18.11.2022
Po blisko 300 dniach wojna, tocząca się tuż za naszą wschodnią granicą, dotarła do Polski. Spadły na małą polską miejscowość, kilka kilometrów od granicy, rakiety produkcji radzieckiej będące na wyposażeniu armii ukraińskiej. Zginęło dwóch naszych obywateli.
Przez kilkanaście godzin trwały gorączkowe rozmowy i konsultacje jak ocenić ten wypadek. Wypowiedzieli się wszyscy wielcy tego świata – za kilka dni sprawa pewnie zejdzie z wokandy, zostaną te obrazki, które pokazują nasz świat takim jakim on jest: świat coraz bardziej wysublimowanej technologii, a zwłaszcza tej służącej do zabijania i niszczenia. Świat całkowicie przy tym nieprzystający do tego instytucji politycznych, na których oparte jest nasze bezpieczeństwo.
Zostańmy w czasach, które są obecne w świadomości i pamięci nas żyjących tu i teraz. Przyjmijmy cezurę czasu obejmującego wiek XX; wiek, w którym były dwie wielkie wojny światowe. Po każdej z tych wojen – w których zginęły miliony ludzi, w których miliony ludzi potraciły swoje majątki – pojawiały się inicjatywy, zmierzające do tego, by już nigdy nic takiego nie mogło się wydarzyć.
Po pierwszej wojnie powstała Liga Narodów, która miała zapobiec takim wojnom. Nie zapobiegła, po zaledwie dwudziestu latach wybuchła druga, jeszcze większa wojna rozpętana przez ludzi sprawujących swą władzę na podstawie mandatu wyborczego. Adolf Hitler także nie dokonał zamachu stanu; taki był werdykt wyborców i obowiązującego systemu prawnego. Dopiero później, mając już władzę, stał się wodzem decydującym o życiu i śmierci milionów. Trzecia Rzesza Adolfa Hitlera została pokonana, padła po kilkudziesięciu latach – mimo że miała trwać 1000 lat.
Po drugiej wojnie powołano Organizację Narodów Zjednoczonych, która też miała być gwarancją porządku i pokoju na świecie. Jak jest, każdy widzi.
Przyglądając się temu, co dzieje się obecnie trudno nie zauważyć jak wielka jest przepaść pomiędzy dawnymi możliwościami technicznymi i technologicznymi a tymi, jakie wypracowaliśmy. Mamy dziś narzędzia i technologie pozwalające na kolonizację Księżyca a w niedalekiej może perspektywie Marsa. Mamy urządzenia i technologie pozwalające na bezpośrednie przekazywanie informacji w skali całego globu w czasie rzeczywistym. Zbudowaliśmy maszyny i roboty obdarzone własną – mówimy „sztuczną” – inteligencją. Nasza broń, pozwalająca niszczyć i zabijać komuś, kto znajduje się setki, a nawet tysiące kilometrów od celu, jest precyzyjna.
Przyglądając się życiu ludzi w ostatnich latach widać wyraźnie jak ich życie staje się wypadkową ustaleń nauki, jej różnych dziedzin, w których powstają zupełnie nowe techniki, nowe urządzenia pozwalające na całkowitą kontrolę każdego i wszędzie. W wielkomilionowych miastach-molochach życie każdego człowieka zależy od pracy tak wielu innych ludzi, że powstaje nowy świat, w którym „jednostka niczym, jednostka bzdurą”, żeby zacytować tu poetę, kiedyś zafascynowanego wizją budowy tego nowego świata.
To, czym chciałbym się podzielić: narastające poczucie dysonansu, rozziewu pomiędzy materialnymi osiągnięciami ludzkości a zacofaniem i całkowitym niedostosowaniem instytucji politycznych i międzynarodowych organizacji mających gwarantować ład i bezpieczeństwo w skali świata.
Jaka jest obecnie rola i znaczenie ONZ i jej Rady Bezpieczeństwa widzi każdy; podobnie widać co mogą takie piękne organizacje jak UNESCO, jak skuteczne są obrady kolejnych szczytów klimatycznych, do czego doszli możni tego świata na właśnie zakończonym szczycie G 20 na Bali. Jak łatwo ludzie zbrodniczy – tacy jak Władimir Putin – potrafią zburzyć ład społeczny w imię swoich celów imperialnych. Jak skutecznie potrafią przekonać o słuszności swojej polityki wielomilionowe narody tacy ludzie, jak Donald Trump, który mógł zostać prezydentem światowego mocarstwa będąc tym, kim był i robiąc to, co robił – a teraz zapowiada powtórkę z rozrywki.
Przykładów takich procesów jest wiele, pod każdą szerokością geograficzną i w każdym kraju. A to, że po rządach prezydenta Bolsonaro nastaje prezydent Lula – to małe pocieszenie, nie wiadomo bowiem na jak długo i nie wiadomo jakie interesy światowych firm kierujących się jak zawsze żądzą zysku zostaną przeciw niemu zaangażowane. Fala populizmu, jaka idzie przez świat, pokazuje jak dalece nieprzewidywalne są decyzje zapadające w procedurach wyborczych, jak wielki mają wpływ na przebieg i wyniki wyborów interesy i pieniądze państw trzecich – zainteresowanych tym, kto będzie sprawował władzę w danym kraju.
Powiększa się przepaść pomiędzy nowoczesnym światem techniki i technologii a procedurami podejmowania decyzji dotyczących światowego ładu i bezpieczeństwa. Brak zupełnie nowych pomysłów i rozwiązań musi doprowadzić do światowej katastrofy.
Każde ze wspomnianych wcześniej rozwiązań – takich jak Liga Narodów czy Organizacja Narodów Zjednoczonych – powstawało w reakcji na wielką wojnę światową. To szok po wielkim nieszczęściu był podstawą do takich działań. Ale…
Jak widać to nie działa, szok pourazowy nie jest, jak widać, dobrą podstawą do wypracowania optymalnych decyzji. Trzeba inaczej!
Wszystko to co wyżej można potraktować jako manifest pesymisty. Może i można; ale przypomnę bliską mi definicję, że pesymista to też optymista tylko lepiej poinformowany.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
