01.09.2022

30.09.2022
1. Trzeba przyznać – „oni” mają nerwy ze stali. Od tylu miesięcy publikowane są maile Dworczyka i dopiero teraz go szurnęli. A może to nie nerwy ze stali, tylko mózgi z kartofla uważały, że sprawa przyschnie? Otóż nie przyschła i rozwinęła się znakomicie. Pozostawanie druha na posadzie okazało się wizerunkowo bardzo kosztowne. Więc chwilowo jednego mniej; chwilowo – bo swoim przecież krzywdy nie będziemy robili…
Warto przypomnieć parę szczegółów z kartoteki druha. W maju 2019 portal Oko.press ujawnił, że 12 razy (!) nie podał on w swoich oświadczeniach majątkowych – składanych jako poseł, minister i samorządowiec – że posiada warte 18 tys. zł udziały w spółce „Rodzice dla Szkoły”. Spółka ma finansowo wspierać szkoły prowadzone konserwatywną organizację katolicką Opus Dei, gdzie uczą się jego dzieci. Później portal ustalił też, że w 2012 r., choć Dworczyk miał taki obowiązek jako samorządowiec, nie wykazał w oświadczeniu majątkowym przychodu ze sprzedaży posiadanego przez siebie domu pod Warszawą, ani udziałów, jakie posiadał w innej działce i domu. Przypomnijmy: gdy Sławomir Nowak z PO nie wykazał w oświadczeniu majątkowym zegarka wartego ponad 10 tys. zł, PiS systematycznie go za to atakowano. Do dziś jest to dla pisuarów argument, że Nowak to zbrodzień. Trudno o lepszy przykład przywiązania kaczystów do powiedzenia „co wolno wojewodzie…”.
Naturalnie, wojewoda (co najmniej) to każdy z nich. Paniskami nam latoś obrodziło…
Na marginesie pozwolę sobie na uwagę zapewne dla wielu Czytelników mocno kontrowersyjną. Otóż w młodości byłem wielkim zwolennikiem harcerstwa. Uważałem, że wtedy nieźle wychowywało swoich członków. Dziś, po latach, myślę, że to już kompletny anachronizm pedagogiczny. Paramilitarna – choćby częściowo – i silnie hierarchiczna organizacja jest w XXI stuleciu obiektem muzealnym. A ta, w której działał Dworczyk, czyli ściśle związany z katolicyzmem ZHR, jest już dla mnie całkowicie nie do przyjęcia od samego początku jej istnienia.
2. Na twitterowym profilu Radosława Sikorskiego nie ma już wpisu, w którym sugerował on, że za uszkodzeniem Nord Streamu mogą stać USA. I bardzo słusznie, bo wygłupił się z tym pomysłem maksymalnie. Świadczy o tym choćby to, że historia obiegła cały świat i – niestety – bardzo się przydała ruskim. Tego wpisu po prostu nigdy nie powinno być, bo albo jest fałszywy, albo idiotyczny. Ale robienie i mówienie głupot przez gościa, który poważnie niegdyś chciał burzyć warszawski Pałac Kultury i Nauki nie zaskakuje. Jedyne, co mnie w tym kontekście dziwi, to jego związek z mądrą dziennikarką, która go intelektualnie przerasta o kilka klas. Ale … de gustibus i tak dalej.
3. Bankiera Czarneckiego zdrowo walnęli. 20 baniek kary piechotą nie chodzi. A było posłuchać przyjaciół Glapy, zamiast ich nagrywać i pakować do mamra i żyłoby się spokojnie. Musi pan tak naiwnie wierzyć w zwycięstwo praworządności, panie – przepraszam za familiarność – Leszku? Nie zna pan psuaru, czy co?
4. W związku z odejściem na boczny tor Mikkego podobno nie mogą się w Konfederacji dogadać kto ma być teraz kim i nie wykluczone, że się rozlecą. Zapalę świeczkę na parapecie na tę intencję. Ta paka jest u mnie na drabinie obrzydliwości zaraz po pisuarach.
5. Mały podobno na czwartkowym spędzie, o którym pewien nieoceniony perukarz powiedział, że były na nim tylko „wino i śpiewy” nieźle towarzycho opipształ. Zauważył znane przyrodzie zjawisko, że tłusty kot ma dupę ciężką i pogonił swoją kociarnię do roboty.
Skądinąd pamiętam wezwania po skończonym kolejnym plenum „a teraz, towarzysze, w teren, do roboty!”; nic przeto dla mnie nowego. Skutek też będzie podobny tych wezwań, bo od osiągnięcia pewnego poziomu tłuszczu odwłok jest już w zasadzie nieruchliwy całkowicie. W sumie wygląda na to jednak, że z tym spędem to huk był wielki a szkody nieduże. W każdym razie ławka kandydatów na stanowiska okazała się króciutka…
29.09.2022
1. Czas leci obrzydliwie szybko. Mam w oczach korytarz na IX piętrze Pałacu Kultury; mieścił się tam niegdyś Wydział Matematyki UW. We wczesnych latach sześćdziesiątych prowadziłem tam zajęcia – i trzeba przyznać, że wśród moich studentów co najmniej kilkoro zasługuje na miano oryginałów. Jeden nawet zrobił pewną karierę polityczną poza Polską; być może, opowiem kiedyś o nim, bo historyjka jest smakowita.
Ale pewien był super-oryginałem.
Długi, chudy i kościsty facet z charakterystyczną wadą wymowy: w trakcie mówienia przyspieszał i momentami trudno go było zrozumieć. Jego poglądy na gospodarkę i politykę były tak zabawne, że na ogół uznawaliśmy je za dowcip. Zakładał żartobliwy „zakon geldystów”, którego znakiem rozpoznawczym był kreślony ręką w powietrzu symbol dolara… Był inteligentny, ale do matematyki raczej średnio uzdolniony; nic dziwnego, że dość szybko sam uznał, że to nie jego miejsce i nikt nie płakał z tego powodu. Zajął się wtedy zawodowo grą w brydża; i w tym był dobry. Nawet bardzo dobry. A potem jakoś zniknął na pewien czas z horyzontu.
Niestety, odnalazł się w ćwierć wieku później.
Dziś ukończył lat 80 i rezygnuje z przywództwa swojej partii. Jeden z najbardziej szkodliwych polityków „odrodzonej RP”, którego popularności wśród młodzieży nie pojmę do końca dni swoich. Janusz Korwin-Mikke. Zacytuję tylko jego ostatnią wypowiedź: „demokracja to najgłupszy ustrój świata i w niej rządzą idioci”…
2. Centralny Port Komunikacyjny będzie lotniskiem, które w razie potrzeby będzie można wykorzystać w celach militarnych – wskazał w radiowej Jedynce główny macher od tego przedsięwzięcia, Marcin Horała.
Podsunę kolejny argument: w razie potrzeby można będzie z niego też zrobić kosmodrom. A najlepiej dużą ślizgawkę, to ostatnie uda się na pewno.
3. Minister rozwoju Waldemar Buda (jeden z olśniewających intelektualnie pisuarów) był gościem Radia ZET. Wymulił się o kasie z Unii. – Dzisiaj trwa bardziej analiza czy robić to po wyborach, czy przed, ale sytuacja włoska pokazała, że blokowanie tych pieniędzy nam ułatwi wygranie wyborów – wyznał.
Czytaj: rząd może celowo wstrzymać walkę o miliardy, bo to pomoże PiS w wygranej w wyborach. Będziemy obciążali opozycję o blokowanie, po ewentualnej wygranej w wyborach myk – i okaże się, jacy jesteśmy dobrzy. Polityka. Z Koziej Wólki, ale zawsze.
4. Druh Dworczyk prawie na pewno leci na zieloną trawkę. Nadepnął na odcisk Błaszczakowi i Kamińskiemu, jeśli chodzi o bezpieczeństwo – mówi ktoś z obozu władzy.
Afera mailowa niby jest skutecznie przemilczana, ale swoje robi. A ostatnio umoczył tyłek jeszcze inną historią. Chodzi o wysypiska śmieci na Dolnym Śląsku. Jak wynika z reportażu TVN Dworczyk i niejaki K. Kubów mieli dążyć do zablokowania kontroli na składowisku. Oskarżeni zarzucają oczywiście stacji kłamstwo, ale mały już tego ponoć nie zdzierżył. Z tym że druh po karencji ma zostać europosłem. Nikt zasłużony krzywdy mieć nie będzie.
5. A mały ma kolejny problem. Kukiz podobno wytrzeźwiał i się zbiesił: ponieważ nie ma sędziów pokoju, więc on i jego poplecznicy już nie będą głosowali razem z PiS-em. Podobno dla samej zasady zagłosują już od teraz przeciw.
Nie ma wyjścia, trzeba będzie muzykanta wprowadzić w odpowiedni stan. Ciekawe tylko, czy mały da radę? A swoją drogą takie zawody – ty kielicha, ja kielicha – w wykonaniu obu panów chętnie bym poobserwował. „Polsat” by zrobił imprezę telewizyjną „pay-per-view” i pewno by się dało na tym zarobić. Hę?
28.09.2022
Nie chce mi się szeregować dzisiaj odnotowanych wydarzeń wedle wagi, więc popluję trochę na rzeczywistość wedle kolejności, w jakiej do mnie docierały informacje.
Pierwsza. Awantura na sesji Sejmiku Województwa Małopolskiego, której przewodniczył ojciec prezydenta. Gdy poseł PO Aleksander Miszalski chciał odnieść się do jego wypowiedzi bagatelizujących problem smogu i zgonów z powodu zanieczyszczenia powietrza, wrzasnął: — Jest pan bezczelny, chamski i demagogiczny i… odebrał Miszalskiemu głos. Na próbę dyskusji ze strony posła odparł: — To jest moja decyzja, bo ja prowadzę rozmowę.
Książę Duda. Władca, co nie? Ale to wydarzenie mówi raczej tylko jak wyniesiony nadmiernie plebejusz wyobraża sobie zachowanie księcia.
Opisana historia nasuwa mi pomysł, który pisuarom powinien przypaść do gustu. Otóż należy wreszcie te cholerne tytuły szlacheckie przywrócić oficjalnie. I tak o posadach decyduje pokrewieństwo, więc w ten sposób odrodzi się po prostu tradycję.
A oto inny przykład, pierwszy z brzegu: w Ministerstwie Aktywów Państwowych ekspertem był przez jakiś czas Mateusz Kuźmiuk (rocznik 1992), syn europosła Zbigniewa Kuźmiuka. Niedawno zdobył dyplom MBA, który uprawnia go do zasiadania w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. A to mniej więcej tak, jakby został hrabią, prawda? Ktoś ma wątpliwości, że młody człowiek będzie (przynajmniej do wyborów) miał się jak pączek w maśle? To po co się szczypać z tymi studiami, przywróćmy przywileje rodowe, będzie gites.
Odradzanie tradycji, cd. Przed laty w PRL absolutną zmorą ludzi przedsiębiorczych był tzw. domiar. Jak ktoś zakapował, że komuś drugiemu żyje się podejrzanie dobrze – po prostu mu ten dobrobyt zabierano, to się właśnie nazywało domiarem. No i teraz pan Sasin proponuje nam 50-procentowy podatek od tzw. nadzwyczajnych zysków. Zapłacą wszystkie duże firmy w Polsce, które skorzystały na zawirowaniach w światowej gospodarce i których tegoroczne marże są wyższe od średniej z lat 2018-19 oraz 2021 (rok 2020 ze względu na pandemiczny charakter ma nie być brany pod uwagę). Wszystkie firmy, zarówno państwowe, jak i prywatne z kraju i zagranicy, które nie mieszczą się w definicji mikro-, małego lub średniego przedsiębiorcy (zatrudniają co najmniej 250 osób i osiągają roczne obroty w wysokości powyżej 50 mln euro lub posiadają aktywa o wartości powyżej 43 mln euro). Wpływy do budżetu mają sięgać 13,5 mld zł.
Oburzają się strasznie na to porównanie z domiarem, bo przecież oni nie wymagają żadnego donosu. Po prostu skasują jak leci. Przy okazji: czy ktoś ma wątpliwości, że ogromnie wzrośnie u nas liczba firm, zatrudniających dokładnie 249 osób?
Miodzio. Wczytajcie się w ten kawał zaczerpniętej z Twittera cieszącej literatury:
Ja niżej podpisany Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki, wycofuję się ze swoich słów, które padły 13 czerwca 2020 roku na antenie TVP Info oraz 3 sierpnia 2020 roku na antenie Radia Maryja, pozostając jednocześnie przy swoich poglądach. Moją intencją nie było urażenie kogokolwiek, w tym także osób ze społeczności LGBT+, w szczególności Pana prof. Jakuba Urbanika. Uznaję, że sposób sformułowania wypowiedzi spowodował, że Pan prof. Jakub Urbanik odebrał je osobiście, co nie było moją intencją, za co Pana prof. Jakuba Urbanika bardzo przepraszam.
A za co mianowicie zgrzytając zębami Czarnek przeprasza? Chodzi o wypowiedź z czerwca 2020 r. w TVP Info, w której ta kreatura, mówiąc o mniejszościach seksualnych, powiedziała: „skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją”. Ale nie tylko o to: przedmiotem procesu była także wypowiedź troglodyty dla Radia Maryja z sierpnia 2020 r. Przypomnijmy ją:
Nie ma wątpliwości, że cała ta ideologia LGBT, wyrastająca z neomarksizmu, pochodzi z tego samego korzenia co niemiecki narodowy socjalizm hitlerowski, który jest odpowiedzialny za wszelkie zło II wojny światowej, zniszczenie Warszawy i zamordowanie powstańców. Korzeń jest ten sam.
Ku mojemu zachwytowi małemu złemu też się wreszcie dostało. Mało, bardzo mało, ale zawsze coś. Otóż sejmowa Komisja Etyki wrąbała mu naganę (nic więcej nie mogła)za to, że w trakcie spotkania z mieszkańcami i działaczami PiS we Włocławku 25 czerwca przekonywał, że trzeba doprowadzić do tego, „żeby powróciła prawda”. Cytuję ten bełkot:
Oczywiście, ktoś się może z nami nie zgadzać: ma lewicowe poglądy, uważa, że każdy z nas może w pewnym momencie powiedzieć, że do tej pory… do godziny – teraz jest wpół do szóstej – byłem mężczyzną, a teraz jestem kobietą. No przecież lewica uważa, że tak powinno być, i należy tego przestrzegać: mój szef w pracy, moja koleżanka, mój kolega powinni się do mnie zwracać już tym razem w formie żeńskiej – mówił i brnął dalej: „Można mieć takie poglądy. Dziwne co prawda – ja bym to badał – ale można”.
27.09.2022
Były szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki wygrał sprawę w sądzie dotyczącą emerytury. Świadczenie zostało mu obniżone na podstawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej. O rozstrzygnięciu sądu informuje „Rzeczpospolita”.
Pomału wygrają wszyscy. Ta ustawa o odpowiedzialności zbiorowej była czymś haniebnym.
Gen. Marian Janicki przez pięć lat walczył z MSWiA o niesłuszne obniżenie mu emerytury do 2 tys. zł brutto na podstawie ustawy dezubekizacyjnej. Świadczenie w wysokości ponad 12 tys. zł zostało mu już przywrócone, ale bez odsetek. Oczywiście, odsetki też dostanie.
Nie byłoby źle, gdyby autorzy tej ustawy musieli z własnych majątków zapłacić wszystkie bezprawnie zabrane ludziom kwoty. A tak – to my wszyscy robimy zrzutkę na łajdactwo.
Duda (ten z Pałacu, nie ten od popłuczyn po „Pannie S”) odniósł się do słów europejskich przywódców i opozycji, którzy komentują wyniki wyborów we Włoszech. Ile trzeba mieć w sobie poczucia wyższości, buty, arogancji i pogardy, żeby powiedzieć: Źle wybrali? – zapytał prezydent.
Raczej, panie D., tak: ile trzeba mieć w sobie niczym nieuzasadnionego poczucia wyższości, buty, arogancji i pogardy, żeby powiedzieć to, co pan powiedział? Uwentualnie wymienione cechy można zastąpić zwykłą głupotą i brakiem charakteru.
Zły człowiek znowu błysnął intelektem. O wydarzeniach w latach 90. na Bałkanach powiedział „ta wojna była taka, że tu chwilę postrzelali, tam tańczyli”. Szczególnie wesołe zabawy zorganizowano przy okazji bombardowania Dubrownika, a już masakra w Srebrenicy – to był taki ubaw, że boki zrywać…
Wiele lat temu było modne w języku młodzieżowym takie pytanie „kto to skrobał?”, gdy młodzi napotykali jakiegoś wyjątkowo wrednego i niespecjalnie lotnego osobnika. Teraz się chyba już tak nie mówi, ale ja dość często je sobie ostatnio powtarzam, gdy któregoś z Nich widzę lub słyszę.
26.09.2022
Dziś nie będę specjalnie tłumaczył dlaczego mnie to wszystko wkurza ani popisywał się złośliwościami. Niech mówią fakty:
ONET: Agencja R4S, której partnerem był eksrzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman, pracowała dla węgierskiego koncernu MOL przy przejmowaniu majątku polskiego Lotosu — ustalił Onet. Firma zawarła z MOL tajną umowę na przekonanie rządu PiS do tej transakcji. Doniesienia komentował w „Onet Opinie” były wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński. — To są szczegóły dla prokuratury i służb specjalnych. Dziennikarze ujawnili niepokojące fakty — stwierdził.
Poczytajcie. To bardzo delikatna opinia.
ONET: W Świątyni Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie powstanie Mauzoleum Prezydentów RP na Uchodźstwie. – Tam będą groby – prawdziwe bądź symboliczne – naszych prezydentów – zapowiedział Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za granicą, podczas konferencji na Zamku Królewskim w Warszawie.
Jednak mój komentarz: nieboszczyk to ulubiona zabawka tej zgrai. Pewno dlatego, że nie może się odciąć, nie zgodzić, ani w ogóle cokolwiek powiedzieć.
WPROST.pl: W Rudzie Śląskiej, uznawanej za Polskę w pigułce, w walce opozycji z opozycją wygrał Michał Pierończyk. Jak to zwycięstwo przełoży się na polityczne układy i stosunki w skali kraju? Pierończyka od początku wspierały rudzkie struktury Nowoczesnej i PO wraz z jej kilkoma śląskimi posłami. Za Mejerem stanął Ruch Samorządowy „Tak! Dla Polski”, Polska 2050 Szymona Hołowni i część śląskiej PO. Stąd można mówić o walce bratobójczej.
Panu Hołowni powinno to coś mówić. Ale czy powie?
RMF FM: „TSUE jest od tego, by zmusić Komisję do przestrzegania prawa europejskiego. Nad tym pracują nasi prawnicy. Jeśli okaże się, że wnioski do trybunału będą miały rację bytu, to będziemy je składać” – powiedział w rozmowie z RFM FM wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. Jednocześnie polityk zapewnił, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra kolejne wybory, to Polska i tak otrzyma pieniądze z KPO.
Dumał, dumał i wydumał. Podsunę jeszcze jeden pomysł: modlitwa do św. Dyzmy. Wikipedia: Święty Dyzma jest patronem więźniów, skazańców, kapelanów więziennych, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników oraz – co wyjątkowo tu pasuje – skruszonych złodziei. Stanowi wzór doskonałego żalu za grzechy.
Prognoza o małym złym. Rzepa: Z najnowszego sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że partie opozycyjne w sumie mogą liczyć na 52 proc. głosów. Wyniki badania komentował w „Onet Rano.” wicemarszałek Sejmu z PSL Piotr Zgorzelski. — Jeżeli Kaczyński obejrzał ten sondaż, to wie, że pozostaje mu już tylko ostra polaryzacja. Będzie ostra jazda — stwierdził.
Ano będzie. Mały zły człowiek ma to, jak w banku. Ale po kaczkach spływa podobnie jak po gęsi.
25.09.2022
Z reguły nie zajmuję się w tym miejscu sprawami międzynarodowymi, ale ta informacja jest tak sensacyjna, że muszę tę regułę złamać. Otóż – podaje Salon24 – „już wczoraj w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się plotki i spekulacje, że chiński prezydent Xi Jinping został obalony w wyniku zamachu stanu. Miało do tego dojść, gdy przywódca Chin przebywał w Samarkandzie podczas szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy, który rozpoczął się 14 września. Według niezweryfikowanych wpisów na Twitterze chiński prezydent opuścił Samarkandę przed oficjalną ceremonią zamknięcia, by po wylądowaniu w Pekinie 16 września zostać umieszczonym w areszcie domowym”.
Na Twitterze sporo sprzecznych wiadomości: jakoby lotnisko w Pekinie odwołało 6 tys. lotów międzynarodowych i krajowych, a sprzedaż biletów kolejowych została wstrzymana, są też opisy pojazdów chińskiej armii poruszających się w kierunku Pekinu 22 września. „Niektóre wpisy na Twitterze wyświetlały zdjęcia z aplikacji radarów lotniczych, które pokazywały zerową aktywność samolotów nad Pekinem, podczas gdy inne kontrargumentowały to zdjęciami z radarów aplikacji, które pokazywały normalną aktywność lotniczą”.
Do tego dwóch chińskich ministrów posłano do piachu pod pozorem korupcji, ale to byli podobno przeciwnicy Xi.
Informacja sensacyjna (choć mocno jednak niepewna) wskazuje, że w Chinach zapewne coś się dzieje. Co to ma jednak wspólnego z moją żółcią? A no to mianowicie, że w bieżącej sytuacji zarówno w Polsce, jak i na świecie, każde zawirowanie w dowolnym ważnym miejscu globu jest wysoce niepożądane. Choćby dlatego, że odwraca uwagę od tego, co już się dzieje. A moje zasoby irytacji też nie są nieograniczone.
Wracamy do naszego kurnika.
PO główny kogut, czyli wuc, nie szczędził w Nysie – gdzie go cholera zaniosła – ciepłych słów pod adresem Czarnka. „To, że minister edukacji jest atakowany, to nie jest przypadek. Walczy, by polskiej oświacie przywrócić charakter służby narodowi. Jej zadaniem jest kształcenie nowoczesnych polskich patriotów i ludzi, którzy nie dadzą się ogłupić. Dzisiaj w świecie jest ofensywa głupoty i szaleństwa” – wymlaskał swoim obrzydliwym starczym głosikiem. Wedle niego dzieje się „wielka ofensywa ideologiczna, która ma zupełnie zmienić charakter człowieka” i „w jakiejś mierze odrzucić bagaż kultury, który został zgromadzony w ciągu ostatnich tysiącleci”. Zaś „to, co jest fundamentem, skałą, to chrześcijaństwo. To prawda, którą musi przyjąć każdy człowiek roztropny” – deklarował mały, dziękując jeszcze raz Czarnkowi.
Ze swej strony mogę tylko oświadczyć, że również z roztropnością nie mam i nie chce mieć nic wspólnego.
Dlaczego napisałem „również”? Oto jedna z moich ulubionych historyjek. Zaraz po wojnie do zatrudnienia w służbie państwowej trzeba było mieć zaświadczenie o moralności. Moja mama dostała taki dokument, w którym jakiś lokalny urzędnik stwierdzał, że „Obywatelka Misiowa Stanisława nic wspólnego z moralnością nie ma”.
I tak nam już rodzinnie zostało. A teraz doszła roztropność.
Nasz ulubieniec w swoich wymlaskach nie tylko chwalił Czarnka. Powiedział coś takiego, że mi oczy na wierzch wyszły i na pewien czas zawisły na szypułkach. Mianowicie oświadczył bez cienia uśmiechu, że nie zna wielu ludzi inteligentniejszych od siebie.
Po chwili oszołomienia tą enuncjacją doszedłem jednak do wniosku, że to może być prawda. Sam w końcu świadomie dobiera sobie współpracowników (tych zna na pewno), a ci inteligentniejsi od niego nie muszą pragnąć tej znajomości. Z moich przyjaciół zdaje się nikt nie zna go osobiście i nie łka wieczorami z tego powodu.
24.09.2022
Idą ploty, że po spięciu Morawiecki – Sasin ten pierwszy już znudził się małemu i ma pójść w odstawkę. Jakby co, bidy nie będzie miał: uruchomienie posiadanych dóbr zapewni mu bytowanie w luksusie wraz z rodziną do końca dni. No chyba, żeby coś prokurator…
Podobno następca ma się wywodzić z pary Witek – Błaszczak. Nie podnieca mnie specjalnie jak się będzie wabić kolejna tuba prezesa, więc zostawiam ten temat.
À propos. Jak „oni” (szeroko pojmując to pojęcie) radzą sobie w życiu?
Niechaj mówi samo życie. Oto dwa przykłady.
Pierwszy. Konrad Kaczmarczyk, brat byłego wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka, jeździł na spotkania z rolnikami i przekonywał, że reprezentuje jeden z zespołów parlamentarnych. Z informacji Onetu wynika, że nie miał do tego prawa, co potwierdza Kancelaria Sejmu. Ale co go włościanie uszanowali, to jego.
Drugi. W konkursie na opracowanie platformy o nazwie Multimedialna Edukacja Młodzieży najwięcej punktów uzyskała Fundacja Wspierania Historii Kinematografii Polskiej. Jej prezesem jest Piotr Mikołajczak, muzyk i producent związany z telewizją rządową oraz wspólnik Jana Marii Tomaszewskiego – kuzyna prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
Zatrzymajmy się na tym na chwilę, bo to kolejna ejakulacja intelektualna Czarnka. Otóż zauważył on był, że polska młodzież ulega miazmatom, sączonym przez różne YouTuby czy Tik-Toki i postanowił stanąć w szranki ideowe, przy okazji dając zarobić komu trzeba. Wyprodukuje się więc kilkaset króciutkich filmików patriotycznych i pobożnych, zbuduje i uruchomi platformę streamingową i tą metodą młode dusze będą nasze. Bo przecież tak się zachwycą, że im jakiś (pisowski oczywiście) „influencer” coś zarekomenduje, że natychmiast przestaną się masturbować, pójdą do spowiedzi, a potem zaczną się uczyć, strzelać Na wszystko to Czarnek wysupłał 29 baniek i szafa gra, szwagier zarabia. Zwłaszcza jak to szwagier albo chociaż pociotek tego, co wiecie.
Zaprawdę powiadam wam – prawe to jest i sprawiedliwe.
Zmiana tematu. Profesor Matczak zarabia u mnie kolejnego plusa ujemnego. Pierwszy dotyczył jego niedawnego zachwytu dla zapieprzu osiemnaście godzin na dobę, żeby się tylko dorobić – co wydało mi się lekko anachronicznym spojrzeniem na cywilizację – dziś zaś kręcę nosem na opinię pana profesora w sprawie uniewinnienia Dody za jej „obrazę uczuć religijnych” Polaków przez okazanie lekceważenia Biblii. Bo profesor dostrzega, że wielbienie Pisma, rozumiecie, tkwi głęboko w naszej tradycji kulturowej i ktoś wierzący może to zrozumieć jako obrazę jakiejś prababci. Czego oczywiście nie należy utożsamiać z bluźnierstwem, zapewne. Pan profesor łaskawie uważa też, że karać za to wprawdzie nie należy, ale sama rzecz jest naganna.
A niby czemu? Jeśli ktoś miał niemądrego i niewykształconego przodka, no to miał; powiedzenie o tym ani to ujma, ani obraza. Jak się sięgnie dostatecznie głęboko w genealogię, to każdemu znajdziemy analfabetę, czyż nie? A nawet takiego, który ogryzał kości z mięsa. I co z tego?
A stwierdzenie, że jakiś starożytny pasterz kózek „był napruty winem” tworząc – nie przeczę, ważny – artefakt kultury, też nikogo nie ma prawa „boleśnie dotknąć”. Ileż ważnych dzieł kultury i nauki powstało „pod wpływem”. Że zatem prorok – a może nawet święty – napił się czegoś poza wodą i skutki tego da się określić jako nachlanie? I znów: co z tego?
Przyznaję, że jakiś czas temu byłem wielkim fanem Matczaka. Wydawał mi się człowiekiem racjonalnym, pewnie stąpającym po ziemi. Gdyby kandydował na jakieś ważne stanowisko, miałby moje poparcie. Dziś powiem tak: z pewnością nadal wolę go od pani Julii. Ale co do reszty, to jeszcze pomyślę.
Wuc beknął w Oleśnicy: „Polski patriota, który zaszedł bardzo wysoko, służy Polsce, a nie innemu państwu na zachód od naszych granic”. Waszu tionkuju aluzju poniał, towariszcz predsiedatiel. Ale weź pan wymyśl coś innego, bo już mdli od tego refrenu.
23.09.2022
Niespodziewanie ogłoszony został przez p. Dudę ogólnopolski konkurs o tytuł Człowieka Przyzwoitego. Tytuły te otrzymają automatycznie ci z dotychczasowych kawalerów Orderu Orła Białego nadanych przez obecnego prezydenta, którzy w ciągu najbliższych siedmiu dni odeślą swoje odznaczenia p. Dudzie i poinformują o tym opinię publiczną. Jest to jedyna możliwa reakcja na wręczenie dziś OOB Antoniemu Macierewiczowi.
Warto zresztą rozważyć zwrot wszystkich odznaczeń nadanych przez tego pana. Będzie to mile widziane.
Pozostali kawalerowie ryzykują tym, że nie poda się im ręki. Tak, żadnemu z nich.
Pan Gowin był niezmiernie łaskaw oświadczyć, że „nie wyobraża sobie siebie na listach wyborczych PO”.
Proponuję, by partie polityczne, które wyobrażają sobie pana Gowina na swoich listach lub listach ewentualnych bloków, w których zamierzają uczestniczyć, były łaskawe wyraźnie to z góry powiedzieć. To będzie bardzo duże ułatwienie dla głosujących: nie będą musieli na listach poszukiwać nazwiska „znanego konserwatywnego katolickiego polityka z Krakowa”, żeby taką listę wyrzucić do śmieci.
Pan Janusz Namiętne Usta Kowalski nam się rozwija politycznie w wielkim stylu. Zapewne planuje bycie ozdobą salonów żoliborskich. Był łaskaw – odnosząc się do słów przewodniczącej Komisji Europejskiej, która powiedziała, że nie Polsce nie mogą zostać wypłacone pieniądze – napisać na Twitterze: „Przyjdzie czas, gdy za każde przekroczenie uprawnień, za każdy szantaż i za każde ukradzione Polsce euro odpowie. Politycznie i karnie”. I tak się niewątpliwie stanie zaraz po tym, jak tylko ugrupowanie p. Kowalskiego obejmie władzę dyktatorską w Europie. W przeciwnym wypadku uszczerbki umysłowe autora tej cennej lokucji będą stanowiły dla niego okoliczność łagodzącą; właśnie po raz kolejny je uwidocznił.
Dominikanin Paweł M., twórca i przywódca głośnej sekty, wielokrotny gwałciciel swoich wyznawczyń, sadysta i erotoman, po długim procesie został skazany (w pierwszej instancji) na zaskakująco niską karę czterech lat mamra. To już wprawdzie coś, że sukienkowego w ogóle targają po sądach, ale mało. Podobno niektóre czyny się zboczeńcowi przedawniły, ale wątpliwości zostały. Może jednak sądowi wystarczyła świadomość, że osadzeni w więzieniach raczej za tego rodzaju nowymi kolegami nie przepadają? W sprzyjających warunkach jakiś miesiąc powinien wystarczyć, by zakonnik przestał grzeszyć ostatecznie.
Mały zły konsekwentnie pojawił się na uroczystości wywinięcia orła z Antonim M. Zdaje się, że nawet miał wyczyszczone buty. Niewątpliwie coś nam tym sposobem powiedział; nic nowego zresztą: że stanie na uszach, by podtrzymać wiarę w bajdę o zamachu smoleńskim. Choćby jednak w tej trudnej pozycji pozostał, nic z tego nie będzie. Ta „narracja” (uwielbiam to słowo) jest już skompromitowana do spodu i niebawem jej wiernych wyznawców da się łatwo zgromadzić w jednym tylko pawilonie znanego podwarszawskiego szpitala w Tworkach. Tego dla tzw. bujnych.
22.09.2022
Czwartek jest podobno ważny. „Kierownictwo” się zebrało na Nowogrodzkiej: mają nadzwyczajną pilną naradę ścisłej czołówki pisuaru. Ciekawe – w czym rzecz? Takie wiadomości zawsze wypłyną, ale nagłość jest trochę niepokojąca. Biorąc pod uwagę liczbę głupot zrobionych przez nich na zimno i po głębokim namyśle, dodanie do tego braku refleksji może dać skutki piorunujące. Na razie jednak nic nie wycieka.
Wobec tego przechodzimy do rozważań o wydarzeniach pewnych lub przynajmniej silnie prawdopodobnych.
Najpierw informacja o wydarzeniu pozytywnym, które oczywiście spowodowało wybuch wściekłości kaczoidów. Otóż Sąd Okręgowy w Bydgoszczy prawomocnie przywrócił sędziego Pawła Juszczyszyna do orzekania. Jest to kolejne jednobrzmiące orzeczenie w tej sprawie. W maju podobną decyzję wydała Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, która uchyliła własną uchwałę o jego zawieszeniu. Sąd odrzucił apelację Sądu Rejonowego w Olsztynie oraz Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Wschód. Wczorajsze orzeczenie oznacza, że sędzia Juszczyszyn wygrał sprawę ostatecznie.
Tylko że wyrok wyrokiem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Pan Maciej Nawacki, formalny szef Juszczyszyna, nie może dopuścić do takiej hańby. Będzie kasacja do Sądu Najwyższego. Czy pan N. po kolejnej przegranej strzeli sobie wreszcie w łeb?
Wątpię. Cyrk jedzie dalej.
Wyjaśnia się chyba pomału afera z Kurskim. Otóż podobno zwolnił on z pracy kogoś z tzw. terenu, kto akurat był protegowanym pani Gross, szarej eminencji na Nowogrodzkiej. Ta szybciutko doniosła Jareczkowi, że Kurski powiedział rzecz straszliwą i całkowicie w PiS niedopuszczalną: że dopóki on będzie szefem na Woronicza, decyzji swojej nie zmieni i nikt go do tego nie może zmusić ani odwołać, nawet sam Jarosław Kaczyński.
To zaś brzmi mniej więcej tak, jakby powiedział, że sam Pan Bóg może mu naskoczyć na warkocz. Dekapitacja w tej sytuacji była nie do uniknięcia. Dobrze, że to nie był stos i oskórowanie.
Skoro już jesteśmy przy małym ważniaku. Rzekł on był w sprawie węgla co następuje: „Jedna prośba: nie niepokójcie się. Jeśli ktoś potrzebuje trzy tony, to niech kupi półtora, a potem kolejne półtora. Węgla do końca sezonu grzewczego, mogę to powiedzieć z całym przekonaniem, wystarczy”.
Przeczytajcie to jeszcze raz, uważnie. To (ten?) „półtora” to coś niebywale charakterystycznego. Tak mówi z reguły ktoś, kto albo pochodzi z rodziny zapijaczonych analfabetów, albo chodził do bardzo złej szkoły, albo wreszcie jest tumanem i tępakiem. Pierwsze dwie ewentualności – o ile wiem – odpadają.
Dalej w tym samym kręgu. Niespodziewanie muszę się z małym zgodzić. Tak jest, jak on mówi, dokładnie. Przynajmniej dotyczy to takiego – też z wczoraj – sformułowania: „Mamy w Polsce niebywałą wręcz ofensywę kłamstwa”.
No nie sposób się z panem prezesem nie zgodzić. Jest jak mówi i nie liczyłbym na to, że sytuacja ulegnie zmianie po wrzuceniu Kurskiego do zasobnika na mielonkę. Taki smuteczek na ostatni dzień lata.
21.09.2022
Powraca na wokandę lament nad wymieraniem Narodu Polskiego. Przez dziesięć lat ubyło nas około 0,5 mln, powiada GUS. Co to będzie, co to będzie!
A z drugiej strony jest nas jednak około 41 mln, około 3 mln więcej, bo przyjechali Ukraińcy. Ale to dla rodaka z Górki Dolnej co innego. Co prawda niespecjalnie go interesuje, kto faktycznie pracuje na jego emeryturę, ale zawsze – bozia nie ta, kluski jakieś inne… I co, piwo mam pić z jakimś ciapatym?
Z rzadka się już ruszam po mieście, ale widuję wyraźnie więcej ludzi z niekoniecznie białą cerą; w mojej klatce schodowej mieszka na przykład od pewnego czasu przesympatyczna para młodych inteligentów: on czarny jak smoła, wybitny lekarz zresztą, naukowiec. Naprzeciwko jacyś Kurdowie z fajnymi, dobrze wychowanymi dzieciakami, zawsze uśmiechniętymi i witającymi sąsiadów czystą polszczyzną…
Tak. „Rdzennych” Polaków jest coraz mniej. Rośnie nam bowiem wykształcenie nawet mimo różnych Czarnków – a jak rośnie wykształcenie, to spada przyrost naturalny. Prawidłowość, choć niektórzy łkają, że się babom poprzewracało we łb
