Jerzy Łukaszewski: … A księża na Księżyc4 min czytania

()

05.11.2022

Po raz kolejny zbliża się dzień emocjonalnego wzmożenia elementów „patriotycznych”, co we współczesnym języku polskim oznacza ludzi tak doskonale opisanych przez Prezesa, choć w jego wydaniu chodziło o inny adres.

Znowu będą okrzyki „Polska dla Polaków” i znowu złośliwcy będą odpowiadać „a Ziemia dla ziemniaków, a księża na Księżyc” itd.

Zawsze mnie zdumiewa, że po tylu już latach ulicznego ścierania się z rzeczywistością, bąkiewiczopodobni nie zauważyli, jak bardzo sami ośmieszają to hasło i samo pojęcie patriotyzmu.

Ba – żeby tylko oni. Robi to także sekundując tępogłowym sam rząd Rzeczypospolitej!

Czy czyni to z przekonania, czy z cynicznego wyrachowania – efekt jest dokładnie ten sam.

Źle zaprogramowany przez Czarnka et cons. umysł polskiej młodzieży chłonie coraz częściej nieprawdy historyczne, przekłamane pojęcia i – co widać już gołym okiem – utrwala sobie te umysłowe okaleczenia.

A przecież wiele z tych „prawd” wystarczy poddać najprostszej analizie, by zaświeciło czerwone światełko alarmujące, że coś jest nie tak.

No bo tak po prawdzie – kto to jest Polak? Najuczciwsza odpowiedź jest „mało naukowa”. Polakiem jest ten, kto się nim czuje. To zaś nie jest w żaden sposób sprawdzalne, szczególnie przez osoby trzecie.

W żaden więc sposób bąkiewiczopodobni nie mogą arbitralnie orzekać kto tym Polakiem jest, a kto nie. Ponieważ jednak próbują, należy uświadomić rodakom, że wszelkie kryteria przez nich stosowane są kłamliwe.

Naturalne jest, że usiłując „zarządzać” stwierdzaniem polskości nasze niedorozwoje przy wsparciu rządu RP usiłują zawładnąć historią uważając, że jest ona bramą do ich celu. To ona ma dostarczać dowodów na każde ich nawet najgłupsze twierdzenie.

Oczywiście, stosując manipulacje i wybiórczo traktując opisy naszych dziejów, da się to zrobić. Gorzej, jeśli ktoś zechce zagłębić się w temat samodzielnie.

Ot, pierwszy z brzegu ciekawy temat dotyczący tego, co powyżej – wielcy Polacy. Każdy z nas przekopując się przez własną genealogię bywa czasami zaskakiwany odkryciami tego, skąd pochodzili jego przodkowie.

Z wielkimi Polakami nie było inaczej.

Kto z ulicznych krzykaczy zaprzeczy temu, że „Jan Matejko wielkim Polakiem był”. Nikt. Przecież na jego obrazach wychowały się całe pokolenia. Nauka historii nieodmiennie kojarzy nam się z jego jej przedstawieniami.

No tak, ale bąkiewiczopodobni zdziwiliby się, kiedy im powiedzieć, że Polaka w Matejce to było tak ciut-ciut, nie więcej. Ojciec pochodzenia czeskiego, matka ze spolonizowanej rodziny niemieckiej … rany boskie! Jak to powiedzieć dzieciom?!

Jeszcze gorzej! Z Czech pochodzili także inni osobnicy tego nazwiska. Niejaki Teo Matejko. Ponoć pierwotnie nazywał się Matejka, a w okolicy 1907 roku zmienił nazwisko na Matejko (co moim zdaniem jest bzdurą, ponieważ mając lat 13 nie uzyskałby w żadnym urzędzie zgody na zmianę nazwiska, ale to szczegół).

Także uzdolniony plastycznie rozpoczął karierę artystyczną już w czasie I wojny światowej. Po niej zaś został oczarowany … Hitlerem i jego ideami. Został jednym z głównych propagandzistów tworząc plakaty (także w języku polskim) nakłaniające do wspierania wodza. Jakby tak się uprzeć, pewnie dałoby się znaleźć w czeskiej genealogii jakieś ślady pokrewieństwa obu panów.

Odległe, ale też czeskie korzenie miał Mikołaj Kopernik. Połowa rodziny to byli pomorscy Niemcy, wrośnięci głęboko w naszą glebę, ale o pochodzeniu nie do zaprzeczenia.

Ojciec Chopina był Francuzem bez żadnych wątpliwości i to nie z żadnego „pochodzenia” tylko wprost.

Uliczni krzykacze mogliby poczytać sobie życiorys Samuela Lindego, zasłużonego dla polskości jak mało kto (ponieważ Linde pochodził z Torunia, jego życiorys polecałbym szczególnie ojcu Biznesmenowi, który ostatnio bredził coś o „niepolskich Polakach”).

W hymnie śpiewamy „Marsz, marsz Dąbrowski …” i zupełnie nas nie obchodzi, że ten pan … nie umiał mówić po polsku. Kiedy pojawił się w Ojczyźnie potrzebował tłumacza (został nim autor hymnu Wybicki).

I tak dalej…

Czy w takim razie można w ogóle mówić o jakichś kryteriach pozwalających na precyzyjne określenie kto Polakiem jest, a kto nie?

Oczywiście, że nie.

Nie zdają nawet egzaminu starania o wykorzystanie w tym celu badań genetycznych. Ich wyniki pokazują, że narodowość jest rzeczą wielce umowną i zależy od czynników, wśród których biologiczne nie mają dominującego znaczenia.

Problem, moim zdaniem, jest w tym jak to wytłumaczyć młodemu pokoleniu, starając się je otworzyć na świat i uwolnić z Czarkowo-bąkiewiczowskiej klatki, w której je na naszych oczach zamykają.

Wiem, niezmiernie trudno jest dostrzec fakt, że Polska była największą potęgą w czasie kiedy to „kryteria polskości” najmniej kogokolwiek obchodziły, a rdzennych Polaków obliczano na ok. 40% populacji.

To dziś „wiedza tajemna”.

A szkoda.

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. slawek 05.11.2022
  2. Mr E 06.11.2022
    • j.Luk 07.11.2022