Ożeniony ze szlachcianką (27)

22.02.2021

Car Rosji przedstawiał się jako Najjaśniejszy, Wszechmogący, Umiłowany, Wielkorządca Absolutny Całej Rosji. Na jego rozkaz zesłano na Syberię pradziadków Grażyny po Powstaniu Styczniowym 1863-1864.

Naszym „carem” był Józef Stalin, zbrodniarz komunistyczny, odpowiedzialny za prześladowania i śmierć milionów ludzi, wśród których były setki tysięcy Polaków. Zmarł 5 marca 1953 r. o godz. 21.50 czasu moskiewskiego.

„Kochaliśmy Go jak Ojca i jak Przyjaciela” – pisał słynny dramaturg Leon Kruczkowski w „Życiu Warszawy”.

Jedna z koleżanek szkolnych Grażyny w Gdyni powiedziała na lekcji o Stalinie: „To są bujdy” i do szkoły już nie wróciła. Śmierć Stalina zastała Grażynę Jankowską w szkole, o której marzyła: Liceum Sztuk Plastycznych w Orłowie. Dotychczas chodziła do szkół, w których były same dziewczynki. Tutaj na sześć dziewczynek było 21 chłopców. W życiu mojej szlachcianki rozpoczął się nowy etap.

Ja w roku 1953 w wieku 16 lat kończyłem w Warszawie Liceum imienia Stefana Batorego, węgierskiego króla Polski (1553-1586). Ta szkoła przedwojennej elity niepodległej Polski zarażona była powojenną „czerwienią”. Bezpartyjny dyrektor Roman Beranek podporządkowany był zarządowi szkolnemu Związku Młodzieży Polskiej, przedsionkowi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Jako 13-latek znany byłem z domowych prowokacji, na przykład otwierałem okno i w obecności partyjnego Daneczka – ojczyma, krzyczałem: „Partia śmierdzi”. Ale gdy starsi koledzy z ZMP zaproponowali mi funkcję Przewodniczącego Samorządu Szkolnego, poczułem się zaszczycony. Wstąpiłem do ZMP i zacząłem drukować na powielaczu nasz organ „W marszu”, w którym nawoływaliśmy do „przodownictwa w nauce i pracy społecznej”. Atrakcją stanowiska było to, że zebrania Zarządu Samorządu odbywały się w gabinecie dyrektora szkoły w czasie lekcji. Wybierałem matematykę, fizykę albo chemię; przedmioty, których nienawidziłem. Nie było to jedyne moje dorosłe doświadczenie w szkole. Kiedyś w ZMP-owskich koszulach pojechaliśmy na wycieczkę i po wypiciu „na kreskę” mojej pierwszej butelki wódki wylądowaliśmy na szafie w schronisku młodzieżowym.

Moja kariera polityczna nie była długa. Zarząd ZMP zwolnił mnie za „sodowiarstwo”, skrót od „uderzenia wody sodowej do głowy”, również potocznie zwanego „zarozumialstwem”. Broniąc się mówiłem, że jeżeli zarozumialstwo polega na posługiwaniu się rozumem, to przyjmuje to jako komplement.

Rozśmieszyłem tym Zarząd ZMP, który decyzji nie zmienił, ale posłał mnie do pracy w Zarządzie Dzielnicowym ZMP Warszawa-Śródmieście. Tam mianowano mnie 15-letnim instruktorem „do walki z bikiniarstwem”. To termin ukuty od amerykańskiego atolu Bikini, określający zachodni styl życia, objawiający się w noszeniu „plerezy” (włosów à la Elvis Presley) i butów podbitych grubą podeszwą ze słoniny, zwanych „skokami”. Głównie chodziło jednak o wygibasy w tańcach boogie-woogie. W czasie weekendów nasza grupa antybikiniarska odwiedzała odbywające się w Śródmieściu Warszawy zabawy i w przerwach między tańcami zwracała uwagę tancerzom na niewłaściwe zachowanie.

Po kilku weekendach pozazdrościłem bikiniarzom, ze potrafią tak tańczyć i uznałem moją robotę za idiotyczną.

Tak wyglądała nasza klasa maturalna. W drugim rzędzie od dołu, drugi z prawej jest mój najbliższy kolega Mirek Śmiłowicz, późniejszy wybitny ortopeda, ja na lewo od niego. Poniżej Mirek Śmiłowicz.

Mirek napisał mi o niektórych kolegach i koleżankach szkolnych, prosząc o nieujawnianie nazwisk.

Hanka R. (była prymuską – MM), – mgr inż. rozwiedziona, ma córkę, pracowała na Politechnice. Basia G. – została aktorką grającą drugoplanowe role, niedawno zmarła. Józef K. – skończył SGGW, zrobił doktorat, zmarł przed kilku laty. Janusz K. – dziennikarz sportowy, nie żyje. Jerzy K. – zmarł niedługo po maturze. Alina G. (moja sympatia – MM) – byłem kilkadziesiąt lat temu u jej córeczki, by zbadać stawy biodrowe, nie żyje. Marysia K. – widziałem ją ostatnio na 90-leciu szkoły, poza białymi włosami niewiele się zmieniła. Krysia K. – próbowała dziennikarstwa, zmarła dość dawno. Wiesław B. – był profesorem marksizmu na uniwersytecie w Lublinie, nie żyje. Wojciech C. (był prymusem – MM), – wyrzucony z Politechniki po drugim roku za rozróby po alkoholu, pracował jako kontroler w komunikacji miejskiej, 20 lat temu był pacjentem kardiochirurgii w moim instytucie, robiono mu bypassy, na pewno nie żyje. Andrzej N. – skończył SGGW i był profesorem nadzwyczajnym, chorował na Parkinsona, mieszkał na moim osiedlu, dziwny, kontaktów nie utrzymywał z nikim, zmarł 3 lata temu. Jurek M. – chirurg, profesor, zmarł nagle półtora roku temu. Tomek R. (inny prymus- MM) – skończył Politechnikę, zmarł dawno. Romuald S. – profesor archeologii śródziemnomorskiej, wyjechał do Stanów i chyba tam został. Tadeusz R. – skarżył się na złe relacje z żoną, która jakoby wyrzuciła go z domu, zdradzał wtedy objawy zaburzeń psychicznych, nie wiem czym się zajmował i nie wiem, czy żyje.

Tak wyglądałem na maturze. Wybrałem temat: Jak rozumiem słowa towarzysza Bieruta, że Polska Ludowa nawiązuje do najbardziej postępowych tradycji kultury polskiej. Nie odrywając pióra od papieru, napisałem 50 stron i dostałem piątkę. Maturę zdałem dzięki temu, że lubiący mnie nauczyciel matematyki szeptał mi do ucha rozwiązania zadań.

Grażynie zostanie jeszcze dwa lata do matury w Liceum Plastycznym w Orłowie. Nie będzie dalej rozwijała swojego talentu plastycznego w Akademii Sztuk Pięknych. Ojciec – geodeta przekona ją, że artyści nie zawsze potrafią zarobić na życie. Po korepetycjach z matematyki, jej najsłabszego przedmiotu, zda egzamin wstępny na architekturę w Politechnice Gdańskiej. Ja będę już wtedy studentem dziennikarstwa. W kraju cenzury politycznej – wymysł szatana.

cdn

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.  

Więcej w Wikipedii

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Ożeniony ze szlachcianką (27)

22.02.2021 Car Rosji przedstawiał się jako Najjaśniejszy, Wszechmogący, Umiłowany, Wielkorządca Absolutny Całej Rosji. Na jego rozkaz zesłano na Syberię pradziadków Grażyny po Powstaniu Styczniowym 1863-1864.…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (26)

17.02.2021 Opuszczając Stołpce, miasto rodzinne Kusznerów, rodziny mojego ojca, oglądamy z Rywką przywiezione przez nią z Izraela zdjęcia jej matki, sióstr i kuzynek – nad Niemnem. Rywka, najmłodsza,…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (25)

13.02.2021 Mieczysław Starkiewicz był bratem ciotecznym Zofii Jankowskiej, matki Grażyny. Oboje urodzeni na zesłaniu w Czelabińsku, wrócili do Wilna w roku 1921. Mieczysław miał siostrę Jadwigę…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (24)

08.02.2021 Nechama Kuszner i jej mąż Abram Kantorowicz, rodzice Rywki, siostrzenicy mojego ojca Bolka, mieli w Stołpcach, miasteczku na przedwojennej granicy polsko-rosyjskiej, duży dom –…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (23)

05.02.2021 Na zdjęciu poniżej babcia Grażyny, szlachcianka Aniela Karpowiczówna, która po Powstaniu Styczniowym, w roku 1865 zesłana była z rodzicami do Czelabińska, gdzie wyszła za mąż za szlachcica z Litwy, Klemensa…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (22)

Tak wyglądało w latach dwudziestych polsko – żydowskie miasteczko Stołpce, położone na przedwojennej wschodniej granicy. Stąd pochodzili Kusznerowie, rodzina mojego ojca. Ze Stołpców przeniósł się do Łęczycy jego…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (21)

22.01.2021 Droga Grażyno, na mojej ścianie wisi portret Konstantego Jankowskiego, brata naszych pradziadów Bartłomieja i Napoleona. Nie dawało mi spokoju, że poza tym, że jego żona nazywała się…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (20)

16.01.2021 Stołpce nad Niemnem, miasto w dawniej guberni mińskiej, po pierwszej wojnie światowej włączone do Polski, dziś Białoruś, jest w naszej rodzinnej legendzie. Było to miasto, z którego pochodziła rodzina…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (19)

06.01.2021 Pradziadek Grażyny, Bartłomiej Jankowski, szlachcic herbu „Ogończyk”, urodzony w roku 1814 w powiecie bobrujskim, guberni mińskiej, pułkownik armii carskiej, pozbawiony majątku i zesłany po Powstaniu…
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (18)

31.12.2020 Jednoroczna Grazyna, szlachcianka herbu „Ogończyk”, na zdjęciu ze swoim ojcem Alfredem, synem carskiego leśnika Witalisa, wnukiem carskiego pułkownika Bartłomieja. Alfred ożenił się w roku…
Czytaj dalej
Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com