Jan Niżnikiewicz: Efekt sedymentacji

09.06.2021

W odróżnieniu od socjologów, filozofów i politologów poruszam się w obszarze ściśle biologicznym, w którym wiedza o chemii, fizyce, psychiatrii, psychologii i medycynie ogólnej jest konieczna dla uprawiania zawodu lekarza. Wykonuję go bez przerwy przez 50 lat i wiem, o czym mówię. Z tych powodów postrzeganie polityki moimi oczyma pokazuje zupełnie inne obszary.

Obecnie po uchwaleniu Funduszu Odbudowy i stopniowym wygaszaniu objawów pandemii pojawiają się zgoła nieoczekiwane zjawiska. Zauważam w nich trzy fenomeny:

Pierwszy to efekt kobry.

Zaobserwowany w Indiach, gdzie rząd z powodu pogryzień ludności przez jadowite stworzenia wyznaczył nagrodę za odcięte łby gadów. Ludzie zaczęli masowo je hodować celem uzyskania zysku. Liczba jadowitych ukąszeń z tego względu narosła niepomiernie. Efekt negatywny przerósł wszelkie oczekiwania.

Podobna sytuacja zbliżonego efektu jest w Polsce na wielu obszarach. Klasyczny laboratoryjny przykład to casus Banaś. Teraz ostatni spektakularny dowód w postaci błędnych ustaw i rozporządzeń oraz ich dwuznaczności. Obecnie trwa spis powszechny, w którym ustalone przez rząd odpowiedzi na pytania są niezgodne z zapisami Konstytucji, gdyż w niedopuszczalny sposób ingerują w naszą prywatność. Równocześnie rząd nakłada na obywateli wysokie kary za odmowę uczestnictwa w tym przedsięwzięciu. Z przyczyn niezrozumiałych jednocześnie nie nakłada sankcji na osoby odmawiające szczepień ochronnych przeciwko Covidowi, co unicestwia uzyskanie odporności zbiorowej przez całe społeczeństwo. Nielogiczne? NIE: skrajnie głupie! Przecież trzeba milionami zapłacić wszystkim, którzy uczestniczyli w przygotowaniu tak kalekiego projektu, jaki również osobom teraz dokonującym spisu. Wynik do wrzucenia do kosza. Powtórka z wyborów kopertowych. Za nasze obywatelskie pieniądze. Przecież rząd nie ma swoich!

Drugi to efekt imposybilizmu.

Słowo to polecam prezesowi JK, bo dotychczas go często nie używał i chyba nie rozumie jego znaczenia, a wiadomo, że chodzi ze słownikiem wyrazów obcych w kieszeni, wyszukując w nim perełki znane kilku lingwistom. Dla niego wymyśliłem pojęcie hajdamaczyzm polityczny. Niech zdrowo kombinuje co oznacza.

Określenie imposybilizm zakłada istnienie zjawiska nienaruszalnej niemożliwości. Na przykład przekrojenia nożem kuli ziemskiej czy uniknięcia spalenia na stosie przez podpisanie cyrografu z szatanem. Wynik Inkwizycji zawsze był ten sam, czyli śmierć. Żadnej alternatywności.

W warunkach prawidłowo ustrojowych imposybilizm nie daje nikomu z polityków najmniejszych szans na naruszanie Konstytucji. Tymczasem PiS uchwalił restrykcyjną ustawę aborcyjną, podczas gdy JK obecnie teraz publicznie mówi, że osoby chcące przerwać ciążę mogą ją bez przeszkód przeprowadzić zabieg u naszych sąsiadów. Czyli nie ma nic przeciwko samemu zdarzeniu, jak i sposobowi jego rozwiązania. Wyznaje zatem klasyczny imposybilizm uznaniowy, laicyzm lub abnegację. Podobnie jak niemożliwe jest tylko częściowe bycie w ciąży.

Jestem bardzo ciekawy co na ten temat powiedzą Radio Maryja i Episkopat, bo obecne wypowiedzi Prezesa PiS zawierają zdumiewające stwierdzenia, kierowane w stronę elektoratu zjednoczonej prawicy, niemożliwe do zaakceptowania przez zwyczajnych członków. Biskupi kolejny raz w ostatnich miesiącach nabrali wody w usta. Gdybym był karykaturzystą, na tytułowych stronach gazet umieściłbym hierarchę z kłódką szczelnie zamkniętą na wargach. Zastanawiam się, czy obecny zbiór funkcjonujących biskupów nadal jeszcze pozostaje Polakami i katolikami. A może jest inaczej. Schizmatycy? Renegaci?

Trzeci efekt to sedymentacja.

Czyli zjawisko osiadania. W roztworach cząstki tworzące osad kierują się elektrolitycznie zawsze w stronę dna, lżejsze pozostają na wierzchu, jak program 500+, zaś najcięższe – jak Trybunał Konstytucyjny – stanowią na samym spodzie szlam podobny do szamba. Co jakiś czas trwania dziejów zbiornik takich nieczystości opróżniany jest w całości. Podobnie będzie tym razem z pseudo Trybunałem, jak i reformą sądownictwa. (tutaj dowcip do zatwierdzenia przez p. B. Misia – zrobione, BM)

W czasach komuny u sekretarza partii na daczy „Nida” nawaliło szambo. Wezwano stosowną ekipę. Przyjechał mistrz i uczeń. Razem otworzyli przykrywę. Do wnętrza szamba wskoczył mistrz i zanurzył się tam wraz z głową. Po chwili, aby nabrać tchu, wynurzył się ponownie na powierzchnię i powiedział do pomocnika tak:

Daj mi klucz szesnastkę.

Po dwu minutach przy następnym nabraniu oddechu wycharczał: Teraz szybko podaj mi długą dwunastkę. Po chwili szambo zeszło z chlupotem. Mistrz oblepiony gównem powiedział do ucznia:

Patrz Jasiu, patrz dokładnie. Inaczej do końca życia będziesz tylko klucze podawał!!

Anegdota w całej rozciągłości dotyczy składu personalnego obecnego Trybunału Konstytucyjnego wybranego niekonstytucyjnie i zatwierdzonego przez Prezydenta.

Teraz spostrzeżenia w innym obszarze.

W jednej z urzędujących obecnie partii znajduje się mój faworyt, któremu wieszczę długotrwałą karierę. Jest to pan Kanthak, z nazwiskiem jakże typowo prawniczym. Jego trzon pierwszy to Kant, drugi Hak. Jest równie patognomoniczne, jak dla chirurga, chociażby, byłoby nazwisko Ciachitrup. (odpowiednio Ciach i Trup). Delikwent ma nieprzeparte parcie na szkło i w swoich wypowiedziach tworzy znakomity program kabaretowy. Na spektakl z nim zawsze zapraszamy kilka osób, w trakcie jego występu rycząc ze śmiechu. Myślę, że powinien się nim zainteresować minister Spraw Wewnętrznych Kamiński i przyjąć go w roli kandydata do pracy. Mamy chyba12 tajnych służb i znajdzie się dla niego odpowiednie miejsce. Z takim nazwiskiem nawet w kierownictwie.

A co dzieje się w reszcie sceny politycznej w końcu maja 2021?

Platforma Obywatelska śpi od czasu wyborów prezydenckich i znajduje się nieprzerwanie w stanie hibernacji. Budzi się jedynie na spory. Brak przywództwa, pomysłów i śladów odnowy. Partia zamiera. I może dobrze. PSL jest organizacją jednoosobowego zrzeszenia działającego na zasadzie sklejenia z każdym chętnym. Przez wiele lat dawała na to niezliczone dowody. Przystawki z niepokoju drobią nóżkami. Partia Razem chce się przykleić do Konfederacji, Porozumienie szuka porozumienia wszędzie gdzie to możliwe. Może takowe znajdzie, może nie. Przecież Gowin był już wszędzie i nigdzie nie zagrzał miejsca.

Nie wiem, czy jeszcze działa Partia Miłośników Piwa. Tam go dotąd raczej nie było.

Zachodzi fundamentalne pytanie, czy oba marginalne ugrupowania są w ogóle potrzebne na polskiej scenie politycznej. Uważam, że długofalowo nie mają nic do powiedzenia poza szerzeniem anarchii i bezużyteczności.

W podobny schizofreniczny sposób działa obecny Miczurin Nauki, czyli minister Czarnek. Głosi całkiem coś innego (?) niż kierownictwo PiS–u. Tworzy dyscyplinę naukową niemającą precedensu w dziejach kultury światowej. Dotyczy to otwarcia uniwersyteckiego Wydziału Nauk O Rodzinie. Znajdzie do jej obsadzenia miernoty z kilku uczelni z tytułami – bez dorobku i jakiegokolwiek prestiżu. Po skończeniu takich studiów absolwenci zastąpią katechetów i kuratorów oświaty.

Jako pracownik akademicki mam również nieodparte spostrzeżenie szybko postępującego uwiądu KUL–u, uczelni niegdyś krzewiącej ważne przesłania naukowe. Ostatnio daje jasny impuls dla studentów, że absolutnie nie warto tam studiować, bo uczelnia przynosi wstyd. Coś fundamentalnego trzeba w niej zmienić. Może zmniejszyć liczbę przewodów habilitacyjnych i zweryfikować kadry albo dokonać oceny osób mianowanych jako pracownicy samodzielni względem ich poczytalności i uczciwości obywatelskiej? Nadszedł czas, aby Rektor i Senat uderzyli się w piersi.

A co się dzieje w partii rządzącej?

Uczestniczy jedynie w autonomicznych zawodach sportowych jako „Polska” i gra tylko w lidze polskiej. Mieści się tam na samym czubku rankingu i wygrywa konkurencję mimo wpadek. Nie funkcjonuje w ogóle w zawodach międzynarodowych i nie jest do nich zapraszana ani dopuszczana. Ratunek przed upadkiem zamiarów Morawieckiego przyniosła Lewica w zamian za uznanie związków partnerskich, aborcji i LGBT. Z tym że jakoś zupełnie nie słychać o ich realizacji. W tej partii i Episkopacie główne zainteresowania dotyczą rozporka, odbytu i seksu Istna fraternizacja.

Tymczasem pojawiają się enuncjacje mówiące o kolejnym rozdawnictwie. Chodzi o program 15 000+ (który zapowiadałem) dla małżeństw z nowo narodzonym dzieckiem. Podobno będzie dostępny wkrótce przed zbliżającymi się wyborami przedterminowymi. Jest to zamiar z wszech miar słuszny, lecz za nim powinny postąpić inne beneficja dla młodych ludzi. Na przykład mieszkania. Również o ich realizacji niczego nie słychać. W ten sposób propagandziści chcą zasłonić klęskę demograficzną i okrutny przebieg pandemii, w której zgony mogą przekraczać finalnie 100 tysięcy Polaków. To nie rząd wygrał wojnę z pandemią, to ona wygrała z nim, i co do tego nie ma wątpliwości. Ludzie o tym wiedzą i pamiętają o swoim nieszczęściu Słupki popularności PiS–u nie wzrosły. Tym bardziej że założony Nowy Polski Ład zdecydowanie zuboży mityczną klasę średnią.

To by było tyle rzutu okiem lekarza na to, co się u nas dzieje. Jest ponuro i zaściankowo. Jedyną szansę restytucji państwa widzę w ugrupowaniu Polska 2050. Oby jak najszybciej partia Hołowni weszła do parlamentu w znacznej liczbie posłów i mogła decydować o kierunkach zmian i rozliczeń.

Jan Niżnikiewicz

Pracownik naukowy Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Doktor medycyny, specjalista neurolog, członek wielu towarzystw naukowych oraz Komisji Chronoterapii PAN. Członek rzeczywisty Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Autor 35 prac naukowych opublikowanych w piśmiennictwie naukowym w kraju i za granicą.

Debiutował jako pisarz w wydawnictwie Prószyński  powieścią „Krzyż Nilu” w 1998 roku. Co dwa lata  publikuje nową pozycję książkową z różnych dziedzin. Są to poradniki i książki  medyczne, ponadto felietony, powieści  polityczne, eseje naukowe. Współpracuje z kilkoma mediami jako autor artykułów medycznych i publicystycznych.  Otrzymał w 2017 roku nagrodę  Gryfa Pomorskiego przyznaną przez Marszałka Województwa Pomorskiego i medal Prezydenta Miasta Gdańska w dziedzinie literatury. W 2020 roku pojawiła się  jego 11 kolejna książka pt.: „Ecce homo, czyli alternatywna historia ludzkiej cywilizacji”.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com