Magdalena Ostrowska: Polska nadal jest członkiem UE

10.10.2021

– w odpowiedzi red. Skalskiemu i @snakeinweb

Wiem, że we czwartek ciśnienie podskoczyło wszystkim. I wiem, że w niedzielę, 10 października 2021 r. trzeba stawić się w wyznaczonych miejscach z rodzinami w Warszawie i w innym miastach. Po to, aby dać znać ludziom w UE, że nie godzimy się z tym, co PiS wyprawia w stosunkach Polski z UE, że jesteśmy i będziemy członkiem społeczności unijnej.

Ludzie w UE / KE muszą zobaczyć i usłyszeć, co Polacy myślą, aby wiedzieć, jak zachować się w obliczu tego, co się stało w Polsce we czwartek.

Nie daj boże jednak, aby KE postąpiła tak, jak postuluje @snakeinweb we wpisie pod artykułem red. Skalskiego!! Przypomnę, że @snakeinweb „jako Europejczyk (i Polak)” oczekuje od UE:

  1. Potraktowanie „wyroku” Trybunału Prostytucyjnego Kurtyzany Przyłębskiej, podległego całkowicie dyktatorskiej władzy w Polsce, jako oficjalne wypowiedzenie Traktatów Europejskich przez Polskę i oficjalny akt wystąpienia z Unii otwierający drogę do pertraktacji o warunki wystąpienia
  2. Ogłoszenia natychmiastowego wstrzymania wszelkich przepływów finansowych z kierunku UE do Polski.
  3. Na czas negocjacji deakcesyjnych nałożenie na Polskę opłaty 40 miliardów Euro z góry za dostęp do unijnego rynku.
  4. Do czasu nieuiszczenia tej opłaty zadrutowanie, zabetonowanie polskich granic na wszelką wymianę ludzką i handlową.
  5. Obywatele RP przebywający czasowo na terenie UE mają obowiązek opuszczenia terenu EU w ciągu czterech tygodni z prawem transferu posiadanego przez siebie majątku. Po upływie tego terminu obywatele RP będą wydalani siłą pod reżimem konfiskaty wszelkich dóbr przez nich posiadanych.

Gdyby choć jeden z tych postulatów miał się spełnić, sama byłabym za wystąpieniem z organizacji, która w ten sposób się zachowuje. Oczekiwanie, aby UE złamała wszelkie prawa, w tym traktatowe, i zachowała się jak bandyta w odpowiedzi na jakiś wyrok, uwłacza powadze organizacji. Zdaje się, że @snakeinweb nie proponował takich rozwiązań względem W. Brytanii nawet po wiadomym referendum …

Skupię się na rzeczowej ocenie sytuacji. Otóż wszystkie badania wskazują, że PiS–owi rośnie poparcie, kiedy UE głośniej chrząknie w kierunku Polski. Elektorat pisowski i około podlega syndromowi oblężonej twierdzy: im bardziej Polskę ‘atakują’, tym bardziej trzyma się władzy, tym bardziej uważa, że tylko ta władza gwarantuje Polsce ‘suwerenność’, i tym bardziej wszyscy, którzy wzywają UE do ‘ataku’ na Polskę, uważani są za sprzedawczyków i zdrajców.

Proszę PT. Czytelników o nieargumentowanie, że jest na odwrót. Ja to wiem i Państwo to wiedzą; co z tego, kiedy to nie my mamy prowadzenie w sondażach. Mam jedynie nadzieję, dla dobra naszego i tego nieszczęsnego elektoratu PiS, że KE też to wszystko wie, że ma dyplomację na poziomie; a jak nie wie, to, że Polacy mający dostęp do władz UE dadzą im znać, jak sprawy się mają i że KE finalnie potraktuje to zdarzenie jak puszczenie bąka w towarzystwie. Jakoś zareagować musi, ale nie zaczepnie.

Gdyż, Szanowni Czytelnicy SO, w zgodnej ocenie konstytucjonalistów wyrok TK na poziomie prawnym nic nie znaczy. To tak, jakby TK uznał, że artykuł konstytucji amerykańskiej przyznający obywatelom USA prawo do posiadania broni jest sprzeczny z polską konstytucją. TK zwyczajnie nie ma kompetencji, aby wypowiadać się o ważności czy sprzeczności z czymkolwiek postanowień traktatów ustanawiających UE, albowiem z woli wszystkich członków tej organizacji, w tym Polski, jedynym sądem powołanym do tych spraw jest TSUE. Przepisy traktatowe zawierają ponadto zastrzeżenie, że żadne państwo członkowskie nie może powoływać się na swoje wewnętrzne prawo jako podstawę do niewywiązywania się z postanowień traktatowych.

Co do samego wyroku TK i oburzenia red. Skalskiego: wszystkie przytoczone przez red. Skalskiego artykuły konstytucji potwierdzają, że konstytucja jest najwyższym prawem w Polsce; umowy międzynarodowe mają pierwszeństwo przed USTAWAMI, lecz nie przed konstytucją.

Tyle że prawo traktatowe w ogólności milcząco zakłada (rzecz skądinąd oczywistą między ludźmi dorosłymi), że państwo przystępując do umowy międzynarodowej, oceniło, czy ta umowa jest zgodna z jego wewnętrznym prawem, i skoro podpisało umowę, a jego organy — zgodnie z prawem krajowym — ratyfikowały tę umowę, i ogłosiły jako wiążącą, to jest pozamiatane.

Jeśli następnie pojawi się jakaś sprzeczność z prawem wewnętrznym, przyjmuje się, że państwa-strony poprzez swoje organy będą dokonywać życzliwej interpretacji w kierunku usunięcia kolizji i umożliwienia stosowania umowy międzynarodowej.

A jeśli kolizja jest nieunikniona, to są trzy rozwiązania: (1) zmiana umowy międzynarodowej, (2) zmiana konstytucji, (3) wypowiedzenie umowy międzynarodowej.

Rozwiązanie nr 2 już stosowaliśmy, będąc członkiem UE. Przystępując do UE, zastaliśmy tam obowiązujący od 1 stycznia 2004 r. europejski nakaz aresztowania, który miał ułatwić ściganie przestępców na terenie UE. Oznacza on, że jeśli obywatel polski popełnił przestępstwo w Hiszpanii i tamtejszy sąd wyda taki nakaz, a obywatel akurat bawi w ojczyźnie, to Polska musi własnego obywatela zatrzymać i ciupasem odstawić do Hiszpanii. Przystąpienie do UE od 1 maja 2004 r. oznaczało, że Polska ma obowiązek stosować to prawo, wobec czego w kodeksie postępowania karnego wprowadzono ze skutkiem od dnia akcesji stosowne przepisy. W 2005 r. TK zakwestionował jednak zgodność tych przepisów z art. 55 konstytucji (bezwzględny zakaz ekstradycji obywatela polskiego) i odroczył wejście w życie wyroku na 18 miesięcy, dając tym samym czas sejmowi na uregulowanie tej sprawy w prawidłowy sposób. W składzie TK zasiadały wówczas tuzy, w tym E. Łętowska, M. Wyrzykowski (sprawozdawca), przewodniczył M. Safjan.

Sprawę rozwiązano w jedyny możliwy sposób, mianowicie 8 września 2006 r. sejm uchwalił zmianę art. 55 konstytucji, ustanawiając taki oto wyjątek od zakazu ekstradycji:

Ekstradycja obywatela polskiego może być dokonana na wniosek innego państwa lub sądowego organu międzynarodowego, jeżeli możliwość taka wynika z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej lub ustawy wykonującej akt prawa stanowionego przez organizację międzynarodową, której Rzeczpospolita Polska jest członkiem, pod warunkiem, że czyn objęty wnioskiem o ekstradycję:

1) został popełniony poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, oraz

2) stanowił przestępstwo według prawa Rzeczypospolitej Polskiej lub stanowiłby przestępstwo według prawa Rzeczypospolitej Polskiej w razie popełnienia na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zarówno w czasie jego popełnienia, jak i w chwili złożenia wniosku.

Przy okazji, w art. 55 ust. 3 ustanowiono drugi wyjątek — dotyczący bezwarunkowej ekstradycji w przypadku zbrodni wojennych, ludobójstwa na żądanie np. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.

Ja nawet przypomnę Państwu, kto w tym czasie był prezydentem, co tę ustawę podpisał: Lech Kaczyński (od 23 grudnia 2005 r.); kto był premierem, co tę ustawę kierował do sejmu: Jarosław Kaczyński (od 14 lipca 2006 r.); kto był ministrem sprawiedliwości, co tę ustawę następnie przemienił na zmiany w kpk: Zbigniew Ziobro (od 31 października 2005 r.), marszałkiem sejmu M. Jurek, itd.

Co chcę powiedzieć, to mianowicie to, że rządzący dziś dokładnie wiedzą jak się sprawy ewentualnej kolizji prawa załatwia. PiS wyprowadzać Polski z Unii nie zamierza, za dużo kasy można z tego wora wyciągnąć przy dobrych wiatrach. Wmanewrowanie /się Morawickiego w złożenie tego wniosku i Przyłębskiej w jego przepchnięcie ma na celu prowadzenie cynicznej gry z UE, gry na czas, obliczonej na to, że w innych państwach, w tym we Francji, do władzy dojdzie prawica i wespół w zespół prawica europejska zmieni Unię od środka na federację handlową ksenofobicznych państw, wypleniając obecne ‘lewactwo’.

Rozumieją to politolodzy, ale elektorat nie zna się na takich manewrach. Czekając na Le Pen, Kaczyński przegra Polskę, tak jak Cameron, do spółki z Faragem przegrali Wielką Brytanię. Tyle, że Brytole nie tkwią na miedzy obok Rosji.

I dlatego każdy z nas musi iść 10 października 2021 r. na demonstrację, aby dać świadectwo, choćby miał iść o kulach. Musowo.

Magdalena Ostrowska

Print Friendly, PDF & Email