Andrzej Lewandowski: Z konia na rower?5 min czytania

()

04.02.2022

ECHA WYDARZEŃ: W Pekinie – przed otwarciem dużo się dzieje. Są jakieś „zabawy eliminacyjne”, wirus wciąż daje znać, naszych też nęka, ale co najważniejsze – jeszcze przed sportem. To najważniejsze, z pierwszym rzędem aktorów. A ONI TERAZ DOPIERO DEFILUJĄ!

Pierwsze podia i medale olimpijskie. Od następnego wpisu będzie to i dla mnie tzw. temat wiodący… Dziś od wróżenia z fusów proszę mnie zwolnić. Poczekam aż głos – czynem osobistym – dadzą zawodnicy…

Jedno „w temacie” już się stało, więc…

Władni ustalili, jak mogą – programowo – wyglądać Igrzyska 2028. Konkluzja obrad, które poprzedziły pekińskie Igrzyska, jest taka:

Pięciobój nowoczesny, boks i podnoszenie ciężarów na razie nie będą częścią programu letnich igrzysk 2028 roku w Los Angeles – zdecydował Międzynarodowy Komitet Olimpijski podczas sesji w Pekinie.

…Pięciobój ma się zmienić jako dyscyplina. To m.in. skutek skandalu, do jakiego doszło w Tokio, kiedy trenerka Niemki Anniki Schleu uderzyła pięścią konia, który odmówił współpracy. Światowa federacja (UIPM) chce w przyszłości zastąpić jazdę konną inną konkurencją, być może jazdą na rowerze.

… Władze ruchu olimpijskiego mają też zastrzeżenia do atrakcyjności pięcioboju dla młodzieży.

… Światowe federacje boksu i podnoszenia ciężarów muszą przejść gruntowne reformy, co ma być reakcję na rozmaite skandale, jakimi były wstrząsane w ostatnich latach, w tym korupcyjne, dopingowe czy sędziowskie. Oba stowarzyszenia były już kilkakrotnie ostrzegane przez MKOl…

Ciekawe – ostatnia „żółta kartka” przed czerwoną, czy eliminacja? Nawiasem, racje rozumiem i dzielę (pisałem parę razy), ale ten rower zamiast konia mnie ubawił. Gdyby to była reakcja na loteryjność (losowania rumaków) przed jazdą – to bym się nie śmiał…

Przed rywalizacją – kilka myśli zza kurtyny:

Czytam, że Grzegorz Krychowiak, piłkarz reprezentacyjny (klubowo – w Rosji) uczestniczył w otwarciu podpoznańskiej kliniki. Firma własna, układ rodzinny, zapowiedź oferty leczenia – z udziałem nuty sportowej.

Dla kibica pan Grzegorz to twardy facet z boiska, który umie i lubi grać tak ostro, że czasem i „kartkuje”. A tu przypomina się sportowiec – zawodowiec, łączący talent i pasję z wyobraźnią i myśleniem o czasie przyszłym. Czyli – inwestor, kupiec, projektant i producent; zamożny i umiejący pieniądz mnożyć.

Teraz jeszcze inwestycja w medycynę, a na koncie już wiele; sieć donosi, że ok.80 milionów złotych.

Kiedyś medycznie to wzbogacał się w medycynie Stefan Lewandowski, wielki biegacz, ale też z czasem sławny doktor – medyk i przez to wzięty przedsiębiorca.

Teraz pan Grzegorz, rodzinnie, z braćmi…

Podbudowuję wieść pobraną dawnym cytatem. Wypowiedź twardego defensora z boiska o motywach i w ogóle o myśleniu co to znaczy sport jako zawód.

To było swego rodzaju wyzwanie dla mnie, żeby udowodnić ludziom, że piłkarze mogą skończyć studia, mówić w kilku językach, że są inteligentni, wykształceni; że są zawodnicy, którzy mają coś w głowie…

Ma ktoś – coś przeciw takiemu rozumowaniu?

DALEJ. Pętają się w głowie myśli o trenerach. W tym – o współgraniu trenowania z tzw. szatnią albo ławką. Temat wychodzi zazwyczaj, gdy są kłopoty; gdy idzie gładko – wszystko pod dywanem.

Teraz tak się poskładało, że myśl wróciła. Sousa zdezerterował i słusznie mu TO wytykając, a panu Bońkowi pomysł – widzimy, iż współpraca z zawodnikami to był teatrzyk. Podobnie jak gładziutkie konferencyjki prasowe. Z uśmiechami i komplementami.

Dzieliłem się takim wrażeniem, gdy sieć dostarczała przekazy. Ale że miałem rację – upewniam się dopiero – gdy teraz pytają o zdanie podopiecznych i partnerów tak łatwo w odpowiedzi zapada… przynajmniej milczenie.

Gdy Horngacher współformował polskie skakanie na nartach – był wyrocznią. Gdy „zmienił pracę”, a do tego zaczął się przyczepiać (co – prawda – elegancją nie błyszczy), a wyniki na skoczni nie takie – czytam, że zawinił, bo się nie zajmował młodzieżą. A gdy nam panował – miał to zapisane w umowie o pracę? Jeśli miał, to wtedy trzeba było mu odważnie spojrzeć w oczy… Nie basować.

Wywołałem – nie rozwijam. Futbolu dalej nie ruszam, bo wprawdzie widzę w nim więcej znaków zapytania oraz prowincjonalny teatrzyk, ale słowami obrazu nie przemaluję, ani kalendarza nie zatrzymam.

Nawet minister nie dałby rady, choć ma tak „podzielną uwagę” (tak mówi o sobie), że zdalnie sejmowo głosuje, w czasie udzielania wywiadu TV…

„Nic już mnie nie zdziwi od chwili, gdy mi się pierś w magiel wkręciła” – jak mawiała panna Mania, ze starszego niż ja powiedzenia… Ale wróżbę dla sportu odbieram… No, spoko!

Na koniec przypomnienie. Że kiedyś dawny minister sportu zarzucił ważnej osobie ze świata kolarstwa nieobyczajność – mówiąc delikatnie. Seks, przymuszanie podopiecznych itd. Doniesienie oraz zarzuty, które minister postawił przy okazji, po dziś egzystują na scenie sądowej. Bo na sportowej – wciąż raczej kryzys opisany tamtą sytuacją.

Czytam, że ostatnio zapadł jakiś wyrok. Nie oddalający zarzutów i podejrzeń. Ze dwie obsady ministerstwa już były, i dwie rekonstrukcje. Ileż to miesięcy (lat) trzeba by rzeczywiście wyczyścić obraz, który zdążył posiwieć?

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.