24.07.2021

Nieczęsto zaglądam do konkurencji. Przyznaję: za bardzo z rzadka czytam długie teksty. Nie dlatego, że w połowie elaboratu zacierają mi się sensy pierwszych zdań i muszę zaczynać od początku, ale dlatego, że latoś szybciej męczy mi się wzrok, a koncentracja siada. No i wiadomo: cierpliwość już nie ta. Choć nie powiem: niektóre prędziutko, bo już na dwudziestej stronie zaczynają się rozkręcać i ujawniać, o co autorowi chodzi.
Lecz w trakcie moich internetowych lektur zdarza mi się natknąć na wyjątek od reguły: artykuł ciekawy od pierwszych liter. Wtedy pies trącał oczy; niech sobie będzie tasiemiec, byleby miał czytelne sedno, nie zawijał świstakowych sreberek i nie kluczył po intelektualnych wertepach. W takich razach szukam konkluzji. Dowodu potwierdzającego, że nie marnuję czasu. I jak go znajduję, to wiem, że nieraz opłaca się zdzierać wzrok.
*
Jedną ze stron obfitujących w obszerne tasiemcowe artykuły, jest strona stanowiąca tytuł tego felietonu. Zaciekawiła mnie publikacja o aktorce, pani Renacie Dancewicz, osobie zaprzeczającej potocznemu rozumieniu istoty celebryctwa. Okazuje się, że i w czasach premiowania ciemnoty, pojawiają się ludzie odporni na demagogię. Ludzie umiejący zabrać własny głos w słusznej sprawie.
Mam jednak malutkie zastrzeżenie, a jest nim mianowicie język. Język niewykwintny, zgoda, mało subtelny, bo wykładający kawę na ławę, aliści w sezonie ludzi w smokingach i walonkach – język konieczny. Nieodzowny, gdyż podobno inaczej nie można.
Podobno? Ależ skąd! Jest to (dla mnie) zdecydowanie żałosne stwierdzenie o wzajemnej konieczności posługiwania się prymitywnym słownictwem. Wzajemnej, ponieważ identycznie jak zwolennicy, tak oponenci obecnych rządów, rzucają się do swoich wirtualnych gardeł. I czynią to z upodobaniem.
Fakt, że ostatnio nasila się językowo – buraczana kampania nienawiści i masowo przybywa kandydatów na odważnych Papkinów, nie zwalnia z myślenia, co dalej. Jakie czekają nas tej eskalacji następstwa. Jakie psychiczne traumy związane z napastliwością i dążeniem do zwycięstwa swoich przekonań.
*
Tryumfalne stawianie kropek nad i, widowiskowa demonstracja swojego na wierzchu, te desperackie sposoby pokazywania wyższości nad przeciwnikiem, są być może rodzajem jakieś namiastki satysfakcji, jakimś substytutem frajdy ze słownego dokopania rywalom do żłobu, pamiętajmy przecież, iż bicie leżącego nie należy do rycerskich obyczajów.
Wyjściem z tego sabatu męskich czarownic jest powrót do metod konwersacji z politycznym przeciwnikiem. Powrót do sposobów nieznanych i z premedytacją zapomnianych teraz, a stosowanych kiedyś; nie bez kozery słowo grzeczny oznaczało polityczny. Potem to skojarzenie grzeczności z polityką odkicało do archiwum głupot.
*
Kulturalne wyrażanie poglądów, precyzja dyskursu, spokój i powściągliwość w okazywaniu emocji, na przykład – zacietrzewienia, są to sprawdzone sposoby pozwalające uniknąć lapsusów i notorycznego dementowania cudzych interpretacji.
Potrzebna jest krańcowo różna od dotychczasowej zmiana podejścia do rozmowy. Założenie nelsona inwektywom. Zwracanie się do rozmówcy z obowiązkowym zauważaniem odmienności współdialoganta. Z przymusowym z początku, a naturalnym wnet — szacunkiem.
Władysław Bartoszewski mawiał o byciu przyzwoitym. Stwierdził, że warto być przyzwoitym ZAWSZE. W każdej sytuacji. Nawet kiedy jest to nam nie w smak.
Inaczej mówiąc: już teraz, nie czekając na rezultaty obopólnego mordobicia, możemy zacząć ogólnonarodową ekspiację i pozwolić sobie na poczucie wstydu, bo fakt, iż międzyludzkie porozumiewanie się zostało zredukowane do nieparlamentarnego chrumkania, nie jest usprawiedliwieniem, lecz objawem naszej bezsilności.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Dzień dobry. Dziękuję. Przykro mi z powodu mojego języka, ale używając parlamentarnego czuję, że nie jestem szczery. Miło mi, że Pan czyta. Załączam pozdrowienia.