16.04.2021

Nikt nie miał złudzeń co do tego, jaki będzie wyrok Trybunału pani magister Julii Przyłębskiej, zasiadającej na miejscu przewodniczącego TK w todze i birecie, z łańcuchem na szyi.
Pani magister odczytała sentencję wyroku stwierdzającą, że ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich jest niezgodna z Konstytucją.
Stało się tak, jak stać się miało.
Nie będę wchodził w uzasadnianie absurdalności tego orzeczenia, zrobili to już profesorowie prawa, wybitni konstytucjonaliści. Tu nie ma nic do dodania. Tym, co mnie dotknęło, jest nie sam wyrok, bo tego się spodziewałem, ale jego oprawa personalna. Nie treść a forma, nie wyrok a postaci orzekające i uzasadniające wyrok, styl i estetyka tego przedstawienia.
Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej od początku jej urzędowania orzeka bez udziału publiczności. Wieloletnia tradycja orzekania przy wypełnionej sali osobami zainteresowanymi wyrokiem uległa przerwaniu. Rozprawy i wyroki transmitowane są przez wewnętrzną telewizję urzędu – do obejrzenia w sieci. Żadne stacje telewizyjne czy radiowe nie mają wstępu na posiedzenia TK.
Wczoraj było jak wyżej. Pani magister Przyłębska zwróciła uwagę profesorowi Bodnarowi, aby zwracając się do niej używał zwrotu Wysoki Trybunale, a nie Pani Sędzio. Profesor Bodnar dostosował się do życzenia pani Przyłębskiej. Ot, taki mały smaczek.
Sędzią sprawozdawcą był Stanisław Piotrowicz; też magister, po studiach prawniczych i zdanym egzaminie na stanowisko prokuratora. Stanisław Piotrowicz był prokuratorem w gorących latach stanu wojennego, gorliwym funkcjonariuszem tamtego systemu. Z lat bycia prokuratorem został zapamiętany jako prokurator nadzorujący pracę podległego mu prokuratora prowadzącego sprawę księdza z Tylawy oskarżanego o pedofilię w swojej parafii. Prokurator Piotrowicz był jednak nie prokuratorem a obrońcą księdza-pedofila. To prokurator Piotrowicz umorzył postepowanie w sprawie tego przestępcy (piszę – przestępcy bo prokuratura okręgowa oddaliła wniosek prokuratora Piotrowicza a ksiądz po procesie sądowym został uznany za winnego i skazany prawomocnym wyrokiem). Prokurator Piotrowicz uzyskał rozgłos medialny po ujawnieniu treści swojego uzasadnienia umarzającego sprawę księdza z Tylawy a szczególnie zdania o niewinnym „ciumkaniu” przez księdza jego ofiar.
Stanisław Piotrowicz był posłusznym prokuratorem stanu wojennego i obrońcą pedofilii w kościele katolickim na Podkarpaciu. Nic tego nie zmieni.
Cecha posłuszeństwa wobec aktualnej władzy jest stałą cechą osobowości Piotrowicza. Okazywał ją przez wszystkie lata pełnienia funkcji senatora i posła Prawa i Solidarności. Prezes wszystkich prezesów stawiał go wszędzie tam, gdzie potrzebne było uzyskania takiego wyniku debaty parlamentarnej, który byłby zgodny z interesem partii rządzącej.
Piotrowicz nie uzyskał mandatu europosła w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego. Partia nie dała mu jednak zginąć, został sędzią Trybunału Konstytucyjnego, sądu najwyższej rangi, w którym winni zasiadać ludzie wykazujący się – między innymi – wybitną wiedzą prawniczą.
Pytanie – jakie są osiągniecia Stanisława Piotrowicza na gruncie nauk prawnych?
Odpowiedź – takie same jak magister Julii Przyłębskiej!
To, że Stanisław Piotrowicz został sędzią sprawozdawcą w sprawie orzekania o zgodności z Konstytucją ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest, moim zdaniem, przypadkiem. To świadoma i celowa decyzja Jarosława Kaczyńskiego pokazująca wszystkim nam i każdemu z osobna kto tu rządzi i do kogo należy Polska.
Wyrok TK Julii Przyłębskiej tak w treści jak formie jest skandaliczny. Do wielu popełnionych czynów łamiących Konstytucję dołącza kolejny delikt konstytucyjny.
Trzeba to zapamiętać.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Niezależnie od własnych poglądów politycznych lub nieprawidłowości w obecnym systemie sądów nie powinien pan czynić prokuratorowi zarzutów z racji pracy prokuratorskiej w czasie stanu wojennego w Polsce lub stanowiska, które zajął w wybranej sprawie karnej o pedofilię.
Nie zgadzam się fundamentalnie z takim stawianiem sprawy. Moja ocena, (bo to prokurator stawia zarzuty), dotyczy zachowań i czynów osoby publicznej a ta z definicji poddawana jest ocenie. Gdyby przyjąć pański punkt widzenia cała nasza aktywność na tej stronie nie miałaby sensu. Pan moze nie zgadzać się z moją oceną, to oczywiste. Proszę przedstawić wlasną a ja chętnie się do niej odniosę.
Pozdrawiam serdecznie.
To nie jest stawianie sprawy – po prostu prokurator ma prawo decyzji w sprawach którymi się zajmuje w granicach posiadanych uprawnień i takie uprawnienia ta osoba posiadała i stosowała w swojej pracy. Posłuszny – nie posłuszny w stanie wojennym: nie wiem co to znaczy ale zestawienie: gorliwy funkcjonariusz systemu stanu wojennego i obrońca pedofili brzmi cokolwiek tendencyjnie. A już szczególnie w kontekście następującego odniesienia osoby do formacji politycznej, której postępowanie, i właśnie wobec instytucji Trybunału, staje się przedmiotem polemiki.
Brzmi prawie jak: służył księżom i sekretarzom… ale i księża są różni i sekretarze też byli różni, więc za dużo tu wydaje mi się krzywdzących uproszczeń, a poza tym cóż to by znaczyło, że służył. Prokurator?
Aktywność jest polemiczna, i właśnie ją konstruujemy.
W całej tej sprawie chodzi o „tryumfowanie” pewnego starszego człowieka, który pokazuje wszem i wobec że może dużo, jeżeli nie wszystko. „Tryumf” polega na cofaniu Polski wiele dziesięcioleci wstecz. Sprawność polityczna w czynieniu zła w pamieci historycznej też ma swoje miejsce.
*
Wyciaganie takiej postaci jak Piotrowicz, który absurdalnie uzasadnia niezgodność z konstytucją czegoś co jest z nią w pełni zgodne pokazuje ile złej woli trzeba aby celowo niszczyć porządek konstytucyjny RP. Wahadło na razie jest po stronie pisowskiej, ale jego ruch jest od nich niezależny i wychyli się w drugą stronę. NIe tylko ta sprawa jest zapamiętywana, a Piotrowicz jako pionek-wykonawca jest nawet nie żałosny.
*
JK nie umie robić czegokolwiek pozytywnego, wobec tego czyni wiele zła. To są kwalifikacje osobliwe. Także kwalifikacje prawne czynów.
Właśnie to jest niebezpieczne – zapiekłość w polityce, prowadząca albo po prostu wyrażająca się w personalizacji starć w domenie publicznej.
Akurat prokuratora Piotrowicza oglądałem kiedyś w telewizji przy okazji transmisji jakiejś komisji sejmowej – istotnie jeśli na tej podstawie to nie spodziewałbym się krytycznej analizy ponad reprezentację ugrupowania politycznego. Ale może się mylę? a może to nawet dusza szlachetna? weźmy przykład: uwolnił pedofila (podstawą oskarżenia było ciumkanie ?, i nawet klepnięcia ?) a i w trudnych czasach stanu wojennego wolał być obecny niż udać się na emigrację wewnętrzną, a może też po prostu wykonywał swoją pracę za którą otrzymywał potrzebne mu wynagrodzenie ? Być może robiąc to jak potrafił najlepiej, i jakże ja mógłbym osądzać prokuratora ?
Prezes i wicepremier Kaczyński podobnie a nawet lepiej – łączy pracę polityka zgodnie ze swoimi poglądami politycznymi z oddaniem sprawie patriotycznej, tak jak ją wicepremier rozumie i realizuje jako polityk. Najprawdopodobniej można postępować jeszcze bardziej efektywnie i warto spróbować ale trzeba by najpierw wygrać wybory aby zyskać możliwość reprezentacji.
Do PK – przeczytałem odpowiedź do mnie skierowaną oraz to co kierował Pan do Sławka i nareszcie zrozumiałem o co Panu chodzi. pan po prostu robi sobie, jak mówi młodzież, jaja z nas wszystkich a poziom pańskiego krytycyzmu wobec obecnej wladzy jest równy albo nawet wyższy nisz nasz – czy to jest prawidlowe odczytanie pańskich wpisów?
Nawet nie wypada mi tak myśleć, ja jedynie szukam pozytywów podpierając się własną, przyznaję, że już nadwątloną inteligencją. Ale przecież mogłoby tak być, więc dlaczego miałoby tak nie być ? Towarzyszą mi, nie ukrywam, wizje świata pozytywnego – kiedyś wyniosłem je i uchroniłem z bibliotek Polskiej Akademii Nauk, w sensie oczywiście czysto metaforycznym.
Taka odpowiedź przyszła mi na myśl jako pierwsza – że, czy mam coś z głową? nie mi o tym wyrokować ale proszę jeszcze doczytać do końca. Gdyby wygrać wybory, kupić kwiatki i czekoladki, wręczyć talon na ogródek działkowy, choćby na Srebrnej, byłoby miło a skutek podobny.
Wy się tu bawicie, z nam chodzi o życie.
Jeśli ironia, to tak subtelna, że prosty człowiek nie domyśli się jej. A rzecz sprowadza się do naprawdę straszliwej sprawy.
Jeśli się cokolwiek Kaczyńskiemu w Polsce nie spodoba, to mgr. Przyłębska mu to od ręki unieważni. Dowolny przepis prawny, dowolny artykuł konstytuicji może z dna na dzień stać niekonstytucyjny. Sic!
Kiedy przegrał Komorowski z rozpaczy zgoliłem wąsy, słuchałem tej debaty i ją pamiętam. Głosowałem na Trzaskowskiego, oczywiście, że mnie nie przekonywał, oczywiście, że zachodziłem w głowę co to się
takiego stało Kidawie, czytałem jednak redaktora Skalskiego, kroczek tu i kroczek tam, i trafiało mnie, i głosowałem, dwa razy. Jak długo mnie PO/KO nie zachwycało tak długo głosowałem.
Kiedy napiszę, żeby pozytywnie, to piszą, że sobie robię. Jajko to ja sam jedno rano sobie zrobiłem, na miękko, i tyle (obecnie zresztą prowadzę badania o sposobie gotowania jajka). Kiedy zaś napiszę, żeby dbać o chadecję dają mi z krzyża, a ja z grzeczności sam się kiedyś wychrzciłem (wprawdzie kiedy zaszedłem na plebanię po latach to prawdziwy dopust boży, że ksiądz oknem nie wyleciał, no ale to już mniejsza). Może też tak spróbujcie, bo wyborów to chyba jednak tak nie wygracie.
Niech żyją baobaby (gdyż dlaczegóż by nie).
P.S. To wersja komentarza v.2.0, w wersji v.1.0 była jeszcze piosenka pt. „A jednak mi żal”, no ale może nie wypada bo szanowni państwo widzę niezwykle w nowoczesność zaangażowani, chętni sobie uprzejmie wygooglują.
Moja straszna pamięć oczywiście podkłada mi tu w ułamku sekundy ruski tekst Okudżawy, gdzie jedyne naprawdę poetycko istotne zdanie „stojat piediestały, kotoryje wysze pobied'” zostało spiepszone przez naszego tłomacza (wstydu oszczędzę). O to chodziło ? A swoją drogą nigdy się nie dowiem, jak cross references w moim baniaku mogą być jeszcze ciągle (81) szybsze niż mój przestarzały bardziej niż ja (bo aż 10 lat !) Dell.
Dobra pamięć, ja Puszkina pamiętam wprawdzie spod gitary po polsku ale po rosyjsku sobie właśnie przypomniałem i dziękuję za uwagę – fenomenalna różnica. Moskwę znam jedynie z Szeremietiewa i z filmów, w Krucjacie Bourna na przykład niezły pościg autem, także różne rzeczy pieśń ta niesie, dla mnie tutaj nostalgię.
PS. Встают…
Dzięki za PS. Nobody is perfect. Me tooo! A ta precyzja Okudżawy, gdzie i ten czas niedokonany ma znaczenie, właśnie jako ta oś „Z” .
Waćpan się spieszysz, stąd chochliki skaczą, a ja mam korektorskie oko, więc niektóre wzbogacają mój zasób neo… np. ta konstytuicja.
Ale też podnoszę spolegliwie nogę i Sik ! Posramichom !·(z „Istorii odnogo goroda”)