Stanisław Obirek: Rojenia Putina…7 min czytania

()

…o Rosji, Ukrainie i świecie

13.03.2022

Andrzej Lubowski w błyskotliwym artykule w GW z 12 marca, dość przewrotnie zatytułowanym „Pan Putin po prostu dba o bezpieczeństwo zachodnich granic Rosji” odsłonił prawdziwe intencje byłego oficera KGB, w którego sidła propagandowe wpadł Donald Trump. Oczywiście słusznie śmiejemy się z naiwności i próżności Trumpa, jednak były prezydent najpotężniejszego państwa jest tylko jednym z wielu przykładów ludzi, którzy ulegli manipulacjom Putina.

W tekście Lubowskiego najważniejsze jest pokazanie jednej z najbardziej popularnej i opiniotwórczej stacji telewizyjnej Fox News jako tuby Kremla: „On i jego akolici, głównie Fox News, przy niemałej, czasem niezamierzonej pomocy mediów społecznościowych, zrobili dla Kremla więcej w ciągu kilku krótkich lat niż cała sowiecka i rosyjska propaganda i dywersja w przeszło 80 lat”. Ale, przypomina Lubowski, to nie jest przeszłość, tak się dzieje i dzisiaj, w trakcie trwania brutalnej inwazji Putina na Ukrainę od 24 lutego 2022: „I nie przestają tego czynić. Widownia najpopularniejszego programu Fox News, tuby propagandowej Trumpa, to każdego dnia z wyjątkiem weekendów ponad 3 mln widzów. Gospodarz, Tucker Carlson, systematycznie oświeca widzów od wielu tygodni, że pan Putin „dba po prostu o bezpieczeństwo zachodnich granic Rosji”.

Korci mnie, by zestawić szereg medialnych gwiazd w Polsce czy ich zleceniodawców jak Tadeusz Rydzyk, czy Jacek Kurski. Demolując (a w każdym razie ideologicznie wspierając dzieła zniszczenia) robią więcej dla Kremla niż jego bezczelna propaganda.

Wiemy przecież, że nie brak ich również w Polsce, czego dowiadywaliśmy się niby przypadkowo, ale jednak te przypadkowe informacje układają się w dość precyzyjną układankę. Polska jest krajem potężnie infiltrowanym przez agenturę Putina, za którą idą potężne środki finansowe. Jak wiadomo były one skuteczne w pod koniec XVIII wieku, kiedy to caryca Katarzyna potrafiła sowitymi opłatami zapewnić sobie olbrzymie wpływy w pozornie demokratycznej wspólnocie Litwy i Polski. Duża część braci szlacheckiej nie tylko nie gardziła carskimi srebrnikami, ale była szczerze przekonana, że broni najżywotniejszych interesów kraju (no może ściślej rzecz biorąc: swoich własnych).

Dzisiaj jest podobnie. Wielu ideologów rojących o wielkości Polski jako przedmurza cywilizacji chrześcijańskiej ulega czarowi propagandy nowego cara Rosji. Są to rzeczy dość dobrze znane i rozpoznane więc nie będę o tym pisał, natomiast korzystając z podpowiedzi George Sorosa, który w opiniotwórczym Project Syndicate podzielił się swoimi refleksjami na temat Putina (przedrukowała je GW 21 marca). Soros o Putinie pisze to, co i inni:

Cwany agent KGB, owszem, coś jednak z nim się stało. Miał, jak sądzę, swoje idée fixe, ale zgubił kontakt z rzeczywistością. Na pewno źle ocenił sytuację na Ukrainie. Spodziewał się, że rosyjskojęzyczni Ukraińcy powitają rosyjskich żołnierzy z otwartymi ramionami, lecz okazało się, że nie różnią się oni od ludności ukraińskojęzycznej. Ukraińcy stawili niesamowity opór potężnemu przeciwnikowi.

Jednak znacznie ciekawsze jest przypomnienie eseju Putina z lipca 2021, który był dość szeroko komentowany w mediach światowych i wyraźnie po to właśnie został upubliczniony. Soros zastanawia się nad możliwymi konsekwencjami inwazji, pisze o zbliżeniu Chin i Rosji przed tą inwazją. Jest ostrożnie optymistyczny:

Rosja może przegrać tę wojnę. Stany Zjednoczone i Unia Europejska wysyłają na Ukrainę broń defensywną, podejmowane są też próby zakupu myśliwców MiG, które znają ukraińscy piloci. Może to wpłynąć na wynik wojny. Niezależnie od tego Putin zdziałał już cuda, jeśli chodzi o wzmocnienie determinacji i jedności UE.

Chciałbym jednak wrócić do wspomnianego przez Sorosa eseju Putina.

To w tym tekście pojawiły się rojenia, których nie powstydziliby się nasi rodzimi mesjaniści, o których już również na łamach SO pisałem. Swoją drogą to ciekawa ewolucja oficera KGB, który uwierzył w swoją mesjańską niemal misję ratowania zagrożonej przez wraży Zachód świętej prawosławnej Rosji i jej opatrznościowej roli w świecie.

Otóż w tekście opublikowanym na stronie internetowej Kremla pojawiają się takie oto rewelacyjne stwierdzenia Putina: „prawdziwa suwerenność Ukrainy jest możliwa w partnerstwie z Rosją”. Powtarza także opinię, którą wyrażał wielokrotnie, że Rosja i Ukraina to „jeden naród”. Mało tego: „Obiektywne fakty mówią o tym, że w imperium rosyjskim trwał aktywny proces rozwoju małorosyjskiej tożsamości kulturowej w ramach wielkiego narodu ruskiego, łączącego Wielkorusów, Małorusinów i Białorusinów”. Doprawdy interesująca wizja historiograficzna, której kontakt z faktami jest, mówiąc delikatnie, wątpliwy.

Oficer KGB przedzierzga się też w historyka. Wspomina o traktacie ryskim z 1921 roku, na mocy którego – jego zdaniem – „zachodnie ziemie byłego imperium rosyjskiego przypadły Polsce”. Na tych ziemiach „rząd polski rozwinął w okresie międzywojennym aktywną politykę przesiedleńczą”, trwała „bezwzględna polonizacja” – pisze Putin. Przeciwstawia temu procesowi politykę radzieckiej „korienizacji, która w Ukraińskiej SRR realizowana była jako ukrainizacja”.

Zgodnie ze swoim rozumieniem polityki historycznej (zresztą bardzo podobnym do rozumienia naszych polskich entuzjastów tego sposobu używania i nadużywania historii do bieżącej polityki), Putin nie przywołuje faktów niewygodnych i kompromitujących. A więc nie wspominając o zawartym przez ZSRR Niemcami hitlerowskimi pakcie Ribbentrop-Mołotow, stwierdza, że „w 1939 roku ziemie, wcześniej zagarnięte przez Polskę, powróciły do ZSRR i znaczna ich część została przyłączona do Ukrainy radzieckiej”. Dodaje, opisując dalsze zmiany terytorialne, że „współczesna Ukraina jest całkowicie dzieckiem epoki radzieckiej”. Podkreśla następnie: „dość porównać, jakie ziemie dołączyły do państwa rosyjskiego w XVII wieku i z jakimi terytoriami USRR odłączyła się od Związku Radzieckiego”.

Wreszcie Putin proponuje własną wykładnię najnowszych dziejów Ukrainy. Jego zdaniem, po rozpadzie ZSRR „elity ukraińskie zaczęły uzasadniać niepodległość swojego kraju przez negowanie jej przeszłości”, „mitologizować i pisać historię na nowo”. Wielki Głód na Ukrainie w latach 30. XX wieku Putin nazywa „wspólną dla nas tragedią kolektywizacji”, którą zaczęto „prezentować jako ludobójstwo narodu ukraińskiego”.

Co więcej, zdaniem Putina, kraje zachodnie „na długo przed 2014 rokiem skłaniały Ukrainę w sposób planowy i kategoryczny, by ograniczyła współpracę gospodarczą z Rosją”. Następnie „krok za krokiem wciągano Ukrainę w niebezpieczną grę geopolityczną, której celem było przekształcenie Ukrainy w barierę między Europą i Rosją, w przyczółek przeciwko Rosji”. Wydarzenia 2014 roku na Ukrainie Putin nazywa „zamachem stanu”. Jego zdaniem mieszkańcy Krymu w 2014 roku „dokonali swego historycznego wyboru”, a „mieszkańcy Doniecka i Ługańska chwycili za broń, by bronić swego domu, języka i swojego życia”. I tu pojawia się rola Rosji, która zdaniem Putina – „zrobiła wszystko, by przerwać bratobójczą walkę”.

Wreszcie pojawiają się w elaboracie Putina najbardziej absurdalne zarzuty, że obecny rząd to „naśladowcy banderowców”, którzy byli gotowi do krwawych rozpraw „na Krymie, w Sewastopolu, Doniecku i Ługańsku”. Na końcu pojawia się niedwuznaczna groźba, że „faszyzacja” Ukrainy będzie ukarana.

Przypomnijmy, tekst upubliczniono w lipcu 2021 roku.

Dodaje następnie: „również teraz nie rezygnują z podobnych planów. Czekają na swój czas, ale nie doczekają się”. Tak więc zdaniem byłego oficera KGB, który od 20 lat putynizuje Rosję, obecna władza Ukrainy tworzy w społeczeństwie „atmosferę strachu”, pobłażając neonazistom i prowadząc „militaryzację kraju”. Putin używa na określenie tej polityki terminu „anty-Rosja” i ostrzega, że Rosja nie dopuści, by jej „historyczne terytoria i mieszkających tam bliskich dla nas ludzi wykorzystano przeciwko Rosji”.

Tekst ten czytany dzisiaj objawia całą swoją ponure przesłanie satrapy, który zaatakował autonomiczny kraj w przekonaniu, że jego podporządkowanie Rosji jest najlepszą obroną przed obcymi wpływami. Przemowa Cyryla, patriarchy Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego wygłoszone w niedzielę 6 marca, stanowi ważne dopełnienie tekstu Putina z lipca 2021.

Powyższą rekonstrukcję zawdzięczam artykułowi opublikowanym w „Gazecie Prawnej” 12 lipca 2021 roku.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego, były jezuita.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.