już zaczynają upatrywać w nim przyszłego papieża.

Być może jest to fantastyka. Jednak równie fantastyczne wydawało się kiedyś, że papieżem może zostać Polak. A także, iż Ameryka może mieć czarnoskórego prezydenta w Białym Domu. Historia bywa nieprzewidywalna. W tym jej urok.

Mówi polski duchowny od ponad trzydziestu lat pracujący w Stanach:

– Polskiego Kościoła nie da się porównać z amerykańskim i nie ma sensu przykładania naszej miary do tutejszych realiów. Przede wszystkim, katolicy to niespełna czwarta część amerykańskiego społeczeństwa, a w grupie afroamerykańskiej jeszcze dużo mniej. Dla Kościoła to wymóg i wyzwanie. Tu nie ma miejsca na wymądrzanie się i pouczanie w stylu naszych krajowych proboszczów.

Oczywiście inna jest relacja władzy i Kościoła. Kardynał Wilton Gregory wszystkie te niuanse wyczuwa bezbłędnie. Jest świetnym księdzem –– nie tylko dlatego, że ma głęboką wiedzę teologiczną, ale także ogromny dar komunikacji z ludźmi, wśród których wyrastał odbywając generacyjną wędrówkę od niewolnictwa do elit. Jest nadzieją pomijanych i odrzucanych. I nie chodzi tu tylko o Afroamerykanów, ale także inne grupy „peryferyjne”. Jest wielką mądrością papieża Franciszka, iż uczynił go kardynałem. Ten gest wlewa w Kościół amerykański nową energię i przybliża do ludzi.

Wyobraźmy sobie nie najlepsze przedmieście chicagowskie i afroamerykańskiego dwunastolatka z rozbitej rodziny wychowywanego głównie przez babcię, który idzie po podstawówce do katolickiej St. Carthage Grammar School prowadzonej przez dominikanki. Chłopiec jest formalnie baptystą. Edukacja katolicka robi na nim takie wrażenie, iż postanawia zostać… księdzem. Katecheta wyjaśnia mu jednak istotny „niuans” kanoniczny: aby zostać katolickim kapłanem, najpierw musi zostać… katolikiem. Czyli przejść proces konwersji, w tym chrztu. Następuje to w 1959.

Dwa lata później, po ukończeniu szkoły kieruje swe kroki do seminarium. Święcenia kapłańskie przyjmuje 9 maja 1973 roku i zostaje skierowany na studia liturgiczne w Rzymie, zwieńczone doktoratem.

Wilton Gregory w dniu wyświecenia na księdza. Foto: ChicagoCatholic

Po powrocie do macierzystej archidiecezji chicagowskiej pracuje jako proboszcz w parafiach w Glenview i Park Ridge. W 1983 roku zostaje konsekrowany na biskupa przez kardynała Josepha Bernardina i znanego w środowisku polonijnym biskupa Alferda Abramowicza. Ma niespełna trzydzieści sześć lat i jest jednym z najmłodszych duchownych wyniesionych do tej godności w historii kościoła amerykańskiego (Foto niżej: Chicago Catholic)

To Abramowicz będzie osobiście przedstawiał Gregory’ego Wojtyle podczas jego wizyty w Wietrznym Mieście .

W 1994 roku Wilton Gregory zostaje ordynariuszem diecezji Belleville. W latach 2001–2004 jest przewodniczącym Konferencji Biskupów Amerykańskich. Po raz pierwszy do tej godności wybrano wtedy Afroamerykanina. Musiał się mierzyć z kolejnymi skandalami pedofilskimi wybuchającymi jeden po drugim w amerykańskim Kościele. Był inicjatorem kościelnego dokumentu „Karta Obrony Dzieci i Młodych Ludzi” porządkującego kwestie wykorzenienia tych patologii ze stanu duchownego.

W grudniu 2004 roku, w jednej ze swych ostatnich nominacji Jan Paweł II powierza mu urząd arcybiskupa Atlanty (Foto niżej: Georgia Bulletin)

Podczas piętnastoletniej pracy na tym stanowisku dał się poznać jako człowiek dialogu. Budowniczy mostów, a nie kopacz rowów podziału. Dotyczyło to m.in. unikalnej roli, jaką odgrywał w duszpasterstwie osób LGBT otaczanych zrozumieniem, pomocą i wsparciem. Ustanowił w archidiecezji stanowisko odpowiedzialnego za kontakty z tą grupą.

Jego postawa napotykała krytykę niektórych biskupów. W 2014 roku stała się głośna jego deklaracja mówiąca m.in.:

Ci mężczyźni i kobiety są synami i córkami Kościoła, a jednak w zbyt wielu przypadkach nie czuli się mile widziani ani szanowani. […] Mamy duszpasterski obowiązek dotarcia do tych wszystkich mężczyzn i kobiet w ten sam sposób, w jaki Chrystus czynił to skutecznie, nawet wtedy, gdy znaleźli się poza religijnymi i kulturowymi normami Jego własnych czasów.

Dało to czytelne współbrzmienie z poglądami papieża Franciszka. Nic dziwnego, że arcybiskup Gregory stał się nieformalnym rzecznikiem środowisk LGBT w Kościele amerykańskim, powszechnie przez ludzi tych środowiska podziwianym.

W 2018 roku głośna stała się sprawa duchownego księdza Henry’ego Gracza (Foto niżej: Georgia Bulletin) z kościoła Niepokalanego Poczęcia, świątyni uczęszczanej przez wiernych LGBT.

Ksiądz Gracz był doradcą ofiar wykorzystywania seksualnego przez duchownych. Uznawane to było przez katolickich ultrasów za rzekome występowanie przeciwko nauczaniu Kościoła. Po tym, jak ksiądz Gracz wziął udział w paradzie równości, zażądano od arcybiskupa jego usunięcia. Wilton Gregory zdecydowanie odmówił oświadczając: „Ksiądz Gracz postępuje zgodnie z wezwaniem Papieża Franciszka, aby towarzyszył ludziom na peryferiach społeczeństwa. Jego kapłańskie serce nie jest zamknięte dla tych, którzy czują się niezrozumiani lub odrzuceni”.

Gregory otworzył także drzwi tamtejszej katedry dla papieskiego doradcy do spraw środowisk LGBT, jezuity ojca Jamesa Martina, który głosił w murach tej świątyni kazania. Fakt ten także napotkał protesty katolickich ortodoksów.

Od początku pontyfikatu papieża Franciszka arcybiskup Wilton Gregory definiował się jako jego „wierny żołnierz”, choć raczej lepsze wydaje się tu określenie „rycerz”. Stał się gorącym orędownikiem papieskiej adhortacji Amoris laetitia ogłoszonej w 2016 roku określając ją jako „dokument, który rozpoznaje rzeczywiste poważne problemy i wyzwania, przed którymi stoją obecnie rodziny, ale jednocześnie jest głoszeniem nadziei przez miłosierdzie i łaskę Boga”. Chodziło o kwestie osób żyjących w ponownych związkach małżeńskich lub niesakramentalnych związkach partnerskich i związkach tej samej płci. Hierarcha amerykański głosił historyczną rolę papieża Franciszka, który „rzuca wyzwanie Kościołowi i jego pasterzom, aby wyszli poza myślenie, że wszystko jest czarno–białe, czym niejednokrotnie zamykamy wiernym drogę łaski i wzrostu”.

Wilton Gregory jasno definiował się jako zwolennik właściwego łagodnego stosowania prawa ogólnego do konkretnych przypadków, będących częścią rzeczywistości, która jest zawsze bogatsza niż samo prawo – nieraz wbrew literze prawa, ale zgodnie z jego duchem.

Wiosną ubiegłego roku, po dymisji metropolity waszyngtońskiego arcybiskupa Donalda Wuerla w wyniku wyroków sądowych wskazujących jego rolę w tuszowaniu przestępstw pedofilii kościelnej, wyłoniła się kwestia sukcesji. Arcybiskup Wilton Gregory wymieniany był jako poważny kandydat do objęcia tego niezwykle ważnego urzędu.

Od ultrasów katolickich popłynęły jednak apele do nuncjusza papieskiego w Waszyngtonie, aby nominację powstrzymać. Okazały się bezskuteczne. Z początkiem grudnia papież powierzył Gregory’emu misję w Waszyngtonie. Środowiska LGBT Archidiecezji Atlanckiej podziękowały przechodzącemu do stolicy duchownemu specjalnym całostronicowym ogłoszeniem prasowym. (Foto niżej: Archiwum)

21 maja 2019 roku odbyła się uroczysta instalacja nowego zwierzchnika stołecznej metropolii. Szybko wyłoniły się punkty kolizyjne kursu Wiltona Gregory’ego i polityki Donalda Trumpa. Chodziło przede wszystkim o kwestie rasowe związane z pozycją w społeczeństwie Afroamerykanów, kwestię traktowania imigrantów, w tym sztandarowego projektu trumpowskiego budowy muru na granicy z Meksykiem, warunków bytowania w ośrodkach dla nielegalnych imigrantów, a także stosunku do łatwego dostępu do broni palnej czy dopuszczalności kary śmierci. Hierarcha otwarcie i głośno wyrażał swoje stanowisko zupełnie odmienne od prezydenckiego.

Stało się ono jeszcze bardziej wyraziste, kiedy kraj opanowała fala protestów na tle rasowym po zamordowaniu przez policję Minneapolis Afroamerykanina, powszechnie znana pod hasłem Black Lives Matter. Arcybiskup protestował przeciwko brutalnemu stosowaniu siły wobec protestujących oraz wskazywał na strukturalne funkcjonowanie rasizmu w rzeczywistości Stanów Zjednoczonych, z czym administracja Trumpa nic nie robi.

Powodem sytuacji konfliktowej stała się wizyta Trumpa zorganizowana przez Biały Dom wraz ze świeckim zakonem Rycerzy Kolumba, w administrowanym przez Gregory’ego Centrum Jana Pawła II, której kulminacją stało się podpisanie dokumentu prezydenckiego o wspieraniu na świecie wolności religijnej. Wydarzenie nastąpiło 2 czerwca br. w rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Stanów Zjednoczonych. Było ono przygotowywane przez organizację katolicką bez wiedzy ordynariusza Archidiecezji Waszyngtońskiej, który zaproszenia na nią otrzymał z… Białego Domu.

Trumpowie w sanktuarium Jana Pawła II i metropolita waszyngtoński, który ostro tę kampanijną wizytę skrytykował. Foto: Fox News

Dzień wcześniej Donald Trump postanowił sfotografować się z Biblią w ręku przed episkopalnym kościołem św. Jana, co doprowadziło do masowego protestu zakończonego rozpędzeniem go przez policję przy użyciu siły fizycznej i gazu łzawiącego.

Oceniając poczynania prezydenckie jako elementy kampanii wyborczej wykraczające poza relacje państwo–Kościół, arcybiskup Gregory wydał oświadczenie stanowiące między innymi:

Uważam za zaskakujące i naganne, że jakakolwiek placówka katolicka pozwoliłaby sobie na tak rażąco niewłaściwe wykorzystanie i manipulację w sposób naruszający nasze zasady religijne, które wzywają nas do obrony praw wszystkich ludzi, nawet tych, z którymi moglibyśmy się nie zgadzać. Święty Papież Jan Paweł II był zagorzałym obrońcą praw i godności człowieka. Jego dziedzictwo jest żywym świadectwem tej prawdy. Z pewnością nie zgodziłby się na użycie gazu łzawiącego i innych środków odstraszających w celu uciszenia, rozproszenia lub zastraszenia ludzi w celu zrobienia zdjęcia przed miejscem kultu i pokoju.

Była to otwarta krytyka Rycerzy Kolumba, którzy nie tylko nie skonsultowali z ordynariuszem wizyty głowy państwa, ale także zataili, że w miejscu religijnym polityk będzie podpisywał dokument administracji państwowej. Było to przejrzyste mieszanie się organizacji kościelnej w politykę za plecami władzy kościelnej. Media przypomniały z tej okazji, że lider tego świeckiego zakonu, Najwyższy Rycerz Carl Anderson, przez kilka lat był asystentem republikańskiego senatora Jesse Helmsa, ostatniego wielkiego segregacjonisty w Senacie USA, pracował także w administracji Ronalda Reagana, a jego republikańskie przywiązanie jest powszechnie znane.

Reagując na falę krytyki sam Trump zakomunikował, że… nie miał pojęcia, że coś ma w sanktuarium podpisywać i dowiedział się dopiero na miejscu.

W wyborach prezydenckich abp Wilton Gregory głosował na katolika Joe Bidena, ale ujawnił to dopiero po upublicznieniu wyników. Zakomunikował również, że podobnie jak papież Franciszek będzie nowemu prezydentowi udzielał komunii, czemu część amerykańskich duchownych jest przeciwna, uznając polityczne poglądy Bidena w kwestii warunków dopuszczalności aborcji za nazbyt liberalne. Kiedy Franciszek ogłosił kardynalska nominację Gregory’ego, Biden pogratulował mu w ciągu godziny. Coraz częściej mówi się, że to metropolita waszyngtoński będzie wygłaszał tradycyjną modlitwę towarzyszącą zaprzysiężeniu prezydenta.

Pierwszy afroamerykański kardynał ożywia wyobraźnię i rodzi nadzieję. Jest, przypomnijmy, również pierwszym amerykańskim kardynałem, który konwertował się z baptyzmu na katolicyzm. Także pierwszym kardynałem, którego poglądy formowała jego babcia Etta Mae, wywodząca się z Missisipi Afroamerykanka, pamiętająca czasy niewolnictwa i wszelkiego zła, płynącego z poczucia wyższości białych nad czarnymi i wszystkimi innymi. Może właśnie dlatego dewiza biskupia jej wnuka brzmi „Wszyscy należymy do Pana”. Biali, czarni, żółci, czerwoni. Heteroseksualni i homoseksualni.

Wierny rycerz Franciszka Wilton Gregory ma teraz swój czas. Ma go niewiele, bowiem tylko trzy lata dzieli go od osiągnięcia siedemdziesięciopięciolecia, zwykle oznaczającego emeryturę. Może jednak tym bardziej wykorzystać go intensywnie i kreatywnie. Przede wszystkim przez realizację wyzwania papieskiego, aby wychodzić poza stereotyp Kościoła, gdzie wszystko jest czarne, albo białe.

Społeczność macierzystej szkoły Wiltona Gregory’ego, St. Carthage Grammar School, szalejąca z radości po kardynalskim awansie uważa tradycyjnie i po amerykańsku, że tylko niebo jest granicą osiągnięć. Ich absolwent znalazł się już w gronie, z którego będzie wybierany przyszły papież.

Ciąg dalszy nastąpi?

Papież Franciszek i kardynał Wilton Gregory. Foto: VaticanMedia

Tak pisała się historia:

With Ceremony At The Vatican, Wilton Gregory Becomes 1st Black American Cardinal

Kneeling before Pope Francis, 72-year-old Wilton Gregory received the red hat and ring Saturday, becoming the first Black American cardinal in the history of Catholicism. Gregory, the archbishop of Washington since 2019, is one of 13 bishops and priests elevated to the College of Cardinals at the Vatican on Saturday.

Waldemar Piasecki

Waszyngton

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com