Białe kolano na czarnym karku6 min czytania

()

19.04.2021

Od czasu procesu O. .J. Simpsona, Ameryka nie przeżyła takiego dramatu sądowego jak ten, który toczy się w Minneapolis.

W drodze do sali sądowej zatrzymamy się na ulicy miasteczka Brookline Center, odległego o 12 mil.

Prowadzony przez 20-letniego murzyńskiego chłopca samochód z nieprzedłużoną rejestracją zatrzymuje policja. Kierowca ma również nakaz aresztowania za inne wykroczenia. Gdy próbuje odjechać, policjant wyciąga go z samochodu i zakłada kajdanki. Kierowca stawia opór. Z okrzykiem „taser!” (paralizator), podbiega do samochodu doświadczona policjantka, z ponad 20-letnim stażem, ale zamiast paralizatora, wyjmuje pistolet, strzałem zabija chłopca. Po kilku godzinach miasteczko wychodzi na ulice z transparentami „Black lives matter” („Czarne życie się liczy”). Szef policji i policjantka rezygnują z pracy. Kobieta twierdzi, że w zamieszaniu nieświadomie sięgnęła po czarny pistolet, a nie po umieszczony przy drugim jej boku jaskrawo żółty paralizator. Na długą listę czarnych ofiar brutalności policji, wpisuje się nowe nazwisko: Daunte Wright.

Sala sądowa w Minneaopolis. Na ławie oskarżonych siedzi biały policjant Derek Chauvin oskarżony o umyślne zabójstwo czarnego 38-letniego Georga Floyda. Zapłakany młodszy brat opowiada o życiu Floyda, jego roli opiekuna rodziny, jego osiągnięciach sportowych w koszykówce i futbolu.

Akt oskarżenia. 25 maja 2020 roku na obrzeżach Minneapolis George Floyd wręcza sprzedawcy 20-dolarowy banknot, uznany przez właściciela sklepu za sfałszowany. Zawiadamia o tym policję. Policjant Chauvin i jego partner, wyciągają Georga z samochodu, gdy ten próbuje odjechać. Zanim założą mu kajdanki, George wyciągnie z szufladki samochodu białą tabletkę i połknie ją. Zarejestrowała to policyjna kamera, ale policjanci twierdzą, że nie była to jedna tabletka, ale cała ich garść. Policjanci zakładają mu kajdanki i wpychają do radiowozu. Atletyczny George stawia opór krzycząc, że ma lęk przestrzeni. Skutego w kajdanki policjanci wyciągają z samochodu najpierw stawiając na nogi, potem na kolana, przewracają na bok, a za chwilę do pozycji leżącej na brzuchu, określonej w instruktażu policyjnym, jako skuteczny sposób opanowaniu oporu aresztanta. Skręcona w prawo głowa George’a leży na asfalcie tuż przy oponie samochodu policyjnego. Policjant Chauvin jednym swoim kolanem naciska kark aresztowanego (inny polecany w szkoleniu zabieg), a drugim uciska mu plecy. George opiera się nogami, które drugi policjant unieruchamia ciężarem swojego ciała. George krzyczy: „Nie mogę oddychać!”. Do czasu swojej śmierci 9 minut i 29 sekund później, powtórzy to jeszcze 17 razy.

Na pierwszy rzut oka, po obejrzeniu nagrań kamer policjantów, nagrań kamer bezpieczeństwa sklepu spożywczego i wielu nagrań komórkowych ludzi przypatrujących się zdarzeniom, wina oskarżonego wydaje się oczywista. Ale amerykański system lawy przysięgłych wymaga udowodnienia winy without a reasonable doubt, ponad wszelką wątpliwość. Wątpliwość jednego z dwunastu jurorów wystarczy, żeby proces został przez sędziego unieważniony, a wtedy oskarżenie może wystąpić o nowy proces, z nową ławą przysięgłych.

Ława przysięgłych. 12 gniewnych ludzi. Zrobiony pod tym tytułem 60 lat temu film Sidneya Lumeta był moją inspiracją do serii w polskiej telewizji Wszyscy jesteśmy sędziami, w której „ludzie z ulicy”, telewizyjni ławnicy, oceniali wyroki socjalistycznego wymiaru sprawiedliwości.

W tym procesie jury składa się z trzech czarnych mężczyzn, jednej czarnej kobiety, czterech białych kobiet, dwóch białych mężczyzn i dwóch kobiet, które określają się jako rasowo wymieszane. Wiek od 20 do 60 lat. W toczących się przez dwa tygodnie sporach miedzy oskarżeniem i obroną o skład ławy przysięgłych starano się wyeliminować kandydatów, którzy mogli mieć ustalone opinie o winie lub niewinności oskarżonego, co po rocznym nagłośnieniu medialnym tej sprawy wydawało się zadaniem niewykonalnym.

Scenariusz obrony. George Floyd był narkomanem cierpiącym na wysokie ciśnienie, poważne zwężenie naczyń krwionośnych i miał bardzo powiększone serce. Połknięcie garści narkotyków wpłynęło na utratę tchu, spowodowało zwiększenie ciśnienia i arytmię serca. W rezultacie George umarł na atak serca. Policjanci utrzymujący go w obezwładniającej pozycji na brzuchu, zrobili to, czego uczyli ich instruktorzy na szkoleniach in treningach i nie mieli na tę śmierć wpływu.

Pierwsze pytanie oskarżycieli. Dlaczego po usłyszeniu „Nie mogę oddychać” trzymano go na asfalcie uciskającym klatkę piersiową, z rękami splecionymi na plecach – wszystko to zmniejszające dopływ powietrza do płuc? Przecież trening policyjny wymaga zrobienia wszystkiego nawet po postrzeleniu aresztanta, żeby utrzymać go przy życiu.

Stan Minnesota, który podjął prawie roczne śledztwo w tej sprawie powołał do sądu świadków – ekspertów medycyny sądowej, patologii pośmiertnej, pulmonologii, kardiologii, anatomii i neurologii mózgu, specjalistów od treningu policyjnego, szczególnie dotyczącego samoobrony i użycia siły wobec aresztantów. Zanim eksperci rozpoczną swoje zeznania powiedzą przysięgłym ile liczyli sobie za godzinę ekspertyzy, ile godzin przepracowali i ile zarobili. Obrona ma równy dostęp do tych ekspertów, przesłuchując ich na zmianę z oskarżycielami.

Słuchając ekspertów medycyny dowiadujemy się o fizjologii i patologii serca i układu krwionośnego, cyrkulacji powietrza i dwutlenku węgla, o różnicy między atakiem serca i udarem mózgu, o tym, że serce zamiera gdy przerwana jest cyrkulacja krwi, a mózg – gdy zatrzymany jest dopływ powietrza.

Porażka obrony. Chociaż wszyscy eksperci podkreślają negatywną rolę stanu serca ofiary i wpływu obecnych w organizmie narkotyków, żaden nie zgadza się z tezą obrony o ataku serca jako przyczyną zgonu. George Floyd umarł w wyniku braku dopływu powietrza do jego płuc i mózgu w czasie, gdy przez 9 minut i 29 sekund dwaj policjanci uciskali jego klatkę piersiową. Drugą porażką obrony jest jednogłośna opinia ekspertów od użycia siły w czasie aresztu, że oskarżony policjant (jego partner będzie sądzony osobno), wykazał całkowity brak wrażliwości na stan zdrowia aresztanta. Karetka pogotowia przybyła na miejsce zdarzenia, gdy George Floyd już nie żył.

Gdy pisze te słowa, oskarżyciel i obrońca kierują do sądu końcowe argumenty o winie lub niewinności oskarżonego. Gdy skończą, dwunastu gniewnych, zaopatrzonych w instrukcje sędziego, opisujące istniejące prawo w procesie o zabójstwo, wróci do swojej sali obrad. Otoczeni policyjną eskortą i kelnerami podającymi im potrawy aż do ogłoszenia werdyktu nie będą mogli jej opuścić. Już w zeszłym tygodniu uprzedził ich sędzia: – Może wam to zająć godzinę albo cały tydzień. W filmie 12 gniewnych ludzi trwało to długo, bo jeden juror musiał przekonać o swoim poczuciu sprawiedliwości, jedenastu innych.

Niezależnie od wyroku zdjęcia białego kolana na czarnym karku i policjanta o kamiennej twarzy, trzymającego rękę w kieszeni, wejdą do coraz grubszej księgi rasizmu w Ameryce.

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937, zmarł 4.04.2023. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.  

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.