08.03.2022
Wróciłam przed chwilą z koncertu orkiestry Sinfonia Varsovia, urodzinowego, i przy okazji solidarnościowego z Ukrainą. Z programu zdjęto Rachmaninowa, a wstawiono na szybko 2. koncert fortepianowy Chopina f-moll. Grał go porywająco laureat ostatniego konkursu chopinowskiego, Hiszpan, Martin Garcia Garcia. Dostał zasłużenie owacje na stojąco.
A dyrygent, mój Boże! Serb. Chudy, wysoki, ubrany w długą czarną szatę, dopasowany surdut niemal do kostek, jak jakiś dekabrysta. Co on wyczyniał tym gibkim ciałem ! Nie, nie popisywał się. Poziom zajebistości: ekspert! Miałam wrażenie, że był sklejony z orkiestrą, a ona z nim. Pod charyzmatyczną batutą tego artysty nawet nudnawy Schumann umiał poderwać moje ucho. Aleksandar Markovic.
Koncert zapowiedział Rafał Trzaskowski. zaczęto od podniosłego odegrania hymnu Ukrainy.
Powitano oklaskami na stojąco obecną na sali dyrektorkę kijowskiej orkiestry kameralnej, która stała się wojennym uchodźcą.
A ja cały czas miałam jedną refleksję, że nie TO jest potrzebne Ukrainie, lecz pomoc militarna. Oni tam wykrwawiają się, a my tu wzruszamy się ich hymnem, flagą i rzewnym „my z wami”.
Panowie w stolicy kurzyli cygara ….
Da capo al fine.
Magdalena Ostrowska
