PÓŁ OBIEGU
08.07.2022
.
1.
Autostrada, autostrada, góry, góry, tłok, upał. No, upałek, bo 31 stopni to nie wielkie mecyje. Po wielu godzinach w końcu we Włoszech i co chwila znajduję powód do narzekania i wyrzekania. Nakręcam się na „wszystko źle i głupio”.

Zbliżamy się do miejsca noclegu i niebo robi się granatowe. Zrywa się wiatr tak silny, że boimy się, że jakiś dach, albo jakieś drzewo zwali się nam na samochód. Drzewa wyglądają groteskowo: przygięte i wszystkie liście z jednej strony. Wysokie trawy leżą pokotem. W ciągu 10 minut, z 31 stopni temperatura spada do 17,5. Zostawiam Żonę pod podcieniami jednego budynku i idę do drugiego po klucze od pokoju. Ale nie mogę już wrócić, bo z nieba woda płynie wiadrami. Po pół godziny gaśnie światło w okolicznych miasteczkach. I u nas też. Nie ma prądu, nie ma wi-fi.
Wieczorem już spokój, niebo znów różowe na zachodzie, drobne pasma chmurek dodają landszafcikowi głębi.
Kolacja w pobliskiej restauracji „Da Michele”. Gdy wchodzimy widać tylko świece i łunę od pieca na pizzę. Siadamy. Po chwili – pstryk – jest światło! Aaaa! Mruczy z aprobatą wypełniona sala.


Czekając na spaghetti alle vongole przyglądam się starszemu kelnerowi. Pewnie w moim wieku. Widać, że nogami pociąga. Ale twardo chodzi. Ogląda każdy wolny stolik, poprawia serwetkę, żeby była równiutko, przesuwa kieliszki, wygładza nakrochmalony obrus. No i weź tu się nie rozchmurz. Nie ma chyba drugiego kraju, w którym tak kultywowany byłby etos kelnera. Cameriere. Robi to od niepamiętnych czasów i robi to dobrze. Dąży do perfekcji. Uwielbiam takich. Kiedy wychodzimy, wylewnie stoi przy kasie, gotów do rozmowy, do żartu. Wylewnie dziękuje i zaprasza, do chóru ze szpakowatym przystojniakiem, jak z włoskiej klasyki filmowej, który nas obsługiwał. Szkoda, że wyjeżdżamy, bo, gdybym przyszedł da Michele jutro, pewnie by mnie od progu zapytał: „Dottore, to, co zwykle?”
Raniutko pobudka i trzeci i ostatni etap. Na styk z wyjeżdżającym Synem i Synową.
2.
Kiedy D.O. był młodszy często jeździł na trasie Warszawa – Rzym. Ruszał o 4 rano i 21-22 był na miejscu. Poza Włochami nie było prawie autostrad. Rzadkie dwupasmówki w Austrii i Czechach, gierkówka w Polsce. D.O. brał, ile samochód dawał i chyba tylko dwa razy zapłacił jakiś mandat, tłok na drogach był rzadkością. A i samochody bywały gorsze, niektóre po prostu stare graty. Teraz radary, kontrole odcinkowe, ale przede wszystkim tłok taki, że choć nie trafiliśmy na żaden zator, nasza podróż będzie trwała co najmniej 24 godziny.
Postęp, panie dziejaszku.
3.
Nie wiecie, co to są spaghetti alle vongole?
Baaardzo współczuję. Ale nie namawiam do poszukiwań, bo w Polsce o dobre vongole jest już naprawdę bardzo trudno. Zresztą wszędzie trudno, we Włoszech z chłamowego jedzenia stały się rarytasem.
D.O. ma zamiar odwiedzić kilka miejsc, w których jadał rewelacyjne i sprawdzić, czy są tak samo dobre, czy może się zmieniły. Albo czy D.O. się zmienił? Tyle rzeczy już mu nie wolno…
4.
A co w Polsce?
Nic szczególnego. Jacek Cieślikowski, kierowca Ciula Żoliborskiego jest milionerem (https://tvn24.pl/…/ile-zarabia-jacek-cieslikowski…). I warszawskim radnym. Różne rzeczy o związku obu panów mówiono, ale kto by tam słuchał plotek!

Ksiądz Sebastian, M., były wikariusz z Drelowa w województwie lubelskim, „w swoim samochodzie kilkakrotnie doprowadzał przemocą młodą kobietę do obcowania płciowego i poddawał ją innym czynnościom seksualnym” (https://tvn24.pl/…/siedlce-ksiadz-sebastian-m-z….

Ale jak to?! Z kobietą? I za takie głupstwo prokuratura okręgowa w Siedlcach postawiła wielebnego w stan oskarżenia? Ach, racja, ale to Lis jest zły! À propos Sebastiana, to przypomniała się D.O. zasłyszana w młodości opowieść. Przed komisją poborową staje duży, młody.
– Imię? – pyta przewodniczący komisji.
– Sebastian.
– Nazwisko?
– Sebastian.
– Takie samo imię i nazwisko, czy rodzice oszaleli?
– Sebastian.
– To co jest imię, a co nazwisko?
– Sebastian.
– Pan poczeka pułkowniku – mówi drugi członek komisji poborowej, może trzeba inaczej. I, zwracając się do poborowego:
– Jak na ciebie wołają w domu?
– Ty ciulu.
À propos wielebnych, to pan Ksiądz Były, został skazany przez sąd za nawoływanie do nienawiści.

No dobrze, ten został skazany, a Jędraszewski, kiedy?
Pan Tłusty Nadęty znów podniósł stopy procentowe, czym wykończył budowlankę i ludzi z kredytami. Chciał ratować kurs złotego. Ale jak dotąd nie uratował. Dalej leciał na łeb na szyję. Ale nic to, najważniejsze dobre samopoczucie suwerena. Karkówka na grilla w sklepach jest? Wódka jest? Piwo jest? Futbol jest? No to, czego się czepiacie, gryzipiórki?

Trwa dintojra między Krzywomordym a Zi0br0. Dintojra to krwawe porachunki między gangsterami. Kiedyś to był sąd rabinacki, ale termin przejęły środowiska bandyckie. I Krzywomordy i Zi0br0 walczą o życie. Że stracą stołki, to pryszcz, ale jak wypadną z gry, to spotkają się pod celą we Wronkach i trzeba będzie na rozstrzygnięcie czekać do czasu, kiedy jeden z nich pochyli się pod prysznicem po mydło.
Jakiś gentleman obraził Janinę Ochojską (https://zielonagora.wyborcza.pl/…/7,35182,28664974…). Gentleman nazywa się Łukasz Mejza, podobno były pisowski minister.

Mejza, Mejza?…
Czy to przypadkiem nie jest ta (skreślone), która zarabiała grube pieniądze, oszukując rodziców nieuleczalnie chorych dzieci?
Ach, ten to może obrazić co najwyżej owsika, w końcu on i owsik w tym samym miejscu żerują. Jak zresztą i cała reszta szajki.
Ale, ale! Dobra wiadomość!

W Polsce przybywa dziewic i wdów konsekrowanych! (https://wydarzenia.interia.pl/…/news-w-polsce-przybywa…)
6.
A co tam w świecie?

Nic szczególnego. Bruksela, Dublin i Moskwa odetchnęły z ulgą po dymisji Borysa. Każda stolica z innego powodu. Dublin, bo może nie dojdzie do jednostronnego zerwania przez rząd JKM protokołu w sprawie Irlandii Północnej, dołączonego do traktatu o wzajemnych stosunkach między Unią Europejską a Wielką Brytanią. Może nie będzie takiego napięcia w stosunkach brytyjsko – unijnych, a Borys Unii nienawidził jeszcze w czasach studenckich: to on wymyślił, że Unia zajmuje się głównie wyliczaniem krzywizny banana i wszyscy śmiali się do rozpuku, nie sprawdziwszy, co ten blondynek bredzi. Ale tak to już jest, że prymitywne umysły mają zwyczaj pogardzać tym, czego nie rozumieją. No a Moskwa powiedziała: „on nas nie lubił i my go nie lubiliśmy”.
Ależ panowie Moskale: was nikt nie lubi!
No, może poza połową Francuzów i 1/3 Włochów.

D.O. nie będzie płakał po Borysie, ale drżał, że po jego odejściu może się zmienić godny pochwały i szacunku stosunek Wlk. Brytanii do Ukrainy. Ale ponieważ wiele wskazuje na to, że następcą Borysa będzie kapitan Ben Wallace, który w rządzie Borysa, jak minister obrony koordynował pomoc dla Ukrainy, więc sytuacja może się wręcz poprawić.
Spore szanse na przejęcie schedy po Borysie ma też Nadhim Zahawi, z pochodzenia Irakijczyk, syn gubernatora irackiego banku centralnego, który popadł w niełaskę u Saddama Husseina i musiał uciekać do Wielkiej Brytanii (https://www.ft.com/…/0ea7c729-b095-4796-8f34-e8cd49ba5747). Obecnie jest ministrem skarbu.

„Boris Johnson potyka się o własne kłamstwa”… „Nieuczciwość była jedyną stałą w karierze Johnsona – ostatecznie oszustwo okazało się zbyt trudne do zniesienia” – napisał w komentarzu „The Guardian” (https://www.theguardian.com/…/toxic-spell-broken-boris…).
Bardzo by pasował do szajki, nieprawdaż?
Może go przyjmą. Tylko, czy cel we Wronkach starczy?
Shinzo Abe nie żyje. Po tym, jak 42-letni zamachowiec strzelił do niego dwukrotnie w plecy. Były premier Japonii, pierwszy urodzony po wojnie, był jedną z najważniejszych postaci polityki Japońskiej, mentorem rządzącej przez ponad półwiecze partii Liberalno–Demokratycznej, poseł nieprzerwanie od r. 1993.

Poza tym to Putin powiedział, że jeszcze na dobre nie zaczął wojny w Ukrainie i wezwał Zachód do konfrontacji na polu bitwy (https://www.theguardian.com/…/russia-ukraine-war-live…).
Oj, żeby się nie przeliczył?
Ten psychopatyczny morderca i jego gang mają wiele do stracenia w wypadku porażki.
Putinowska telewizja namawia Putina do rozpętania trzeciej wojny światowej. „Naród się tego domaga” – powiedziała.

Szykują się ciekawe czasy. Ciekawe czy tych 600 żołnierzy Amerykańskich nas obroni?
Może nie będzie trzeba, bo przecież jesteśmy silni, zwarci, jak pośladki i gotowi, a jak nie wierzycie, to poczytajcie to szambo, czyli gadzinówki reżimowe.

W ogóle, to aż przykro, że analfabeta bierze się za pisanie o tak dramatycznej tematyce.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
