Zbigniew Szczypiński: Wojna polsko-polska4 min czytania

()

24.04.2022

Wojna Rosji z Ukrainą trwa już dwa miesiące. Putin nie ma sukcesu a mimo to ma stałe sięgające 80% poparcie Rosjan, którzy karmieni przez rządową telewizję wierzą, że ukraińskie miasta zburzyli ukraińscy naziści i że to oni zabijali cywilów w Mariupolu i Buczy, by zwalić winę na szlachetnych żołnierzy rosyjskich przeprowadzających operację specjalną w nieistniejącym państwie nieistniejącego narodu.

Mimo tylu porażek, mimo oburzenia całego cywilizowanego świata, mimo wielu sankcji spadających na Rosję – Rosjanie, 140 milionów ludzi, w ogromnej większości widzą tę wojnę tak, jak chce tego car Rosji. Wniosek: najważniejszą wojną dla każdej władzy jest wojna propagandowa, zmierzająca do zapanowania nad umysłami obywateli tak, aby myśleli oni, jak tego chce władza. Przykład Rosji Putina, który panuje już ponad dwadzieścia lat, pokazuje wyraźnie – to, że nie ma sukcesów na froncie nie jest ważne, ważne jest to co w znakomitej większości myślą o nim Rosjanie.

Dosyć o wojnie rosyjsko-ukraińskiej, dosyć o Rosji Putina, trzeba zająć się Polską Kaczyńskiego i jego wojną z narodem.

Ta wojna zaczęła się od dosyć przypadkowego zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych w roku 2015. Przypadkowego, bo Lewicy jako koalicji zabrakło mniej niż pół procent głosów, by uzyskać wymagane ordynacją 8% – i to jej głosy poszły na konto PiS (zgodnie z regułą przeliczania liczby głosów na liczbę mandatów). Wygrane wybory parlamentarne, wygrane potem wybory prezydenckie (te akurat na skutek fatalnych błędów w kampanii prezydenta Komorowskiego) dały prezesowi podstawę do rozpoczęcia wojny polsko-polskiej.

Wojny o media, o sądy, o praworządność, wojny ze społeczeństwem obywatelskim i jego organizacjami.

Ta wojna zaczęła się natychmiast po uzyskaniu władzy. Pierwszym krokiem Kaczyńskiego było przejęcie państwowej telewizji i zmienienie jej w tubę propagandy partyjnej. To dlatego pozycja Jacka Kurskiego w obozie władzy jest tak ważna, to dlatego telewizja Kurskiego, „Kurwizja”, dostaje zapisane w budżecie tak wielkie pieniądze każdego roku, to dlatego koncern paliwowy Orlenu z „wybitnym” prezesem Danielem Obajtkiem wykupił wszystkie regionalne media w całej Polsce, to dlatego rząd próbował dokonać zamachu na TVN 24, to dlatego „wybitny” minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński prowadzi taką politykę, jak za najgorszych czasów PRL.

Nie ma wprawdzie urzędu na Mysiej, ale jest pełna uznaniowość w rozdzielaniu publicznych pieniędzy dla różnych podmiotów i organizacji kulturalnych w Polsce.

Trzeba też tutaj dodać to, co wyrabia „wybitny” minister Oświaty i Nauki pan Czarnek (jego tytułu profesora nie przywołuję, bo wydaje się to nieprzyzwoite wobec innych profesorów, których znam). Minister Czarnek realizuje dalekosiężny plan zawładnięcia umysłami młodzieży tak, aby myślała ona tak, jak chce tego władza. Kurski i Gliński realizują ten sam cel – ale na już, na teraz.

To tylko przykłady walki na froncie propagandowym, jaki Jarosław Kaczyński otworzył w 2015 roku w Polsce. To jest wojna; wprawdzie bez ofiar w postaci zabitych i rannych czy zburzonych miast i obiektów kultury, ale o to samo – o utrzymanie władzy. Dla tego celu władza zrobi wszystko, wyda każde pieniądze, zrobi każde świństwo, mianuje każdą miernotę na ministra.

Bo to jest wojna o wszystko.

Telewizja, kultura i oświata to pierwsza linia frontu. Drugą, równie ważną jest wojna o sądy i praworządność. Tak jak w propagandzie chodzi o to, co i jak myślą obywatele – tak w wojnie o sądy i praworządność chodzi o kształt państwa, o bezkarność jego funkcjonariuszy. Państwo opresyjne, państwo bezprawia powstaje znacznie szybciej i łatwiej je zbudować, gdy opanowane zostaną mózgi obywateli, gdy będą oni myśleć według narzuconych im schematów. To się sprzęga, jedno wzmacnia drugie, takie współdziałanie na obu frontach daje władzy szanse na pełen sukces.

W Polsce od 2015 roku trwa więc wojna. Wojna o wszystko, o kształt państwa i umysły jego obywateli – kim oni będą, jakimi będą ludźmi.

Ta wojna jest znacznie groźniejsza niż wojna polsko-Jaruzelska, jaka wybuchła w grudniu 1981 roku. Tamta wojna była toczona pod presją, pod groźbą zbrojnej interwencji Związku Radzieckiego, tego samego państwa, które ukształtowało Putina. Nasza obecna wojna polsko-polska toczy się bez nacisków zewnętrznych. Jej przebieg i intensywność jest funkcją naszych własnych decyzji, jakie podejmujemy w kolejnych wyborach parlamentarnych i prezydenckich.

Nieduże, jak dotąd, sukcesy prezesa, nieduże jak na ilość zaangażowanych sił i środków dają nadzieję na to, że wygramy. Wygramy w najbliższych wyborach parlamentarnych. Czego sobie i wszystkim życzę.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.