Stanisław Obirek: Czy Stefan Wyszyński był antysemitą?

8.09.2021

Jeszcze przed beatyfikacją Stefana Wyszyńskiego polski kościół katolicki rozpoczął prawdziwą kanonadę, mającą przekonać Polaków, że jest nie tylko usprawiedliwiona, ale wręcz niesprawiedliwie opóźniona ze względów zgoła niezrozumiałych. Ks. Waldemar Chrostowski wskazuje wręcz konkretnych „wrogów” Prymasa Tysiąclecia, którymi mają być jego zdaniem katolicy skupieni wokół miesięczników „Znak” i „Więź” oraz „Tygodnika Powszechnego”. Wszak dla wszystkich jest oczywistą oczywistością, że świętym był. Otóż nie dla wszystkich.

Skoro tak, to musi jednak dziwić, że mając w osobie Jana Pawła II nie tylko orędownika, ale i dłużnika nie doczekał się wyniesienia na ołtarze wcześniej. Myślę, że ważną korektę do tej katolickiej narracji wniósł tygodnik „Polityka”, który zaproponował trzy teksty o Wyszyńskim. Są to trzy rozmowy: z Danutą Waniek, ze mną i młodszą przyrodnią siostrą Wyszyńskiego; ta ostatnia była przeprowadzona w 1985 roku przez Jacka Żakowskiego dla tygodnika „Powściągliwość i Praca”. To, co pisze Żakowski jest wręcz porażające. Owszem była wtedy cenzura państwowa, ale znacznie skuteczniejszą okazała się cenzura … kościelna.

Moim zdaniem te trzy teksty, które stały się tematem okładkowym, okazały się bardzo wnikliwą analizą złożonej osobowości Wyszyńskiego i myślą, że takie alternatywne spojrzenie na niego należało się nie tylko czytelnikom „Polityki”. Dwie rozmowy Joanny Podgórskiej znalazły bowiem istotne dopełnienie w rozmowie z siostrą Wyszyńskiego, bezwzględnie wykorzystywaną i tak naprawdę pomiataną przez „wielkiego brata”. Takich świadectw zapewne można było zgromadzić więcej i wtedy obraz, jaki wyłonił się z tej rozmowy byłbym ważnym dopełnieniem „heroicznych cnót prymasa”.

Znajomy ksiądz zwrócił mi uwagę, że zastanawiało go, dlaczego Wojtyła, który tak chętnie beatyfikował ludzi, którzy zmarli wiele lat po Wyszyńskim (Matka Teresa zm. 1997 beat. 2003) lub kilka lat przed nim (Josemaria Escriva zm. 1975 beat. 1992, kan. 2002), a nie zajął się swoim wielkim rodakiem. Jednym z powodów był lęk przed żyjącymi jeszcze świadkami. To chyba trafna uwaga. W rozmowie z redaktor Podgórską powiedziałem m.in., że 

Wyszyński, jako redaktor »Ateneum kapłańskiego«, w którym ukazywały się teksty antysemickie. Jego apologeci tłumaczą, że nie on je pisał, ale redaktor naczelny jest przecież odpowiedzialny za to, kogo i co drukuje. A ukazywały się tam m.in. artykuły apelujące, by polskie dzieci nie bawiły się z żydowskimi, bo to demoralizujące. Wyszyński antysemita to nie jest figura retoryczna. To konkretne teksty drukowane w jego piśmie i jego bulwersujące zachowania już po Zagładzie. Przedstawicieli gminy żydowskiej, którzy prosili, by w sytuacji przedpogromowej w Lublinie zabrał głos, odesłał z kwitkiem, mówiąc, że z oskarżeniami o mordy rytualne jest coś na rzeczy. I w dzisiejszym Kościele silniejszy niż przekaz z Lasek jest ten nacjonalistyczny wzór, broniący tożsamości Polaka – katolika.

Dodawałem też w innym miejscu, że 

Dziś moglibyśmy powiedzieć, że to Wyszyński radiomaryjny, promujący emocjonalny, niepogłębiony przekaz wiary, zredukowany do ludowej, katolickiej bańki. To Wyszyński, który z niepokojem patrzył na konsekwencje II Soboru Watykańskiego. To Wyszyński, który patrzył na środowiska intelektualistów katolickich jako przeszkodę w realizacji jego projektu ewangelizacyjnego. I obawiam się, że dziś właśnie to zostało – płytki, konfrontacyjny przekaz oblężonej twierdzy.

Jednym z najpilniej strzeżonych sekretów w katolickiej narracji jest antysemityzm Stefana Wyszyńskiego. Dla historyków jest on czymś oczywistym, przy czym dodają, że Wyszyński był po prostu dzieckiem swego czasu. Wtedy wszyscy księża katoliccy byli antysemitami, bo to była po prostu oficjalna ideologia ich instytucji. Jednak to jest za mało. Trzeba wskazać na konkretne przejawy tej postawy u Wyszyńskiego i taki łatwo znaleźć. Na nic nie zdają się heroiczne wysiłki katolickich apologetów, by tę prawdę zatuszować.

Szczególnie wytrwała w tym wysiłku jest Ewa Czaczkowska, która nadal broni tezy ze Wyszyński nie był antysemita. Jako dowody wskazuje, że w czasie wojny Żydom pomagał i w 1968 potępił nagonkę antysemicką w swoich prywatnych zapiskach. Problem polega na tym, że, z tym potępieniem nagonki to wcale nie jest takie jasne, a Żydom pomagali też antysemici, by wspomnieć Zofię Kossak-Szczucką czy Jana Dobraczyńskiego. Dotyczy to też innej ikony kościoła katolickiego Maksymiliana Kolbego, który owszem oddał swoje życie za współwięźnia obozu koncentracyjnego, ale przez wiele lat rozpowszechniał przez swoje medialne konsorcjum obrzydliwe postawy antysemickie. To właśnie „wkład edukacyjny” takich świętych jak Kolbe czy nowy błogosławiony Wyszyński sprawił, że postawy większości katolików polskich wobec Żydów w czasie Zagłady nie należały do godnych pochwały.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny 
Uniwersytet Warszawskiego, były jezuita.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com