Zdanie odrębne
24.08.2021

Nasz legalny dyktator, wypowiedziawszy kolejną wojnę – tym razem największemu sojusznikowi za oceanem – udał się na zasłużony odpoczynek. Zdążył jeszcze ogłosić, że kupuje od niego 250 drogich, ciężkich i najbardziej paliwożernych czołgów Abrams. Będzie się nimi bronił przed największym wrogiem, tuż za północno-wschodnią granicą. Wprawdzie transakcja jest dopiero w sferze marzeń, ale polityczny geniusz już ją ogłosił Polsce i światu, piekąc kilka pieczeni naraz. Pierwszą – dla swego żelaznego elektoratu, któremu trzeba pokazać moc, kiedy się słabnie. Drugą – dla sojusznika, któremu chce odebrać legalną własność, ale równocześnie da mu zarobić… Trzecią – bo przegrywając z pandemią, szykuje się do wojny tradycyjnej, choć wrogie wschodnie mocarstwo do perfekcji opanowało technikę wojen hybrydowych… Pieczeń to drugie danie w jego menu, wszak rosołek przyrządza mu znajoma sędzina z wysokiego trybunału.
Zamiłowanie do ciężkich czołgów wygląda na historyczną czkawkę, której można dostać na wspomnienie dzielnej husarii, nazywanej przez miłośników dawnej barwy i broni „pancerną” jazdą. Tymczasem II wojnę światową wygrał sowiecki, lekki czołg T34, występujący w serialu Czterej pancerni i pies. Ma on status czołgu-bohatera i – jako pomnik – stoi w niejednym polskim mieście, wyzwolonym przez dzisiejszego wroga.
Z husarii wywodzi się też nasze lotnictwo, dlatego piloci noszą miniatury skrzydeł na wyłogach szarych mundurów. W związku z tym (albo i bez) sojusznik, któremu wypowiadamy wojnę, dostarczy nam również najnowsze samoloty F 35. Wprawdzie mają tu wylądować za cztery lata, ale sama perspektywa powinna odstraszać potencjalnych wrogów. Podobnie jak dwie (zamiast ośmiu!) baterie rakiet patriot, które dotrą do nas w przyszłym roku. Nie mamy bojowych helikopterów ani okrętów na- i podwodnych, ale do grupy nielegalnych uchodźców potrafimy rzucić specjalistyczne samochody straży granicznej i wojska.
Nasze zakupy zbrojeniowe przypominają trochę działania ostatniego szacha Iranu, o którym tak pisał wybitny reportażysta Ryszard Kapuściński (podobno agent SB?):
Od lat jego ulubionym zajęciem było przeglądanie czasopism […] poświęconych nowym rodzajom broni, reklamowanym przez różne firmy i wytwórnie. […] wszystkie te pisma prenumerował i pilnie czytał. Przez szereg lat, nie mając tyle pieniędzy, aby zakupić każdą śmiercionośną zabawkę, która przypadła mu do gustu, mógł tylko w czasie owych fascynujących lektur pogrążać się w marzenia i liczyć, że Amerykanie dadzą mu to jakiś czołg, to jakiś samolot. Amerykanie rzeczywiście dawali dużo, jednakże zawsze znalazł się jakiś senator, który podnosił wrzawę i krytykował Pentagon, że wysyła szachowi zbyt wiele broni, i wówczas na jakiś czas dostawy ustawały. (…) jednak kiedy szach dostał wielkie naftowe pieniądze, skończyły się wszystkie kłopoty! (…) zawrotną sumę dwudziestu miliardów dolarów rocznie (przełom lat 60. i 70. – JS) podzielił mniej więcej po połowie: dziesięć miliardów na gospodarkę, drugie dziesięć – na armię[1].
Ponieważ w dobie pandemii nasza gospodarka rozwija się najlepiej w Europie, mamy mnóstwo pieniędzy. Wyrazem tego Nowy Polski Ład, który zapewni nam dobrobyt na całe dziesięciolecia, a nawet dłużej… Stać nas na przekop mierzei, centralny port lotniczy, autostrady, drogi szybkiego ruchu, mosty i tunele… a nawet na kupowanie posłów za 40 tysięcy. W każdym miejscu w Polsce, które odwiedza premier, pojawią się inwestycje, a gotówka automatycznie popłynie do: miast, miasteczek, wsi i małych osiedli. Byle ich mieszkańcy uwierzyli we władzę. Wszak wiara nie tylko przenosi góry, ale napełnia kieszenie…
Zbroimy się na potęgę, a zanim dotrze do nas zamówiony i przedpłacony sprzęt, będziemy się bronić przy pomocy niesprawnego karabinka grot i zasieków z drutu kolczastego, którego kilometry rozciągają teraz wojskowi specjaliści. Skoro nas nie lubią w Europie i świecie, musimy się izolować i pokazywać wrogom środkowy palec.
*
Przygotowaniu do wojny wokół naszych granic towarzyszy wojna wewnętrzna o kobiety. Przewodzi jej polityk od edukacji i nauki, którego resort nauczyciele traktują jako ministerium zabobonu i ciemnoty. Jeden jego doradców, habilitowany filozof, chce wprowadzić do programu nauczania „cnoty niewieście”. Na razie nie wiadomo, co się kryje za tym wyrażeniem, ale złośliwi już rymują, że cnotliwa niewiasta to taka, która:

Śpiewa, tańczy, przytupuje
Daje dupy i haftuje!
W realizacji pierwszych trzech czynności pomagają jej I i II program TVP, tudzież widowiska, festyny, koncerty na świeżym powietrzu oraz wszechobecna muzyka disco polo wraz z jej idolem Zenkiem. Czynność drugą może urzeczywistniać indywidualnie – w małżeństwie lub poza związkiem. Trzecie zajęcie służy wyciszeniu i odpoczynkowi po wcześniejszych aktywnościach, które – co tu kryć – niekiedy wyczerpują kobiecy organizm. Można do tego dodać koronkarstwo czy robienie na drutach, ale – jak na razie – nie zostały one ujęte w rymowance…
Cnoty niewieście mają służyć obronie narodowo-katolickich polskich kobiet przed lewacko-liberalnymi ideami Unii i reszty świata.
J S
- Ryszard Kapuściński, Szachinszach, Warszawa 2008, s. 62. ↑

Ryszard Kapuściński opisał genialnie wprost innego oderwanego od życia i ludzi cesarza, a ściślej rzecz ujmująć dwór cesarski monarchy etiopskiego Hajle Syllasje I. Ciekaw jestem kiedy znajdzie sie następca genialnego reportażysty, który opisze naczelnika i jego dwór. Na pewno i on i reszta dojrzeli do bycia opisanymi, o czym świadczy komentowany właśnie tekst.
Ojtam, ojtam. Co znaczy dojrzeli ? Nas jest wystarczająco, chyba, wielu, co jeszcze na hasło Lew Judy wyświetlają im się w mózgu nie tylko Rastafarianie, ale i Bikila Abebe, biegnący ulicą Addis Abeby, w ucieczce przed walkami w centrum miasta. A przedtem jeszcze melodia „Ti salute, wadi d’Abisinia, maternaro!”, co jej się tej faszystowskiej piosenki nauczyłem od ojca. Nasz horyzont czasowy, niedaleki zapewne, ma jednak wstecz zasięg dalszy, niż data urodzenia. Oczywiście, oni patrzyli też przez własne okulary, nasi ojcowie/matki.
Pamięć mam już trochę nieposłuszną a i samowolną, więc podrzuca tu : Na ulicę wybiega z domu Babcia i krzyczy :”Zgwałcił mnie, zgwałcił !!! A kto was, babciu, zgwałcił ? Student mnie zgwałcił, student ! …. A kiedy to było ? 40 lat temu. I dopiero teraz krzyczycie ? Bo tak sobie miło powspominać !
No więc – Goryński – seksista ?
Skąd, ja tylko chcę zaznaczyć, że to wszystko jest tylko „poprawką z rozrywki”, którą już mieliśmy (po ’89) w Polsce parę razy, z coraz głębszego dołka. Np. przypomnijcie sobie AWS.
Imperator Kaczyński ma już nawet swoją ulicę w Pyskowicach.
Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłem Jarosława Kaczyńskiego ogłaszającego, że kupi 250 Abramsów, to od razu pomyślałem, że to rekompensata za uderzenie w amerykańskie pieniądze ulokowane w TVN. Sprawa
jasna jak słońce: tam zabierzemy trochę, ale tu oddamy z nawiązką i pokażemy nasze przyjazne nastawienie.
Amerykanie jednak nie chwycili przynęty, uznał zatem, że oni też są wrogiem. I nie można im ufać, bo tak jak „zdradzili” Afganistan, tak mogą zdradzić Polskę. Podobno zatem ogłosił – w wąskim gronie – politykę izolacjonizmu. Polska, skłócona z całym światem, jedyną czystą wyspą narodowo-katolicką. Jeśli to prawda, to podejrzewałbym genialnego stratega nie tylko o utratę zdrowego rozsądku, ale wręcz o obłęd. Można marzyć o izolacjonizmie mając szczęście być Portugalią na mapie, albo Anglią z dominującą flotą, albo Ameryką, kiedy nie było jeszcze rakiet i bombowców strategicznych. Ale Polska? W tym miejscu? Musiałby mieć chyba 25 tysięcy Abramsów
A może ‚,nasz legalny dyktator” w ramach szalonej akcji zawracania Wisły kijem, zamierza rozszerzyć ideę bezpiecznej izolacji willi na Żoliborzu, na cały kraj? Przejawy obłędu widać też u innych akolitów szefa. Minister edukacji ogłasza, że jesteśmy narodem zwycięzców. Medycyna i historia zna zjawiska obłędu udzielonego albo paranoi indukowanej. Nawet niejaki Jarosław Gowin w wywiadzie dla GW dyplomatycznie sugeruje coś podobnego. Mówiąc: nie rozumiem tej decyzji.
Miałem nie pisać, więcej o pewnej osobie, ale trudno – wszak zasady są po to by je łamać. Pomarańczowy buc pewno chwyciłby haczyk, dla tamtego buisness is buisness. USA tracą sojuszników, może nie politycznych, ale ideowych. Turcja, Polska, Węgry – te państwa zostały przejęte w całości przez bezmózgich fanatyków religijnych, patrz Czarnek. Rosyjski plan polega waśnie na instalowaniu rządów fundamentalistów lub skrajnej prawicy, czasem nawet skrajnej lewicy. Dlatego USA muszą stanowczo sprzeciwić się ustawie antyTVN.
Trzeba również głośno mówić, co jest źródłem największej ilości konfliktów na świecie dzisiaj. Jest tym nie Putin, populizm czy konserwatyzm. Źródłem największej ilości nienawiści i głupoty na świecie jest religia. Dwie w szczególności – islam i chrześcijaństwo. Bez nich nie byłoby ani Hamasu, ani PiS, ani reżimu ajatollahów. Tylko walcząc z religią możemy wygrać z terroryzmem i zamordyzmem PiSu, Orbana, Putina czy Erdogana. Chorobę najlepiej leczyć przyczynowo i dopóki politycy, intelektualiści, dziennikarze i wszyscy ludzie tego nie zrozumieją tak długo będziemy na łasce biskupów, mułłów, patriarchów, braminów i innych cynicznych psychopatów. Tak długo będzie również trwać debata nad prawami kobiet, osób LGBT i konflikt Izraela z Palestyną.
Filip, dokładnie tak. Walka, nie modły.
Śmiem twierdzić, że religia jest w przypadku wielu a może wszystkich konfliktów zbrojnych, wtórnym motywem. Trawersując Pana zdanie: źródłem największej ilości nienawiści i głupoty na świecie jest człowiek. Obie wojny światowe, nie miały wyraźnego podtekstu religijnego. Mafie, kartele narkotykowe, pewna część rzezi i ludobójstw (na przykład leninowskich, stalinowskich) kierowane były przez socjopatów dążących do celów z religią nie mających nic wspólnego. Nieprzypadkowo tytuł ostatniej książki Stanisława Lema to ,,rasa drapieżców”.
Autor z niezrównaną ironią – to czasem jedyna broń – tworzy opis końcowych dni (miesięcy? lat?) staczania się naszego rodzimego – z bożej łaski – dyktatora. Uszytego na naszą zaściankową miarę. Niestety ta agonia może potrwać, a co gorsza okres przedśmiertnych drgawek jest czasem bardzo niebezpieczny dla otoczenia. Szczególnie gdy sparaliżowane strachem otoczenie nie wzywa lekarza.
Wojna ze wszystkimi nadal trwa.
Po Unii przyszedł czas na Stany Zjednoczone. W końcu czego się nie robi, aby
uciszyć stację pokazującą polską rzeczywistość; podobną niestety do tej z
filmów Barei. Bez względu na los ustawy anty-TVN niepokoi skuteczność
rządzących w nakłanianiu posłów z innych ugrupowań do wspólnego głosowania.
Najpierw Lewica, teraz kukizy i inne miernoty. Czym poza pieniędzmi i
stanowiskami są w stanie przekonać kolejnych zdeklarowanych ideowców? Odejście
Gowina nie przyniosło więc oczekiwanego przez opozycję kryzysu. W utrzymaniu
władzy mają pomóc wpajane cnoty niewieście. Jednak czy po raz kolejny walka z
kobietami ma sens? Pomimo wysiłków niespodziewanie nastąpił bunt na pokładzie.
Żona jednego z ministrów mająca już dosyć życia w zgodzie z „przyjętymi” cnotami
odważyła się wziąć udział w programie gdzie ciała kobiet są skąpo ubrane, a
czasem są nagie. Jak się to ma do zakusów władzy do decydowania o ciele
kobiety? Próba zamknięcia kobiet w domach i oddawanie się obowiązkom, o których
pisze JS może jednak się nie powieść.