6 min czytaniaOżeniony ze szlachcianką (41)

16.06.2021

Na pokładzie zakotwiczonego w Kopenhadze statku uświadamiam sobie, że jestem żydowskim emigrantem. Zbierają się tu żydowscy rozbitkowie. Większość z nich ze stacji przesiadkowej w Wiedniu, gdzie odmówili osiedlenia się w Izraelu, syjonistycznej ojczyźnie, do której wysyłał ich sekretarz Gomułka.

Niektórzy są uchodźcami po raz trzeci. W 1939 roku uciekali od Niemców, żeby znaleźć się na zesłaniu w komunistycznej Rosji. Gdy skończyła się dyktatura Stalina, wrócili do Polski.

Tu po raz pierwszy słyszę „dzień dobry” po żydowsku, „jak się masz” po żydowsku i „dobranoc” po żydowsku. Tu przypomina mi się bankiet po ostatnim „Turnieju miast”. Dobrze podpity powiatowy sekretarz partii, wznosi toast i mówi: — Ale redaktor Marzyński to mi coś na Polaka nie wygląda. Drugi sekretarz ratuje sytuacje: — Rzeczywiście, redaktor wygląda na Włocha. Na co ja: — Niezupełnie, ale blisko, mam rodzinę we Francji.

Śniadanie. Kawa, herbata, mleko, pieczywo, masło, ser i konfitury. Okazja do zaopatrzenia się na cały dzień, ale ponieważ zabraniają wynoszenia produktów z sali, pozostaje magazynowanie w żołądkach.. Czeka na nas ciepłe ubranie na zimę, bilety do kina za pół ceny, bezpłatne wieczorki taneczne, sto koron na boże narodzenie, prezenty od gminy żydowskiej, kościoła katolickiego, armii zbawienia, harcerzy, chórów kościelnych i organizacji People to People.

Statek po duńsku nazywa się „skibet”. A więc mieszkamy „na skibecie” i „ze skibetu” wyprowadzimy się kiedyś do własnego mieszkania. Dania jest wciąż daleko. Wszystkie punkty odniesienia istnieją wciąż w ramach tej małej społeczności, którą ludzie w depresji, nazywają getto.

Życie na skibecie prosi się o film: 500 polskich Żydów na statku donikąd, zawieszonych w próżni między przeszłością a przyszłością..

List od ambasadora duńskiego zadziałał. Przy współpracy telewizji duńskiej filmuję rozmowy z mieszkańcami skibetu. Janina Katz ma 30 lat. W Krakowie była znaną krytyczką literacką.

Ja jestem z takiej rodziny, która nawet przed wojną nie trzymała się żadnej tradycji, ani religijnej, ani obyczajowej, ani nie zmienialiśmy nazwiska. Oczywiście byliśmy zawsze Żydami. Zawsze wiedzieliśmy, wszyscy wiedzieli. Tylko poza tą wiedzą, ja z tym wszystkim nie miałam nic wspólnego. Ani z Żydami, ani z Izraelem. Mogliśmy wyjechać do Izraela wiele razy.

Ja: To dlaczego wobec tego, mówiąc: Żydzi to, Żydzi tamto, wzięłaś to do siebie?

Z bardzo prostego powodu. Wiadomo, że był antysemityzm w Polsce przed wojną. Było 3 miliony Żydów w Polsce. Kiedyś była to mniejszość narodowa. Tymczasem, przez ostatnie 3 lata, nam, Żydom, mówiono, że jesteśmy mniejszością narodową, ale co to za mniejszość, która składa się z 30 tysięcy na 32 miliony?

Myśmy się w dodatku niczym od Polaków nie różnili. Więc dlatego ja mówię, że mogła przypaść kolej na blondynów z lewym uchem większym czy z prawym uchem. Ja nie wyjechałam jako Żydówka, tylko jako osoba, dla której tego nonsensu było już za wiele. Miałam poczucie, że za parę lat znów coś wybuchnie, przyjdzie inne głupstwo, będzie kolej na cyganów, albo na garbatych. Kraj, który ma tyle problemów ekonomicznych, politycznych musi sobie znajdować od czasu kozła ofiarnego.

Kasyno Skibet. Przyjechali tu żeby zasiąść do nowej gry, ale szanse są różne.

Starzy musieli zmienić ich zagrzane miejsca przy hazardowym stole.

Dawny świat znali na wylot, wiedzieli komu się kłaniać, kto ponad nimi, kto poniżej, do kogo z góry, do kogo z dołu.

Młodzi mówią, że dla nich komunizm już dawno przestał mieć sens, ich ideały od dawna zbliżone były do stereotypu zachodniego szczęścia, skończą studia, zaczną zarabiać, urodzą dzieci.

Jedni i drudzy, wyjdziemy na ląd z całym naszym bagażem polskości i żydostwa, z naszą zdradzoną wiarą w ludzki system społeczny, jaki miała mieć Polska.

Czy będziemy tu Polakami, Żydami, czy po prostu ludźmi? Czy zachodnia wolność nie stanie się naszym więzieniem? Ile czasu upłynie, zanim nasz wielki kompleks życiowy, zamienimy na małe kompleksy codzienności?

I co stanie się z Polską?

Marian Marzyński

Polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Ur. 12 kwietnia 1937. Mieszka stale w USA. Album autobiograficzny Mariana Marzyńskiego KINO-Ja. ŻYCIE W KADRACH FILMOWYCH jest do nabycia w księgarni internetowej UNIVERSITAS i w sklepach taniej książki.  

Więcej w Wikipedii

Witryna Marzyńskiego LIFE ON MARZ

Ożeniony ze szlachcianką (74)

18.06.2022 Szanowny Panie Marianie, znalazłam Pana w „Studio Opinii”. Mieszkam w Lubaczowie, 13 km od ukraińskiej granicy. Nie jestem szlachcianką. Ostatnie …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (72)

07.06.2022 Goście, którzy w dniu święta weteranów przyszli do nas na piknik, zapytali mnie jak się czuję po sercowych przygodach. — Fizycznie …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (71)

02.06.2022 W czasie dorocznej wizyty powiedziałem doktorowi Salomonowi, że czuje się dziwnie: nogi mi puchną w kostkach, śpię tylko 2-3 godziny, potem …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (70)

11.05.2022 W marcu 1968 roku za krytykę rosyjskiego cara na żądanie sowieckiego ambasadora przerwano w Teatrze Narodowym w Warszawie przedstawienia …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (74)

18.06.2022 Szanowny Panie Marianie, znalazłam Pana w „Studio Opinii”. Mieszkam w Lubaczowie, 13 km od ukraińskiej granicy. Nie jestem szlachcianką. Ostatnie …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (72)

07.06.2022 Goście, którzy w dniu święta weteranów przyszli do nas na piknik, zapytali mnie jak się czuję po sercowych przygodach. — Fizycznie …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (71)

02.06.2022 W czasie dorocznej wizyty powiedziałem doktorowi Salomonowi, że czuje się dziwnie: nogi mi puchną w kostkach, śpię tylko 2-3 godziny, potem …
Czytaj dalej

Ożeniony ze szlachcianką (70)

11.05.2022 W marcu 1968 roku za krytykę rosyjskiego cara na żądanie sowieckiego ambasadora przerwano w Teatrze Narodowym w Warszawie przedstawienia …
Czytaj dalej
Print Friendly, PDF & Email