26.06.2021

A więc jednak. Papież Franciszek powołał niezależną komisję ds. kardynała Stanisława Dziwisza. Co ciekawe: nie został o tym powiadomiony polski episkopat. Papież nie musiał tego robić, ale zważywszy, że sprawa dotyczy najważniejszego hierarchy polskiego musi to dziwić.
Albo i nie. Po prostu papież przestał ufać lokalnemu episkopatowi; tym bardziej że ostatnio po odmowie wglądu w dokumentację Komisji ds. pedofilii Watykan ma kolejny powód, by mieć wątpliwości co do intencji nadwiślańskich hierarchów. Szef Komisji, Błażej Kmieciak na konferencji prasowej uzasadniał ten nadzwyczajny gest, a na stronie Komisji ukazał się w tej sprawie komunikat, który warto przywołać:
W związku z nieprzekazaniem akt spraw dotyczących przestępstw seksualnych dokonanych przez duchownych Kościoła Katolickiego przez Konferencję Episkopatu Polski, Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się o informacje do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, będącej właścicielem akt postępowań kanonicznych. Wystąpienie dotyczy przede wszystkim liczby prowadzonych w ciągu ostatnich osiemnastu lat kościelnych postępowań dotyczących polskich duchownych, w tym hierarchów. Zwrócono się również o przesłanie danych na temat rodzaju zasądzonych kar oraz poproszono o przesłanie streszczeń zakończonych już postępowań. Wśród 330 spraw prowadzonych przez Państwową Komisję prawie 30 proc. dotyczy osób duchownych.
Tak więc – to nie są przelewki.
Na czele Komisji, która ma się zająć Dziwiszem stanął kardynał Angelo Bagnasco (ur. 1943). To emerytowany biskup Genui o konserwatywnych poglądach. Biskupem został w 1998 roku, a więc za czasów Jana Pawła II. Kardynałem został w 2007 roku, a więc za czasów Benedykta XVI. Czy gwarantuje uczciwe zbadania sprawy? Trudno dociec, jednak zapowiedź, że komisja przesłucha również ofiary pedofilii księży, których krył Dziwisz jest dobrym prognostykiem.
Czy Dziwisz odzyska pamięć, gdy będzie przepytywany również w innych sprawach – jak założyciela Legionistów Chrystusa Degollado czy byłego kardynała Theodore McCarricka, jak też imprezowego prałata z Orchard Lake – to się zapewne niebawem okaże. O tym wszystkim szeroko informowały media. Kardynał Dziwisz zasłaniał się brakiem pamięci, nie przestawał też mówić o braku szacunku mediów dla jego szlachetnej osoby.
Jak widać Franciszek nie czeka na odwiedziny polskich biskupów 4 października; a może powstanie komisji to sposób na przygotowanie się do niej? Zobaczymy, do jakich wniosków dojdzie Bagnasco, który, jak podała nuncjatura:
Na prośbę Stolicy Apostolskiej, w dn. 17-26 czerwca przebywał w Polsce z wizytą kard. Angelo Bagnasco – czytamy w komunikacie Nuncjatury Apostolskiej z 26 czerwca br. Celem wizyty była weryfikacja sygnalizowanych zaniedbań kard. Dziwisza.
Analogie z dawnym kolegą byłym kardynałem McCarrickiem narzucają się same, warto przypomnieć, że to właśnie Dziwiszowi temperamentny hierarcha amerykański zawdzięczał kapelusz kardynalski. Czy teraz Dziwisz podzieli jego los? Nie można tego wykluczyć.
Lista zaniedbań i nadużyć Dziwisza jest długa, a być może opinia publiczna dopiero teraz się o nich dowie.


„Kardynał Dziwisz zasłaniał się brakiem pamięci, nie przestawał też mówić o braku szacunku mediów dla jego szlachetnej osoby.” Jeśli ta komisja coś zdoła ustalić przeciwko Dziwiszowi to kara będzie polegała na odsunięciu jego szlachetnej osoby od zaszczytnej funkcji w hierarchii instytucji kościoła i na tym koniec. Te kary dla nich są błogosławieństwem, bo nic już nie muszą, są wolni od obowiązków, od dociekań mediów od udawania wiary i służby na rzecz wiernych. Idą sobie po prostu na wypasioną emeryturę. To jest żałosna żenada, nie ma się czym emocjonować.
Jak dla kogo, dla Dziwisza to ogromne zaskoczenie, również dla „apartamentu” czyli najbliższych współpracowników JP2. Nie lekceważyłbym tych w istocie symbolicznych kar, doprowadziły do zmiany w kościołach lokalnych w USA, Chile, Irlandii. Są w chiwli obecnej mniej bezczelne, mniej agresywne, to dla wspólnot katolickich ważna zmiana. Jako zewnętrzy obserwator życzliwie te zmiany odnotowuję. Gdzieś w tle jest też spadek siły politycznego nacisku. W polskich warunkach to bezcenne.