Zbigniew Szczypiński: Obrazki z życia sfer partyjnych urzędników6 min czytania

()

07.02.2021

Photo by Peggy_Marco on Pixabay

Platforma Obywatelska nigdy nie była moją partią pierwszego wyboru. Pamiętam dobrze czas, gdy powstawała; lata, gdy najsłabszy z trzech tenorów okazał największy talent i został niekwestionowanym przywódcą partii, która, zanim stała się antypisem była bliska zawiązania ścisłego z PiS sojuszu; pamiętamy czasy POPiS-u…

To już historia. Platforma była pierwszą partią, która nie przegrała wyborów po upływie pierwszej kadencji, rządziła pełne osiem lat. PiS wygrał wprawdzie drugą kadencję, ale czy dotrwa do jej końca to wielka niewiadoma.

Pamiętam rządy premiera z Gdańska – Donalda Tuska, jego krańcowy pragmatyzm polityczny, niechęć do jednoznacznego określania się w sporach politycznych, a zwłaszcza wtedy gdy trzeba było określać wybory ideowe. Pamiętam tą „ciepłą wodę w kranie” i radę, by iść do lekarza, gdy ma się wizję. Tak było i działało przez osiem lat.

Donald Tusk nie został obalony przez Grzegorza Schetynę, Grzegorz Schetyna został przez Donalda Tuska postawiony na stanowisku kierownika wewnętrznego partii, wszystkie główne decyzje należały do Donalda Tuska. Nawet decyzja, kto po nim zostanie premierem to była jego decyzja. Donald Tusk odszedł z polskiej sceny politycznej nie w wyniku jakiejś afery, mimo że takie afery wstrząsały sceną polityczną i Platformą jako partią rządzącą, Donald Tusk został politykiem europejskim i jest nim do dziś.

W Polsce partią Donalda Tuska rządzą inni ludzi, mniejsi, znacznie mniejsi od lidera. Lata rządów partią (bo nie Polską) w wykonaniu Grzegorza Schetyny były adekwatne do jego postrzegania polityki, szerokości horyzontów, sposobu pojmowania świata. W tym rządzeniu nie było żadnych realnych szans na odzyskanie władzy, była tylko szansa na trwanie i czekanie aż rządzący Polską ludzie z prezesem wszystkich prezesów na czele pogubią się ostatecznie i tak pożrą wewnętrznie w walce o wpływy i pieniądze, że skończą się ich rządy.

Rok temu, w bólach demokratycznych procedur, nowym prezesem Platformy został Borys Budka zapamiętany jako minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.

Czy są jakieś sprawy, jakieś wartości, które są jego znakiem firmowym ?

Ja ich nie widzę; co nie znaczy, że ich nie ma.

Po roku swoich rządów w Platformie, po przegranych wyborach parlamentarnych i nieznacznie (ale jednak) prezydenckich, na dwudziestolecie Platformy Borys Budka zaprezentował na specjalnej konferencji polityczny plan przejęcia władzy, odsunięcia niszczących rządów Jarosława Kaczyńskiego i zastąpienia go… no właśnie kim?

Na wielkiej scenie, dobrze oprzyrządowanej w sprzęt audiowizualny, z eksponowanymi znakami partyjnymi partii, z którymi miałaby zostać zawiązana koalicja 276, umożliwiająca w przypadku wygranych wyborów odrzucenie weta prezydenta. To dobry plan; jest tylko jedno drobne, ale ważne pytanie – wygranych wyborów przez kogo? Przez Borysa Budkę i Koalicję Obywatelską, bo taki kształt ma obecnie Platforma czy przez nowo utworzoną koalicję na czas wyborów? Jeżeli tak, to z jakim programem, z jakimi liderami?

Treści programowych było na konferencji Borysa Budki mało, dobrze, że znalazło się miejsce i czas dla Rafała Trzaskowskiego, który mówił politycznie, a nie pragmatycznie, który mówił i wyglądał jak lider, jak ktoś, kto uzyskał niedawno imponujący wynik w wyborach powszechnych, Te dziesięć milionów głosów w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski uzyskał niekoniecznie jako on, wiele spośród tych głosów było oddanych na Trzaskowskiego jako przeciwnika Andrzeja Dudy. Ale wynik się liczy i pamięta i wraz z upływem czasu maleje ta zmienna, o której wyżej. Zostaje pamięć o dziesięciu milionach głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego.

Nie wiem, jaki będzie skutek tej konferencji Borysa Budki. Sądząc po pierwszych reakcjach pozostałych partii opozycyjnych raczej nieduży. O ile w ogóle jakiś.

Platforma Obywatelska to nie jest dla mnie partia pierwszego wyboru, ale drugiego. Dlatego też szkoda mi tej szansy, jaką była zapowiadana i oczekiwana konferencja. Aby ta konferencja przyniosła oczekiwany skutek trzeba było zbudować ją na Rafale Trzaskowskim, Borys Budka powinien wystąpić na niej jako zapowiadający wystąpienie Rafała Trzaskowskiego, oficjalnego wiceprzewodniczącego partii na teraz i nowego lidera w przyszłości, po wygranych przez opozycję wyborach.

Konferencja, na której więcej byłoby treści a mniej technicznych środków do ich przekazywania, więcej luzu a mniej sztywniactwa, więcej młodości a mniej starości. Więcej gorących tematów związanych bezpośrednio z tym, co dzieje się w Polsce i świecie. Było z czego wybierać

I na koniec jeszcze jedna refleksja. Czy to nie jest już czas, aby programy polityczne partii przestali prezentować partyjni urzędnicy? Czy to jest już czas, aby na scenę weszli ludzie, dla których polityka to sens ich życia, coś tak ważnego, że gotowi są ryzykować nie tylko stanowisko w partii czy państwie a zdrowie i życie – patrz casus Nawalnego w putinowskiej Rosji?

Zmiana tego, co po PiS – to będzie zadanie nie dla urzędników a dla rewolucjonistów. Rewolucje zawsze wymagały ofiar, wielu rewolucjonistów płaciło wysoką cenę, nawet tą najwyższą. Znamy takie postaci z historii. Czy są tacy ludzie teraz?

I na koniec mały komentarz do awantury w partii Jarosława Gowina. Patrząc i słuchając Adama Bielana widzę przed sobą osobnika krystalicznie politycznego, składającego się wyłącznie z cynizmu i wyrachowania, słuchającego silniejszego wodza niż przewodniczący jego ugrupowania. To jest polityka partyjna w działaniu, występuje ona we wszystkich partiach, chociaż w różnym natężeniu. Najzabawniejszym wątkiem w tej wojnie Bielana z Gowinem jest przywoływana przez Bielana waga przepisów prawa, statutu partii, regulaminu sądu partyjnego. Dobrze posłuchać, choćby po to, by się uśmiać, gdy ważny poseł rządzącej Zjednoczonej Prawicy przywołuje prawo jako ostatecznie rozstrzygający argument w sporach.

To prawo, a nie wola polityczna panie europośle Bielan jest dla was ważne, ważniejsze? Od kiedy ?

W waszym pojmowaniu polityki prawo liczyło się dotychczas tylko wtedy, gdy zapadały wyroki zgodne z interesem partii i jej wodza.

To jeszcze jeden dowód potrzeby wielkiej zmiany w uprawianiu polityki przez ludzi. Oni są zawsze najsłabszym ogniwem łańcucha decyzyjnego, najsłabszą częścią złożonego systemu władzy. Teraz ta słabość pokazuje się bardzo wyraźnie.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Rekomendujemy także artykuł OKO.PRESS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

6 komentarzy

  1. slawek 08.02.2021
    • Yac Min 08.02.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 08.02.2021
  2. Yac Min 08.02.2021
    • Magdalena Ostrowska 08.02.2021
  3. Heidemert 13.02.2021