Janusz J. Tomidajewicz: Trzeba zakończyć wojnę o Ukrainę9 min czytania

()

11.03.2022

Ukraina
Photo by Vkastro on Pixabay

To, co tu napiszę, nie będzie optymistyczne. Jeśli jednak chcemy rozumieć i zmieniać ten świat, to musimy go widzieć takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy by był. Piszę to, bo zapewne zostanę zaraz oskarżony o prorosyjskie sympatie i o rozbijanie zachodniej i polskiej jedności w potępieniu i przeciwstawianiu się bezprecedensowej agresji putinowskiej Rosji na Ukrainę. Na początek więc kilka deklaracji.

Uważam, że podjęta przez Putina próba zmiany strategicznego układu sił w Europie i w Świecie, zmierzająca do zatrzymania ekspansji jak on to nazywa Zachodu, czyli systemów demokracji liberalnej musi być potępiona i należy jej przeciwdziałać ze względu na wartości moralne i humanistyczne.

Nie oznacza to, że system liberalnej demokracji jest idealny i że nie należy szukać sposobów jego zmiany i doskonalenia. Jednak i tak trzeba go wszelkimi siłami bronić przed alternatywą w postaci autorytarnej wschodniej satrapii.

Sądzę także, iż pragmatycznie rzecz biorąc, jest to próba bardzo niebezpieczna dla względnej stabilności dotychczasowego układu sił w skali światowej, który od końca II Wojny Światowej pozwalał ograniczać konflikty zbrojne do skali regionalnej i uchronił nas przed apokalipsą wojny atomowej. Toteż nie mam żadnych wątpliwości, że wszelkimi dostępnymi środkami należy przeciwstawić się rosyjskiej agresji na Ukrainę, by uniemożliwić Putinowi jego ekspansję na zachód. Problem polega jednak na tym, co Zachód może zrobić, by skutecznie powstrzymać agresywną politykę Rosji.

Najogólniej rzecz biorąc w polityce międzynarodowej, by wywrzeć wpływ na inne (formalnie niezależne) państwo możliwe jest zastosowanie środków (nacisków) na trzech poziomach.

Pierwszym z nich jest poziom dyplomatyczny. Na tym poziomie naciski polegają na odwołaniu się do zawartych porozumień i umów, posłużeniu się groźbą ich zerwania lub wypowiedzenia, utrudnieniu lub wstrzymaniu współpracy i kontaktów politycznych, kulturalnych i ludzkich itp. Do politycznych środków nacisku można także zaliczyć groźbę przejścia na wyższe poziomy konfliktu i wobec braku porozumienia dyplomatycznego, zastosowanie ekonomicznych lub nawet militarnych narzędzi oddziaływania.

Drugim stopniem jest wywarcie nacisku na poziomie gospodarczym. Narzędzia wykorzystywane na tym poziomie mogą być bardzo zróżnicowane zarówno co do zakresu jak intensywności i obejmują całą gamę środków, począwszy od selektywnego ograniczenia kontaktów gospodarczych w wybranych dziedzinach i sektorach, aż po nałożenie pełnego embarga i całkowitą izolację ekonomiczną. Należy przy tym pamiętać, że jeśli (co należy założyć) dotychczasowy poziom wymiany i kontaktów gospodarczych był wyrazem uzyskiwanych dzięki nim obustronnym korzyściom, to ich ograniczenie lub zerwanie stanowi broń obosieczną, która w pewnym stopniu dotknie także gospodarek państw używających nacisku gospodarczego. Oczywiście skala strat wywołanych zastosowaniem ekonomicznych narzędzi nacisku może być zdecydowanie asymetryczna i tylko wtedy warto się do nich odwoływać.

Wreszcie trzecim, najwyższym stopniem jest wywarcie nacisku militarnego. W słabszej wersji polegające na groźbie użycia siły zaś w mocniejszej na jej użyciu, czyli na wojnie. Przy tym w obu tych wersjach możliwość sięgnięcia do tego narzędzia uwarunkowana jest dysproporcją potencjałów militarnych stron konfliktu. Do wojny lub jej groźby jako narzędzia nacisku mogą sięgać państwa dysponujące potencjalną przewagą militarną nad państwami, na które presja jest wywierana. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ostateczny efekt interwencji czy konfliktu militarnego jest zawsze bardzo trudny do przewidzenia, gdyż obok dających się wymierzyć materialnych składników przewagi militarnej, mogą o nim zadecydować niedające się wymierzyć i przewidzieć czynniki moralne, społeczne i psychologiczne.

Oznacza to, że sięgnięcie w konfliktach międzynarodowych do nacisku militarnego a w szczególności do wojny, jest (nawet pomijając w tym miejscu jego ocenę moralną i humanistyczną) narzędziem związanym z najwyższymi kosztami społecznymi oraz obarczonym największym ryzykiem i dlatego wykorzystywanym jedynie jako ostateczność.

Wróćmy zatem do pytania: co Zachód powinien i może zrobić, by skutecznie powstrzymać agresywną politykę Rosji i jej agresję na Ukrainę?

Dotychczasowy przebieg konfliktu o Ukrainę pokazuje, że podejmowane przez Zachód, próby rozwiązania go na podstawie narzędzi polityczno-dyplomatycznych okazały się całkowicie nieskuteczne. Odpowiedzią na nie stało się natomiast sięgnięcie przez (przekonaną o swej przewadze wojskowej nad Ukrainą) Rosję do narzędzi militarnych i rozpoczęcie zbrojnej agresji na to państwo. Wprawdzie wbrew początkowym nadziejom Rosji i Putina narzędzia militarne nie przyniosły szybkich spodziewanych efektów w postaci opanowania Ukrainy i włączenia jej w rosyjską sferę wpływów, nie oznacza to jednak, że wobec przewagi militarnego potencjału Rosji cele te (choć wyższym kosztem) nie zostaną jednak w nieco dłuższym czasie osiągnięte.

Szybkie przeniesienie przez Rosję konfliktu z poziomu dyplomatycznego na militarny postawiło przed krajami Zachodu problem, czy iść dalej tą drogą i eskalować konflikt militarny poprzez włączenie się do niego i zniwelowanie tym militarnej przewagi Rosji nad Ukrainą, czy raczej zmierzać do ograniczenia skali konfliktu militarnego i starać się powstrzymać Rosję innymi metodami, by ewentualnie wymusić powrót do poziomu polityczno-dyplomatycznego.

Problem ten rozstrzygnięto w ten sposób, że na razie kraje Zachodu (w szczególności NATO) zdecydowanie zadeklarowały, że (by nie dopuścić do przekształcenia go w militarną konfrontację Rosji z krajami Zachodu) nie włączą się bezpośrednio w konflikt na poziomie militarnym. Deklaracje te zgodne są z zasadniczo obronnym charakterem sojuszu, jednak oznaczają, że tym razem NATO nie ma zamiaru angażować się w Operacje Reagowania Kryzysowego, jakie miały już miejsce w przypadku wojny w byłej Jugosławii, czy w Afganistanie. Natomiast postanowiono uruchomić materialne wsparcie dla potencjału wojskowego Ukrainy, by umożliwić jej dłuższe i bardziej skuteczne opieranie się rosyjskiej agresji.

Tylko nieco ironizując można powiedzieć, że Zachód postanowił walczyć z Rosją zbrojnie, „aż do ostatniego ukraińskiego żołnierza”. Tym samym jednak kraje Zachodu dla powstrzymania Rosji, pozbawiły się na poziomie militarnym nawet możliwości użycia groźby

Przy tak ograniczonym zakresie angażowania się przez Zachód w militarny poziom konfliktu, korzystając ze swej przewagi gospodarczej, jako podstawowej formy nacisku na Rosję i jej elity postanowiono natomiast użyć narzędzi ekonomicznych.

Tu pojawia się jednak pytanie:

Czy narzędzia nacisku ekonomicznego mogą być na tyle skuteczne, by doprowadzić do zwycięstwa w obecnym konflikcie i by wymusić na Rosji jej wycofanie się z militarnej agresji na Ukrainę a jej samej zapewnić niepodległość w uznanych granicach?

Dotychczasowe doświadczenia historyczne w stosowaniu ekonomicznych narzędzi nacisku w konfliktach międzynarodowych (począwszy od napoleońskiej blokady kontynentalnej, poprzez bardziej współczesne embargo Kuby, czy Iranu) pokazują, że chyba jeszcze nigdy nie udało się tą drogą doprowadzić do „pokonania” przeciwnika i jego wycofania się z prowadzonej polityki. Na pewno takie narzędzia nacisku ekonomicznego, jak blokada gospodarcza, czy mniej lub bardziej selektywne embargo handlowe, a nawet finansowe, w krótkim terminie okazują się nieskuteczne. Sankcje gospodarcze powodują trudności w normalnym funkcjonowaniu gospodarki, mogą prowadzić do przerwania łańcuchów dostaw, a nawet uniemożliwić wytwarzanie i dostęp do niektórych produktów. W wielu dziedzinach prowadzą także do wzrostu kosztów i spadku efektywności gospodarki.

Jednak jak dotąd nigdy nie udało się w pełni zapewnić ich szczelności. Także obecnie w przypadku Rosji jest sporo krajów (na czele z Chinami), które się do nich nie przyłączą. W szczególności zastosowanie ich wobec reżimów autorytarnych staje się źródłem strat gospodarczych jednak ostatecznie ponoszonych przez całe społeczeństwo, natomiast w bardzo niewielkim stopniu wpływających na zachowanie państwa w konflikcie międzynarodowym. Zapewne większą skuteczność sankcji ekonomicznych da się zauważyć w długim okresie, gdy mogą one doprowadzić w objętych nimi państwach do pałacowego lub rewolucyjnego przewrotu politycznego.

Jednak niekiedy jest to okres bardzo długi, zdecydowanie przekraczający pożądany termin rozwiązania konfliktu.

W odniesieniu do obecnego konfliktu oznacza to, że nie można oczekiwać, iż w wyniku sankcji gospodarczych Rosja wycofa swoje wojska, zrezygnuje z aneksji Krymu i wsparcia „niepodległości” separatystycznych republik oraz, że pogodzi się z istnieniem niezależnej i powiązanej z zachodem Ukrainy. Przynajmniej w krótkiej perspektywie nie należy także liczyć w niej na przewrót wewnętrzny i obalenie reżimu Putina.

Czego zatem można się spodziewać po dotychczasowych środkach zastosowanych przez Zachód dla przeciwstawienia się Rosyjskiej agresji? Tylko i aż tego, że jej rosnące koszty ekonomiczne i militarne skłonią Rosję do powrotu do stołu rokowań i do szukania dyplomatycznych i politycznych rozwiązań konfliktu o Ukrainę. Na razie jednak jest tak, że na płaszczyźnie militarnej przewaga Rosji pozwala jej mimo bohaterskiego oporu Ukrainy stopniowo poprawiać swoją pozycję wyjściową do ewentualnych rozmów, natomiast na płaszczyźnie ekonomicznej czas działa na korzyść krajów Zachodu i Ukrainy.

Musimy jednak mieć świadomość, że ewentualne rozwiązanie konfliktu na poziomie politycznym, przy stosunku sił militarnych i ekonomicznych, jaki obu stronom uda się osiągną do rozpoczęcia rozmów, może mieć tylko charakter kompromisu. To zaś oznacza, że przynajmniej niektóre oczekiwania (żądania) Rosji zostaną spełnione. Które i w jakim stopniu będzie zaś zależało zarówno od skuteczności militarnego oporu Ukrainy, jak i od dotkliwości sankcji ekonomicznych nałożonych na Rosję.

Dziś z pozycji obserwatora wydaje się, że przyszły kompromis będzie musiał pójść w kierunku swoistej finlandyzacji Ukrainy. Pozwoliłoby to na zapewnienie jej pełnej niezależności w kształtowaniu wewnętrznego systemu politycznego a w przyszłości możliwości gospodarczej integracji z UE, lecz ograniczyłoby możliwość uczestnictwa w sojuszach militarnych. Natomiast najtrudniejsze może okazać się znalezienie kompromisu w kwestiach terytorialnych. W odniesieniu do republik separatystycznych być może da się uzgodnić akceptowalny dla obu stron zakres ich autonomii w ramach Ukrainy.

Prawie nierozwiązywalna wydaje się jednak kwestia Krymu.

emerytowany profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu i Uniwersytetu. Zielonogórskiego. Działacz Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Jeden z założycieli i wieloletni członek władz krajowych i regionalnych Unii Pracy. Obok autorstwa prac badawczych i naukowych, pisze teksty z zakresu publicystyki ekonomicznej i społeczno-politycznej publikowane między innymi na łamach: (w czasach słusznie minionych: Życia Gospodarczego, Życia i NowoczesnośćWprost) a w ostatnich latach: tygodnika Przegląd, Przeglądu Ekonomicznego PTE, Nowego ObywatelaTrybuny oraz portali: lewica.pl., Tak, ale… , Europartner Studio Opinii .

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.