03.02.2021

Pandemia uderzyła precyzyjnie. Sieje spustoszenie. Okazuje się, że człowiek to istota tak krucha, jak nieczłowiek. Słabną więzi, nasila się niczym nieusprawiedliwiona niechęć do drugiego człowieka. Pękają nawet przyjaźnie.
Pomijam cwaniaków. Oni żerują na słabości innych. Ludzka wrażliwość została naruszona. Czekają nas coraz trudniejsze czasy. Mickiewiczowskie „kochajmy się” już się wcześniej rozmyło. Teraz jest zawołaniem bez składu i ładu. A końca pandemii nie widać. Rozwinie się w skali tak obfitej, że wielu zagubi sens życia. Pęknie to, co tak cenne jest w życiu: przyjaźń i miłość.
Pandemia pandemią, ale należy spojrzeć twardo rzeczywistości w oczy i nie dać się. Czyli robić swoje. Czyli nie tylko zakładać maseczkę, aczkolwiek tylko głupiec stroi bohatera i jej nie zakłada. Tak na marginesie: niezakładający nie są to bynajmniej bohaterzy, lecz – mówiąc w skrócie – są to gnojki, bo mogą zarazić drugiego człowieka. Ale pal licho, gnojek to gnojek, a nie żaden bohater.

