12.06.2021

Prawicowe ciemniaki nie zrozumiały krytycznej uwagi Olgi Tokarczuk dotyczącej Białorusi i reakcji Unii. Poczuły się urażone, że ich zdaniem Tokarczuk porównuje Białoruś z Polską. W wypowiedzi dla Corriere della Sera zatytułowanej „Białoruś jak Polska: Płaci za powolność Europy” stwierdziła, że międzynarodowa społeczność za mało wspiera opozycjonistów i „zbyt mało działań jest podejmowanych również wobec Polski”. Powiedziała również, że prawo aborcyjne w Polsce jest barbarzyńskie, a pandemia sprzyja „reżimom takim jak w Polsce czy na Białorusi”.
Ciemniaki postanowiły wykazać, że Tokarczuk nie była taką dobrą pisarką i przytoczyły dawny komentarz Stanisława Lema, któremu jakaś książka Tokarczuk się nie spodobała (jak tego nie zauważyły te komunistyczne durnie z Komitetu Noblowskiego?).
Ale Lem wypowiadał się także o Kaczyńskich. W 2006 r. napisał:
Chciałem zająć się nieszczęściem, które szykują nam bracia Kaczyńscy – opcje skrajnie prawicowe, które się ostatnio w Polsce pojawiły, okropnie mi się nie podobają.
Nie tylko Lem krytycznie oceniał braci Kaczyńskich. Hanna Stadnik, pseudonim „Hanka”, sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim, powiedziała:
Ojciec braci Kaczyńskich był moim kolegą z „Baszty”. Jak Leszek Kaczyński został prezydentem Warszawy i mu gratulowaliśmy, jego ojciec powiedział: ‘Moim dzieciom nie wolno dawać władzy. Zniszczą każdego, kto jest od nich lepszy, bo są złośliwi’.
* * *

* * *
„Po owocach ich poznacie” powiedział Jezus. Te owoce to działania, ale też specyficzny język. Autorytarne władze narzucają swój język. Ponieważ na eksponowane stanowiska powołują ludzi ograniczonych, a stale uprawiają propagandę, ten język jest prymitywny, pełen agresji i chamstwa.
Za czasów PRL gadanie polityków nazywano „mowa trawa” i łatwo było przewidzieć co zostanie napisane, czy wygłoszone z okazji narzuconych świąt, czy zdarzeń na arenie międzynarodowej. Przywołuje się obraz wroga; wtedy był nim kapitalista, imperialista, drobnomieszczanin itp. Teraz stale jest wrogiem lewak, czasem liberał, uchodźca – islamski terrorysta, może być Unia, ogólnie ktoś obcy.
Ten prymitywny, pełen nienawiści język łatwo jest delikwentowi opanować. Polityk nie musi mieć wykształcenia, żadnego poziomu. Może mówić największe bzdury, byle je okrasił tą nowomową. Macierewicz, Pawłowicz, Duda, Kaczyński, młodzi „ziobrowcy”, to ilustracja tego, jak łatwo wypowiadać się będąc politykiem. Nie można z nimi polemizować, bo trzeba by najpierw obalić każde stwierdzenie, które oni podają jako pewnik. Prostemu wyborcy wystarczają zwykle emocjonalne oceny, nie zastanawia się nad ich sensem. Wiadomo, są źli ludzie i oni chcą nas zniszczyć, ale na szczęście są tacy, którzy stają w obronie.
Przydałoby się pamiętać o tym co powiedział tow. Stalin: Dawieriat’ eto prawieriat’ – dowierzać to znaczy sprawdzać. To trudne, bo ci politycy mówią mniej o faktach a więcej o czyichś intencjach, żywiąc się podejrzliwością słuchaczy. A jak ktoś nam źle życzy to wiadomo, że gotów jest na najgorsze draństwo – może podłożyć bombę w samolocie prezydenta, chcieć nas ograbić jak Unia, albo odebrać pieniądze jak opozycja.
To jest szkodliwe także dla gospodarki, bo łatwo zrobić karierę posłusznym, którzy wprzęgną się w ten język. Liczy się walka polityczna z wszelkimi przeciwnikami a mniej fachowość człowieka. Trawestując Lenina można powiedzieć, że w takim systemie każda kucharka może sobie porządzić na wyznaczonym stanowisku.
* * *
LEWORĘCZNOŚĆ TO NIE LUDZIE – TO IDEOLOGIA
* * *

* * *
Prof. Jacek Raciborski:
Hausner jest fundatorem kierunku kształcenia na uczelniach pod nazwą zarządzanie publiczne, a zarazem osobą bardzo doświadczoną w praktyce rządzenia. Zrobił na mnie wrażenie jego wywiad z początku pandemii, gdy mówił, jak państwo powinno funkcjonować w tej nadzwyczajnej sytuacji, jak zorganizować „produkcję wojenną” wszystkiego: maseczek, środków dezynfekcyjnych, respiratorów, jak przygotować szpitale… Mówił to, czego nie zrobiono. Taka jest Polska – po jednej stronie są specjaliści, którzy wiedzą, na czym polega problem, jak to skoordynować, a po drugiej stronie ma pan kompletny zamęt. Zakupy respiratorów od handlarza bronią, maseczki bez certyfikatów, brak łóżek, brak odzieży ochronnej, tlenu itd. Trzecia fala nadeszła i co? Rekordowe wskaźniki śmiertelności… Dobre kadry w Polsce naprawdę się marnują.
* * *
Książka Pawła Reszki „Czarni” to zbiór rozmów z najróżniejszymi księżmi – o ich życiu, doświadczeniach, przemyśleniach. Fragment:
MARIUSZ, KSIĄDZ, DUŻE MIASTO WOJEWÓDZKIE.
Bardzo bym chciał umieścić w biurze parafialnym kamerę. Chciałbym pokazać ci film z nimi wszystkimi. Parafianami, interesantami.
– Dzień dobry, ja miałem być tym chrzestnym, potrzebuję ten świstek, że jestem wierzący i praktykujący.
– Aha, ale ja pana przez ten rok jeszcze nie widziałem w kościele.
– No to co?
– To jak ja mam podpisać, że pan jest wierzący i praktykujący?
– Wy, czarni, to pedofile jesteście, nie?
I ja to olewam! Daję, podpisuję, zaświadczam. Zarobię przynajmniej co łaska, bo jak nie podpiszę, to mogę zarobić najwyżej po ryju. To nie jest metafora. Interesanci, parafianie potrafią być agresywni. W zasadzie z roku na rok są bardziej agresywni. A nawet jak nie dostanę, to człowiek wybiegnie i po godzinie czy dwóch będą wracały do mnie plotki, jakim gnojem jestem. Albo na mnie napisze do kurii. To po co mi to? W imię czego?
Mam żal, do siebie też, ale bardziej do swoich poprzedników, że religia stała się pusta. Że Bóg to tylko kwiatki, żłóbki, groby, procesje. Sztafaż, bez żadnej głębi. No idę w tej procesji Bożego Ciała. I patrzę, jak oni wszyscy łamią te brzózki biedne. Łapię kogoś za rękę i pytam:
– I po co pan to łamie?
– Ano łamię.
– Ale po co? Po co!
– A nie wiem, tak się robiło. Zawsze.
Łamie bo tata łamał, dziadek łamał, sąsiad łamał. A po co łamie? On nie wie. A gdzie tu jest Bóg? Też nie wie.
* * *
Każdy chyba rząd czuł się w obowiązku wprowadzać zmiany w edukacji. Najczęściej jeden rząd rozpoczynał tam jakąś reformę, potem przychodził następny i wprowadzał nową, tak że nie można było doczekać się skutków żadnej z nich. Grzebano też przy lekturach obowiązkowych.
Minister Czarnek też zabrał się za lektury i chce usunąć szereg pozycji a w zamian wprowadzić więcej tekstów o Janie Pawle II. Będą one zapewne przypominać „Opowiadania o Leninie” Zoszczenki, kto tego nie czytał – polecam.
Wyobrażam sobie, że Jan Paweł II zwycięży także w konkursach na najlepszą sztukę, najlepszy wiersz itd. W ZSRR opowiadano taką anegdotę:
Konkurs na pomnik Puszkina, który ma stanąć w setną rocznicę jego śmierci.
- III nagroda – Puszkin czyta dzieła Stalina.
- II nagroda – Stalin czyta dzieła Puszkina.
- I nagroda – Stalin czyta dzieła Stalina.
* * *
Jak się wydaje, okazywanie chamstwa przez polityków PiS-u jest potwierdzeniem, że się trzyma linię prezesa. Prezes lubi zachowywać się po chamsku, szczególnie gdy jest pewien bezkarności. Takie postępowanie działa dewastująco na przeciwników politycznych. Miał na to sposób Stefan Niesiołowski, który reagował brutalnie na wystąpienia pisowców, a nie można go było atakować, bo miał za sobą przeszłość kombatancką. Również Janusz Palikot miał swoje sposoby, m.in. atakując prezesa i robiąc aluzje do jego bezżenności.
Mój ojciec miał pogląd, że zło jest nieliczne, ale zębate, natomiast dobro liczne, ale nie posiada zębów. Twierdził, że dobro powinno stać się zębate. Słuchając i czytając o tym, co się dzieje w Polsce przez ostatnie lata, mam wątpliwości, czy zło jest tak nieliczne, a jeszcze bardziej – czy dobro naprawdę jest tak liczne.
* * *
Jan Peszek:
Ta władza zachowuje się jak państwo islamskie, które wysadza starożytne budynki i w kilka minut niweczy pracę całych pokoleń.
* * *
17 lat temu zmarł Jacek Kuroń. Jego przyjaciele napisali m.in.:
Nie ma niestety obecnie w naszym kraju CZŁOWIEKA tej klasy, o takim autorytecie, który nawet po śmierci, przez kilka lat był oceniany jako najbardziej wiarygodny ze wszystkich znanych polityków! Zawsze głośno mówił nam prawdę, nawet tę trudną i przykrą; nie kłamał, nie oszukiwał, nie zarabiał milionów, jak obecnie wielu polityków oraz rodzin polityków; nigdy nie kupował ludzi i ich poparcia za stanowiska w spółkach skarbu państwa! Szanował każdego człowieka, stawał w obronie wszystkich pokrzywdzonych przez los, wszystkich o odmiennej orientacji seksualnej, wszystkich, którzy mieli trudne życie z różnych powodów! Nikogo nie poniżał; w Jego systemie moralnym nie było czegoś takiego jak pogarda w stosunku do drugiego człowieka (nawet z innej opcji politycznej).
PIRS

Pańskiego Ojca spostrzeżenie było słuszne, ale nie wyjaśniało dlaczego. Ja spróbuję. Bo zło w gatunku Homo zaczęło być odróżniane od dobra bardzo wcześnie, ale było to zło złych sił, a dobro było tylko „dobrem Kalego”. Mimo że przecież dostrzegamy objawy altruistycznej dobroci już u zwierząt. Więc to dziedzictwo nasze po nich, co szczęśliwie nie wygasło w naszym gatunku, ale, w przeciwieństwie do zła, rozwijało się bardzo powoli. Każdy może to potwierdzić, jeśli spojrzy na to historycznie. (Nie będę przynudzał dowodami, bo wystarczy obejrzeć się wstecz).
Więc zło ma zęby jak rekin, zaś dobro właśnie straciło mleczne, a jeszcze nie wyrosły mu kolejne. Na obecnym etapie jest – podobnie jak prawda – wartością uznawaną ale niechcianą. Przez wielu ludzi, nawet z natury dobrych, ale przekonanych, że ich na to nie stać. Bo te zęby (np władzy) mogą ich dopaść, jeśli posłuchają głosu sumienia.
To podobnie jak z humorem/dowcipem, co na prawdę pojawił się dopiero w XIX w., w Anglii. Prekursorów można policzyć na palcach.