20.07.2022

Frazes: życie było dla Bergsona znajdowaniem odpowiedzi na fundamentalne pytanie o sens istnienia. Było dla niego poruszaniem się ośnieżonej kuli toczącej się po równi pochyłej i w miarę pokonywania przestrzeni – obrastającej w śnieg; lawina, to galopady rozedrganych wydarzeń, a śnieg, to konkluzja z nich.
Ten wojujący przeciwnik sekciarstwa, w doktrynach wyrażał pogląd, że dotychczasowe hipotezy są li tylko sezonowymi przeświadczeniami, są niemal zręcznym, prawie znakomitym opisaniem realiów miotających ludzkim istnieniem. Hipotetyczną strawą duchową przyrządzoną przez ułomną inteligencję.
Henryk Bergson, zagorzały intuicjonista, zwolennik twórczej ewolucji, miłośnik „rozumowania pozarozumowego”, wyznawca i przewodnik po idei uczuciowego poznawania rzeczywistości, krzewiciel nieustającego, wciąż dynamicznego oddziaływania na siebie zjawisk, nonkonformistyczny mędrzec, dla którego nową regułą była walka z regułami zwietrzałymi, który powiadał, że nasza karykaturalna, wycinkowa wiedza ujawnia się w swoich mirażach, traktował ludzkie istnienie jako nieskończoną fluktuację podskórnych wrażeń.
Mówił, że działanie jawne, wyraziste, społecznie aprobowane, jest zawsze fragmentaryczne, szczątkowe, okaleczone i zniszczone przez hamulcowy aparat nazywany intelektem. Jest konsekwencją i wypadkową mózgowej cenzury blokującej całkowite zrozumienie zdarzeń.
Według Bergsona umysł zniekształca i tak szczątkowe rozumienie rzeczywistości. Intelekt nie tylko ją zubaża, ale nakazuje nam wierzyć w jej kompletny kształt; przypatrując się jej części, wyrokujemy o jej całokształcie. Uważał, że faktyczne poznanie otaczającego świata nie może odbywać się na drodze intelektualnej. Zmysłowe poznanie było przez niego traktowane jako błąd usankcjonowany ślepym, nadmiernym i bezpodstawnym zaufaniem do rzetelności i trafności badawczych narzędzi.
Powiedzmy to jeszcze raz: wynik naszego postrzegania, jest wątpliwy, bo zniekształcony i narzucony zmysłom poprzez analogię do znanych faktów. Umysł ludzki przejawia kaleką skłonność do posługiwania się wygodnictwem uproszczeń. Rezultat obserwacji to zaledwie część prawdy o świecie. Prawdy ledwie zarysowanej, bo przykrojonej do obiegowych pojęć i ogólnoludzkich zachowań.
Twierdził, że nasz doczesny, ziemski padół, świat powierzchniowy, zdefasonowany futerał na niedomówienia, ma obrzęki wywołane fałszem: kierowany jest bezkrytyczną wiarą w rozum. Wychodził z założenia, że buduje się obraz realnego świata w zależności od dostępnych faktów, że mechanizmy człowieczego samopoznania zależne są od liczby przetworzonych informacji, a ich transmisja do ludzkiej psychiki, odcedzona jest z istotnych danych przez rozumowy przetak, który, badając świat za pomocą własnych ograniczeń, spłyca i deformuje faktyczny kształt rzeczywistości.
Mózg, posługując się sloganami, kliszami, rutyną, działa niczym Peeperkorn z powieści „Czarodziejska Góra”: wypowiada zdania niedokończone i mało precyzyjne w nadziei, że rozmówca uzupełni je własnym schematem i zgodnie ze swoimi upodobaniami, intuicja natomiast proponuje nam interpretacyjny chaos rzeczywistości.
Dopiero intuicja (nazywana przezeń – „uświadomionym instynktem”) poszerza ją, rejestruje wszystkie doznania bez wyjątków i przedstawia je mózgowi niejako na brudno: w miarę ich napływania. Zgodnie z życzeniową rzeczywistością, nie selekcjonuje ich i nie upiększa korektą. Natomiast mózg przetwarza ją, dostosowując jej istotny sens do naszego gustu i naszych myślowych matryc.
Dopiero intuicja gromadzi zamierzenia, kumuluje wewnętrzne racje i stanowiska, a uzewnętrzniając je za pośrednictwem indywidualnych pragnień, każe nam działać podświadomie, instynktownie. Przy czym działania te są dopasowane do naszych stereotypowych wyobrażeń. Niestety, są one zepchnięte do podświadomości jako zbędne, wyretuszowane z sensu i stworzone przez omylny rozum.
Dowodził, że przeczucie jest instrumentem badawczym, dokonującym właściwej i wystarczającej oceny obrazu naszej niezafałszowanej rzeczywistości. Że zmysły, do których przywiązuje się nadmierną wagę, są w istocie pętlą skutecznie zaciskającą się na hipotezach i blokującą ludzki rozwój, że zmysły, jako narzędzia zależne i nieoddzielne od intelektu, badają, analizują i dokonują powierzchownej analizy cząstkowych zjawisk. I że na tak wątłej podstawie konstruujemy uogólnione wnioski: nawyki decydują o sposobach interpretacji poszczególnych zjawisk. Innymi słowy: widzimy za pośrednictwem narzucających się skojarzeń.
źródła obrazu
- jastrzab: BM
