31.07.2021

W pale się nie mieści, jaki człek głupi. Weźmy mnie: od iluś tam lat zapaskudzam to miejsce swoimi felietonami, skrobię ciągle o tym samym i nic: nudą wieje, aż miło; kiedy jedzie stagnacją i dookoła nic poczciwego ni ma, tylko szaro je, głucho je i wyć się chce, nie ma też rezonansu, bodaj taktownego pierdnięcia. Daremne żale, próżny trud, mówiąc w stylu Asnyka Adama. Gdyż naszą narodową tradycją jest: dać się nabić w butelkę.
*
Zgadzam się, że najciężej, udowodnić, iż NARÓD (w swojej bezkrytycznej masie) ŻYJE SPRAWAMI KORYTA i że nic innego nie potrafi poza deptaniem kapusty, a jego światłe odgłosy nie idą pod żadne niebiosy; łudzi się, że wystarczy protestować, by osiągnąć cel. Trudno powiedzieć mu prawdę, tę mianowicie, że ludzie, do których zwraca się ze swoimi kontestacjami, mają gdzieś jego przestrogi, proroctwa i czarne wizje, podobnie jak dołujące tabele, nadzwyczajne sondaże i partyjne kataklizmy.
*
Zdobywamy się na wokalizy i onomatopeje. Narzekamy, lecz z cicha, bo wróg czuwa. Wrzucamy temat: polityka i wio! Wonczas mamy problem z głowy, bośmy go sobie odfajkowali.
Po pierwsze czujemy się jak dumne i blade herosy, bo PORUSZYLIŚMY NOŚNY TEMAT i, w poczuciu własnej, niecywilnej odwagi, możemy chlubić się tym, że nie nakrzyczano na nas zanadto. Pozostajemy więc usprawiedliwieni. Zaliczyliśmy święte oburzenie i dalej możemy baraszkować w glorii herosa. A po drugie, mamy gwarancję, że nikt nie zareaguje na nasze protesty, gdyż nie w tym rzecz, by coś zmienić, ale by popsioczyć na niby i wejść pod przytulną wykładzinę.
Tak czy owak, mamy ubaw po samą grdykę, że tylko się usmarkać z radochy; jesteśmy kryci z obu stron, bo — nie wychylając się zbytnio — powiedzieliśmy małe co nieco.
*
I w tym oto miejscu powinien znaleźć się napis: happy end. Lecz zamiast niego, pojawia się zachęta do obejrzenia filmu z cyklu NA CZASIE (Kto sieje wiatr Kto sieje wiatr (1960) 720p – CDA ).
Dla ludzi pochodzących z ubiegłego wieku, nazwiska grających w nim aktorów są wystarczającą rekomendacją. A jeżeli dodam, że akcja toczy się na sądowej sali, że jest majstersztykowym pojedynkiem oskarżyciela i obrońcy oskarżonego, że powinien być dedykowany dzisiejszym przeciwnikom naukowych zdobyczy i — obowiązkowo — skierowany do krzewicieli religijnych fanatyzmów, że tak u nas, jak i na całym świecie, nie stracił na aktualności, dalsze zachwalanie byłoby przejaskrawieniem; bez ogródek: koniecznie trzeba go zobaczy: ku przestrodze jednych, a nauce drugich.
*
Gdybym sądził, że nawoływanie do opamiętania ma jeszcze sens, to ciągnąłbym ten wózek dalej. Ale sądzić tak po tylu dowodach, że fanatyka nic i nikt nie jest w stanie przekonać, to nonsens. Brednie, bo na każdym kroku nadziewam się na reakcje typu: po prawdzie jesteśmy głupki, lecz głupki mające władzę. Jesteśmy czarnkowe plemię, które robi co chce i któremu chuj zrobisz ty i cała banda twoich lewackich kolesi.. A więc patrz, jak kradną lepsi od ciebie.
Skoro nie idzie stworzyć z kanciarzy obywateli piorących wyłącznie czyste pieniądze, to może warto zaryzykować i pójść po rozum do prywatnej głowy. Pójść i przestać ich taktować jak partnerów do czegokolwiek.
*
Istniejemy w świecie sprzecznych informacji; trudność w odcedzeniu jednych od drugich polega na tym, że znalezienie różnicy pomiędzy nimi, zależy od wiary w niesprawdzalne fakty: mnóstwo z nich jest kłamliwych, a oddzielenie prawdy od fałszu należy do poleceń niewartych zachodu.
Nie da się na określić, która wiadomość oparta jest na wiedzy o rzeczywistości. Media rządowe uganiają się za świadomym wprowadzaniem opozycji w rozważania o wyższości świąt, podczas gdy media opozycyjne bawią się w mozolne dementowanie cynicznych konfabulacji.
Lecz wyjaśnianie suwerenowi, gdzie pogrzebano psa, choć jest metodą słuszną, to jest metodą skuteczną na pół gwizdka. A nie w 100%, bo wyjaśnianie powinno przekonywać. Nakłaniać do samodzielnego używania rozumu tak, by to przekonanie trafiło do szerokich gron zwykłych zjadaczy chleba. W tym, do fałszywych proroków PiS-u, a nie, jak dotąd, tylko do inteligentów.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

Obawiam się panie Marku, przy pełnej zgodzie z tezami, które pan stawia, że szerokie grono zjadaczy chleba używa rozumu głównie po to, żeby go nie używać.
A pan to jak jakaś Pytia z tym „Kto sieje wiatr”. Nie trzeba było długo czekać , i Zamość już mamy. Jeszcze nie gremialnie, z pochodniami, ale to kwestia czasu. Zadziwiające, że ludzie muszą raz na jakiś czas powyrzynać się.