Telewizja pokazała (683)

12.07.2021

Młoda kobieta zgłosiła rok temu w prokuraturze, że jako nastolatka była przez rok wykorzystywana seksualnie i okaleczana przez księdza. Powiedziała też, że słyszała o podobnym przypadku wykorzystywania nieletnich przez tego samego księdza.

Przez rok prokuratura nie podjęła żadnych działań, które prowadziłyby do postawienia zarzutów księdzu ani nie wprowadzono żadnych środków zapobiegawczych. Natomiast prokuratura skupia się na ofierze i obecnie bada, jakie miała oceny w szkole (!).

* * *

Hubert Hurkacz wygrał z Rogerem Federerem i awansował do półfinału turnieju tenisowego w Wimbledonie. W telewizji puściły wszelkie tamy. Wypowiadali się swobodnie i wyczerpująco dziennikarze, specjaliści od tenisa, ojciec Huberta. Wypowiadano się szczegółowo o upodobaniach Hurkacza, o specyfice kortów trawiastych, o przypuszczalnych myślach i emocjach zawodnika w czasie meczu itd. Nikt nikogo nie poganiał, bo zaraz będą reklamy. Zaproszony na rozmowę o polityce Rafał Trzaskowski, po przywitaniu go musiał poczekać, aż pani Kolenda-Zaleska omówiła szczegółowo z fachowcami sprawę meczu Huberta, a potem jeszcze został przepytany o swoje opinie na temat meczu. Informacje te były wielokrotnie powtarzane przez kolejne dni i wszyscy prowadzący mieli obowiązek okazać radość i podzielić się z nami swoimi przeżyciami.

Wyobraziłem sobie, że jakiś naukowiec (najlepiej oczywiście Polak) zdobywa prestiżową nagrodę za swoje dokonania i telewizja poświęca mu czas antenowy. Byłaby to krótka audycja, bo przecież dziennikarze nie znają się na nauce i kogo to w końcu obchodzi. Może padłyby pytania: Co pan czuł, panie Einstein, kiedy otrzymał pan wynik E= mc2? Jakie to będzie miało skutki praktyczne? Tylko prosimy krótko, bo niestety czas nas goni.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\683 a.png

* * *

PiS chce odbudowania Pałacu Saskiego, zburzonego w czasie wojny. Koszt odbudowy to około 2,5 mld zł. Będzie się tam mieściło m.in. muzeum poświęcone Lechowi Kaczyńskiemu.

Po cholerę taka droga inwestycja? Nie żyją już ci, dla których ten gmach coś mógł znaczyć, a takie pieniądze można byłoby przeznaczyć na kulejącą służbę zdrowia.

To podobna inwestycja jak budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, co wymyśliło jeszcze PO a kontynuuje PiS. Taka inwestycja jest mocno wątpliwa, a będzie się ciągnąć latami i pochłonie ogromne środki. Ważne, że już powołano zarząd budowy i tam ludzie zarabiają po około 0,5 mln zł rocznie. Przy budowie Pałacu Saskiego miesięczne wynagrodzenie członków zarządu wyniesie około 28 tys. zł.

To jest filozofia starożytnego mędrca Hodży Nasredina. Pewnego dnia wezwał go do siebie sułtan i powiedział: – Jesteś bardzo mądry, więc postanowiłem, że nauczysz mego osła Koranu. Dostaniesz za to worek dukatów, ale jeżeli nie wykonasz pracy to zetniemy ci głowę.

Nasredin zgodził się, ale powiedział: – Nauka Koranu jest trudna, tym bardziej dla osła. Potrzebuję na to dziesięciu lat.

Sułtan wyraził zgodę, a Nasredin zabrał osła i worek dukatów do domu.

Znajomi Nasredina byli przerażeni i pytali po co wziął na siebie takie niebezpieczne i niewykonalne zadanie. Nasredin im powiedział: – Dziesięć lat to jest długi okres czasu. Do tej pory albo sułtan umrze albo osioł zdechnie.

Nie wiadomo czy CPK powstanie, ale pieniądze zarządu są realne. Nie wiadomo co się stanie z budową Pałacu Saskiego, ale zarząd zarobi. I żadne ucięcie głowy im nie grozi.

Problemem, który dotyczy nas wszystkich, jest to, że przestaje być ważny rozwój firmy, postęp, ważne, żeby swoi się nachapali. Jaskrawym przypadkiem, który miał miejsce już na samym początku rządów PiS, była sprawa stadniny koni w Janowie Podlaskim. Świetnie prosperującą, znaną na całym świecie stadninę, udupiono. Wyrzucono dyrektora, znakomitego fachowca, i mianowano dyletanta, którego wkrótce zmienili następni dyletanci. I oczywiście przyjęto swoich ludzi, którzy otrzymali wysokie pensje. To jest logika bezmyślnych pasożytów, które wyniszczają organizm, aż ten ginie.

* * *

Nasza klasa polityczna staje przed trudnym problemem, kto wie, czy nie trudniejszym niż tzw. problem szyszki.

Znają Państwo problem szyszki? Każdy widział rozwiniętą rozgałęzioną szyszkę. Problem polega na tym, jak taką szyszkę włożyć komuś w tyłek i wyjąć. Stroną rozgałęzioną się nie da, a jak się włoży drugą stroną to z kolei nie można jej wyjąć.

Nadmierna chciwość pisowców spowodowała, że nie dało się ukryć problemu nepotyzmu. Politycy zatrudniają swoich krewnych i znajomych w spółkach Skarbu Państwa i w najróżniejszych instytucjach, często specjalnie powołanych w tym celu. Trzeba by to zlikwidować albo chociaż ograniczyć. Ale skąd wtedy brać chętnych do działania w partiach? Oni czasem wspomną coś o idei, ale bez korzyści materialnych dla swoich działaczy i ich rodzin będzie klops. I nie jest to tylko problem PiS–u, bo widzieliśmy podobne historie za wszystkich poprzednich rządów. Zarzucano od dawna PSL, że w przypadających mu resortach rolniczych zatrudniają bardzo dużo członków swoich rodzin i znajomych. Zarzuty te zadziwiły panią wicemarszałek sejmu – członkinię tej partii. Zapytała: To gdzie oni mają pracować?

Jeżeli uchwali się ustawę ograniczającą takie praktyki to życie polityczne w Polsce zwiędnie. Może przyznawać jakieś limity krewnych i znajomych którym stanowiska się należą? Albo medale dla tych którzy nie ulegli kumoterstwu?

* * *

Watykan ukarał kilku biskupów polskich za to że ukrywali księży pedofilów, wiedząc o ich przestępstwach nie zawiadamiali policji, ale przenosili ich z parafii do parafii, gdzie uprawiali dalej swój proceder. Biskupom tym nie wolno odprawiać sakramentów, uczestniczyć we władzach kościelnych i muszą wpłacić „jakąś sumę” na fundację kościelną która ma pomagać ofiarom pedofilii. To podobno jest wielki postęp że Watykan tak zareagował. Jeden z arcybiskupów nawet przeprosił ofiary księży pedofilów, których ukrywał. I tyle.

Dziwi mnie, że prokuratura nie wystąpiła o ukaranie tych biskupów. Wiedzieli o przestępstwie, ale nie zawiadomili władz, a nawet kryli przestępców. Gdyby tak postąpili kierownicy instytucji świeckich, zostaliby pociągnięci do odpowiedzialności.

Podobno prawo jest jednakowe dla wszystkich.

* * *

Sport już dawno przestał być szlachetnym zmaganiem gdzie wygrywa lepszy. Chodzi często tylko o to żeby wygrał nasz, nawet nieuczciwie.

W czasie meczu Anglia-Dania w Euro 2020, doszło do rzutu karnego przeciwko Duńczykom. Okazało się, że przed wykonaniem rzutu jeden z kibiców Anglii próbował oślepić bramkarza Danii. W sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania, na których wyraźnie widać zielone światło pojawiające się na twarzy bramkarza tuż przed rzutem i trafia go w oko.

Nie potrafię zrozumieć kibica, który cieszy się z nieuczciwej wygranej. Ma chyba naturę polityka, dla którego liczy się tylko sukces, a działania, które mu sprzyjają mogą być nieuczciwe.

* * *

Kończę czytać drugą książkę Pawła Reszki będącą zbiorem relacji pracowników służby zdrowia i relacji autora (zatrudnił się jako sanitariusz, dołączył do ratowników). Zacząłem też trzecią jego książkę, poświęconą służbie zdrowia w czasie pandemii. Nie da się tego długo czytać, bo można wpaść w czarną rozpacz. System nie pozwala dobrze leczyć, ale są też różni lekarze, różni pacjenci.

Sami mamy różne złe doświadczenia ze służbą zdrowia i kiedy o tym pisałem, czytelnicy podawali swoje przykłady.

To się nie zmienia od lat. Pamiętam jak jakieś 30 lat temu mój ojciec miał pękniętą kość i dostał się do szpitala. Przekazałem pielęgniarkom pudełko z lekami które stale bierze i kartką co, ile i kiedy ma brać. Kiedy wpadłem do szpitala, zobaczyłem że ojcu podano pojemniczek z zupełnie innymi lekami! To nie były leki przepisane przez tamtejszych lekarzy a po prostu pomyłka – leki miał dostać inny pacjent. Kiedy zwróciłem uwagę pielęgniarce, ta powiedziała żebym na nią nie krzyczał, bo jest w ciąży.

Pisałem o przypadkach z którymi się spotkałem. Przypomnę niektóre.

Znajomy, który leżał przez jakiś czas na onkologii, opowiadał, że chorzy po przeszczepie szpiku kostnego, którzy przebywają w pomieszczeniach aseptycznych, otrzymują te same posiłki co wszyscy, bez żadnego zabezpieczenia przed mikrobami. Także ich pomieszczenia są sprzątane przez te same sprzątaczki tymi samymi ścierkami i szczotkami co pozostałe pomieszczenia szpitalne.

Wiele lat temu pojechałem odebrać koleżankę z Centrum Onkologicznego. Czekając na nią słuchałem rozmów pacjentów. Wielu z nich przyjechało z daleka – mieli na ten dzień wyznaczone badania. Niestety, aparatura się popsuła kilka dni wcześniej ale nikomu nie wpadło do głowy żeby zatelefonować do tych pacjentów, żeby niepotrzebnie nie przyjeżdżali, często biorąc zwolnienia z pracy, i powiedzieć im, że jak będzie wiadomo kiedy aparaturę się naprawi, to otrzymają wiadomość.

Opisywałem też przypadek pana Kality – byłego rzecznika SLD, chorego na glejaka mózgu. Miał wyznaczoną kolejną wizytę w Centrum. Czekał wiele godzin, mimo że zapisany był na określoną godzinę, bo akurat urządzono wszystkim lekarzom nagle jakieś zebranie. Przyjęła go lekarka z oddziału, której trafili się wszyscy czekający pacjenci. Nie znała jego przypadku więc niewiele mogła poradzić co do kolejnych kroków terapii. Nie miała dokumentacji i stwierdziła, że nie da się jej ściągnąć, bo nie ma kogo tam wysłać, a do archiwum nie ma nawet co dzwonić – nie dostarczą.

Mój znajomy, w tymże Centrum był nieprawidłowo zbadany, a w rezultacie niepotrzebnie operowany. Kiedy potem zrobiono mu badania krwi, wyszły nieciekawe rzeczy. Ale lekarz powiedział mu żeby sobie zbadał krew jeszcze raz, ale poza Centrum, bo ich laboratorium czasem otrzymuje błędne wyniki. Posłuchał lekarza i okazało się, że wszystko jest w porządku.

Przyjaciółce zrobiono badania w innym szpitalu, ale zamiast zrobić je – zgodnie z procedurą – w ciągu kilku godzin po specjalnym przygotowaniu do badań, zrobiono je po kilkunastu godzinach, a więc wynik jest niepewny. Na podstawie poprzednich badań skierowano ją do Centrum Onkologicznego, tam zlecono jej kolejne badania ale nie dano informacji jak się do nich przygotować. Na szczęście znalazłem to w Internecie i jej w porę przekazałem. Nikt też nie pytał o możliwe uczulenie na preparaty jakie się wstrzykuje przy tym badaniu. A to są podstawowe procedury, których należy przestrzegać.

Pisałem o znajomej, która po wielomiesięcznym przechodzeniu od specjalisty do specjalisty (zapisy są na dalekie terminy, potem lekarz próbuje swych sił na pacjencie, a w końcu poddaje się i skierowuje go do innego specjalisty, na wizytę u którego znowu się czeka) dostała skierowanie na rehabilitację nóg. W gabinecie rehabilitacji poinformowano ją, że mogą rehabilitować tylko jedną nogę (ograniczenie NFZ), a jeżeli pacjentka chce rehabilitować także drugą, to musi zdobyć dodatkowe skierowanie od lekarza rehabilitanta.

To nie są wyjątki. Z książek Pawła Reszki wynika, że są to zjawiska powszechne. Lekarze są to naprawdę „mali bogowie” (tytuły dwóch książek Autora), bo często tylko od ich dobrej woli i wysiłku zależy życie i zdrowie pacjenta, a gdyby odpuścili to nikt z kolegów i przełożonych nie miałby do nich pretensji. Do tego dochodzą drastyczne braki w szpitalach – sprzętu, leków, personelu, wyposażenia i durne zarządzenia narzucające oszczędności.

* * *

I jeszcze o służbie zdrowia.

Każdy, kto miał kogoś bliskiego w szpitalu, wie, że potrzebna jest mu opieka ze strony rodziny. Pielęgniarki mają do opiekowania się kilkudziesięciu pacjentów i nie wyrabiają się. Rodziny dostarczają pożywienie, często karmią chorych, kupują leki, których szpital nie ma, dbają o to, żeby chory nie miał odleżyn itp.

Z powodu pandemii zabroniono rodzinom wstępu do szpitali. Naukowcy zwracają uwagę, że większość instytucji już się „odmroziła”, a w szpitalach dalej obowiązuje zakaz odwiedzin, nawet dla osób zaszczepionych.

Z listu naukowców do Ministerstwa Zdrowia:

Pacjenci częstokroć są osobami starszymi, obłożnie chorymi, są w sytuacji, w której bezpośredni kontakt z bliskimi jest pożądany ze względu na ich dobrostan psychiczny i fizyczny. Zakaz wizyt rodzin i bliskich pacjentów, jeżeli zostali zaszczepieni przeciw COVID-19, nie jest uzasadniony z epidemiologicznego punktu widzenia, zwłaszcza że do pracy w szpitalach jest dopuszczany personel medyczny, który nie został zaszczepiony na COVID-19, a więc jest potencjalnie dużo większym zagrożeniem dla pacjentów.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Andrzej Goryński 12.07.2021
  2. jure g 18.07.2021
  3. mmm777 18.07.2021