05.03.2021
Dziennik roku korony (1)

Jakieś dziesięć lat temu byłem z moją córką na krakowskim Festiwalu Kultury Żydowskiej. Pewnego dnia przechadzaliśmy się nad Wisłą.
– To przecież jest rasistowskie hasło – usłyszałem
– Gdzie?
Naomi wskazała ręką na przeciwległy brzeg. Zobaczyłem baner z napisem: „Polska jest najważniejsza”...
Teraz kiedy usiłuję opędzić się kilku natrętnym skojarzeniom, baner ożył i załopotał radośnie na wietrze…
W dniach, kiedy wysilam się, by odzyskać psychiczną równowagę, imię Daniel zajmuje dużo miejsca w rodzimej przestrzeni publicznej. Odżył mi w pamięci inny Daniel, bo „Dzieje Robinsona Cruzoe” w dziecięcym wydaniu były pierwszą książką, jaką przeczytałem od początku do końca, w wieku lat pięciu i pół.
Byłem już u progu dorosłości lub całkiem dorosły, kiedy przyszła kolej na „Moll Flanders”, „Kapitan Singleton” i inne dzieła.
W roku 1665, kiedy Daniel Defoe miał 5 lat, Londyn był nawiedzony przez najstraszniejszą w dziejach Anglii epidemię dżumy. W roku 1722 na 9 lat przed śmiercią Daniel Defoe, naonczas już znany pisarz i dziennikarz, wydał dwie książki, poświęcone wydarzeniu: studium „A History of the Plague Year” i bardziej znana: „A journal of the the PlagueYear (Dziennik Roku Zarazy)”, który jest pierwszym bodaj dziełem literatury faktu. Albert Camus wymieniał dzieło Daniela Defoe jako swe źródło inspiracji przy tworzeniu „Dżumy”
Nasz rodzimy Daniel (Obajtek) zasapałby się chyba na śmierć, gdyby musiał napisać cokolwiek, nie ma więc żadnej szansy na obsadzenie jakiegokolwiek miejsca w historii.
Pozycja obydwu Danieli jest znakomitą ilustracją najważniejszości Polski. „Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie” (Alfred Jarry, „Ubu Król”)
Wiwlapoloń!

natan gurfinkiel
dziennikarz
Polski i duński dziennikarz: publicysta i radiowiec.
Stały felietonista „Studia Opinii”.
Mieszka w Kopenhadze.

Konwalie, bzy albo pet, taką piosenkę szanowny Pan sobie włączy. Ach, że Polska to jest wielka sprawa ? Była, szanowny Pan sam sobie naleje i się nie krępuje obcego, Szopę gdyby jeszcze żył toby pił, a my tu żyjemy proszę Pana, przynajmniej ja i oni. La la la P co ?
Och, obecnie ma sekretarki i wzorem Fredrowskiego Cześnika dyktowałby tekst „Bardzo proszę, mocium panie…”, tylko – jak wiemy – używałby innego przerywnika.
Przerywniki drogie dziecię to najzdrowsza rzecz w tym świecie, lecz gdy nie chcesz swojej zguby ośmiorniczki spróbuj luby.
Przerywniki drogie dziecię to najzdrowsza rzecz w tym świecie, lecz gdy nie chcesz swojej zguby ośmiorniczki próbuj luby.