07.02.2021

Platforma Obywatelska nigdy nie była moją partią pierwszego wyboru. Pamiętam dobrze czas, gdy powstawała; lata, gdy najsłabszy z trzech tenorów okazał największy talent i został niekwestionowanym przywódcą partii, która, zanim stała się antypisem była bliska zawiązania ścisłego z PiS sojuszu; pamiętamy czasy POPiS-u…
To już historia. Platforma była pierwszą partią, która nie przegrała wyborów po upływie pierwszej kadencji, rządziła pełne osiem lat. PiS wygrał wprawdzie drugą kadencję, ale czy dotrwa do jej końca to wielka niewiadoma.
Pamiętam rządy premiera z Gdańska – Donalda Tuska, jego krańcowy pragmatyzm polityczny, niechęć do jednoznacznego określania się w sporach politycznych, a zwłaszcza wtedy gdy trzeba było określać wybory ideowe. Pamiętam tą „ciepłą wodę w kranie” i radę, by iść do lekarza, gdy ma się wizję. Tak było i działało przez osiem lat.
Donald Tusk nie został obalony przez Grzegorza Schetynę, Grzegorz Schetyna został przez Donalda Tuska postawiony na stanowisku kierownika wewnętrznego partii, wszystkie główne decyzje należały do Donalda Tuska. Nawet decyzja, kto po nim zostanie premierem to była jego decyzja. Donald Tusk odszedł z polskiej sceny politycznej nie w wyniku jakiejś afery, mimo że takie afery wstrząsały sceną polityczną i Platformą jako partią rządzącą, Donald Tusk został politykiem europejskim i jest nim do dziś.
W Polsce partią Donalda Tuska rządzą inni ludzi, mniejsi, znacznie mniejsi od lidera. Lata rządów partią (bo nie Polską) w wykonaniu Grzegorza Schetyny były adekwatne do jego postrzegania polityki, szerokości horyzontów, sposobu pojmowania świata. W tym rządzeniu nie było żadnych realnych szans na odzyskanie władzy, była tylko szansa na trwanie i czekanie aż rządzący Polską ludzie z prezesem wszystkich prezesów na czele pogubią się ostatecznie i tak pożrą wewnętrznie w walce o wpływy i pieniądze, że skończą się ich rządy.
Rok temu, w bólach demokratycznych procedur, nowym prezesem Platformy został Borys Budka zapamiętany jako minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska.
Czy są jakieś sprawy, jakieś wartości, które są jego znakiem firmowym ?
Ja ich nie widzę; co nie znaczy, że ich nie ma.
Po roku swoich rządów w Platformie, po przegranych wyborach parlamentarnych i nieznacznie (ale jednak) prezydenckich, na dwudziestolecie Platformy Borys Budka zaprezentował na specjalnej konferencji polityczny plan przejęcia władzy, odsunięcia niszczących rządów Jarosława Kaczyńskiego i zastąpienia go… no właśnie kim?
Na wielkiej scenie, dobrze oprzyrządowanej w sprzęt audiowizualny, z eksponowanymi znakami partyjnymi partii, z którymi miałaby zostać zawiązana koalicja 276, umożliwiająca w przypadku wygranych wyborów odrzucenie weta prezydenta. To dobry plan; jest tylko jedno drobne, ale ważne pytanie – wygranych wyborów przez kogo? Przez Borysa Budkę i Koalicję Obywatelską, bo taki kształt ma obecnie Platforma czy przez nowo utworzoną koalicję na czas wyborów? Jeżeli tak, to z jakim programem, z jakimi liderami?
Treści programowych było na konferencji Borysa Budki mało, dobrze, że znalazło się miejsce i czas dla Rafała Trzaskowskiego, który mówił politycznie, a nie pragmatycznie, który mówił i wyglądał jak lider, jak ktoś, kto uzyskał niedawno imponujący wynik w wyborach powszechnych, Te dziesięć milionów głosów w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski uzyskał niekoniecznie jako on, wiele spośród tych głosów było oddanych na Trzaskowskiego jako przeciwnika Andrzeja Dudy. Ale wynik się liczy i pamięta i wraz z upływem czasu maleje ta zmienna, o której wyżej. Zostaje pamięć o dziesięciu milionach głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego.
Nie wiem, jaki będzie skutek tej konferencji Borysa Budki. Sądząc po pierwszych reakcjach pozostałych partii opozycyjnych raczej nieduży. O ile w ogóle jakiś.
Platforma Obywatelska to nie jest dla mnie partia pierwszego wyboru, ale drugiego. Dlatego też szkoda mi tej szansy, jaką była zapowiadana i oczekiwana konferencja. Aby ta konferencja przyniosła oczekiwany skutek trzeba było zbudować ją na Rafale Trzaskowskim, Borys Budka powinien wystąpić na niej jako zapowiadający wystąpienie Rafała Trzaskowskiego, oficjalnego wiceprzewodniczącego partii na teraz i nowego lidera w przyszłości, po wygranych przez opozycję wyborach.
Konferencja, na której więcej byłoby treści a mniej technicznych środków do ich przekazywania, więcej luzu a mniej sztywniactwa, więcej młodości a mniej starości. Więcej gorących tematów związanych bezpośrednio z tym, co dzieje się w Polsce i świecie. Było z czego wybierać…
I na koniec jeszcze jedna refleksja. Czy to nie jest już czas, aby programy polityczne partii przestali prezentować partyjni urzędnicy? Czy to jest już czas, aby na scenę weszli ludzie, dla których polityka to sens ich życia, coś tak ważnego, że gotowi są ryzykować nie tylko stanowisko w partii czy państwie a zdrowie i życie – patrz casus Nawalnego w putinowskiej Rosji?
Zmiana tego, co po PiS – to będzie zadanie nie dla urzędników a dla rewolucjonistów. Rewolucje zawsze wymagały ofiar, wielu rewolucjonistów płaciło wysoką cenę, nawet tą najwyższą. Znamy takie postaci z historii. Czy są tacy ludzie teraz?
I na koniec mały komentarz do awantury w partii Jarosława Gowina. Patrząc i słuchając Adama Bielana widzę przed sobą osobnika krystalicznie politycznego, składającego się wyłącznie z cynizmu i wyrachowania, słuchającego silniejszego wodza niż przewodniczący jego ugrupowania. To jest polityka partyjna w działaniu, występuje ona we wszystkich partiach, chociaż w różnym natężeniu. Najzabawniejszym wątkiem w tej wojnie Bielana z Gowinem jest przywoływana przez Bielana waga przepisów prawa, statutu partii, regulaminu sądu partyjnego. Dobrze posłuchać, choćby po to, by się uśmiać, gdy ważny poseł rządzącej Zjednoczonej Prawicy przywołuje prawo jako ostatecznie rozstrzygający argument w sporach.
To prawo, a nie wola polityczna panie europośle Bielan jest dla was ważne, ważniejsze? Od kiedy ?
W waszym pojmowaniu polityki prawo liczyło się dotychczas tylko wtedy, gdy zapadały wyroki zgodne z interesem partii i jej wodza.
To jeszcze jeden dowód potrzeby wielkiej zmiany w uprawianiu polityki przez ludzi. Oni są zawsze najsłabszym ogniwem łańcucha decyzyjnego, najsłabszą częścią złożonego systemu władzy. Teraz ta słabość pokazuje się bardzo wyraźnie.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
Rekomendujemy także artykuł OKO.PRESS

Wielu komentatorów i dziennikarzy upatruje poprawy sytuacji PO/KO w zamianie szefa, tj. Budki na Trzaskowskiego. Tymczasem obaj panowie stanowią jedno kierownictwo PO/KO. Nie wiem czy do zamiany PiS i posprzątania po jego rządach potrzeba rewolucjonistów czy urzędników. Nawet jeśli prawdą jest, że potrzeba rewolucjonistów, to moim zdaniem Trzaskowski rewolucjonistą nie jest. Być może z obecnego zarządu PO jest najbardziej utalentowany, ale daleko mu do formatu przywódcy, który będzie chciał i umiał przewodzić całej opozycji. A tylko takie, skuteczne przywództwo daje nadzieje na odsunięcie PiSu od władzy. Problemem opozycji jest brak zdolności i skłonności do porzucenia myślenia partyjnego na rzecz myślenia w kategoriach państwa i racji stanu. NIezależnie od tego głównego i szeregu innych problemów fakt, że PO/KO budzi się z letargu niemożności oraz kunktatorstwa jest wiadomością pozytywną.
Węgierskiej opozycji zajęło bardzo dużo czasu do decyzji by pójść do wyborów jednym blokiem , wygląda że z polską będzie podobnie..Niestety wszystko na to wskazuje , że PIS będzie spokojnie rządził co najmniej do czasu śmierci Jarosława Rajmundowicza, wspomagany MLD euro płynącymi z UE…
Tak, to prawda, Rafał Trzaskowski nie jest też tym, który mógłby stać się przywódcą całej opozycji. Ma przecież już za sobą ścieżkę politycznej kariery. Jest jednak zdecydowanie lepszym kandydatem na przywódcę niż Borys Budka.
Jeżeli nie zakładamy rewolucyjnej zmiany a ta wymagałaby wielu ofiar (tylko wtedy mógłby nastąpić rozłam w formacjach siłowych i wypowiedzenie posłuszeństwa przez niektórych ludzi tych służb i w konsekwencji – przewrót) to musimy opierać się na tych podmiotach politycznych jakie są obecne na polskiej scenie politycznej.
Wszystko się kiedyś kończy, nawet Związek Radziecki (pamiętam takie bon moty z dawnych czasów), skończy się też wladza PiS. Pytanie tylko kiedy. Im szybciej tym lepiej, tym mniejsze będą szkody w przestrzeni politycznej, prawnej, ekonomicznej, każdej…
Kiedy to się skończy…??!! : Minister rolnictwa oddał pałac Kępińskich w Żywcu zakonnicom. Urzędnicy będą się odwoływać.
https://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,26763388,minister-rolnictwa-oddal-palac-kepinskich-w-zywcu-zakonnicom.html?fbclid=IwAR2O4TjFUZHlinxbrasW1mOCo-sf42rkB4VqlEttJXtML_ClpFSi82fbTDQ
Kiedy to się skończy…? kiedy władze obejmą świadomi obywatele, a nie partie, którym kościół jest potrzebny do wyborów jako pasterz baranów.
warto bowiem zapytać kiedy to się zaczęło ….. bo przecież nie za PISu. kościelna komisja majątkowa hulała na dobre tak za czasów lewicy, jak za UD, PO, czy PSL.
Dzisiaj już wiadomo jaka jest reakcja społeczna na tę konferencję : przyspieszony spadek w sondażach .
Jeśli coś tego nie zatrzyma , to za parę miesięcy PO przestanie gnębić problem w stylu : co by tu zrobić z władzą , ale raczej – jak przekroczyć próg wyborczy . Nie będę z tego powodu załamywał rąk , bo każdy ma swój czas do takiego czy innego wykorzystania , a PO otrzymała go aż po wyczerpanie jakiejkolwiek cierpliwości .