Bogdan Miś: Upusty żółci (wrzesień)

1.09.2021

Od pewnego czasu publikuję na Facebooku swoje codzienne zapiski, cieszące się tam niejakim powodzeniem. Bezczelnie postanowiłem je Państwu udostępnić również i tutaj, mając nadzieję, że zdopinguje mnie to ostatecznie do systematycznej pracy. W ciągu całego długotrwałego życia próbowałem czegoś takiego wielokrotnie i zawsze mnie znudziło.

Może teraz. Czytajcie codziennie po południu.

16.09

Nieodpowiedzialny szaleniec Braun zapowiada ministrowi zdrowia, że będzie wisiał. W Sejmie dzika awantura – i bardzo dobrze: może wreszcie państwo posłowie zrozumieją, że muszą sobie wyznaczyć jakieś granice chamstwa i idiotyzmu, których przekroczenie będzie karane – nie kwadransem wykluczenia z obrad, ale potężną karą finansową (te typy taki argument rozumieją najlepiej) lub nawet utratą mandatu.

Ale jestem sceptyczny: nie zrobią tego. Bo wiedzą, że znaczna część wyborców tego właśnie po nich oczekuje: brutalności i nienawiści do innych. Ten lud nadwiślański tak ma po prostu.

Krajowa Rada Radia i Telewizji po raz kolejny dowodzi swej całkowitej zbędności: nie podejmuje żadnej decyzji w sprawie koncesji dla TVN. I tym typasom wydaje się, że w ten sposób uprawiają jakąś politykę, zapewne globalną. Wystarczy zresztą przejrzeć spis nazwisk członków tego organu: prawicowa banda niezdolnych nierobów. Naprawdę nie widzę nawet cienia powodów, by im płacić choćby złotówkę z moich podatków; nikt mnie nie przekona, że mają w ogóle cokolwiek do roboty po tym, jak częstotliwości nadawcze zostały rozdzielone. A pensje mają niezłe; podobno też lubią, jak się ich tytułuje ministrami…

Kolejny wyciek – coraz bardziej kompromitujących – maili z konta druha Dworczyka. Oj, sprawności internauty to on raczej sobie nie może przyczepić do mundurka harcerskiego… Tym razem ujawniono odgórne ustawianie na ważnej funkcji w Sądzie Najwyższym „oddanego towarzysza”. Ale co tam! Mówimy, że to „ruska wojna hybrydowa” i lecimy z tym koksem dalej…

Ktoś z komentujących wydarzenia w Internecie załkał, że mniej drastyczne wycieki informacji zza kulis władzy powodowały niegdyś w cywilizowanym świecie upadki rządów; doprawdy dostrzega łaskawca jeszcze jakieś ślady cywilizacji nad Wisłą?

Coraz więcej się dowiadujemy o Ziębie, tym ukochanym duchownym części Salonu. Ujawnia się dość przerażający konterfekt zdemoralizowanego, zadufanego w sobie despoty i pijaka. A jeszcze niedawno słyszałem „nasz Maciej jest inny”. Jakoś to kupowałem w tym samym stopniu, jak pobłażliwe mówienie o prałacie Jankowskim i jego wyczynach „Heniowi czasem odbija, trzeba rozumieć ludzkie słabostki”.

I – wiecie co? – wcale nie mam satysfakcji, że miałem rację.

Jeszcze jest kilka wielkości grubszego kalibru, z których prędzej czy później zejdzie powietrze jak z przekłutego balonika, zobaczycie. I zostanie przenajświętszy smród.

15.09

Trochę się działo – i to takich rzeczy, które podnoszą ciśnienie obserwatorowi. Więc:

Marian Banaś w środę w Sejmie referował kontrolę NIK w sprawie tzw. wyborów kopertowych. Gdy pojawił się na mównicy, reprezentanci PiS opuścili salę. Dając tym samym dowód – nazwijmy rzecz po imieniu – brutalnego chamstwa i lekceważenia wszelkich zasad parlamentaryzmu. Ich buta staje się coraz trudniejsza do zniesienia; jest odwrotnie proporcjonalna do ich poziomu intelektualnego.

Ogłoszono raport komisji Terlikowskiego w sprawie pewnego dominikanina, który okazał się zwykłym przestępcą. Raport jest uczciwy, reakcja dominikanów właściwa: nie kręcili, przyznali co trzeba, pewno zapłacą ofiarom odszkodowania. Smutne jest to, że waśnie oni (zasłużenie) dostaną po uszach – a krętacze, jak zawsze w Kościele, w większości wyjdą na swoje.

Cała ta sytuacja mówi jedno: nie istnieją żadni „postępowi katolicy”.

Część „intelektualnej wierzącej Warszawki” latała do dominikanów, bo tam były „inteligentne kazania”; przejdzie im? I czy wyciągną jakieś wnioski z tego, że kochany przez nich „przewodnik duchowy” Maciej Zięba okazał się kryjącym sekciarski bandytyzm zimnym sukinsynem?

W Sejmie konferencja pani Witek. Mało kto mnie tak irytuje samym swoim istnieniem w sferze publicznej (a co dopiero na takim stanowisku), jak to to. Kłamie w żywe oczy, kręci, jest obrzydliwie arogancka. Ośmiela się oceniać zadawane jej przez dziennikarzy pytania… Wiele lat była nauczycielką; jakie to szczęście, że koło jej szkół nawet nie przechodziłem! Współczuję wychowankom; musieli mieć ciężkie życie.

I na koniec dowcip. Przez autorów pewno niezamierzony, ale bardzo śmieszny, więc nie będę komentował.

Otóż:

Kierownictwo PiS powołało pełnomocnika partii do spraw sportu. Został nim europoseł Ryszard Czarnecki — poinformowała w środę rzeczniczka PiS Anita Czerwińska po posiedzeniu prezydium Komitetu Politycznego partii.

Sport wymaga fachowca. No to dostał.

14.09

Rozpacz i oburzenie katolopolo. Dramatyczny tytuł: „Lewy tęczowy? Deklaracja kapitana polskiej reprezentacji”.

Chodzi o to, że Robert Lewandowski, zapytany, czy podobnie, jak kapitanowie reprezentacji Niemiec czy Anglii, założyłby na rękę tęczową opaskę, powiedział „Z tym nie miałbym problemu”. Zgroza.

Ta wypowiedź, wspierająca ideologię LGBT, musi szokować wszystkich, którzy pamiętają kapitana naszej kadry z akcji: „Nie wstydzę się Jezusa” – pisze komentator katolopolo. I ubolewa dalej: Spore kontrowersje w futbolowym środowisku wzbudziło również samo pytanie, zadane przez Stefana Szczepłka z „Rzeczpospolitej”.

Bo jakże to tak: pytać i ryzykować niesłuszną odpowiedź? To z pewnością nie po katolicku. Tak katolicki dziennikarz nie powinien. Absolutnie. A już jak mu się wypsnie, to biegutkiem do spowiedzi. Setę i na kolana.

Że to nie tak? A skąd taki antychryst jak ja ma wiedzieć?

*

Profesor Suski (że perukarz, nie profesor? A co to ma za znaczenie? Jedno i drugie na p, więc o co biega?), jaki jest, taki jest – ale konsekwencji odmówić mu nie można. Ciągnie swoją arię nadal.

„Teraz żądają od nas, że Polska ma upaść na kolana, stać się jakimś landem i zrezygnować ze swojej suwerenności. Temu trzeba się przeciwstawić. A to, że użyłem mocnych słów to dlatego, żeby te słowa dotarły do Brukseli i żeby zrozumiano, że chcemy być traktowani jak inne państwa w UE – powiedział w rozmowie z RMF FM.

Już widzę ten komplet doradców pani Ursuli, wpatrzonych w oblicze Suskiego i mówiących szefowej – tak nie można, panu Suskiemu się nie będzie podobało…

*

Europarlament przyjął we wtorek rezolucję domagającą się, by małżeństwa jednopłciowe i związki partnerskie były uznawane w całej Unii Europejskiej. Przeciwko tym postulatom głosowali wszyscy eurodeputowani PiS. Od głosu wstrzymali się: Magdalena Adamowicz, Jerzy Buzek, Jarosław Duda, Tomasz Frankowski, Andrzej Halicki, Ewa Kopacz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Jan Olbrycht i Radosław Sikorski. Reprezentanci SLD i Wiosny — poparli rezolucję. Reprezentanci PSL nie wzięli udziału w głosowaniu.

Nie komentuję. Spluwam.

*

Na czwartek zaplanowano posiedzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, na którym odbędzie się dyskusja nad koncesją dla TVN24 – poinformowała we wtorek PAP rzecznik prasowy KRRiT Teresa Brykczyńska. Przyznała, że nie wie, czy w tej sprawie odbędzie się głosowanie. I to jest najciekawsze. Znaczy: rubelka wziąć i cnotę zachować? Jak oni to zrobią?

*

„Publikujemy najnowszy ranking poparcia polityków. Tym razem jest on znacznie korzystniejszy dla polityków obozu rządzącego” – informuje stanpolityki.pl o sondażu wykonanym przez IBSP. Pierwsze miejsce w zestawieniu zajmuje prezydent RP Andrzej Duda z wynikiem 33,06 proc. Drugie miejsce z rezultatem 31,63 proc. ma Rafał Trzaskowski z PO, a trzecie premier Mateusz Morawiecki (28,92 proc.).

Chyba nie będę już nawet usiłował zrozumieć ludu, szczególnie polskiego. Mać jego podwodna i dziandzia jego glań.

To chyba Witkacy powiedział proroczo.

13.09

Taki sobie przegląd wydarzeń zwykłego wrześniowego dnia.

Najważniejszy jest dzisiaj strajk służby zdrowia. Z tej okazji przypomnę incydent sprzed niemal tygodnia: otóż TVP Info transmitowała wystąpienie ministra Niedzielskiego na konferencji w Karpaczu na temat m.in. kryzysu w ochronie zdrowia. Nagle transmisja została przerwana i pojawiła się plansza PILNE!, po czym widzowie zobaczyli… prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego przemawiającego… na mszy podczas pogrzebu ks. prałata Zdzisława Sochackiego. Trudno o dobitniejszy obraz hierarchii ważności spraw w NUK (Naszym Ukochanym Kraju).

Mało w sumie ważne, ale silnie korelujące z poprzednim: Sasin podobno zdecydował o wycofaniu znaczka pocztowego z okazji kolejnego Konkursu Chopinowskiego, a na jego miejsce wyemituje znaczek z okazji… 30. rocznicy powstania Radia Maryja.

Jeszcze jeden incydent, idealnie pasujący do znanego powiedzenia „co wolno wojewodzie”. Otóż zdaniem wiceministra funduszy Waldemara Budy, Marek Suski to doświadczony polityk, w związku z czym mógł sobie pozwolić na słowa o „brukselskim okupancie”…

Innymi słowy – jesteś ważniakiem, masz prawo pieprzyć bez sensu.

„Gazeta Wyborcza” opisuje sprawę ciekawego konfliktu interesów. Narodowy Instytut Wolności przyznał mianowicie niemal milion złotych fundacji, której wiceprezesem jest niejaki Piotr Wasilewski. No i pan Wasilewski jest jednocześnie członkiem Rady NIW. Żeby było ciekawiej, ta fundacja, to „Służba Niepodległej”, która ma formować młodych liderów nowej Polski.

Takie będą Rzeczypospolite…

Oczywiście zainteresowani nabrali w tej sprawie wody w usta. Co dowodzi, że z tą cholerną prasą trzeba rzeczywiście coś zrobić, bo oni nic tylko kije w narodowe szprychy…

Ładnie – powiedziałbym, że wręcz modelowo dla Kaczylandu – się rozwija sprawa działań „podkomisji” Macierewicza, która podobno zakończyła prace nad swoim sławnym na cały świat raportem już 10 sierpnia, ale treść dokumentu nie została ujawniona. Ale część członków Zespołu Lotniczo-Nawigacyjnego stworzyła własne zdania odrębne: „Skala nieprawidłowości i zaniedbań w pracach Podkomisji powoduje, iż jej ustalenia nie powinny być traktowane jako oficjalne stanowisko Państwa Polskiego”, powiadają. Jednak nie wiadomo, czy można ich traktować do końca serio, bo Macierewicz ich ciupasem wywalił. Swoją drogą fajnie: nie wiemy, o co biega, nie wiemy, kto jest za i kto przeciw, w dodatku nie wiadomo kiedy cokolwiek będzie wiadomo…

Jedno, co wiadomo na pewno, to fakt, że rzeczona podkomisja miała niezły budżet.

Jeśli to nie wystarcza, by uznać, że żyjemy w domu wariatów, to zmieniam nazwisko na Mojżesz Winnetou Piłsudski, oraz zmieniam płeć na „nieistotną”. I ogłaszam się dziedzicznym królem Angoli. Proszę do mnie się zwracać „wasza wspaniałość”.

12.09

Jeden z najważniejszych dni w historii Polski — beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego, duchowego przywódcy Narodu Polskiego, który przeprowadził Polskę przez „morze czerwone” komunizmu — napisał na Twitterze Czarnek (dosłownie tak, nic nie zmieniłem). Jak pieprznąć, to z grubej rury.

Co tu dużo gadać: ręce i piersi opadają. Udał się nam ten fuehrer od edukacji nadzwyczajnie.

Piękna sprawa także z Obatelem. Przypomnę, że w 2018 roku w rozmowie z portalem Niezależna.pl odnosił się on do reportażu z udziałem Róży Thun, jaki wyemitowała niemiecka telewizja Arte. – Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein – był łaskaw wtedy skomentować. Pani Thun pozwała go oczywiście za te słowa do sądu. W pierwszej instancji Rychu przegrał: sąd nakazał przeprosiny i zapłatę 20 tys. na cele społeczne. Czarnecki się odwołał i we wrześniu 2020 roku zapadł wyrok przed sądem apelacyjnym. Sędzia oddalił apelację i podtrzymał wyrok pierwszej instancji. Orzekł, że Czarnecki musi zamieścić oświadczenie na stronie Niezależna.pl (ma wisieć tam siedem dni), a także na swoim blogu. Dodatkowo ma też wpłacić po 15 tys. na dwie organizacje dobroczynne. No i przeprosiny są, ale… niewidoczne. Obatel nie byłby sobą, gdyby nie zacwaniaczył: przeprosiny umieszczono w ramce, która po wejściu na portal błyskawicznie przewija się do góry…

Można oczywiście powiedzieć, że to dziecinne błazeństwo, jak dawanie słowa honoru ze skrzyżowanymi palcami, co jakoby dane słowo unieważnia. Moim zdaniem to obrzydliwa próba oszustwa. Bardzo niskiej klasy, żenująca.

I to coś nadal jest w polityce! Niepojęte. Podobno nawet ktoś mu dwa tygodnie temu podał rękę.

Mamy też dość zabawną dla mnie awanturę w świecie mody, Otóż model spodni (raczej nie przeznaczony dla masowego odbiorcy, bo z ceną 1190 dolarów) Trompe-L’oeil Sweatpants, który wypuścił na rynek dom mody Balenciaga, to połączenie spodni dresowych z bokserkami. Majtki są wszyte w górną część spodni i częściowo wystają. No i rzecz w tym, że w latach 90. tak nosili się ciemnoskórzy hip-hopowcy w Stanach Zjednoczonych. A to – zdaniem skrajnych antyrasistów – czego dopuściła się firma, to „przywłaszczenie kulturowe”: jako reprezentant kultury dominującej firma „przejęła element tożsamości innej grupy”.

Przepraszam, ale jest rodzaj postępowości, która budzi we mnie mocne rozbawienie. Rasizm tkwiący w symulowanych gaciach… Niebawem zaczną mówić, że „przywłaszczenia kulturowego” dopuścił się, grając jazz… Komeda na ten przykład. A przed nim pewien Fryderyk okradł lud polski z folkloru mazurkami.

Czego to ludzie z nędzy nie wymyślą – mawiała moja babcia w takich okazjach…

11.09

1. Trwa strajk służby zdrowia. Już pisałem – popieram ten strajk w całości. Dziś zatem tylko uwaga marginesowa o panu Niedzielskim, ministrze zdrowia. Otóż jest to w naszym kraju jeden z eksperymentów personalnych: na czele resortu postawiono nie fachowca w danej dziedzinie, ale specjalistę od zarządzania. No i ja pamiętam z dość dawnych czasów faceta, który twierdził, że produkcja programu telewizyjnego pod względem zarządzania nie różni się specjalnie od produkcji gwoździ; jednogłośnie uznano wtedy, że to idiota i amator (inna sprawa, że specjalnie głośno tego nie mówiono: gość był dość silny politycznie). Ten mówi mniej więcej to samo…

Wiem, że część ludzi jest zdania, że nad specjalistami muszą mieć kontrolę politycy lub zawodowi menadżerowie; nie zgadzam się z żadną z tych opinii. Nie wierzę w zarządzanie „w ogóle”. A już politycy – ludzie na ogół bez żadnych kwalifikacji a jedynie słusznie ustawieni – to już jako zarządzający katastrofa. Słabo mi się robi, gdy widzę na przykład Błaszczaka lub Macierewicza, jak odbierają honory wojskowe i usiłują udawać, że umieją obsłużyć najprostszy sprzęt…

Służbą zdrowia powinien zarządzać lekarz lub absolwent zarządzania – ale po uczelni medycznej. Wojsko to zajęcie dla zawodowych wojskowych. Wywiad i kontrwywiad – dla zawodowych wyszkolonych w tym fachu oficerów. Sprawiedliwość – dla prawnika. I wszystko zarządzane przez ludzi, którzy w danej specjalności mają z dziesięć lat nieskazitelnej kariery… Że grozi to powstaniem zamkniętych enklaw zawodowych, „kast” jak lubią to nazywać kaczyści? Może i grozi. Ale alternatywą jest wzdęte amatorstwo; nie mam wątpliwości.

2. Rozstrzygnięty został głośny w pewnych kręgach spór o but Nergala (kto nie wie: to muzyk z zespołu Behemoth, specjalizujący się w najcięższej muzyce rockowej typu metal), ściślej zaś o fotografię jego buta na obrazku, przedstawiającym Matkę Boską. Otóż onże artysta zamieścił tę fotkę w swoich mediach społecznościowych. No i oskarżono go o obrazę uczuć religijnych, czyli bluźnierstwo. W akcie oskarżenia można było przeczytać, że działanie Nergala „ma wybitnie znieważający charakter”. „Nie będzie miał tym samym w niniejszej sprawie miejsca kontratyp działalności artystycznej” – napisano.

No i dupa. Sąd nawet nie powołał świadków, łka prawica (bo i po co miał powoływać: obrazek był, każdy mógł zobaczyć, nikt temu nie przeczył). Sprawa została gładko oddalona, nawet nie wysłuchano prokuratora. „Oskarżony był przekonany, że miejsce, w którym dokonał wpisu, jest dostępne dla osób, które godzą się na zamieszczanie kontrowersyjnych, antyreligijnych treści, oraz że pozostałe, chcąc uniknąć kontaktu z takimi treściami, na profil ten nie wejdą”. Innymi słowy: widziały gały, co brały. Jak zaglądasz w „takie” miejsca, to nie spodziewaj się tam wizerunków aniołków; dokładnie tak samo, jak wchodząc na Pornhub, nie powinieneś się spodziewać fotek modlących się żarliwie zakonnic…

3. Alleluja! Starlink (czyli Internet via satelity Elona Muska) w programie beta w końcu jest dostępny w Polsce. Jak wynika z informacji udostępnionych przez SpaceX, użytkownicy w większości lokalizacji mogą spodziewać się, że „prędkość transmisji danych będzie się wahać od 50 Mb/s do 150 Mb/s, a opóźnienie od 20 ms do 40 ms w miarę ulepszania systemu Starlink. Będą też krótkie okresy braku łączności”.

Usługa – jak widać, jakością niepowalająca – nie jest przy tym tania. Za sam sprzęt niezbędny do korzystania z Internetu (specjalną antenę, router Wi-Fi, zasilacz, kable i statyw montażowy) należy zapłacić 2269 złotych. Za wysyłkę i obsługę 276 złotych, a za samą usługę – 449 złotych miesięcznie. Jak państwo sądzą: znajdzie się jeden chętny?4. Ryszard Czarnecki – czy muszę pisać, kto to? – najprawdopodobniej będzie jednym z kandydatów na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Zapowiada, że jeżeli zostanie wybrany na to stanowisko, zrezygnuje z polityki. Jeśli to prawda, to może warto zapomnieć o polskiej siatkówce? Ale nie przywiązywałbym przesadnej wagi do słów tego pana. Jednej z modelowo najobrzydliwszych postaci współczesnej Polski, jak mi się wydaje.

10.09

Czarnek znowu wydalił z siebie – znane już zresztą – mentalne ekskrementy: uwolnimy uczelnie od terroru politycznej poprawności, powiedział w trakcie Forum Ekonomicznego w Karpaczu. – Nikt nie chce organizować debat poświęconych np. tematyce ruchów pro life – kontynuował swe gorzkie żale. Nie było na nie miejsca, rektor nie wyrażał zgody na to, żeby ją zorganizować, bo co by powiedzieli inni – mówił. Uwolnimy uczelnie z tego terroru poprawności politycznej – zapowiedział minister edukacji. Poinformował także, że wprowadzony zostanie zakaz wszczynania postępowań przeciwko pracownikom akademickim w związku z prezentowanym przez nich światopoglądem.Krótko mówiąc: autonomia nauki ma polegać na tym, że będą spełniane życzenia Czarnka z jego mokrych snów. Natychmiast albo jeszcze prędzej. Po zrealizowaniu tego marzenia najbliższy ośrodek wolnej myśli znajdzie się zapewne we Frankfurcie nad Menem. A aule uniwersyteckie przerobimy na kaplice.

Błysnęliśmy w sporcie. W coś tam graliśmy z Anglikami i ci przed rozgrywką wykonali rytualny już gest solidarności z prześladowanymi rasowo: uklękli. Polacy, naturalnie, nie: co nas obchodzi jakiś rasizm? Publika zawyła, zabuczała i wygwizdała… drużynę przeciwnika, naturalnie. Nie powiem, że mi wstyd za lud polski, bo od dawna nie czuję z nim żadnej wspólnoty duchowej ani intelektualnej. To inny gatunek zwierzęcia ode mnie.

Acha: prezydent tego dziwacznego kraju nie spotka się z kanclerz Angelą Merkel. Ta przyjedzie z wizytą pożegnalną, ale nie znalazł, łaskawca, czasu. Ale to tylko zbieg okoliczności i niezgodność kalendarza, Andrzej Duda będzie tego dniach w Katowicach – powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. Podkreślił, że sprawa jest w nieuzasadniony sposób podgrzewana. Więc bez podgrzewania czegokolwiek: nie nazwę tego dokonania dyplomatycznego; co zaś sobie myślę, to inna sprawa. W tej samej poetyce jest utrzymany komunikat, że obecnie „nie zbiegamy o spotkanie z prezydentem Bidenem”. Myślę o tym mniej więcej tak samo. Kiedyś to będą zapewne casusy w jakiejś szkole dla dyplomatów; niekoniecznie pozytywne.

Ciekawostka: w restauracji „Plan B” w miejscowości Münster (Westfalia) w Niemczech drzwi do toalet oznaczone są wizerunkami Jezusa (męska) i Matki Boskiej (damska), co spowodowało gwałtowny wytrysk katolickiego oburzenia. Jak bowiem wiadomo, nawet szeregowi święci nie mają potrzeb fizjologicznych ani służącej ich zaspokajaniu aparatury. A co dopiero… „Nas, Polaków tutaj mieszkających oburza ta sytuacja” – pisze jakaś pani do polskiego turbokatolickiego portalu, który podnosi srogie larum. A nie łaska – szanowna pani – po prostu tam nie bywać, jeśli się pani wystrój lokalu nie podoba?

Na zakończenie deklaracja osobista: rozpoczynam kibicowanie tym dwóm ślicznym młódkom, które zawalczą w damskim finale US Open. Zwłaszcza Rumuno–Chince z paszportem brytyjskim. Jest przepiękna, wiotka, delikatna i ma cudowny, pełen radości uśmiech, kiedy jej coś wyjdzie. A jak nie wyjdzie, to wzrusza ramionkami i – lecimy dalej. A kopa ma tak strasznego, że muskularne babofony, z którymi dotychczas grała – niemal wylatywały z kortu, odbierając jej serwy. Sam wdzięk.

Żeby była jasność: Idze Świątek też kibicuję, ale teraz jest u mnie na trzecim miejscu w drabince sympatii. Bo to, że to rodaczka, akurat mi wisi paczką kitu u sufitu w charakterze frędzla.

9.09

Dość dokładnie wysłuchałem transmisji z obrad Senatu nad ustawą, zwana popularnie „lex anty–TVN”. Wiele słusznych słów padło i trochę kłamliwych nonsensów także, bo jednak nie wszyscy senatorowie obozu rządzącego demonstracyjnie olali posiedzenie. I tak się zacząłem zastanawiać: czy w ogóle jest sens robić takie imprezy? Wiadomo przecież, jak będą głosować jedni i drudzy; można sobie było darować gadanie, szkoda czasu.

Ale jednak – nie. Nie szkoda czasu, bo jest to okazja, by widzowie usłyszeli z małego ekranu inne zdanie niż to, które zaserwuje im kurwizja. I żeby zobaczyli, że ci bez argumentów – uciekają od dyskusji w ogóle. Swoją drogą nie jest to żaden sprytny unik ani wyraz lekceważenia przeciwnika, tylko czyste tchórzostwo i przyznanie się do własnej niesprawności intelektualnej, że się tak elegancko wyrażę o tępych pachołkach satrapy.

Druga ważna sprawa, to coraz bliższy strajk służby zdrowia. Popieram ten strajk w całej rozciągłości. W cywilizowanym kraju, za jaki chcemy uchodzić, salowa w szpitalu powinna zarabiać średnia krajową, ludzie zaś z wyższymi kwalifikacjami – proporcjonalnie wielokrotnie więcej (zwracam uwagę: nie o wiele więcej, tylko właśnie wielokrotnie). Nie mam nic przeciw temu, by profesora medycyny stać było na kupno co roku nowego wypasionego lexusa bez uszczerbku dla codziennego budżetu. Znam paru wartych tego i więcej.

Bardzo podobnie zresztą powinny się kształtować zarobki w sferze edukacji i nauki.

Nie muszą natomiast zarabiać tyle, ile zarabiają, „gwiazdy” telewizji czy – jeszcze gorzej – reklamy, których nazwiska – z małymi wyjątkami – znają tylko partyjni spece od PR i ewentualnie piszczące nastolatki. Nie ma też jakiegoś specjalnego powodu, by kupować jakieś drogie żelastwo marki Abrams.

À propos: Kuba Wojewódzki poinformował o raptownym zakończeniu swej działalności w TVN i konieczności przejścia do mediów streamingowych. Wiewiórki informują, że w swej elokwencji posunął się zbyt daleko w szuraniu po podłodze innymi celebrytami. Jak znam życie, nie jest jednak wykluczone, że to kolejny greps reklamowy. Podobno informacja ta spowodowała panikę wśród dealerów luksusowych samochodów.

8.09

Pojawił się z tym swoim sztucznym krzywym uśmieszkiem, na stale przylepionym do twarzy. Coś tam mówił. Zdaje się, że teraz mają się nam nie podobać ludzie zamożni, bo bogactwo jest niesprawiedliwe; chyba jednak ta dość generalna dyrektywa ma nie dotyczyć tych, co majątek poprzepisywali na żony, bo inaczej…

Może jestem niesprawiedliwy albo w jakiś sposób uczulony (nie wykluczam, że obie możliwości wchodzą w grę jednocześnie), ale gdy słucham kogokolwiek z nich, to myślę sobie, że jeśli nawet stwierdzą, że dwa i dwa to cztery – to moje odczucie będzie takie: znów łże, gamoń jeden. I mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że w 90% przypadków się nie pomylę.

Coraz bliżej beatyfikacji Wyszyńskiego, zwanego „Prymasem Tysiąclecia”. Ma swoją ulicę w Warszawie, tak właśnie nazwaną. Bardzo roztropnie i czujnie. Jak się już na 100% okaże, że Wyszyński nie był tak nieskazitelny, jak o nim panegirycy dudnią – nie trzeba będzie nazwy zmieniać, bo przecież któryś z prymasów był najlepszy, nie da się ukryć: w dowolnie uporządkowanym zbiorze skończonym jest zawsze jakiś element maksymalny, jak uczy matematyka…

Ale cyrk będzie niewątpliwy. Zastanawiam się – który z dostojników państwowych załka się tym razem w patetycznym uniesieniu? Ale mniejsza z tym – to mnie akurat obchodzi dużo mniej niż zeszłoroczne śniegi. Któryś się załka, to pewne. Osobiście stawiam na Dudusia: tak pięknie wszak wykonuje te swoje trzy stałe gesty i tak sugestywnie ciska brodą po słuchaczach i przytakuje sobie samemu…

A pan Jarosław nie ma zamiaru odchodzić z rządu – zakomunikował pan Terlecki. W sumie nie wiem – czy to dla nas dobrze, czy źle. Bo decyzje będzie podejmował w obu wypadkach i tak, a odpowiedzialność za ich konsekwencje łatwiej jednak przypisać, gdy istnieją przesłanki formalne; wchodzące w sposób oczywisty w rachubę sprawstwo kierownicze trudniej chyba udowodnić w wypadku osoby formalnie za nic nieodpowiedzialnej… W końcu — jedna sekretarka mniej, jedna więcej — kakaja raznica?

7.09

Będą kary finansowe – i to bez wątpienia spore – bo sprawa Polski trafiła wreszcie do TSUE, który niewątpliwie za polskie łamanie praworządności zastosuje znaną zasadę „ile mam, tyle dam” i przysoli z grubej rury, aż zadudni. Oczywiście – po stronie władzy jazgot, że to „bezprawne wywieranie nacisku” i tak dalej. Łaskawi państwo Szydło i Kaleta, bo oni puścili rządowe bąki w Internecie jako pierwsi, jakoś łatwo zapomnieli, że jak ktoś się zapisuje do jakiegoś klubu czy towarzystwa – to zobowiązuje się tym samym do przestrzegania statutów.

Pewno, że te sumy, które stracimy przez tych cymbałów, bardzo by się przydały. Ale ich brak będziemy zawdzięczać tym gamoniom właśnie, nie komu innemu; i trzeba to powtarzać głośno i dobitnie. Nawet bez nadziei, że polski kołtun zrozumie. Bo taki mamy obowiązek; my, ludzie jakoś tam myślący.

Upadł w Sejmie sprzeciw wobec stanu wyjątkowego; nie dało rady go przeprowadzić. Spodziewałem się tego, ale jednak nie w takim wymiarze. Mam wiele serdecznego obrzydzenia zwłaszcza do tych bęcwałów, którzy „dyplomatycznie” nie wzięli udziału w głosowaniu. Chłopcy i dziewczęta: czy wy naprawdę sądzicie, że jak schowacie głowę w piasek, to nie dostaniecie w odpowiedniej chwili siarczystego kopa w wypięty zadek? Dostaniecie, zapewniam. I ani wiadoma przenajświętsza panienka, ani Karol Marks nic wam tu nie pomogą, daję słowo.

Kochana policja dolnośląska znów kogoś zakatrupiła w trakcie interwencji. To już zdaje się czwarty nieboszczyk. Do ilu jeszcze trzeba będzie policzyć, zanim odpowiednia komenda wojewódzka zostanie rozwiązana i odesłana do cywila bez praw emerytalnych? Tak tylko pytam, bo przecież wiem, że właściwa liczba, to chyba co najmniej googol (jak tumanie nie wiesz, co to za liczba, to se wygugluj; albo jednak nie, powiem ci: to jedynka ze stu zerami). Ten mały, co nimi wszystkimi rządzi, nie da im na wszelki wypadek zrobić krzywdy, bo przecież kiedyś mogą mu złożyć wizytę służbową.

Swoją drogą – ciekawe: byli kiedyś niezbyt daleko od nas tacy panowie o podobnym zajęciu: Henryk Jagoda i Mikołaj Jeżow. Podobnych też gabarytów. Czy to jest jakaś korelacja?

6.09

Senat obradował nad „lex TVN”. Projekt ustawy został recenzjami ekspertów i wypowiedziami senatorów po prostu zmasakrowany. Odrzucono go w całości (mam ochotę napisać: ze wstrętem i obrzydzeniem)

Na miejscu pana Suskiego każdy myślący człowiek – jeśli ma odrobinę honoru i do tej pory nie widział, co z niego zrobił swoim poleceniem naszczalnik – powinien palnąć sobie w łeb. Ale jestem spokojny, nic mu od niego nie zagraża.

Zresztą, gdyby nawet chciał, to nie trafi.

Z innej beki. Oczekujemy na wyniki głosowania i bardzo jesteśmy ciekawi – kto z naszych reprezentantów jak się zachowa w sprawie stanu wyjątkowego na granicy z Białorusią. Padł w Internecie pomysł, by nazwiska tych, którzy będą za decyzjami rządowymi – jakoś upamiętnić po wieczne czasy w postaci swego rodzaju tablicy (nie)honorowej; przez skromność nie poinformuję, kto to wymyślił. Teraz tę ideę rozwinę. Powinna powstać witryna internetowa o krótkim i zwięzłym tytule ONI (nawiązującym naturalnie do znanej książki wielkiej Teresy Torańskiej).

I tam należy publikować nazwiska tych, którzy się w ogóle jakoś „zasłużą” naszemu społeczeństwu. Tak naturalnie, by nie naruszyć przepisów o RODO; nazwisko, imię. Zwięzły opis zasługi; rzeczowo, bez inwektyw. Musiałby oczywiście powstać jakiś niewielki komitet nominacyjny, najlepiej spośród niepokornych sędziów – bo oni mają dostateczną wiedzę prawną, by siebie i innych nie narazić na represje i dadzą gwarancje, że nikomu nie stanie się niezasłużona krzywda w postaci napiętnowania. No i nie może być mowy o swobodzie komentowania czegoś takiego po opublikowaniu.

Sprawdziłem: adres oni.pl jest przez kogoś nabyty i wystawiony na sprzedaż; zatem nie warto się tym zajmować. Z łatwością wymyślimy przecież coś przemawiającego do wyobraźni, prawda? Tylko nie spieszmy się z ujawnianiem pomysłów, żeby nie ułatwiać życia cwaniaczkom – ani nikomu, kto chciałby i mógłby przeszkodzić.

Ciekaw jestem państwa reakcji.

5.09

Rzepa zrobiła sondaż, oceniający Czarnka i jego pomysły „reformowania” polskiej szkoły.

Oto wyniki: 57 proc. respondentów uznało, że zmienia się ona na gorsze, zdaniem 13,2 proc. ankietowanych minister Czarnek zmienia szkołę na lepsze, 16,6 proc. badanych uważa, że Czarnek nie zmienia szkoły ani na lepsze, ani na gorsze, 13,2 proc. nie ma zdania w tej sprawie. No i triumf: większość jest przeciw…

Moim zaś zdaniem są to wyniki przerażające. Sprawa jest dla mnie tak oczywista, że brak zdania czy niezauważenie, że w ogóle coś się ma zmieniać – to już dowód skretynienia. Nie mówię już o tych, którzy Czarnka popierają – bo to są zwykli talibowie; czyli oszaleli bandyci. Nie jestem pewien, czy o takim społeczeństwie jako całości warto w ogóle myśleć, a co dopiero – z szacunkiem.

Przy okazji: dziś w TOK FM prof. Ł. Turski słusznie zwrócił uwagę, że „święte oburzenie” na jędrność czy dosadność wypowiedzi krytycznych wobec obozu rządzącego i jego zwolenników – że niby nie wypada, że obraża się ludzi itp. – to czysta hipokryzja. Uznajemy za normalne, że media rządowe – nie mówiąc już o komentatorach – traktują opozycję żyletką po oczach, natomiast wykrzywiamy się z niesmakiem, gdy chama nazywa się chamem a barbarzyńcę – barbarzyńcą. Popieram ten sąd z całą mocą i nie zamierzam się pieścić. Innymi słowy, o szacunku dla nacjonalistów, turbokatoli, zafiksowanych seksualnie idiotów w kiecach czy antyszczepionkowców proszę w tym miejscu zapomnieć, nie będzie go.

Przynajmniej do momentu, w którym staną się nieistotną mniejszością. Potem może okażę łaskę, jeszcze nie wiem. Ale łatwo o nią nie będzie.

Z pewnością jednak nie okażę łaski panu Skrzydlewskiemu, temu od „cnót niewieścich”. Będąc gościem Radia Maryja (gdzie zresztą podobno bywa stale) stwierdził na przykład, że 2021 rok przynosi nowe wyzwania, którym możemy sprostać „dzięki praktykowaniu cnót społecznych”. – Jest wśród nich szacunek. Cnota nazywana po łacinie „obserwancja” stanowi bezpośredni owoc pietyzmu i wyraża się w żywieniu czci i posłuszeństwa szczególnie dla tych, którzy są osobami sprawującymi władzę, którzy są dla nas jak ojciec – mówił. Ostrzegał przy tym przed „zniewoleniem, bylejakością, ideologią permisywizmu, ale także nihilizmu i relatywizmu”.

No więc – takiego wała jak Polska cała. To jest moja propozycja dla tego osobliwego stworu w spodniach i odpowiedź na jego postulaty. O żadnej czci i posłuszeństwie wobec władzy nie ma mowy. Zapomnij, człowieku, i daj se siana.

4.09.2021

1. – „Wprowadzenie stanu wyjątkowego pomoże w tym, że unikniemy ataku z tyłu, że tak się wyrażę. Unikniemy kryzysu, który mieliśmy. Przecież mogliśmy obserwować, jak to przedstawiciele organizacji pozarządowych, posłowie, politycy przyjeżdżali na granicę i atakowali Straż Graniczną, atakowali żołnierzy Wojska Polskiego, odsuwając ich od ich zadań, które wypełniają na granicy” – powiedział pan minister Błaszczak, potwierdzając tym samym mniemanie, że stan wyjątkowy wprowadzono na granicy z Białorusią głównie (jeśli nie: wyłącznie) po to, by odciąć kanały informacyjne.

„Niestety w naszym kraju mamy dziennikarzy, którzy są zaangażowani politycznie i może to skutkować tym, że zamiast koncentrować swoją uwagę na zagrożeniach płynących z zagranicy, musieliby funkcjonariusze SG czy też WP dzielić swoją uwagę, żeby odpierać ataki również ze strony polskiej” – dodał, żebyśmy już nie mieli cienia wątpliwości. Bo rzeczywiście: po cholerę nam dziennikarze zaangażowani politycznie, zwłaszcza nie po stronie władzy?

2. Nitras – przypominam – mówił o „odpiłowaniu przywilejów katolików”. Jasne, że kurskoidy zmieniły to natychmiast na „piłowanie katolików” i zachłysnęły się zgrozą. Ale nie tylko PPR (płatne pachołki reżimu) poszło tą drogą myślową. Słowa polityka PO skomentował także w TVP Info (30 sierpnia) abp. Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

„To sformułowanie o piłowaniu ludzi, nawet jeśli nie chodziłoby o fizyczne użycie piły, co przecież miało już nie raz miejsce w dziejach Kościoła, przypomina mi język, który znam z historii z lat 20. i 30., kiedy rodził się w Niemczech ruch hitlerowski: doszedł do władzy na początku 1933 roku i to, co głoszono, co mówiono, wprowadzano w czyn. Wtedy także próbowano »opiłowywać« Żydów jako tych, których trzeba pozbawić tzw. przywilejów”.

Według Jędraszewskiego polityk PO zapowiedział formy „nacisku administracyjnego, kulturowego lub jeszcze innej formy”, który „miałby prowadzić do tego, że ludzie, którzy przynależą do Kościoła z racji chrztu świętego, będą nakłaniani w taki czy inny sposób, żeby od swojej wiary odeszli”.

„To z kolei przypomina mi »najlepsze« czasy stalinowskie i gomułkowskie”.

O ile sobie coś z wczesnego dzieciństwa przypominam, to w tzw. przykazaniach bożych jest coś tam o kłamaniu. Chyba Jędraszewski powinien się szybko wyspowiadać.

3. W Warszawie pojawi się z wizytą pożegnalną Angela Merkel. Będzie rozmawiała – jak głosi komunikat „m.in.” z prezydentem i premierem. Naprawdę interesuje mnie tylko to „m.in.”. Pozostałych wizyt pani kanclerz serdecznie współczuję. Nuda w towarzystwie kłamczuchów — może być cos gorszego?

4. Odbyła się świecka msza polowa p. Hołowni. Wygłosił długie kazanie, bardzo słuszne i prawe. Ma prezenter gadane – nie ma dwóch zdań. Natomiast zrobienie nadzwyczajnym gościem specjalnym tej imprezy… specjalnie napisanej aplikacji na smartfon czy komputer, to już mnie trochę rozbawiło. Ale dobra, niech działają. Z mojej bańki politycznej nikogo nie uwiodą, ale pisuarowi może trochę tych z większą liczbą szarych komórek uszczkną. Na zdrowie zatem.

3.09.2021

Dwie plotki – ale chyba prawdziwe – i jedno prawdziwe wariactwo.

Pierwsza plotka: szykują nam jednak podatek katastralny, ale bardzo szczególny. Władza się zaczęła irytować, że bogatsi ludzie lokują oszczędności w kupnie mieszkań, zamiast mieć eldorado w bankach płacących odsetki od lokat w wysokości 0% i postanowiła ugodzić tych cholernych spekulantów. Podatek katastralny ma dotyczyć 3 mieszkania w rodzinie. To znaczy tak, młody człowieku: wziąłeś kredyt na własne mieszkanie, drugie odziedziczyłeś po rodzicach, to jak jeszcze nie daj losie zejdą teściowie a tyś sobie niebacznie wybrał za żonę jedynaczkę i odziedziczysz następne – to tak zabulisz, że ci oczy na wierzch wyjdą. No i oczywiście ci, co kupowali mieszkania z myślą o ich wynajmie – już nie będą jeździli latem na Malediwy. Koniec z bonanzą. Nie będą u nas rosnąć jacyś nienamaszczeni przez kogo trzeba miliarderzy.

Druga plotka: potwierdza się przeciek, że „Rzeczpospolita” wraz z kilkoma innymi mediami, czyli firma Gremi Media – jest na sprzedaż, choć zarzekali się, że nie. Podobno wśród oferentów są Grupa WP i Cyfrowy Polsat. Zatem nie obajtkizacja, tylko soloryzacja następnego pakietu prasy przed nami. Tyż piknie, c’nie?

Rozstrzygnięcie procesu może nastąpić we wrześniu, głosi plotka.

A wariactwo? Co ja się będę pastwił, powiem krótko: komisja Macierewicza w nieznanym składzie 10 sierpnia po cichutku uchwaliła raport końcowy w sprawie wiadomej katastrofy. Ostateczna (podobno) wersja mówi o dwóch wybuchach, które zniszczyły samolot; ale jest chwilowo z nieznanych przyczyn ściśle tajna, ujawniona zaś zostanie „w stosownym czasie”. Pięć lat temu mielibyśmy to na czołówkach gazet. Dziś już rzecz wzbudza raczej tylko wzruszenie ramion i pytanie: ile ta zabawa kosztowała podatników?

2.09.2021

Gorący dzień: dzieje się.

Komisja Europejska wstrzymuje akceptację polskiego Krajowego Planu Odbudowy i w konsekwencji wypłaty z unijnego Funduszu Odbudowy m.in. ze względu na kwestionowanie przez rząd w Warszawie prymatu prawa UE i skierowanie tej sprawy do TK, przyznał komisarz UE ds. gospodarczych Paolo Gentiloni, cytowany przez Reutera. I wielu ludzi stanie przed dylematem: poprzeć to, czy się zmartwić? Wszak to dla nas jako społeczeństwa – źle…

Poprzeć, nie wahać się. Zrozumieć, że działania przeciwne rządowi Polski nie są – a w każdym razie nie zawsze są – działaniem antypolskim, tylko antyrządowym. To rząd jest sprawcą zła. To on jest antypolski – jasne?

Mimo tego poparcie mu wzrosło. Do 37% w jednym z ostatnich badań, co zupełnie niewątpliwie wiąże się z wydarzeniami na granicy. NARUT jest w większości przeciw obcym, nie da się tego zmienić z dnia na dzień ani z godziny na godzinę. Przeciw obcym w każdym rozumieniu: rasowym, narodowym, religijnym, upodobań seksualnych, obyczaju. Jest na to jedno i jedyne lekarstwo: edukacja. Wspierana w każdy sposób: najwyższymi jak się da zarobkami nauczycieli wszystkich szczebli, wymaganiem porządnego wykształcenia na porządnej uczelni jako warunku koniecznego średniej choćby kariery zawodowej, lansowaniem tego wykształcenia i inteligencji jako warstwy w mediach, tworzeniem mody i lansu na erudycję. Przy czym wszystkie treści nauczania na wszystkich szczeblach muszą być do bólu zracjonalizowane i wolne od wszelkich zabobonów. Oczywiście z amputowanym Czarnkiem i jego ferajną.To niestety zadanie na lata. Ale absolutnie trzeba je podjąć w pierwszej kolejności.

Dziś nam pan prezydent zafundował stan wyjątkowy. Nie komentuję; poczekajmy na Sejm. Myślę, że do sporej liczby ludzi trafi argument, że w ramach manewrów „Zapad” wiadome armie mogą planować „przypadkowe” przeniknięcie przez granicę swoich sił specjalnych; ale – na litość boską – dlaczego z tego powodu ma być nie wolno urządzać imprez artystycznych ani fotografować? Słuszniejszy byłby wszak alarm w pobliskich jednostkach…

Osobiście mam do rządowych – czytaj: pisowskich – propozycji, przemyśleń i decyzji stosunek taki: z góry przyjmuję, że chcą mnie ołgać albo kiwnąć. Sprawdza się w 99% wypadków. Mamy też niezły pasztet z tym zabitym w wyniku działań policji nadludzkim siłaczem, który podobno potrafił porwać na strzępy kajdanki zespolone. To znaczy pasztet ma szefostwo policji i pan Kamiński, który na wszelki wypadek nie pojawił się w Sejmie, gdzie omawiano sytuację. Znów: trzeba poczekać na wyniki dochodzenia, ale tu nie mam wątpliwości: prawda wyjdzie na jaw, bo dziennikarskie psy śledcze schwytały trop – i już nie puszczą, nie ma mowy. Na miejscu paru wysoko postawionych osób pakowałbym walizki.

A w ogóle policja wymaga silnego przewietrzenia; coś tam u nich bez wątpienia źle pachnie. Zwłaszcza na Dolnym Śląsku.

1.09.2021

Dwa ważne wydarzenia – choć jakże różne – jednego dnia. Rocznica wybuchu II wojny światowej i początek roku szkolnego.

Dla mnie zawsze ważniejsze było to drugie – bo powrót do szkoły po śmiertelnie nudnych z reguły wakacjach przynosił radość i upragnione zajęcie: rozpakowywanie nowych podręczników, rozglądanie się po klasie za nowymi kolegami… To pierwsze wydarzenie w miarę upływu lat traciło na znaczeniu, pamiętałem je coraz gorzej. Jakieś niepowiązane z konkretną datą fakty: ciągłe ucieczki przed kolejnym bombardowaniem ze stającego co jakiś czas pociągu, który wywoził moją rodzinę z Warszawy; jakieś wojsko, jakaś mgła…

O wiele ważniejszy emocjonalnie był zawsze dla mnie koniec wojny. Czułem ulgę dorosłych. I ogromne własne rozczarowanie, że wkraczająca Armia Czerwona – to jednak nie Indianie; i w związku z tym nie poznam osobiście żadnego kuzyna Winnetou.

Dziś oba te wydarzenia – wojna i szkoła – znowu goszczą na pierwszych stronach dzienników. Pierwszy września. Znów jacyś panowie bredzą o konieczności uzyskania od Niemców rekompensaty za zdarzenia sprzed 80 lat, podsycają nienawiść między narodami – i budują sobie tym popularność wśród nierozumiejących świata prostaków. Znów wbici w denne garniaki dostojnicy przemawiają z napuszonymi minami do młodzieży, dając dowód, że kompletnie nie rozumieją jej potrzeb ani w ogóle stylu życia. Wydaje mi się, że ci z młodych, którzy mają sprawne mózgi, odczuwają chyba tego dnia mniejszą radość niż ja przed laty: za moich czasów nie było żadnego Czarnka i ci oficjalni mówcy zaczynający wtedy rok byli jakoś bez znaczenia; niczego nie psuli, żadnych cnót niewieścich nie wychwalali, byli po prostu nudni…

Czas chyba biegnie jednak po krzywej zbliżonej do zamkniętej. Historie wciąż się powtarzają i nigdy nikogo niczego nie uczą. W sumie to dość przygnębiające. Nienawiść, głupota, zabobon bez przerwy mają się doskonale.

Tylko kiedyś nie lały się z ekranów telewizyjnych i noszonych przez wszystkich w kieszeni takich śmiesznych wielofunkcyjnych pudełek.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com