13.08.2021
Ile to prosty dziennikarz musi namęczyć się, aby oddać cały klimat społeczny, polityczny oraz kulturowy występujący gdzieś tam w świecie? A Mroziewicz załatwia to niemal zaraz po otwarciu książki trzema krótkimi zdaniami: „Ciężarówki przejechały obcego. Pewnie Anglika, a zatem szpiega. Gdyby miały pod kołami krowę, stałyby już w płomieniach”. I już wiemy, że jesteśmy w Indiach.

Ale Indie są tu tylko tłem, pociągającym kulturowo dla Europejczyka, tłem, na którym Mroziewicz umieszcza fabułę czegoś, co chyba można nazwać powieścią kryminalną, nowym gatunkiem literackim, na który zapuściła się bogata wyobraźnia autora. Treść jest dlatego atrakcyjna, że wręcz biją z niej wieloletnie obserwacje, mało tego, często zapisane doświadczeniem na własnej skórze autora. Przecież korespondenta Polskiej Agencji Prasowej, a potem ambasadora RP w Indiach i okolicy.
Po przeczytaniu dręczy nas pytanie, na które nie usłyszymy odpowiedzi: ile epizodów z własnej pracy, w takiej, czy innej formie, autor umieścił w tekście?
Roman Strzemiecki
KRYMINAŁY I SENSACJE (marszalek.com.pl)
Marszałek Development & Press rozpoczyna edycję nowej serii beletrystycznej „Kryminały i Sensacje”. Inauguruje ją książka wybitnego dyplomaty i publicysty Krzysztofa Mroziewicza zatytułowana „Szyfr Jednorożca”. Autor wykorzystał w niej wiedzę zgromadzoną w czasie licznych wyjazdów zagranicznych w charakterze zarówno korespondenta wojennego, jak i dyplomaty pełniącego m.in. funkcję ambasadora RP w Indiach, Sri Lance i Nepalu. Krzysztof Mroziewicz jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego oraz Universidad Nacional de Panama. Jednocześnie informujemy, że Wydawnictwo Adam Marszałek planuje publikację w tym roku jeszcze dwóch książek w tytułowej serii. W związku z tym zapraszamy autorów powieści kryminalnych i sensacyjnych do nadsyłania zgłoszeń.

Jedyne, co wiem o Indiach, to „Wędrówki z moim Guru” Wojciecha Żukrowskiego. Czy w tym momencie przestałem być inteligentem?
„Doctus ex libris” niekoniecznie jest warunkiem przynależności. Są przykłady, w obie strony. Mój wujek (Kazek Wyka) pokazał mi kiedyś swoje biurko, na którym piętrzyły się książki.(Mu przysyłali, był ważnym krytykiem literatury). Powiedział : oni myślą, że ja to wszystko czytam. A ja nic nie czytam ! On pisał. Brakło mu czasu. A moje opinie o Mroziewiczu są jeszcze w trakcie ankiety. Przyjaciele z mojego rocznika, bywali w Indiach, jeszcze nie przeczytali. Ja czytuję już prawie tylko literaturę faktu, lub pozycje polecone przynajmniej przez dwa źródła. Czasu coraz mniej. Pozdrawiam AG