20.06.2022
1.
Sprawa jest prosta: Emmanuel Macron i francuscy demokraci ponieśli zwycięstwo. Według sondaży exit polls stracili większość absolutną w Zgromadzeniu Narodowym, ale nie odnieśli klęski.

Macron i jego koalicja Ensemble musi wejść w koalicję z Republikanami i wtedy będzie miał komfortową większość, z tym że Republikanie nie przepadają za partią Macrona i zapowiedzieli, że mają zamiar pozostać w opozycji. Ale nawet gdyby wsparli Marine Le Pen, to sumując głosy całej prawicy nie zdobędą większości. Prawdopodobieństwo, że wejdą w koalicję z lewicą z NUPES jest minimalne, a na dodatek bezużyteczne, bo nie uzyskają większości… No, ale co Macronowi zaszkodzą, to zaszkodzą. D.O. sądzi, że ta postawa republikanów to gra o tron…
NUPES, czyli koalicja lewicy, w tym skrajnej, będzie drugą siłą polityczną kraju, czyli zajmie miejsce opuszczone na własną prośbę przez socjalistów.
Rekordowy wynik 89 miejsc w ZN zdobyło skrajnie prawicowe Rassemblement National Marine Le Pen, przyjaciółeczki Putina i polskiej szajki (Przyjaciel twojego przyjaciela jest twoim przyjacielem!). Trochę ta wspinaczka niepokoi, nieprawdaż?

Ale zapewne nie to jest najbardziej niepokojącym faktem z francuskich wyborów, ale to, że w reportażu z Marsylii, Le Monde napisał, cytując przewodniczących komisji wyborczych, że wyborców poniżej 30 roku życia można było przeważnie policzyć na palcach jednej ręki.
Premierka, pani Elisabeth Borne została wybrana w Calvadosie, a przewodniczący klubu partii Macrona, były minister Spraw Wewnętrznych Christophe Castaner nie wszedł do parlamentu, pobity przez przedstawiciela NUPES w Alpes-de-Haute-Provence. Jeszcze jedno upokorzenie.
2.
O tym, czy w Kolumbii wygra dżuma, czy cholera, dowiedzieliśmy się dopiero o świcie.
Do drugiej tury wyborów prezydenckich stanęli były lewacki terrorysta Gustavo Petro i odwalony prawicowy milioner i populista Rodolfo Hernández.

Petro „przejrzał” na oczy i był popularnym burmistrzem Bogoty, dbającym o miasto i jego mieszkańców, w tym najbiedniejszych, ale reprezentuje opcję prokubańską i prowenezuelską, a kiedy przez ostatnią dekadę cała Ameryka Łacińska staczała się ekonomicznie i społecznie pod rządami populistycznych rządów lewicowych, jedynie Kolumbia zachowywała trzeźwość i rządy mniej lub bardziej liberalne.
No, ale to chwilowo se ne vrati.
Z kolei Hernandez jest królem mediów społecznościowych, nie dlatego, że je posiada, ale dlatego, że się obficie w nich udziela i ma mnóstwo followersów. Czemu? Ponieważ stosuje niespotykaną przemoc werbalną wobec wszystkich i wszystkiego. W Europie nazwalibyśmy go „dyżurnym idiotą”, ale szczerze mówiąc i my, Europejczycy nie jesteśmy bez grzechu, jeśli chodzi o dawanie posłuchu świrom, robiących karierę dzięki obfitemu rozpowszechnianiu nienawiści. A Hernández nie stroni również od przemocy fizycznej: parę dni temu D.O. publikował filmik, jak kandydat na prezydenta bije po twarzy swego radnego (a jest burmistrzem niewielkiego miasta Bucaramanga)
Sondaże dawały przewagę 77-letniemu Hernándezowi, ale minimalną różnicą głosów wygrał jednak Gustavo Petro.
3.
Kwestia rządzenia dzięki szerzeniu nienawiści była tematem dyskusji na zorganizowanym w Bolonii festiwalu Idei „La Repubblica delle idee”.
Była europosłanka, konstytucjonalistka Elly Schlein, córka dwojga naukowców: Szwajcarki i Amerykanina, zwróciła się w dyskusji do liderki faszystowskiej partii „Fratelli d’Italia” Griogii Meloni: „Droga Giorgio, nie rządzi się przez nienawiść”. Analizując jedno z jej ostatnich, płomiennych przemówień, Schlein powiedziała: „W tym przemówieniu była długa lista wrogów i ich win, ale nie było ani pół słowa na temat rozwiązań. Nie słyszałam ani słowa o tym, jak walczyć z niepewnością. Co Giorgia Meloni sądzi o płacy minimalnej? O 4 milionach Włochów, którzy cierpią z powodu niedostatku energetycznego. Dlaczego konieczne jest inwestowanie w opiekę społeczną, w edukację lub w opiekę nad osobami niesamodzielnymi. Pani Meloni mówię: nie ma nic naturalnego w modelu rodziny, w którym kobiety służącymi, których zadaniem jest mieć dzieci, opiekować się nimi i nic więcej. Nie potrzebujemy kobiet u władzy, jeśli nie bronią praw innych kobiet. Starajmy się odróżnić kobiety-liderki od liderek feministycznych”. (https://www.repubblica.it/…/elly_schlein_matteo…/…).
Amen.

Tja… Pewnie nie była w Polsce…
4.
Niestety, niestety, niestety. Elly Schlein jest idealistką. Utopistką. Jak świat światem, zagrzewaniem do dobra zajmowały się czasem religie, ale prawie nigdy polityka. Jak świat światem, ludek kochał i kiedy mógł, to wybierał tych, którzy głosili nienawiść, układali listy wrogów, gorliwie wyliczali ich prawdziwe lub wymyślone winy.
To głupie, to obrzydliwe; więcej: to samobójcze, ale tak jest.
Proszę popatrzeć na dzisiejszą Polskę. Pewnie uważacie, że suweren głosuje na szajkę z powodu 500+? A tu nie! Suweren głosuje na szajkę, gdyż szajka kłamliwie podsuwa im rzekomych wrogów i mówi: „patrzcie: to oni są winni temu, że nikt nie posprzątał waszego podwórka, że wasze chodniki są krzywe, a wódka droga. To oni się wywyższają, oni kłują was w oczy swą czystą skórą i czystymi koszulami, to oni popisują się przed wami swoim wykształceniem: bijcie ich!”
Trzeba mądrości, dojrzałości intelektualnej, rzadkich przymiotów, by odrzucić podobne argumenty, by odrzucić podsuwaną nam tanią i łatwo dostępną nienawiść i stanąć po stronie dobra, by wynieść się ponad egoizm i zadbać o interesy zbiorowości.
Niestety: dobra i służby społeczeństwu ludek wam nigdy nie wybaczy.
5.
À propos rządzenia przez nienawiść. Prawnicy z amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości twierdzą, że nowe fakty, ujawnione na przesłuchaniach współpracowników b. prezydenta, znacznie zwiększają prawdopodobieństwo, że Trump zostanie oskarżony o spisek mający na celu utrudnianie oficjalnego śledztwa i oszukiwanie Stanów Zjednoczonych, ponieważ podjął desperackie i pozornie nielegalne kroki w celu podważenia wyboru Bidena.
Trump może również potencjalnie zostać oskarżony o oszustwo w związku z jego rolą w aferze pozyskiwania funduszy – opisywanym przez członków panelu Izby Reprezentantów jako „wielkie zdzierstwo” – które przyniosło około 250 milionów dolarów „funduszowi obrony przed wyborami”, który nie istniał, ale zebrał ogromne sumy. Działając podobnie, jak Save America Trumpa i Trump Real Estates.

Z przesłuchań wynika, że najważniejsi doradcy i urzędnicy gabinetu prezydenta – w tym były prokurator generalny Bill Barr – wielokrotnie powtarzali Trumpowi, że wybory nie zostały skradzione, a jego twierdzenia o oszustwie to „całkowita bzdura” i „szaleństwo”. Mimo to Trump uparcie forsował bezpodstawne tezy o oszustwach, mając poparcie kluczowych sojuszników, w tym swojego byłego adwokata Rudy’ego Giulianiego i prawnika Johna Eastmana. (https://www.theguardian.com/…/trump-charges-january-6…)
6.
Czasami odchodzą. Jak Elio Vito z Forza Italia. Na wieść, że w Lukce F.I. ma wystąpić w drugiej turze wyborów municypalnych w koalicji z ultrafaszystowską organizacją „Casa Pound” (Bo sobie faszystę i antysemitę Ezrę Pounda wybrali na ideologicznego patrona). „Partia Berlusconiego stosuje transformizm i utraciła swoje powołanie liberalne i demokratyczne” – napisał. I złożył mandat deputowanego. (https://www.repubblica.it/…/elio_vito_lascia_forza…/…).
Chapeau.
W szajce, jak dotąd, nikogo istotnego sumienie nie ruszyło.
Może po prostu go nie mają? A może są zaczadzeni? Nienawiścią? Religią?
7.
Strzelanina pod Watykanem. Samochód marki (a jakże!) bmw nie zatrzymał się do kontroli na placu przed kongregacją Doktryny Wiary, za lewą kolumnadą Berniniego, więc karabinierzy, jak to oni, wykazali się małym poczuciem humoru i otworzyli ogień. Samochód odjechał z szaleńczą prędkością (tam jest śliska, bazaltowa kostka, typowa dla Rzymu, zwana „Sampietrini, czyli swiętopietrzki), wzbudzając panikę wśród przechodniów i kierowców. Karabinierzy ruszyli w pościg, a, że wokół Watykanu jest ich sporo, tajnych, widnych i dwupłciowych, więc wyjechali z uliczek i uciekiniera zablokowano. W tym samym czasie w Watykanie uruchomiony został pełen alert, tzw. protokół antyterrorystyczny. Okazało się, że nie trzeba było, bo za kierownicą uciekającego auta siedział Albańczyk poszukiwany za handel narkotykami, któremu się nie uśmiechało wrócić do Królowej Niebios (tak właśnie nazywa się leżące o dwa kroki od Watykanu słynne, rzymskie więzienie: Regina Coeli). No, ale ponieważ go złapali, to wróci. I tak miał szczęście, że go nie zastrzelili. D.O. pamięta ile było przypadków zastrzelenia przez karabinierów zupełnie niewinnych ludzi: panowała wtedy mobilizacja antyterrorystyczna, Brigate Rosse szalały, wszędzie stały posterunki, karabinierzy z palcami na cynglach… Jeden kichnął, drugiemu palec zdrętwiał… Trup słał się gęsto.

https://roma.repubblica.it/…/inseguito_da…/…
8.
Potwór z Loch Ness się nie pokazuje, książę Harry i Megan gdzieś się zaszyli, wojna w Ukrainie zaczyna się czytelnikom nudzić, więc czym rozerwać golasów, leżących na plażach Europy? Dymisją papieża!
Oddał się temu zajęciu hiszpański El Pais (https://elpais.com/…/la-salud-del-papa-desata-la…): „Zdrowie papieża wyzwala watykańską pogłoskologię”.
Fizyczne problemy Francisco i zapowiadany na sierpień wielki konsystorz wywołują dyskusje na temat bliskości ewentualnej rezygnacji

„Zbiegły się w czasie trzy fakty, które dostarczają tlenu do teorii rezygnacji. 85-letni papież jest już w dziesiątym roku pontyfikatu, ma problem z kolanem, który usadził go na wózku inwalidzkim i zmusił do odwołania podróży do Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego, a ponadto zwołał na sierpień konsystorz, na którym większość kolegium kardynalskiego stanowić będą elektorzy mianowanych przez niego, a na koniec Franciszek zaplanował wizytę w L’Aquili, gdzie weźmie udział w celebracji przebaczenia ustanowionej przez Celestyna V, pierwszego papieża, który zrezygnował z urzędu w 1294 r. Jednakże wszyscy zgadzają się, że ogrody watykańskie nie są wystarczająco duże by pomieścić dwóch emerytowanych papieży”.
D.O. teraz jest daleko, ma sporadyczne kontakty z watykanistami, więc wiedzę czerpie wyłącznie z mediów. Ale chyba może zaryzykować twierdzenie, że to chwilowo typowy news ogórkowy.
9.
„Pederastia” to po hiszpańsku „pedofilia”.
Kościół hiszpański jest równie oporny w tropieniu pedofilów w sutannach, co polski, mimo jasnego nakazu z Watykanu. Jego rolę przejęły więc media. Zwłaszcza El Pais przygotowuje jedno dobrze udokumentowane dossier za drugim. Ostatnie jest świeżutkie: (https://elpais.com/…/la-iglesia-espanola-suma-a-la…)
Artykuł przetłumaczyła i opublikowana „Wyborcza” (https://wyborcza.pl/7,75399,28597266,hiszpania-nowy…). D.O. poleca zainteresowanym tematyką lekturę.

„To już drugi raport sporządzony przez dziennikarzy największego hiszpańskiego dziennika, od kiedy w 2018 r., wobec uporczywego ociągania się hiszpańskich biskupów ze ściganiem księży pedofilów, gazeta uruchomiła telefoniczne i mailowe skrzynki kontaktowe. Pierwszy raport dostarczyła biskupom oraz Watykanowi w grudniu ubiegłego roku, a obecny kilka dni temu. …
Nowy 567-stronicowy dokument zawiera świadectwa kilkuset ofiar, które demaskują kolejnych 200 księży i duchownych wykorzystujących je seksualnie jako dzieci lub nastolatki, głównie w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. W sumie oba raporty dokumentują przypadki 1594 dzieci lub młodocianych seksualnie wykorzystywanych przez 840 duchownych. Dotyczą 42 z 70 diecezji katolickich oraz większości zgromadzeń zakonnych, w tym głównie salezjanów, jezuitów, maristów i lasalianów. …
Hiszpański Kościół katolicki … powtarzał, że przypadków seksualnych przestępstw wśród księży było bardzo niewiele, i mnożyli zastrzeżenia co do doniesień ofiar, przypisując je wrogiej kampanii przeciwników Kościoła. … Drugi raport „El Pais” konferencja biskupów przekazała prokuraturze, diecezjom katolickim oraz zgromadzeniom. To one mają się zająć sprawdzaniem doniesień, ściganiem księży pedofilów oraz opieką nad ich ofiarami.
Niektóre to robią, inne nie. Po pierwszym raporcie większość diecezji poprosiła dziennik o pośrednictwo w dotarciu do ofiar, ale 12 z nich w ogóle nie zareagowało. Za to większość zakonów owszem – i to zakony właśnie zrobiły jak dotąd najwięcej w celu demaskowania zbrodniarzy seksualnych w swoich szeregach i zadośćuczynienia krzywdom ofiar. … Większość zbrodni seksualnych popełnianych przez duchownych w szkołach, internatach, seminariach czy szpitalach w ostatnich dziesięcioleciach ubiegłego wieku lub na początku obecnego już się przedawniła i prokuratura może tylko śledztwa wszcząć, a zaraz potem umorzyć. Kościół może jednak napiętnować i ukarać swoich księży kanonicznie oraz wynagrodzić cierpienia ich ofiarom.
…
10.
Ten sam El Pais publikuje interesujący artykuł o mechanizmie przerzucania odkrytych księży pedofili poza granice Europy, a konkretnie do Ekwadoru (https://elpais.com/…/una-via-de-fuga-de-europa-para…)

Ale ojca Pio Watykan usunął ze stanu kapłańskiego za gwałcenie kobiet w jego klasztornej celi, wybitny lekarz katolicki Agostino Gemelli (jego imię nosi katolicka poliklinika rzymska, ta, w której leczono JPII), udowodnił, że tzw. stygmaty na dłoniach ojciec Pio zrobił sobie sam scyzorykiem, ale mimo to i tak będziecie się do niego modlić.
Droga ucieczki księży pedofilów z Europy i tajne schronienie w Ekwadorze
Niemiecki biskup Emilio Stehle wykorzystał biuro, które wysyłało misjonarzy do Ameryki Łacińskiej, aby ukryć ucieczkę księdza-pedofila oskarżonego w Niemczech, a także pomógł innemu księdzu uciec z Barcelony w 1990 roku.
Praktyka przenoszenia księży oskarżonych o znęcanie się nad nieletnimi za granicę była powszechna w ostatnich dziesięcioleciach w Kościele katolickim, ale po raz pierwszy pojawiły się podejrzenia o międzynarodowy kanał przerzutowy … Wwedług wspólnego śledczego EL PAÍS i Report München, programu niemieckiej telewizji publicznej ARD, wszystko zaczyna się w Niemczech, gdzie Kościół był w ostatnich miesiącach zszokowany oskarżeniami o nadużycia wobec prestiżowego biskupa, który zmarł w 2017 roku. Emilio Stehle, znany teolog, bardzo szanowany w Ekwadorze, gdzie był biskupem w latach 1987-2002. Ukrył co najmniej 10 przypadków, w których kobiety oskarżają go o sadystyczne molestowanie… Niektóre z nich były nieletnie. Dodatkowo, sędzia – ekspertka, wynajęta przez diecezję Hildesheim (Dolna Saksonia) do zbadania nadużyć, odkryła jak biskup Stehle pomagał uciec z Paragwaju księdzu oskarżonemu o pedofilię. Udokumentowała przypadek, w którym Stehle wykorzystał jako przykrywkę biuro koordynacyjne Fidei Donum Konferencji Episkopatu Niemiec, którym kierował i był odpowiedzialny za wysyłanie księży misyjnych do Ameryki Łacińskiej.

Sędzia Antje Niewisch-Lennartz, prestiżowa prawniczka, była minister sprawiedliwości Dolnej Saksonii i polityk Zielonych, podejrzewa, że może to być zorganizowany system. Niemiecka Konferencja Episkopatu również bada to i wkrótce opublikuje swoje wnioski, ale w zeszłym tygodniu potwierdziła EL PAÍS, w odniesieniu do analizowanej sprawy: „Stehle i jego wspólnicy są nie tylko winni uchylania się od sprawiedliwości, ale narazili także południowoamerykańskie dzieci wokół biskupa na wielkie niebezpieczeństwo”.
Śledztwo przeprowadzone przez EL PAÍS i Report München wskazuje, że Stehle przekształcił tę ekwadorską diecezję w schronienie dla księży oskarżonych o nadużycia: inny ksiądz kolumbijski, który przybył w 1989 r. z diecezji Cali, miał wcześniejsze oskarżenia w swoim kraju; dziewięciu kolejnych zostało oskarżonych; a Herbert Grundberger, przywódca niemieckiego ruchu religijnego Agnus Dei i również oskarżony o nadużycia w Niemczech, osiedlił się w miejscu wskazanym przez Stehlego, dopóki nie został wydalony w 2020 roku. EL PAÍS znalazł także nową ofiarę w Hiszpanii, w Senabre, który teraz zdecydował się przemówić.
11.
Skoro był lewicowy El Pais, to teraz centroprawicowe El Mundo ttps://www.elmundo.es/…/18/62ade5b021efa0c2128b45cc.html
Gazeta pisze, że najważniejsze kraje rozwijające się, byłe kolonie europejskie, stają obecnie u boku Rosji, co jest oznaką zasadniczej zmiany w rozkładzie sił na świecie.
I to jest właśnie ta czarna dziura w europejskich dyskusjach politologicznych: jak bardzo Europa jest znienawidzona w obszernych połaciach świata i jak to wcześniej czy później negatywnie odbije się na naszych losach. I pisowski płot na naszej wschodniej granicy tę nienawiść zmógł bardzo bardzo.
Pożałujemy.
12.
Może nie uwierzycie, ale prestiżowa gazeta to publikuje, więc trzeba wierzyć. (https://www.theguardian.com/…/belgium-patrice-lumumba…)
W ramach naprawiania błędów przeszłości, Belgia postanowiła zwrócić złoty ząb Patrice’a Lumumby. w celu odkupienia zbrodni kolonialnych

No prawdziwa rasa panów, i to wspaniałomyślnych, nieprawdaż?
Lumumba był pierwszym premierem Demokratycznej Republiki Konga, flirtował z ZSRR, więc różni próbowali go zabić, a najbardziej CIA i Belgowie. No, ale wyścig wygrali Belgowie: 7 stycznia 1961 roku, Lumumba został przewieziony do lasu w okolicy Elisabetville w towarzystwie przywódcy separatystów z Katangi Czombego, trzech belgijskich policjantów i belgijskiego komisarza policji Fransa Verscheure. Tam polityk, który stał się symbolem walki z kolonializmem został rozstrzelany przez grupę żołnierzy pod nadzorem belgijskiego oficera. Belgia przez 40 lat negowała swój udział w zabójstwie, jednak w 2001 roku rząd oficjalnie przyznał się do odpowiedzialności z to morderstwo. Ciało Lumumby po egzekucji rozstało rozpuszczone w kwasie. Pozostał tylko jego złoty ząb i właśnie ten ząb rząd Belgii, w ramach zadośćuczynienia, zwróci potomkom zamordowanego premiera Konga.
13.
Niedoskonałość narzędzi semantycznych sprawia, że porozumienie między ludźmi jest niemal niemożliwe, nawet, kiedy nadawca i odbiorca komunikatu zgadzają się, że się porozumieli.
Podobnie trudna, jeśli nie niemożliwa, jest zgodność poglądów między dwoma istotami ludzkimi. Można odfajkowywać kolejne obszary dyskusji i konstatować zgodność oceny kolejnych zjawisk, ale przy odpowiednio dużej liczbie owych zjawisk, nadawca i odbiorca będą zmuszeni skonstatować niezgodność, a czasami nawet zasadniczą różnicę w ich ocenie. Ba, pogłębiając wspólny ogląd każdego ze zjawisk, co do których nadawca i odbiorca komunikatu sądzili, że są zgodni, opinie zaczynają się rozjeżdżać, oddalać coraz bardziej jednak od drugiej, aż rozmówcy będą musieli skonstatować, że nie ma między nimi zgodności.
To oczywiście wpływa na społeczne funkcjonowanie każdej jednostki ludzkiej, wpływa raczej negatywnie.
Powstaje pytanie: jak zatem możliwe jest funkcjonowanie dużych grup ludzkich, takich jak grona koleżeńskie, wspólnoty religijne, partie polityczne czy całe narody?
Cóż: niemal każdy członek jakiejś społeczności będzie musiał zaakceptować rezygnację z części własnych poglądów i opinii, uznając, że bardziej dlań wartościowe jest funkcjonowanie w zbiorowości od własnych poglądów i opinii. Niezbędny jest lowest common denominator, czyli najniższy wspólny mianownik, który każdy z członków zbiorowości jest w stanie zaakceptować, bez przekonania o łamaniu własnych zasad.
14.
D.O. poznał bardzo niewielu ludzi (przynajmniej w Polsce), którzy „za komuny” wierzyli w słuszność „przewodniej roli partii” czy w systemową przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. Jakim więc cudem owa komuna wytrwała tyle czasu? W pierwszym okresie mogła odgrywać rolę obawa przed totalitarną zemstą opresyjnego reżimu: za każde odstępstwo „ideologiczne” można było ponieść najwyższe kary z karą śmierci włącznie. Później, kiedy represje zostały mocno rozwodnione, system funkcjonował już nie ze strachu, ale z poczucia bezsilności, niemożności dokonania zmiany, czyli przez inercję, ale z przyzwalającą aprobatą społeczeństwa. Potrzebny był splot okoliczności wewnętrznych i zewnętrznych, by system implodował. Ale: o ile większość polskiego społeczeństwa bez trudu zgadzała się, że system jest zły, o tyle, kiedy system runął, prysł w bardzo krótkim czasie konsensus między Polakami i jedność narodową zastąpił wielogłosowy kociokwik.
Wielu ludzi, idealizując, tęskni do czasów narodowej zgody, do czasów jedności. Tęsknią tak mocno, że gotowi są złożyć ideały demokracji i pluralizmu na ołtarzu jedności. Jakiej jedności? Niestety – jedności wymuszonej, tak, jak wymuszona była jedność Polaków w latach 1945 – 1989.
15.
Partie polityczne oparte na wewnętrznym pluralizmie i dyktaturze większości są zazwyczaj znacznie mniej monolityczne od partii wodzowskich. Z pewnością P.T. Czytelnicy zaobserwowali, że spora część ludzi znacznie chętniej wyrzeka się części swoich praw i swojej wolności na rzecz wodza, niż na rzecz zbiorowości o poglądach i opiniach nieco odmiennych od naszych. D.O. nie wie, na czym to polega, ale oglądał filmy pokazujące niekończące się tłumy ludzi, płaczących po śmierci największych zbrodniarzy współczesnego świata: Stalina, Mao Zedonga, czy Kim Dzong Una. Ci ludzie wyrządzili potworne krzywdy każdej rodzinie rosyjskiej, chińskiej i koreańskiej, sprawili im ogromny ból, lecz kiedy umarli, ich ofiary po nich płakały. Po odejściu komitetu centralnego – pies z kulawą nogą nie zapłacze.

https://wiadomosci.wp.pl/abp-jedraszewski-lech-kaczynski…
16.
Nota od autora: D.O. przez prawie tydzień nie będzie się ukazywać lub ukazywać w bardzo okrojonej formie. D.O. będzie intensywnie pracował w zawodzie za granica i prawdopodobnie nie będzie miał czasu czytać i pisać.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
