16.07.2021

Dzięki „wolnym mediom” jak zawsze mówi Monika Olejnik, witając swojego kolejnego gościa w Kropce nad i, dzięki TVN24 obejrzałem wczoraj i Kropkę, gościem/gościnią której była Olga Tokarczuk – jak również relację, niestety niepełną, ze spotkania, jakie odbyło się w Domu Literatury we Wrocławiu gdzie licznie zgromadzona publiczność mogła uczestniczyć w dyskusji z udziałem naszej noblistki i jej białoruskiej odpowiedniczki zmuszonej do zamieszkiwania obecnie w bardzo białoruskim mieście, jakim jest niewątpliwie Berlin.
To było bardzo interesujące i inspirujące wydarzenie.
Odniosę się do tego, co mówiła nasza noblistka; wątek białoruski pominę i to nie dlatego, że uważam go za mniej ważny, ale z prostego powodu – nie czuję się kompetentny do szczegółowych analiz. Ogląd ogólny tak, szczegółowe analizy nie.
Olga Tokarczuk zarówno w rozmowie z Moniką Olejnik, jak i na spotkaniu z szeroką publicznością odpowiadając na pytania Moniki Olejnik, a także Magdaleny Środy, zaprezentowała swoje poglądy na temat roli literatury w objaśnianiu, ale i kształtowaniu świata, tego, co nas czeka w epoce, jaka powstaje na naszych oczach tak jak mówi o tym w swojej świetnej pracy „Po piśmie” Jacek Dukaj. Skoro na scenie zasiadały cztery panie a właściwie pięć, bo była również pani tłumaczka białoruskiej noblistki — to pojawił się również watek zmieniających się ról społecznych przypisanych mężczyznom i kobietom.
Z tych wielu spraw skupię się na jednej. Olga Tokarczuk, mówiąc o trudnościach w rozumieniu współczesnego świata zaproponowała następującą triadę:
Wolność Solidarność Czułość.
To te trzy wartości, a zwłaszcza ta trzecia, którą zaproponowała światu w swoim wystąpieniu w trakcie uroczystości wręczania jej nagrody Nobla najlepiej pozwoli ludziom zrozumieć świat i kształtować go tak, aby wszystkim żyło się jak najlepiej.
Wolność jest najbardziej uniwersalną wartością, wolność otwiera triadę francuskiej rewolucji wolność, równość, braterstwo, tak czy inaczej rozumiana wolność pojawia się jako wartość we wszystkich epokach rozwoju ludzkości. To zaprzeczenie wolności leży u podstaw nazwy jednej z epok – niewolnictwa. Niewolnik to człowiek pozbawiony wolności; bunty niewolników były dowodem na to, jak ważna to wartość dla wszystkich ludzi, niezależnie od rasy, religii, kultury. To do dziś współczesne społeczeństwa jako karę stosują ograniczenie wolności skazując tych, którzy naruszyli obowiązujące prawo na karę aresztu czy więzienia, w krańcowych przypadkach dożywotniego więzienia.
Solidarność w Polsce kojarzy się przede wszystkim z wydarzeniami z sierpnia 1980 roku, z powstaniem ruchu, a potem związku zawodowego „Solidarność”. Tak było, byłem przy tym i widziałem jak to powstawało, ale również jak to się później degenerowało – aż do obecnej karykatury, jaką jest związek Piotra Dudy. Olga Tokarczuk nawiązywała wprost do czasu powstawania, budowania się solidarności społecznej w Polsce, to było również jej doświadczenie. Solidarność to wartość powstająca w relacjach człowiek-człowiek. To w konkretnych zdarzeniach społecznych widzimy solidarność albo jej zaprzeczenie. Solidarność rośnie albo maleje, jest ważna, ale nie aż tak jak wolność.
Czułość, termin zaproponowany przez Olgę Tokarczuk to zupełnie inny wymiar. Czułość odnosi się do sposobu przeżywania świata, postrzegania w nim ludzi, konkretnych, żywych ludzi. To jest wartość psychologiczna – a to, że Olga Tokarczuk jest psycholożką i pracowała jako psychoterapeutka ma tu też swoje znaczenie.
Zestawienie wolności, solidarności i czułości jest możliwe, ale tylko w przypadku wrażliwego pisarza, człowieka kultury; kultury duchowej, a nie materialnej. Mając wielki szacunek do pisarstwa naszej noblistki nie mogę powstrzymać od nazwania tego pięknoduchostwem. Z takim programem nie da się zmienić ani świata, ani ludzi.
W całej dyskusji tych wspaniałych kobiet brakowało mi odniesień do rzeczywistości, tego co nas otacza, tu i teraz. Nieliczne ogólne uwagi o niszczeniu systemu edukacji przez obecnych funkcjonariuszy władzy to za mało. Głos noblistki ma siłę rażenia, dowodem na to jest wymuszona emigracja białoruskiej pisarki. Emigracja polskich pisarzy i poetów jest trwałym elementem naszej historii, od Adama Mickiewicza poczynając. Olga Tokarczuk żyje w Polsce, takiej, jaką jest pod rządami Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiadając na pytanie zadane wprost, nasza pisarka przedstawiła program pracy indywidualnej, robienia notatek, prowadzenia notatnika… To stanowczo za mało.
Optymizm Olgi Tokarczuk, związany z młodym, dorastającym pokoleniem Polaków, optymizm budowany na trafnej obserwacji, że polska młodzież jak zresztą każda inna, buduje swój ogląd świata i ludzi nie na czytaniu książek, książek nikt z nich nie czyta a na zatopieniu się w sieci, na przyrośnięciu do smartfonu jest błędem. Uczestnictwo w sieci, w mediach społecznościowych jest pozytywną wartością – ale po to, aby być w nich znaczącym uczestnikiem, trzeba mieć postawy i poglądy zbudowane na znajomości światowego dziedzictwa ludzkości; a jest nim literatura, sztuka, nauka. Jeżeli jest tak, a jest, że każdy kolejny rocznik maturzystów wykazuje stale zmniejszającą się znajomość literatury, wykazuje coraz słabszą zdolność wyrażania w swoim ojczystym języku sądów o świecie i zmianach w nim zachodzących, to jest to powód raczej do pesymizmu niż optymizmu.
Olga Tokarczuk pytana wprost o jej widzenie przyszłości powiedziała, że nie powie tego swojego najgorszego, najbardziej pesymistycznego scenariusza. Zamiast tego zaproponowała pracę organiczną, prowadzenie notatnika…
Odnosząc się do całości tego wydarzenia, jakim było spotkanie z naszą noblistką powiem krótko – to bardzo dobrze, że się odbyło, to bardzo dobrze, że mogliśmy posłuchać znakomitej pisarki. Obawiam się jednak, a nawet jestem pewny, że minister Czarnek i jego urzędnicy nie wprowadzą tego do programów polskiej szkoły.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Na noblistkę
Dobrze wie ile czułości należy się – i komu.
Ale jednego nie wie , że ma faszystów w domu.
Nie zgadzam się na to, aby nakładać na Olgę Tokarczuk obowiązki ratownicze. Ona otrzymała Nobla literackiego, a nie pokojowego. I ma prawo do prezentowania swojego pięknoduchostwa, bo to jest jej postawa życiowa i literacka. Ona wypowiada się poprzez swoje książki i za ich wartość literacką została nagrodzona. Kto chce, niech czyta i nasiąka. A kto nie czyta, lub nie da rady przeczytać, jak ministrowie, i tak nie nasiąknie, bo to nie jego klimaty. Olga Tokarczuk to artystka, a nie polityk. Na Tokarczuk nie łożymy ani grosza, natomiast, łożymy miliony na naszą ukochaną demokratyczną opozycję, wymagajmy więc od polityków, bo to oni najęli się do politykowania i zmieniania Polski.
Pamiętam, jak oczekiwano od Miłosza, od Szymborskiej, od Mrożka. To polska plaga, aż strach sięgać po sławę. Każde otrząśnięcie się Naszego Kochanego Sławnego Polaka z oczekiwań Rodaków, aby za nich odwalił jakąś robotę, przekształca momentalnie dumę i uwielbienie – w niechęć (w najlepszym razie), czego dowodem jest powyższa fraszka @Hakuna Matata.
Odpowiem na nią moim doraźnym lepiejem, bo się wkurzyłam:
Lepiej w gówno paść pokotem,
Niż Tokarczuk mieszać z błotem.
Pani Magdaleno. Zgadzam się całkowicie co do tego, że pisarz wypowiada się w swoich książkach. Olga Tokarczuk to wielka literatura a jej książki dają nowe spojrzenie na świat i ludzi.
Pisze pani, że ona ma prawo do prezentowania swojego pięknoduchostwa, tak to prawda, Olga Tokarczuk jest kolejną polską pisarką która otrzymała zasłużonego Nobla.
Noblista to postać, zwłaszcza w przestrzeni publicznej. Jego głos waży więcej niż innych.
Olga Tokarczuk nie mieszka na wyspie, mieszka w Polsce rządzonej przez ekipę będącą całkowitym zaprzeczeniem tych wartości jaki prezentuje nasza noblistka.
I to dlatego oczekiwałem i oczekuje, ze odniesie się do tego co dzieje się w Polsce. Jeżeli nie chce odnieść się do tego jak rządzi nami Jarosław to niech powie co sądzi o tym co robi Piotr Gliński. To on jest i wice premierem i ministrem kultury i dziedzictwa narodowego.
Olga Tokarczuk jako bardzo ważna postać polskiej kultury nie może milczeć. Chyba, że się zgadza z tym co wyprawia władza ale w to nie uwierzę dopóki tego od niej nie usłyszę.
Oprócz czystej sztuki jest jeszcze rzeczywistość, rzeczywistość która skrzeczy jak zauważył to poeta. Kto milczy ten się zgadza, mówić jeszcze wolno…
Do artykułu oraz wymiany poglądów między Panią MAgdaleną a Autorem dorzucę swoje trzy grosze. Olga Tokarczuk reprezentuje najwyższe wartości humanistyczne, oraz w ich imię i na ich rzecz zabiera głos. Jeżeli nazwiemy to „pięknoduchostwem” to, pomijając niezbyt pozytywny wydźwięk samego określenia, deprecjonujemy postawę i punkt widzenia samej noblistki. Tymczasem Olga Tokarczuk moim zdaniem ma rację, ograniczając swoje wypowiedzi do przedstawiania hierarchii wartości humanistycznych, oraz zachęcania do pracy indywidualnej i organicznej.
*
Samo otrzymanie Nobla przez Tokarczuk potrząsnęło środowiskami pisowskimi i prawicowymi, zwłaszcza tymi, którzy tam uchodzą za znawców literatury i kultury, co zresztą – zważywszy ich poziom intelektualny – nie bardzo wiadomo na czym miałoby polegać. Na Olgę Tokarczuk spadły gromy za jej pisarstwo, jej punkt widzenia, jej uniwersalizm, etc. Zarzucano jej wiele począwszy od braku patriotyzmu… Pisarka nie podejmowała polemiki, konsekwentnie głosząc swoje humanistyczne przesłanie pisarskie. Unikała i nadal starannie unika bieżącego komentowania rzeczywistości politycznej, ograniczając się do swojego przesłania humanistycznego. Moim zdaniem robi dobrze, mądrze i słusznie. Unika w ten sposób ściągania na siebie lawin błota, którymi obrzuciłyby ją media powiązane z rządzącymi. Dzięki temu może się skupić na wymianie poglądów z ludźmi rozumnymi, humanistami, oraz z szeroką rzeszą jej czytelników, oczekujących od Niej właśnie konsekwentnego obstawania przy najważniejszych głoszonych wartościach.
*
Moralny obowiązek, o którym wspomina Pan Zbigniew Szczypiński, mógłby ewentualnie spoczywać na Tokarczuk, gdybyśmy nie mieli własnego państwa, wolnych mediów, opozycyjnych partii politycznych, itp. Tymczasem wszystko to mamy. Dlaczego zatem pisarka, choćby najwybitniejsza, miałaby wyręczać tych, którzy mają zawodowy i moralny obowiązek działać na rzecz przywrócenia w Polsce demokratycznych wartości w życiu politycznym, społecznym i politycznym. Jedynym obowiązkiem moralnym Pani Olgi Tokarczuk i wielu innych pisarzy, uczonych, humanistów, jest publiczne głoszenie najważnieszych wartości humanistycznych, co nasza noblistka nieustannie i konsekwentnie czyni.