09.02.2021

Siarczysty mróz, śnieg po pas. To wcale nie fotografia lutego 2021. Mowa o zamierzchłych czasach.
Rano zakładałem narty – biegówki, aby pobiegać po Lasku Bielańskim. A w stanie wojennym na ul. Wiejską do kawiarni „Czytelnika”, gdzie przesiadywał pan Bochenek – dyrektor wydawnictwa, kilku redaktorów, ze mną włącznie – redaktorem „Radaru” , no i nasz, mój „szeryf” duchowy, słowem szef po dzień dzisiejszy Stefcio Bratkowski.
Także bywał Rysio Kapuściński, inni wspaniali oraz oczywiście ubecy skrzętnie „coś” potajemnie notujący. Ot, kartka z kalendarza.
A zima – jak ta dzisiejsza – to była coroczna normalka. No i póki co do stanu wojennego jeszcze daleko.

