Bogdan Miś: Upusty żółci (grudzień)81 min czytania

Od pewnego czasu publikuję na Facebooku swoje codzienne zapiski, cieszące się tam niejakim powodzeniem. Bezczelnie postanowiłem je Państwu udostępnić również i tutaj, mając nadzieję, że zdopinguje mnie to ostatecznie do systematycznej pracy. W ciągu całego długotrwałego życia próbowałem czegoś takiego wielokrotnie i zawsze mnie znudziło.

.

Może teraz. Czytajcie codziennie po południu.

31.12.2022

Koniec roku. Dodajmy, roku dość paskudnego, w którym niżej podpisany bez przyjemności ulał hektolitry żółci. Niech ten rok idzie do diabła.

Karę 12 lat więzienia wymierzył wczoraj Sąd Okręgowy w Katowicach zakonnikowi Sebastianowi B., oskarżonemu o przestępstwa seksualne na szkodę kilku ministrantów. Chyba po raz pierwszy w tego rodzaju procesie sąd postąpił wedle zasady „ile mam, tyle dam” i dał więcej, niż życzył sobie prokurator. Poza skazaniem na 12 lat więzienia sąd nakazał oskarżonemu wypłatę nawiązek dla pokrzywdzonych – od 35 tys. do 75 tys. zł.

Oczywiście po prawej stronie oburzenie.

Święte oburzenie tamże wywołał także Tomasz Terlikowski, który ośmielił się napisać, że Czarnek nie powinien po swoich wyczynach (ujawnił dane ofiary pedofila) pełnić funkcji kierowniczych w oświacie. Dopóki ten inteligentny katolicki dziennikarz „swoich” nie atakował, to na niezupełnie konwencjonalne jego rozważania teologiczne oczy i uszy przymykano. Jak od rozważań moralnych przeszedł na konkrety i przyłożył „swojemu” – natychmiast go usunęli ze wszystkich kościołkowych i w ogóle prawicowych mediów.

Witamy w gronie bezpartyjnych, panie redaktorze – jak dawno temu usłyszał Stefan Bratkowski, gdy po starciu z osławionym betonowym tumanem Albinem Siwakiem wywalono go z PZPR.

Przeglądam te ichnie mendia i w pewnym momencie zawyłem ze zgrozy. Wielki tytuł głosił: Kwaśniewski mówi kategoryczne nie dla adopcji dzieci przez aktywistów LGBT. To nie są „mili wujkowie”. Rzucam się czytać tę sensację i oddycham po chwili z ulgą: klasyczny numer, żeby nadgonić sobie klikalność. Ten idiotyzm pochodzi z ust Kwaśniewskiego, ale nie tego, tylko prezesa Ordo Iuris. Też Kwaśniewski…

Uf.

Jest taki – bardzo moim zdaniem potrzebny, choć wielu głupków złoszczący (a może nie „choć”, tylko „bo”?) – plebiscyt na bzdurę biologiczną roku, organizowany przez autora ciekawego i zabawnego bloga totylkoteoria.pl – Łukasza Sakowskiego. W tym roku kandydatami są m.in. Korwin Mikke (za idiotyczne rozszyfrowanie skrótu mRNA) i dziwny prawicowy publicysta Warzecha (za poparcie homeopatii jako wykorzystywanie znanych i dowiedzionych właściwości naturalnych substancji).

Ale moim zdaniem obaj panowie nie mają szans. Walka o tegoroczny tytuł rozegra się między panią Justyną Sochą, znaną działaczką antyszczepionkową, która kategorycznie stwierdziła, że „nie da się przeszczepić organu od martwego dawcy” a naszym ulubieńcem, Jarosławem Kaczyńskim, który – jak pamiętamy zasunął, że „mężczyzna, żeby popaść w alkoholizm, to musi pić nadmiernie przez 20 lat, a kobieta tylko 2”, które to stwierdzenie wyssał sobie zapewne z lewego kciuka.

Osobiście kibicuję w tym konkursie obydwojgu.

A Szanownemu Czytelnictwu winszuję dobrego 2023. Mam nadzieję, że pod jego koniec będziemy mieli okazję do pewnego zadowolenia. Czy muszę tłumaczyć, o co mi chodzi – poza tym, żebyśmy się spotkali wszyscy w zdrowiu?

30.12.2022

Bardzo zabawne informacje ujawniło radio RMF FM. Otóż ziobryści planują wybadać nastroje Polaków, jeśli idzie o ich partię. Postanowili zrobić sondaż. No i oto przykład jednego z pytań:

„Czy poparłbyś przyjęcie KPO przez Polskę, widząc, że będziemy musieli wprowadzić zmiany w obszarze energetyki kosztujące ok. 880 miliardów złotych, co spowoduje wzrost kosztów życia?”.

Jak widać, jest to tzw. pytanie z tezą i z bezczelnie sugerowaną pytanemu przesłanką rozumowania; jest takich w tej ankiecie masa. Ale nie o to chodzi; uczciwości się po tym towarzystwie przecież nikt nie spodziewa. Zabawa jest w czym innym: wyniki tak przeprowadzonej ankiety muszą być skrajnie niewiarygodne, partia Ziobry niczego się z nich nie dowie. Ale co wyda na nonsensy publicznych pieniędzy, to wyda.

Chodzi im więc tylko i wyłącznie o świadomie kłamliwą i jednostronną propagandę. Jeśli nie jest to klasyczny strzał we własną brudną stopę, to zmieniam nazwisko na Rzęposławski.

Rządzący w ogóle prawdę traktują bez nadmiernego szacunku. Pani minister Moskwa doniosła, że musieliśmy wracać do stawki 23 proc. VAT na prąd, obniżonej uprzednio w ramach „tarcz” antycovidowych do zera. Musieliśmy, bo nakazała nam to Komisja Europejska.

Tyle że Komisja Europejska nic takiego nie nakazała. Komisja przyjęła, że stawka VAT powinna być minimum 5%, tylko tyle. 23% to już sobie państwo wzięli i wyssali z brudnego palucha.

Bardzo niedelikatnie obchodzi się też z prawdą Czarnek. Otóż ostatnio w rozmowie z Radiem Zet przyznał, że w najbliższych kilku latach szykują się masowe zwolnienia nauczycieli; chodzi nawet o 100 000 osób, głównie nauczających w szkołach średnich. Bo – zdaniem Czarnka – nauczycieli już teraz jest za dużo, a wobec spodziewanego spadku liczby uczniów będzie wręcz znaczący nadmiar.

I znowu są to bujdy na resorach. Chyba że Czarnek zakłada jako ideał klasy 40-osobowe i uważa, że matematyki i biologii będą uczyli katecheci.

Ogólnie: nie rozumiem: jak można łgać tak bezczelnie i na chama, wiedząc, że średnio inteligentna kura może te kłamstwa bez trudu zweryfikować?

Chyba trzeba mieć nie po kolei pod czerepem. Albo mieć jakąś nieopisaną wręcz pogardę dla wyborców. Nie wykluczam zresztą zbiegu obu tych okoliczności.

29.12.2022

W gruncie rzeczy nadal trwa cisza polityczna. Może nie taka zupełna, ale to, co słyszymy – to najwyżej lekki szmerek. Chyba jednak opozycja jest troszkę zmęczona świętowaniem…

może to zła taktyka? Odnoszę wrażenie, że opozycję i sprzyjające jej media interesują tylko „świeżynki”, nowości. Najwyraźniej nie ma obyczaju uczepienia się afery, skoczenia jej bohaterom do gardeł i konsekwentnego pilnowania, żeby się publicznie efektownie podusili.

A to błąd; takie postępowanie uczy jedynie, że w dzień po aferze – już jej nie ma. W efekcie wystarczy przeczekać.

No to troszkę nowości i tutaj. Pamiętają państwo Pospieszalskiego i jego raptownie zdjęte z anteny programy telewizyjne? Nawet prawiczki nie wytrzymały jego bzdurnego ataku na szczepienia. Wyleciał. Ale, jak mówią, złego diabli nie wezmą: znalazł się. Jak podaje portal Wirtualnemedia.pl, stanął na czele pewnego serwisu internetowego (nazwy i adresu nie podaję, bo nie mam zamiaru nadganiać im klikalności). Credo tego tworu jest takie: „Nasza misja to z jednej strony właśnie afirmacja wartości rodzinnych, a z drugiej strony pomoc w rozpoznawaniu i uświadamianiu zagrożeń, z którymi rodzina dziś się mierzy”; innymi słowy antyaborcyjne to do bólu i arcykatolickie.

I teraz smaczek. Wspomniany portal (prościutki w budowie, ubogi treściowo – na moje oko do zrobienia i utrzymania za darmo przez średnio zaawansowanego miłośnika popularnej platformy) finansuje… Fundusz Sprawiedliwości, co jego twórcy sami publicznie ujawniają. Przeznaczony podobno na pomoc ofiarom przestępstw.

Kto tu jest ofiarą i czyją, w jakim sensie możemy mówić o przestępstwie – zechcą sobie państwo wyinterpretować samodzielnie.

Tak zupełnie na marginesie: we wrześniu 2021 r. Najwyższa Izba Kontroli zaprezentowała wyniki kontroli przeprowadzonej we wspomnianym Funduszu Sprawiedliwości. Podano, że niegospodarnie wydano ponad 280 mln zł. Do prokuratury złożono pięć zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.

I co? Dziękuję, nie mam więcej pytań.

Jak ustaliło Radio ZET, Donald Tusk złożył pozew przeciw TVP do Sądu Okręgowego w Warszawie. Pozew dotyczy ochrony dóbr osobistych. „Z treści materiałów TVP wynika, że Donalda Tuska cechuje: brak wiarygodności, zmienność poglądów, hipokryzja, skłonność do kłamstwa, agresja, ponadto służalczość w stosunku do Niemców i uległość wobec Rosjan, antyfeminizm, pogarda dla ludu, cynizm. […] W analizowanych materiałach łamano regułę oddzielania informacji od komentarza, ponadto prezenterzy i reporterzy „Wiadomości” naruszyli wielokrotnie zasadę neutralności, która wyraża się poprzez brak emocjonalnego stosunku do czytanych przekazów” – czytamy w pozwie.

Jest to dość dokładny opis całości działalności prawicowych mendiów – zauważmy przy okazji. Czy jednak DT wygra?

Ale i te bez łatki prawicowości czasami jak walną, to się słabo robi. Oto Onet pyta: „Nowy Rok. Czy 1 stycznia trzeba iść do kościoła? Czy udział w mszy jest obowiązkowy? 1 stycznia, czyli Nowy Rok to nie tylko czas odpoczynku po sylwestrowej zabawie. Pierwszy dzień nowego roku to także okazja, aby wybrać się do kościoła. Wiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale nie wie, czy 1 stycznia obowiązkowo trzeba iść na mszę”.

Odpowiadam: chłopaki – nie, nie ma takiego obowiązku. W ogóle nie ma bowiem nijakiego obowiązku przynależności do żadnego Kościoła i przestrzegania jego przepisów i regułek. Żadnego. A sformułowania „trzeba” i „obowiązkowo”, proszę Onetu, są w tym tekście – bez zastrzeżenia do kogo się je kieruje – absolutnie nie na miejscu i dyskryminują nie tylko ateistów. Nie pachną.

Jak pisałem, krakowscy radni zdecydowali, że w Krakowie powstanie pierwsza polska Strefa Czystego Transportu. Czy jej zapisy wejdą w życie nie było pewne, bo na biurko wojewody małopolskiego trafiło kilka skarg, w tym od osławionej arcykatolickiej Ordo Iuris. No i zupa się wylała: wojewoda Łukasz Kmita zdecydował, że nie ma podstaw, by uchwałę uchylić. Tak sobie myślę, że może mieć chłop przechlapane. Ale nie u mnie.

Dziś jednak wiadomość, że Kaczyński pozostaje po operacji w szpitalu co najmniej do Nowego Roku, była w serwisie na czołówce. I słusznie, bo ciekawa, zastanawiająca i jednak ważna.

28.12.2022

Tak się zastanawiam: czy nam się stępiła wrażliwość, czy obserwujemy typową międzyświąteczną flautę? Chodzi o to, że liczba ekscesów rządzących, kwalifikowanych jako przestępstwo lub po prostu czysty idiotyzm wydaje się w tych dniach nie rosnąć. Mam nadzieję, że zachodzi ta druga ewentualność i obciążone tłustymi świątecznymi potrawami kałduny rządzących nieco ich spowolniły. Byłoby źle, gdybyśmy to my się przyzwyczaili…

Zatem dziś upuszczę żółci znów niewiele. Z dzisiejszych i wczorajszych wiadomości dwie mnie szczególnie poruszyły. Pierwsza to niebywale chamska odzywka niejakiego Wyszkowskiego, który powiedział o Idze Świątek coś takiego, za co powinien zostać co najmniej objęty ostrym bojkotem – a piszę to dbając cały czas o oględność, żeby nie powiedzieć więcej. Ma ów Wyszkowski sporo szczęścia, że czasy są, jakie są i pewne sposoby ochrony czci i honoru kobiet stały się karalne.

Druga sprawa to draka w Krakowie. Otóż w tym pięknym grodzie, słynącym m.in. z potwornie zanieczyszczonej atmosfery, rada miejska planuje utworzyć pierwszą w Polsce Strefę Czystego Transportu. Oznacza to oczywiście, że niemile będą widziane – bądź w ogóle zakazane – wyjątkowo smrodliwe pojazdy. Nic zatem zaskakującego, że nie wszystkim się to podoba – w szczególności posiadaczom rozmaitych dwudziestoletnich rzęchów. Zaskakujące jest co innego: to mianowicie, że owa uchwała została zaatakowana przede wszystkim… ideologicznie. I to najgłośniej przez katolików i Ordo Iuris. Ich działacze drą się otóż niemiłosiernie, że to „neomarksizm” i „ekologizm”.

Odnoszę wrażenie, że niektóre słowa – takie właśnie, jak przywołane powyżej – są dziś dla prawicy czymś w rodzaju zaklęć. Używający ich czarownicy – czy może lepiej szamani – w ogóle nie zastanawiają się nad ich znaczeniem czy adekwatnością do sytuacji. Ot, rzucają zaklęcia; takie „abrakadabra”. I nawet w ich moc, kretyni, chyba wierzą…

Pan faktycznie ponoć powiedział: czyń ziemię sobie poddaną. Ale nie przewidział, że podchwycą to głównie pospolite głupki.

Ostatnia informacja, z innej teczki. Tuż przed świętami Kaczyński – jak wiadomo – przeszedł operację wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego. Jest to druga operacja tego samego kolana; pierwsza była trzy lata temu. Tym razem jakoby zniósł zabieg ciężej i podobno odczuwa większy ból. A czeka go jeszcze podobna „przyjemność” z kolanem drugiej nogi, co ma nastąpić przed wyborami.

Pozbierawszy te informacje w różnych źródłach, piszę o tym dość szczegółowo, bo nasze media podchodzą do sprawy „z pewnym takim zażenowaniem”. Niby wiadomo, że stan zdrowia polityków z pierwszych stron gazet jest ważny, niby wiemy o różnych grypkach i przeziębieniach takich ludzi w krajach demokratycznych – ale tu redaktorzy jakby nabrali wody w usta. Zastanawiam się nad powodem: tacy są delikatni i dobrze wychowani, czy domyślają się możliwości jakichś represji? I dlaczego?

27.12.2022

Wczoraj nic nie upuszczałem; ani żółci, ani niczego innego: po prostu lokalna (ale duża) awaria UPC odcięła mnie od świata. Co miało i tę dobrą stronę, że skończyłem czytać ostatnią książkę prof. Obirka napisaną wespół z A. Nowakiem „Babilon”. O historii kryminalnej Kościoła z ostatnich 100-150 lat. Bardzo polecam. A swoją drogą – jesteśmy cholernie uzależnieni od tej elektroniki. Może jakiś dzień bez Internetu trzeba zarządzić?

A wydarzeniem wczoraj był serial TOK FM, poświęcony prof. Maksymowiczowi. Ten dziarski lekarz z charakterystyczną muchą najpierw był w PiS, potem pożeglował ku Hołowni – a po tym serialu może już tylko pożeglować w jakieś odludne miejsce. Nie wiem jakim jest rzeczony pan medykiem; z pewnością bardzo obrotnym i zapobiegliwie dbałym o własny interes materialny. W każdym razie z jego dziejów wynika dla PiS i osobiście Kaczyńskiego jedna nauka moralna: jak się do was zgłosi na członka jakikolwiek profesor, to wołajcie od razu psychiatrę i prokuratora; jest duże prawdopodobieństwo, że jeden z nich okaże się niezbędny.

Dziś GW odpaliła kolejną aferę. W rządowej fundacji, która obraca miliardami złotych, dyrektor i były radny PiS sam wysyła siebie na kosztowne delegacje. Organizuje imprezę za 100 mln zł poprzez spółkę, której sam jest prezesem. A różne frakcje obozu władzy zbierają na siebie haki. Chodzi o Fundację Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE). Od 2014 r. pełni funkcję Narodowej Agencji Programu Erasmus+, a od 29 lat zarządza również innymi europejskimi programami i projektami dotyczącymi młodzieżowych wymian międzynarodowych (Comenius, Leonardo da Vinci, eTwinning).

Ależ tam jest kasa! I dobre posady dla swoich.

Tymczasem zabrał głos Tusk. — Wszyscy pewnie myślicie, tak jak większość ludzi, że Arabowie robią najlepsze interesy na swoich polach naftowych. Nie, zrobili najlepszy interes na Polsce. Przez tych durniów z PiS-u. Oni sprzedali udziały w rafinerii w Gdańsku za niewiele ponad miliard złotych. Tyle mają zapłacić Arabowie. Którym się to zwróci w niecały rok — przekonuje Donald Tusk.

Obawiam się tylko, że chodzi o sumy w obu aferach tak gigantyczne, że dla przeciętnego człowieka po prostu abstrakcyjne. Afera z fuzją Orlen/Lotos ma już ładne parę dni – a jej wpływu na tzw. opinię publiczną specjalnie nie widać…

A w dodatku 63 proc. ankietowanych przez Ipsos nie chce powrotu szefa PO na stanowisko szefa rządu po wygranych przez opozycję wyborach, przeciwnego zdania jest 34 proc. badanych — wynika z opublikowanego we wtorek sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM. No i to jest problem.

Natomiast Mariusz Błaszczak został obwołany Człowiekiem Wolności Tygodnika „Sieci”. Jak z tego wynika wystarczy być wiernym i czekać. Tytułów ci u nas dostatek; jak zabraknie, to nowy wymyślimy bez trudu. Powiedzmy – Człowiek Sprawiedliwości dla Ziobry, Człowiek Telewizji dla Jakimowicza… A potem zmiana kolejności lub panowie proszą panie. Na lata starczy.

Wiadomości o złym człowieku nie było. Podobno dał se luz do końca stycznia.

26.12.2022

Dziś żółć się nie leje. W UPC w mojej okolicy totalna awaria internetu, telefonii i telewizji.

25.12.2022

„Rzeczpospolita” zrobiła pisuarom paskudny kawał. Mianowicie wskazała nazwiska czołowych polityków Zjednoczonej Prawicy i zaproponowała wybór spośród nich przyszłego prezydenta (przypomnijmy, że Duduś już na szczęście musi się rozglądać za inną posadą). Kandydaci byli tacy: Mariusz Błaszczak, Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Elżbieta Witek i Zbigniew Ziobro – i faktycznie, to jest licząca się czołówka.

Pracownia SW Research zrobiła odpowiednie badanie i mleczko się rozlało.

Zwyciężył kandydat… Nikt Z Wymienionych. A spośród wymienionych najlepszy okazał się Morawiecki, który uzyskał 8 proc. wskazań. 4,3 proc. respondentów wybrało Beatę Szydło, a 3,6 proc. uważa, że o prezydenturę powinien ubiegać się Mariusz Błaszczak. Dalej są Elżbieta Witek (3,4 proc.) oraz Jarosław Kaczyński (3,3 proc.) listę zamykają Zbigniew Ziobro (2,9 proc.) oraz Przemysław Czarnek (1,8 proc.).

I prawidłowo – jak rzekł był na niezapomnianym Studium Wojskowym UW kpt. Ruciński, kiedy podchorąży Miś wywinął orła na przeszkodzie terenowej i zaliczywszy ryjem glebę powiedział coś o kobietach lekkich obyczajów. Kandydat Nikt wydaje się dobrym wyborem.

Skoro święta, to czas na transcendencję i rozważania nad moralnością – zgodnie z wymogami prof. Matczaka. Jeden ze świętych polskiej prawicy, abp Jędraszewski skrytykował siarczyście Dudę za jego uwalenie projektu „Czarnek 2.0”. „Nie wolno kierować się obawą przed niezadowoleniem czy też nawet protestami” – powiedział podczas uroczystej pasterki na Wawelu. No nie wolno. Przylać babie metalową pałą – sądząc po braku reakcji świętej osoby – można swobodnie. Ale wpuścić do szkoły jakichś pedałów, ateistów czy inny dżender – w żadnym wypadku: zatrują młode duszyczki swoim jadem i co wtedy? A jeszcze komuchy wstrętne nie chcą płacić tu i ówdzie katechetom za ich bezcenny wkład intelektualny i moralny w coś tam.

Nieźle te święta biegną.

A Kaczyński po remoncie podwozia ma pod koniec stycznia znów ruszyć w Polskę z pogawędkami o złych Niemcach i wstrętnych Jasiach, co chcą być Małgosiami. Wbrew wielu protestującym uważam, że to świetny pomysł. On jest przecież naprawdę zabawny. Złości wprawdzie, ale jego vis comica zaczyna dawać rezultaty: wspomnijmy informację o sondażu prezydenckim, od której zacząłem.

24.12.2022

Dziś żółci będzie mało. Nie z okazji jakichś tam wolnych dni, których i tak zgodnie z głośną opinią prof. Matczaka nie umiem przeżywać jako człowiek bez poczucia transcendencji (a mówiąc otwarcie: zdecydowany ateista i zagorzały antyklerykał). Będzie mało, bo dziś jest mój dzień. Prywatny.

Mianowicie, jak znajomi wiedzą, dobiegłem do kresu 86 roku życia. Kiedyś wydawała mi się ta liczba zupełnie nierealną; gdy ćwierć wieku temu zmarł mój największy przyjaciel, mając lat 75, pokiwałem głową i pomyślałem „no cóż, był bardzo stary”. Dziś 75-latek jest dla mnie młodzikiem. Wszystko jest bowiem względne, to też. A i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda?

Ale i od upływu czasu właśnie.

Nie tak dawno miałem po kolei dwóch swoich ulubionych potencjalnych kandydatów na prezydenta RP. Minęło kilka ledwie lat i oba moje pomysły wydają mi się dziś dość absurdalne. Jednym z nich był właśnie prof. Matczak, którego poglądy – gdy wchodził na scenę polityczną – wydały mi się sensowne i świeże. A tymczasem zasunął numer najpierw z laudacją 16-godzinnego harowania jako modelu życia, teraz z tym świętoszkowatym potraktowaniem ateistów jako ludzi niepełnowartościowych, wręcz z amputowanym ważnym elementem człowieczeństwa. Więc ja go skreślam.

Ten drugi też mi się przestał podobać, ale nie naraził mi się tak jak Matczak, więc nazwiska nie wymienię. Nie chcę go, bo okazał się lubiącym nadmiernie „wielkie słowa” drętwiakiem, choć na początku był fajny. No i mówca z niego w sumie średni, a to głowie państwa niezbędne…

Nie ma to nic do rzeczy, nikogo do niczego nie namawiam, ale na dziś moim kandydatem na Pierwszego Obywatela – jeśli to kogoś interesuje – jest po tych kilku latach łamania prawa przez wiadomą szajkę profesor A. Bodnar. Mając go w Pałacu raczej byłbym pewny, że mi żadnego numerasu prawnego nikt nie wytnie.

Pora na żółć sensu stricto. Pierwszy strzyk z okazji pięciogodzinnych dyskusji Morawieckiego z Ziobrą. Bez rezultatu. Troszkę to dziwne, gdy przełożony błaga o coś podwładnego, nie uważacie? No ale w ogóle ten rząd jest dosyć dziwny, jeśli w ogóle tę zbieraninę rządem można nazwać.

Drugi strzyk idzie dziś w naród. Nie cały, rzecz jasna, ale w znaczącą i głośną jego część. Otóż Iga Świątek dała na WOŚP bardzo fajny i bogaty fant do licytacji: swoją rakietę z wejściem do loży VIP na turnieju w Paryżu. I zaczęła się, głównie na Tweeterze, fala obrzydliwego, zawstydzającego i niegodnego hejtu. Włącznie z majaczeniem o „żydokomunie”…

Szkoda słów.

Powracając do początku: dziękuję niniejszym wszystkim, którzy byli łaskawi obdarzyć mnie z okazji urodzin dobrym słowem. Zaczyna bieg roczek 87, a liczba to piękna. Elegancko się rozkłada na dwa tylko czynniki pierwsze i złośliwie w żaden sposób nie da się przedstawić jako suma trzech kwadratów. Choć estetycznie bardziej mi odpowiada 88, czym chciałbym się państwu móc pochwalić w odpowiednim czasie. Taki minimalizm prywatny, rozumiecie.

I mam nadzieję, że o wielu postaciach dziś pierwszoplanowych będziemy wówczas mówili w czasie przeszłym. Co powiedziawszy, na wyimaginowanej choince wieszam gwiazdki. Osiem ich:

***** ***

23.12.2022

Czarnek znowu namieszał. Powołał na cztery lata dwunastu nowych członków rady Narodowego Centrum Nauki (NCN). NCN finansuje projekty badawcze oraz działania naukowe; wszelkie. No i wśród nowo powołanych siedem osób reprezentuje nauki humanistyczne i społeczne, cztery – nauki o życiu, a tylko jedna nauki ścisłe i techniczne. Zatem łącznie w całej radzie, liczącej 24 osoby, przedstawicieli nauk ścisłych i technicznych będzie pięcioro.

Jeszcze fajniejsze jest to, że zgodnie z ustawą o NCN specjalny zespół identyfikujący (w terminie 2 miesięcy przed upływem kadencji rady) sporządza i przekazuje ministrowi listę co najmniej dwudziestu czterech kandydatów na członków rady zgłoszonych przez jednostki naukowe posiadające kategorię co najmniej A oraz przez organizacje reprezentujące środowiska naukowe. No i tak się stało. Czarnek wybrał spośród wskazanych … jedną osobę.

Bo „minister nie ma obowiązku nominowania nowych członków rady według wskazania zespołu identyfikującego” jak bezczelnie i hucpiarsko wyjaśniła pani Justyna Sadlak z jego biura prasowego. Zabełkotała jeszcze coś bez sensu o jakiejś „interioryzacji”, cokolwiek to słowo znaczy – i tyle.

Niebawem może się zdarzyć tak, że dowolne słowo na „cz” będzie u mnie wywoływało stan przedzawałowy. A jak zobaczę tego faceta na ekranie we własnej osobie, to opluję telewizor.

Powtórzę: to jeden z największych szkodników z okresu haniebnych rządów pisuarów.

Z kroniki nowych obyczajów. — Była wielka awantura. Redaktor naczelna krzyczała, że w gazetach należących do Orlenu żadna państwowa firma nie może być krytykowana — mówią pracownicy krakowskiej redakcji „Dziennika Polskiego”. Dorota Kania, tzw. redaktor naczelna wydawnictwa Polska Press, zwolniła dyscyplinarnie jednego z dziennikarzy, który napisał, że prywatna firma In Post ma lepsze usługi od Poczty Polskiej.

Powstrzymam się od komentarza. Prawdę mówiąc, tylko dlatego, że nie znajduję dostatecznie obelżywych słów.

Z kronik praworządności z pisuaru. Już pisałem, że nasz rodzimy sąd zakazał kontynuowania prac na Odrze, jako stwarzających zagrożenie dla środowiska. Na to: wiceminister Gróbarczyk powiada: na pewno nie przerwiemy realizacji inwestycji, ponieważ mamy wszystkie ku temu stosowne dokumenty i pozwolenia. Dodajmy: któreśmy sami sobie wydali.

No i po cholerę nam sądy? Tylko śmieszne kiece noszą i coś tam brzęczą, nieprawdaż?

W tej sytuacji chyba zbędne jest w ogóle jakieś prawo, bo głównie przeszkadza w Dobrej Zmianie. Aż dziwne, że niektórzy mimo wszystko chcą jakieś nowe prawa uchwalać. Jak pani Godkowa na ten przykład, która wraz ze swoją fundacją Życie i Rodzina wypichciła projekt, który zakłada, że za samo przedstawianie informacji o możliwości aborcji, czy rozdawanie ulotek na ten temat można będzie trafić do więzienia na dwa lata. Zakazane bez żadnych wyjątków ma się stać też nakłanianie kobiety do przerwania ciąży.

Stosu ani dybów jeszcze tym razem ta pani sobie jeszcze nie winszuje. Ani nawet chłosty… Cóż: katoliczka.

Dziś opublikowano świąteczne życzenia od Kaczyńskiego. Że to nadała kurwizja – rozumiem, choć nie akceptuję i uważam za nadużycie. Na jakiej jednak zasadzie prywatna telewizja nadała ten nędzny teledysk w całości i bez komentarza – nie mam zielonego pojęcia. Czy zatem każdy chłystek może sobie teraz nagrać takie bełkotliwe coś i pogawędzić do ludu?

22.12.2022

Dobra wiadomość. Żółć w całości skierowana do „bohatera” imiennie wymienionego. Jak przypominają Wirtualnemedia.pl, 12 lutego br. podczas programu „Jedziemy” na antenie TVP Info niejaki Jarosław J. – uchodzący w niektórych wioskach za dziennikarza, w paru innych – za aktora, powiedział: „Komitet Obrony Demokracji płaci 150 zł uczestnikom organizowanych przez siebie protestów za udział w demonstracjach”. Stwierdził, że wie to na pewno od swojego kolegi. Mówił także, iż pieniądze są wypłacane „za protestowanie w pierwszej linii, tarzanie się po ziemi, walenie nogami w metalowe blachy”. Członków KOD nazwał „obrzydliwą hołotą”. Musi teraz oddać koszty procesu, zapłacić 10 tys. grzywny plus pięć tys. zł nawiązki na PCK.

Ma sporo szczęścia, że polskie sądy kary finansowe wymierzają oględnie.

Śmieszna wiadomość. Sędzia Maciej Ferek, wciąż zawieszony w obowiązkach przez nielegalną i zlikwidowaną już Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, ma kolejne postępowanie dyscyplinarne. Zarzuca mu się mianowicie „pognębienie” innej sędzi z jego sądu poprzez… jedzenie i pozostawianie na biurku we wspólnym gabinecie nieświeżych śledzi, kiszonych ogórków czy kiszonej kapusty. Co ciekawe, przez cały czas pognębiona pani sędzia najpierw przez miesiąc była na urlopie wypoczynkowym, a potem pracowała w gabinecie w swoim macierzystym sądzie rejonowym.

Mamy tu do czynienia z pierwszym w historii zdalnym użyciem wonnych wiktuałów jako broni zaczepnej.

Czy ta szajka jest uodporniona na własną śmieszność? Wychodzi na to, że tak – i to wszyscy, bo ani jeden nie miauknął, że to idiotyzm…

Szokująca (niektórych) wiadomość. Jeszcze ze sfer sądowych. Portal braci Kremlowskich nazywa pewne orzeczenie sądowe „szokującą decyzją”, opatrując to określenie wykrzyknikiem. Chodzi mianowicie o to, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (polski sąd, zdrajcy, kasta!) uwzględnił skargi ekologów i ministerstwa środowiska Brandenburgii, nakazując stronie polskiej wstrzymanie prac na Odrze, które mogłyby nieodwracalnie źle wpłynąć na środowisko. A przecież Niemiec to wróg, ekologizm zaś jest antykatolicki!

Na zakończenie podniosła wiadomość z życia sfer politycznych. W Warszawie odsłonięto pomnik Jana Olszewskiego. „Pierwszym premierem z wolnych wyborów” nazwał tego jegomościa Macierewicz.

Mnie się to określenie kojarzy głównie z kurczakami z wolnego wybiegu, ale ja jestem znany degenerat.

A Olszewski… cóż, w czasach „Po prostu”, „reformistycznego” pisma studentów i młodej inteligencji z okresu przełomu Październikowego był niezłym postępowym publicystą. Potem znanym adwokatem. Wreszcie został katastrofalnym premierem…

Kaczyński ponoć w szpitalu. Mają mu podwozie remontować.

Komentarza z uwagi na staranne wychowanie odebrane przez autora niniejszego w domu rodzinnym – nie będzie. Powiedzmy, że z zainteresowaniem czekam na wyniki kuracji.

21.12.2022

Posłowie Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba i Dariusz Joński przedstawili w środę wyniki swojej kontroli poselskiej, jaką przeprowadzili m.in. w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. — Obecny premier Mateusz Morawiecki zakupił wiele lat temu działkę, która wcześniej została wyłudzona bezprawnie od Skarbu Państwa przez parafię we Wrocławiu.

Bez komentarza.

Dwie informacje podane przez prawicowe media:

1. Ma nie być kar za służbę obywateli Polski w ukraińskiej armii bez zgody MON. Do Sejmu wpłynął projekt odpowiedniej ustawy.

2. Wiece chanukowe zapłonęły w Pałacu Prezydenckim i Sejmie. „To święto zwycięstwa Izraela nad okupantami”.

Co je łączy? Melodia i słowa piosnki, jaką pod obydwiema wykonali tzw. komentatorzy. Nie chcecie tego czytać. I słusznie.

Kaczyński zapłakał. “Będę zmuszony sprzedać dom, nawet nie wiem, czy to wystarczy, bo jestem właścicielem jednej trzeciej domu, w którym mieszkam” – powiedział. Chodzi o to, że musi zapłacić ponad 700 tys. zł na pokrycie kosztów opublikowania przeprosin Radosława Sikorskiego w serwisie Onet. Przegrany przez Kaczyńskiego proces dotyczył wypowiedzi o „zdradzie dyplomatycznej”.

Ale… „Uważam, że kary za zniesławienie powinny być dotkliwe ale nie rujnujące. Jeśli Kaczyński wpłaci 50,000 złotych na siły zbrojne Ukrainy to odstąpię od domagania się przeprosin” – zaproponował Sikorski.

No i to dopiero rozwścieczyło prawicę. Co oznacza, że RS uderzył wyjątkowo celnie.

20.12.2022

Lód. Sądząc po wpisach w FB – rzeczywiście jest groźnie. A tu taka wsypa: choć Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed gołoledzią, a media obiegają informacje o dramatycznych konsekwencjach tego zjawiska, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie wysłało żadnych alertów ostrzegających przed zagrożeniem. Teraz RCB obciąża Instytut i odwrotnie. Bardzo to niestety polskie: brak procedur i zwalanie z siebie odpowiedzialności. I – założę się – nikt obu instytucji nie przywoła do porządku, bo to „nie ten sam pion”.

Z czego jest to państwo wykonane? No właśnie.

Właściwie tylko jedna procedura nie zwodzi. Brzmi ona „chroń swoich”. A już gdy wchodzi w rachubę jakaś „osoba duchowna”…

Pisze Onet: ponad 20 byłych pracowników Stowarzyszenia „Wiosna”, w tym 17 pokrzywdzonych, opowiedziało w prokuraturze o niewłaściwych zachowaniach swojego byłego szefa ks. Jacka Stryczka. I choć śledczy uznali ich zeznania za wiarygodne, to — jak ustalił Onet — umorzyli postępowanie dotyczące mobbingu. Prokuratura nie dopatrzyła się bowiem „znamion czynu zabronionego”. Podkreśliła jednak: „dosadny sposób komunikowania przez ks. Stryczka pracownikom niezadowolenia z ich pracy brał się stąd, że nie zwracał on uwagi na reakcje innych i nie zastanawiał się nad tym, że może kogoś zranić”.

Czyli – jak się nie zastanawiasz, to możesz. Ciekawa interpretacja.

Gdyby chodziło nie o jakiegoś katabasa, tylko na ten przykład Trzaskowskiego – sprawa wyglądałaby zgoła inaczej. Dziś w Warszawie – wracam do początkowego tematu – było cholernie ślisko. Był nieszczęśliwy wypadek przed prywatną posesją. Ale oczywiście personalnie winien okazał się w prawicowych mediach właśnie prezydent miasta; co publicznie stwierdził m.in. ten kartoflopodobny wicepremier, czyli Sasin.

Można dostać ataku wścieklizny obserwując tę ich chamską i do bólu przewidywalną reakcję na wszystko. Zawsze wedle tej samej recepty „dobrze – to my, źle – zawsze oni”. Najgorzej, że ten kretynizm okazuje się skuteczny.

W związku z ochroną swoich: Duda podpisał ustawę o zaniechaniu ścigania za niektóre czyny związane z organizacją wyborów Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r. — poinformowała we wtorek Kancelaria Prezydenta RP.

Czyli za przekręt kopertowy nie odpowie nikt; kilkadziesiąt milionów znowu jak psu w dupę…

A jak ktoś jakiś przekręt ujawni, to mu się zamknie ryj każdym sposobem. Onet stwierdził, że „Kurier Lubelski” dostał od szefującej wydawanymi przez Orlen gazetami osławioną lustratorkę Dorotę Kanię zakaz krytycznego pisania o marszałku województwa lubelskiego Jarosławie Stawiarskim z PiS. Ale to przecież nie jest żadna cenzura, w szczególności prewencyjna. To nowoczesne zarządzanie informacją, prawda?

19.12.2022

Kitwaszą się – aż miło. Naparzanka na prawicy trwa. Jacek Ozdoba, który poza innymi funkcjami jest rzecznikiem prasowym ziobrystów oskarżył kierownictwo Polskiego Radia o „politykę zamkniętych drzwi”, „brak pluralizmu”, a także „niebezpieczne i antypaństwowe praktyki”. Skargę przekazał Maciejowi Świrskiemu, przewodniczącemu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji — jak pisze Interia. Zaczyna więc chyba działać taka prawidłowość, dotychczas znana tylko nam: jak się chce zaatakować kogoś ze „Zjednoczonej” Prawicy, to w zasadzie wystarczy powiedzieć prawdę. Tylko dotychczas robiła to wyłącznie opozycja…

Z kolei Onet informuje, że ze stanowiska został odwołany wiceprezes państwowej spółki energetycznej Enea Tomasz Siwak. Jakiś czas temu głośna była impreza Enei (szkoleniowa zresztą oficjalnie), na którą pan Siwak sprowadził tzw. mobilne kasyno i panowie szkoleni mieli szanse poćwiczyć różne szybkie gry karciane ze szklaneczką zacnej whisky w dłoni. No i to się rypło. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że skarcony pan Siwak jest „człowiekiem Marka Suskiego” a jego – tzn. Siwaka – posadę ma zająć „człowiek Sasina”. Czyli sytuacja jak wyżej.

Na marginesie: czy może być gorsza obelga niż nazwanie kogoś człowiekiem któregoś z tych dwóch panów? Ja za swej strony tylko cytuję, żeby było jasne…

Dwie ciekawe informacje ze sfer transcendentalnych.

Na starym cmentarzu, gdzie grzebano polskich powstańców, parafia z Poznania zrobiła – bez badań archeologicznych i bez pozwolenia jakiegokolwiek urzędu – restaurację. Wspólnie z prywatnym biznesmenem. Miejski Konserwator Zabytków zamierza jakoby zawiadomić poznańską prokuraturę. W grę może również wchodzić zbezczeszczenie szczątków ludzkich – podobno w trakcie prac ziemnych znaleziono przy restauracji wiele kości, które schowano na śmietniku.

No ale restauracja miała przynosić zyski na realizację celów duchowych, więc spoko.

Druga informacja. Od razu wyjaśniam: ani to śmieszne, ani ja z tego nie kpię. Otóż podobno Stolica Apostolska podjęła decyzję o tzw. wyniesieniu na ołtarze Kościoła katolickiego słynnej rodziny Ulmów z Markowej, zamordowanej przez Niemców 24 marca 1944 roku za ukrywanie Żydów. W dekrecie beatyfikacyjnym znalazło się potwierdzenie męczeństwa „Sług Bożych Józefa Ulmy i Wiktorii Ulmy, Małżonków, i 7 Towarzyszy, ich Dzieci”. W porządku, rzadki czyn szlachetny wymaga wyróżnienia. Ale przy okazji ustanowiono precedens na skalę światową. Będzie to bowiem pierwsza w historii Kościoła beatyfikacja… nienarodzonego dziecka, bo pani Wiktoria była w ciąży.

Ani słowa więcej.

18.12.2022

Takie tam obserwacje starego zgreda przy niedzieli.

Przyjrzyjcie się zdjęciom ludzi, publikowanym przez prawicowe portale. Jak na fotce Lis, Janda, Tusk – to morda wykrzywiona i kolorki fioletowo-żygotliwe. Jak „swój” – od fotoszopa błyszczy w drugą stronę, sama piękność. Nawet Beata Kempa wygląda – no, nie jak Miss Universum, to niemożliwe – względnie normalnie.

Cwaniaki. Wykombinowali sobie, że tak „oddziałują na podświadomość”. Psychologowie propagandy od siedmiu boleści i ósmego nieszczęścia.

Z czymś podobnym mamy w warstwie słownej. I tak „suwerenność” to znaczy dla nich „możemy robić co nam się zamarzy, bo nas wybrali i mamy większość”. W połączeniu z tym sprzeciw wobec łajdackich poczynań władzy to naturalnie „donoszenie na Polskę”.

Na marginesie – przypominam starą prawdę: choć dwa półdupki czynią całą dupę, to jednak dwa półgłówki nie równoważą jednej głowy; choć przy urnie wyborczej mają – niestety – większość. Ale to tak bez związku z sytuacją bieżącą. W każdym razie bezpośredniego.

Bo ja wiem zresztą?

No to teraz rzut oka na pięknie zawirowaną scenę polityczną.

Zgłoszoną przez rząd ustawę, mającą jakoby naprawić zaburzenia praworządności i zapewnić Polsce kupę kasy – bardzo źle przyjął Duda, bo przyjęcie jej kolidowałoby z jego rzekomą wyłączną „prerogatywą” do mianowania sędziów; to znaczy, nie mógłby już mianować sędzią na przykład sprzątaczki sejmowej. Tegoż zdania jest były minister od spraw zagranicznych, któremu pamiętamy głównie stworzenie nieistniejącego państwa oraz przypisany mu przez jakiegoś złośliwca pięknie rymowany nagrobek („tu leży Waszcz / przechodniu naszcz”); rzekł on był wielce dowcipnie, że „KE też może uznać, że co prawda jakiś Tuleya i jeszcze ktoś tam wrócił do orzekania, ale np. TVN powinien rządzić rządem, a »Gazeta Wyborcza« prezydentem”. Więc – żadnych układów i kompromisów.

Z drugiej strony – jak już zwracałem uwagę – Kaczyński uznał zgłoszony i biegutkiem wycofany projekt ustawy za „skrajnie destrukcyjny”, a tymczasem jeden z braci Kremlowskich opowiedział się zdecydowanie za… ustępstwami wobec Unii, tzn. za kompromisem – czyli poparł Morawieckiego przeciw Kaczyńskiemu.

Błysnął przy okazji obserwacją, że przecież jak się coś załatwia ustawą, to po osiągnięciu założonego celu można wszystko również ustawą ładnie pozmieniać.

I to jest cenna wskazówka dla opozycji na okres po wygranych wyborach…

Nieźle. Tymczasem Konfederaci kotłują się najzupełniej niezależnie od „Zjednoczonej” Prawicy sami w sobie. Podobno taka ich frakcja, zwana „Wolnościowcy” idzie na odstrzał. Dokonali zmiany na posadzie szefa swojego klubu, mają też konflikt w związku z wybrykami Brauna. Za chwilę zapewne zanikną i płakać z tego powodu nie będziemy, prawda?

Na tle sporów o praworządność ciekawie rysuje się stanowisko, zajęte przez wybitnych ziobrystów z Warszawy: 13 grudnia prezes warszawskiego SA (onże rzecznik dyscyplinarny) Piotr Schab wydał oficjalne oświadczenie, w którym stwierdził, że nie zastosuje się do zabezpieczenia ETPCz, nakazującego mu przywrócenie na stanowiska trzech sądzących pań. Jak napisał, nie ma takiego obowiązku, bo Trybunał cioci Przyłębskiej— uznał, że trybunał w Strasburgu nie ma prawa badać statusu polskich sędziów. To już jest jawny bunt i chciał-nie chciał Ziobro będzie się musiał do tej oczywistej bezczelności ustosunkować.

Jednym słowem obrazek, jaki się nam rysuje, podpada pod jedno z ulubionych powiedzonek mojej kilkakrotnie tu wspominanej babci, która taką sytuację opisywała określeniem „pożar w burdelu połączony z najazdem Tatarów na dom wariatów”.

17.12.2022

Sytuacja w Polsce przypomina mi trochę garnek z wodą postawiony na ogniu na moment przed osiągnięciem przez wodę temperatury wrzenia. Jeszcze niby spokój, jeszcze do góry unoszą się pojedyncze bąbelki, ale już za chwilę wszystko się zakotłuje i pokrywka zacznie podskakiwać…

Zbyt wiele wpadek i zwykłych niepowodzeń zalicza nasza ukochana władza, by mogło się to wszystko skończyć powrotem do spokojnej, stygnącej powoli wody. Wchodzimy w okres, w którym byle głupstwo może spowodować, że reakcja publiki wymknie się spod kontroli. Proszę spojrzeć na aferę z wybuchem w Komendzie Głównej Policji: w gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z błahostką, z ośmieszeniem się jednego pana, o którym i tak nikt nie miał dobrego mniemania: a już trzeci dzień trwa nawałnica, nie tylko w Internecie.

Jeszcze jeden taki numer, jeszcze jedna nieudolna próba głupawej i spóźnionej opowieści – i może się łatwo zdarzyć, że już żadnych opowieści nie będziemy mieli ochoty słuchać.

Uprzedzając państwa reakcję: nie ubolewam z tego powodu. Zdumiewa mnie tylko, że można do tego stopnia nie panować nad sytuacją, robiąc przy tym dobrą minę do najwyraźniej fatalnej gry.

Innym przykładem tego samego zjawiska jest historia z próbami pozyskania funduszy europejskich. Dziś otóż – po zabraniu głosu przez Dudę i wycofaniu projektu ustawy o Sądzie Najwyższym z obrad sejmu – dowiaduję się, że pan Kaczyński oświadczył, że „UE mogłaby uznać uchwalenie ustawy o Sądzie Najwyższym, ale skutki w Polsce mogłyby być skrajnie destrukcyjne”.

To znaczy, że pan Kaczyński nie znał w ogóle tego zasadniczej wagi projektu? Został ograny – wraz z prezydentem – przez jakąś grupę ludzi, którzy przecież na sam jego widok dostają rozwolnienia ze zdenerwowania? Mam w to uwierzyć?

Bardzo nie lubię, jak ktoś usiłuje zrobić ze mnie idiotę.

Na razie wszystko razem wygląda na to, że prawica, zwana złośliwie „zjednoczoną” pogubiła się kompletnie i weszła w typowy dla schyłkowego okresu etap wojny wszystkich ze wszystkimi. I niechby się wzajemnie pozagryzali – gdyby nie to, że przy okazji zafundują nam taki chaos, z którego trzeba się będzie wygrzebywać latami.

Niektórzy w tej historii z dostosowywaniem ustawodawstwa do norm europejskich widzą taki myk: przyjmujemy rozwiązanie jawnie niekonstytucyjnie, ale Unia łyka je jak pelikan i daje kasę. Wtedy my wyciągamy zza pazuchy ciocię Julkę z jej trybunałem, który raz-dwa uznaje ustawę za sprzeczną z polskim prawem (bo, jak mówię, dziecko to widzi) i ją unieważnia. Wszystko wraca do tego, co było, kasa zostaje.

No ale sprawa się rypła, przede wszystkim z powodu komentarzy paru naszych wybitnych prawników. Unia już z pewnością numerasa nie kupi; więc Kaczyński zaczyna robić dobrą minę do złej gry i udaje, że to nie on wdepnął w to gówno.

I tak to wygląda na tydzień przed świętami zimowymi i, co ważniejsze, obrzydliwego numeru rocznicą moich urodzin.

16.12.2022

Idzie przez Sejm projekt ustawy, który budzi czystą zgrozę. Chodzi o pomysł powołania „komisji weryfikacyjnej” mającej „badać rosyjskie wpływy tam, gdzie ona sama zechce je zobaczyć, i ograniczać prawa obywatelskie tym, którym zechce” – pisze w GW Ernest Skalski. Jest to pomysł rodem z piekła, absolutnie sprzeczny z konstytucją i w ogóle zasadami demokracji. Projekt przepadł wprawdzie w pierwszym czytaniu w komisji sejmowej, ale jej opinia jest … tylko opinią. W głosowaniu ostatecznym prawdopodobnie zrobią co zechcą; małą mam nadzieję na jednego przyzwoitego w tej szajce. A chodzi ewidentnie o uwalenie kandydatury Tuska do zajmowania jakichkolwiek stanowisk państwowych.

Miejmy nadzieję, że słowa Ernesta Skalskiego „chyba znajdzie się w Polsce sąd, który zada TSUE pytanie o rolę i charakter rządowej komisji weryfikacyjnej” okażą się prorocze. Oznaczać to jednak będzie kolejną kompromitację kraju, w którym mieszkamy. W końcu – w epoce pisuaru – nic nowego.

Mniej istotna ale dość śmieszna jest kompromitacja policyjna z tym granatnikiem, który w rękach komendanta głównego Policji wypaliwszy zrobił – jak się dziś okazało – dziury „wielkości talerza” przez kilka pięter aż do parteru. Pan komendant najwyraźniej nie przykładał się na szkoleniu z użycia broni i nie wie, że pierwszym obowiązkiem użytkownika w takiej sytuacji jest sprawdzenie, czy broń nie jest nabita. Albo też sądzi, że od pewnego stanowiska w górę przepisy nie obowiązują. W obu przypadkach powinien – jak to dawniej mawiano, nie wiem, czy dziś ten zwrot też jest używany – natychmiast „trafić pod kapelusz” czyli uzyskać orzeczenie o całkowitej nieprzydatności do pełnienia służby.

A taka to była piękna – i wydawało się trwała – kariera: ponad 30 lat służby i status najdłużej szefującego Komendzie Głównej Policji…

Jedno naciśnięcie języka spustowego i sprawa jasna. I informacja o tym w mediach całego świata; takie to beznadziejnie głupie.

„W obronie chrześcijan”, haniebna inkwizycyjna ustawa autorstwa ziobrystów, zgłoszona zresztą jako projekt „obywatelski”, przeszła 15 grudnia pierwsze czytanie w Sejmie. Jeśli zostanie uchwalona, to natychmiast zamkną tygodnik „Nie”. Jedno z nielicznych pism, które czytam od pierwszej do ostatniej strony. Pewno też stanie się niemożliwa sytuacja taka, jak wczoraj w Częstochowie, gdzie radni przyjęli uchwałę, w której apelują o likwidację finansowania lekcji religii z budżetu miasta, uzasadniając to wysokimi kosztami ponoszonymi przez miasto mimo coraz mniejszej liczby uczniów chodzących na religię.

Ku pamięci: kluby i koła Lewicy, KO, Polski 2050, Porozumienia i PPS w całości zagłosowały za odrzuceniem ustawy. Klub Koalicji Polskiej nie był jednogłośny. Siedmioro posłów chciało odrzucenia (m.in. Jacek Protasiewicz, Bożena Żelazowska), aż piętnaścioro wstrzymało się od głosu (w tym Władysław Kosiniak-Kamysz, Piotr Zgorzelski, Urszula Pasławska). Podzieliła się także Konfederacja. Za odrzuceniem zagłosował Stanisław Tyszka i Dobromir Sośnierz, za dalszym procedowaniem był Artur Dziambor. Pozostali Konfederaci wstrzymali się od głosu lub nie głosowali wcale.

W sumie marnie to wszystko razem wygląda.

A Czarnek, zapowiadając trzecie podejście ze swoimi pomysłami na edukację, ośmielił się powiedzieć, że nie zmieni przy tym nic istotnego w stosunku do uwalonych ustaw i przyznał, że jego głównym celem jest „postawienie tamy genderyzmowi”. Jest to bezczelne hucpiarskie lekceważenie opinii publicznej; nie mówiąc już o prezydencie. Już to samo powinno spowodować wywalenie faceta z rządu na zieloną trawkę; ale czy ktoś ma wątpliwości, kto musiałby podjąć taką decyzję i zrezygnować tym samym z jednego pola judzenia i szczucia?

15.12.2022

Sporo się dzieje. Najpierw to, co cieszy: Duda ugiął się pod opinią publiczną i zawetował „lex Czarnek 2.0”. Dobrze, bo zamach Czarnka i jego środowisk na edukację był haniebny. Mamy zatem na jakiś czas sprawę z głowy.

Gdzie zaś tu miejsce na żółć?

Oczywiście, w reakcji Czarnka. Oświadczył, że jest zawiedziony, czy też rozczarowany. A w cywilizowanym świecie minister, który dwa razy z rzędu ma odwalony najważniejszy, wręcz ideologicznie dla niego podstawowy projekt – ma tylko jedną możliwą reakcję: podać się do dymisji.

Ale to w cywilizowanym świecie, więc spoko.

Skoro już mówimy o Dudzie: wygłosił mowę nieco bełkotliwą i długą, ale – poza uwaleniem Czarnka – coś z niej jednak wynikało. I są to wnioski dość ciekawe.

Po pierwsze, odciął się zdecydowanie od rządu i w ogóle całej władzy: kilkakrotnie powtórzył, że w opracowywaniu reakcji na wymagania komisji Europejskiej nie brał udziału ani jej nawet na żadnym etapie nie konsultował.

Po drugie, idzie w zaparte w kwestii nominowanych przez siebie sędziów; najwyraźniej spodobała mu się myśl, że jego decyzja uprawomocnia nawet kandydaturę, zgłoszoną przez KRS niezgodnie z procedurą. Więcej, Duda uważa wyraźnie, że nie ma znaczenia legalność samej KRS. Ciągnąc ten tok wnioskowania dalej wypada zapytać – to po cholerę w ogóle jakaś KRS? Może wystarczy, gdy Ruchadło Leśne powie, że podoba mu się Ziutek, żeby tego Ziutka zrobić sędzią Sądu Najwyższego?

Cóś mnie pan prezydęt chiba przesadził.

Ale zobaczymy, co powiedzą prawnicy. Z tym, że jak znam to środowisko (oraz logikę), to usłyszymy od nich głośne stukanie. W głowę.

Z drugiej strony – każdy lubi być ważnym. A Duduś szczególnie. Więc spróbujmy zrozumieć.

Na tym tle spójrzmy na wyniki kolejnego sondażu opinii; do odpowiedzi zgłasza się sondażownia Research Partner. W najbliższą niedzielę największe poparcie odnotowałoby według nich Prawo i Sprawiedliwość. Ale na pisuarów chce jednak zagłosować… 29,6 proc. respondentów, mniej niż „kanoniczne” 30%. I jest to w stosunku do poprzedniego badania strata 1,4 p.p. W dodatku KO chce poprzeć 29,3 proc. badanych. To wzrost o 2,9 p.p. względem ostatniego sondażu.

Od kilku tygodni batalię o pozycję „trzeciej siły politycznej” (cokolwiek to piękne sformułowanie oznacza – a moim zdaniem, jeśli to was interesuje, dokładnie nic) toczą Polska 2050 i Lewica. W tym badaniu na podium stanęło ugrupowanie Szymona Hołowni z poparciem na poziomie 9,8 proc. Lewicę (6,8%) wyprzedziła też tym razem Konfederacja z wynikiem 7,2 proc. głosów. PSL, Porozumienie Gowina i Kukiz lecą w grule.

Nie przywiązuję wagi do tego badania, ale tendencja jest ostatnio widoczna. Kaczorowi więdnie.

Nie pomoże mu też atak na pana doktora i eksmarszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Podobno podczas świątecznych zakupów został on napadnięty i uderzony. Oczywiście, jak to u nich: oskarżają o napad „bojówki Tuska”. Jakoś im się najwyraźniej w głowach nie mieści, że może ich indywidualnie nie lubić dowolny pojedynczy człowiek, nawet prosty żul.

No i po chwili zastanowienia muszę temu rozumowaniu przyznać rację: rzeczywiście, prawdopodobieństwo, że zwykły żul jest ich zwolennikiem, nie jest małe.

14.12.2022

Gdyby rzeczywiście istniały muzy – wraz z tą jedenasta, Telewizją – i gdyby ucałowanie przez którąś w czoło noworodka oznaczało dlań specjalne zdolności, przez tę muzę nadzorowane – nie byłoby cienia wątpliwości: zmarły wczoraj Mariusz Walter był wręcz przez Telewizję wycałowany wielokrotnie i mocno.

Był to człowiek, który reguły, rządzące tym medium znał jak nikt inny i umiał je stosować.

Co zresztą niekoniecznie oznacza same pochwały; a to dlatego, że robił on niezwykle umiejętnie telewizję przede wszystkim dla masowego widza. Telewizję obrazu i emocji, kładącą główny nacisk na jakość przekazu, niekoniecznie zaś na jego treść. Telewizję, której sukces mierzy się oglądalnością – i w której „Big Brother” zawsze wygra z dostępnymi tylko dla elity programami wyrafinowanych intelektualistów. Ale naturalnie – z punktu widzenia statystycznego widza (a także ze względów biznesowych) takie właśnie podejście do sprawy jest skuteczne i właściwe.

Był Walter postacią nietuzinkową. W dość rozbrykanej obyczajowo dawnej telewizji wyróżniał się – poza talentem – zupełnym brakiem związanych ze sobą plotek i skandali przy bardzo swobodnym i kumplowskim stylu kierowania swoim zespołem. Będąc młodym człowiekiem już miał ogromny autorytet wśród starych repów. Był Kimś – od samego początku, od przyjechania w połowie lat sześćdziesiątych do Warszawy ze Śląska.

Potrafił błyskawicznie zorganizować bardzo nowocześnie pracujący i robiący niezwykle popularne programy blok „Studia 2”. Gdyby ówczesna władza umiała to dostrzec i docenić – z pewnością dałaby mu rozwinąć skrzydła daleko bardziej. Z dużą korzyścią dla siebie samej, więc niektórzy pewno powiedzą, że lepiej się stało, jak się stało…

A TVN – największe osiągnięcie Waltera – teoretycznie mógł po prostu powstać wiele, wiele lat wcześniej.

Co mówię, odnotowując po prostu istnienie sporej – i wpływowej – grupy nieudaczników i zazdrośników. Która jest chyba stałym elementem polskiej rzeczywistości niezależnie od ustroju.

Dziś, w dzień po jego odejściu, przeglądam Internet – i zgroza mnie ogarnia na bezmiar wylanego hejtu. Są okazuje się ludzie, dla których otrzymanie od „komuchów” jakiejś nagrody czy talonu na samochód stanowi niewybaczalne przestępstwo. Nie napiszę, co o nich myślę. Trudno mi znaleźć stosownie obraźliwe słowa.

Poza śmiercią Waltera tematy dnia są dwa: wczorajszy cyrk, związany z próbą odwołania Ziobry i dzisiejsze poruszenie wokół projektu rozwiązań ustawowych kwestii praworządności, który ma umożliwić nam uzyskanie funduszy w Unii.

Co do pierwszej sprawy można powiedzieć tylko tyle, że po obu stronach – rządowej i opozycyjnej – występujący w Sejmie posłowie sobie poużywali. Nic z tego niestety nie wynikło i nie ma się co cieszyć, że „zabrakło tylko paru głosów”. W bardzo wielu ważnych głosowaniach już tak wielokrotnie było. Chyba najwłaściwiej jest powiedzieć, że po prostu po raz dziewiąty odprawiono pewien rytuał egzorcyzmów, który staje się pomału „nową świecką tradycją”.

Dużo ciekawsza jest ta druga sprawa. Mam otóż nieprzeparte wrażenie, że po raz kolejny pisuary chcą nas nadziać na cienki drut. Likwidacja kolejnej „Izby” sądzącej sędziów i przekazanie jej kompetencji Naczelnemu Sądowi Administracyjnemu to – w mojej ocenie – kolejna zwykła kiwka, nawet przy założeniu, że wszyscy tzw. neosędziowie zostaną z mocy prawa poddani jakiemuś „testowi niezależności”. Im po prostu należy gremialnie podziękować, odsuniętych od orzekania automatycznie przywrócić na stanowiska, a Krajową Radę Sądownictwa rozwiązać i powołać na nowo, bardzo znacznie przy tym ograniczając wpływ władzy ustawodawczej i wykonawczej na jej skład.

Obawiam się, że Komisja Europejska da się jednak nabrać. Obym się mylił.

13.12.2022

Rocznica wprowadzenia stanu wojennego. No i „Super Express” bezczelnie zapytał Polaków, czy pozytywnie oceniają decyzję Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. „Nie wierzę, że można było zadać dziś takie pytanie” – zdumiewa się jakiś prawiczek.

Pomijając fakt, że nie ma podobno głupich pytań, są jedynie głupie odpowiedzi – pragnę przypomnieć, że był czas, kiedy ponad 50% ludzi popierało tamte decyzje. Ja z kolei nie bardzo wierzę, że coś takiego jak kaczorstwo ma ponad 30% poparcia. A jednak…

Tymczasem mamy za sobą pierwszą Galę Gigantów Polska Press. Wspominałem już, że jednym z owych gigantów został Glapa. Dziś reszta dość doborowego towarzystwa: nagrodzeni zostali m.in. ministrowie obrony narodowej i rolnictwa oraz prezes PKP. Co ciekawe, nagrodę dostał Orlen, który nie dość, że imprezę sponsorował, to jest właścicielem organizatora, czyli Polska Press. Wyróżnienie otrzymał szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. A decyzję podejmowała kapituła, kierowana przez słynną z wielu powodów Dorotę Kanię. Wszystko z zachwytem pokazano w TVP2.

Jak to kiedyś mówiono? „Swój do swego po swoje”?

Swoich nie tylko nagradzamy. Także nie damy im zrobić krzywdy. Prezes Wód Polskich Przemysław Daca został w swoim czasie zdymisjonowany przez premiera w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze. Teraz wraca do działalności publicznej jako wicedyrektor w Instytucie Ochrony Środowiska. Który m.in. bada katastrofę na Odrze… – informuje Onet.pl.

Pewno krzywdy sam sobie nie zrobi.

Od jakiegoś czasu Kaczyński mocniej naciska na podlizywanie się wsi i rolnikom. Ostatnio ambitnie zapowiedział, że pod jego ręką będą sobie żyli na wsi jak na Marszałkowskiej w Warszawie; ciekawe, czy to znaczy, że podobają mu się rządy Trzaskowskiego?

To by była jakaś nowość.

Idąc za wskazówkami Wielkiego Małego Nauczyciela minister rolnictwa chce natomiast zakazać organizacjom prozwierzęcym odbierania maltretowanych zwierząt ich oprawcom. „To będzie oznaczało katastrofę. Nikt nas nie zastąpi” – mówi Cezary Wyszyński z Fundacji Viva!

Ale najwyraźniej Nauczyciel nasłuchał się w młodości piosenek o włościanach, które ukształtowały ich obraz w jego umyśle. Zwłaszcza takiej: „chłop żywemu nie przepuści”, pamiętacie?

Na zakończenie dzisiejszych upustów mam jedno pytanie i jedną propozycję personalną. Pytanie jest takie: po 20 grudnia Duda powinien powiadomić Trybunał Konstytucyjny, że oczekuje wyłonienia kandydatów na prezesa TK nowej kadencji, stwierdza prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes TK. Czy pamięć pana prezydenta nie zawiedzie?

A propozycja personalna jest taka. Ponieważ wygląda na to, że na obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich trzeba jednak zdecydowanie położyć lachę, więc przyzwoici ludzie jakoś nie chcą z nim współpracować. Mam więc pomysł dla następcy zdymisjonowanej zastępczyni, prof. Wojciecha Brzozowskiego: może by pan profesor skorzystał z okazji, że jeszcze ma wybór? Nie ma bowiem wiele czasu panie profesorze; prawdę mówiąc, nie ma go już wcale. A decyzja – to panu gwarantuję – zaważy na całym pańskim dalszym życiu i karierze…

12.12.2022

Muszę – z niechęcią – wrócić do sprawy walki pani Mai Staśko z inną panią w ramach mordobicia, zwanego uczenie MMA. Na ogół byli państwo łaskawi podzielić moje obrzydzenie tym wydarzeniem, ale zgłoszono również vota separata, które wydają mi się na tyle godne uwagi, że od nich zacznę dzisiejsze „Upusty”.

Votum pierwsze: cel szlachetny uświęca środki.

Moja odpowiedź krótka i kategoryczna: NIE. Czy gdyby ktoś postanowił zebrać środki na pomoc zwierzętom, robiąc i wystawiając na licytację drastyczne zdjęcia osobiście skatowanych szczeniąt – również byłoby to w porządku? Przecież zboczeńców chętnych do nabycia czegoś takiego pewno się znajdzie? A może określenie: „w porządku” zaczyna funkcjonować w zależności od uzyskanej sumy?

Votum drugie, liberalne: obie panie wiedzą, na co się narażają i robią to świadomie. Widzowie są też świadomi, do oglądania widowiska nikt nikogo nie zmusza. Zakazane to nie jest, więc…

Ależ mnie właśnie o to chodzi, żeby to było zakazane. Bo jest a) szkodliwe – każda głupota po upublicznieniu znajduje natychmiast naśladowców – b) nieestetyczne. Tym, którzy na to ostatnie określenie skrzywią się i powiedzą „inteligencki elitaryzm” mogę ewentualnie po proletariacku wskazać miejsce do całowania…

Poważnie mówiąc: czy widząc stojącego na poręczy mostu faceta mam się odwrócić i powiedzieć „samobójstwo to jego świadomy wybór”, czy raczej spróbować człowieka powstrzymać? A czy tę sektę religijną, która nie pozwala sobie przetaczać krwi, uznajemy za w jakimś stopniu chorych umysłowo, czy też pozwalamy im robić co zechcą, także z własnymi dziećmi? Wszak to wszystko „prywatne”…

Przy okazji dodatkowa uwaga do punktu a): istotą tego typu „eventów” jest właśnie ich publiczność i popularność. I o ile od biedy można zrozumieć i jakoś usprawiedliwić całkowicie prywatny związek sadystki z masochistą w czterech ścianach, o tyle ta bieda kończy się właśnie z momentem upowszechnienia i wypłaty kasy. Pozwolę sobie tu przypomnieć rozmaite zabawy najmłodszych w „podejmowanie wyzwań” w pewnej aplikacji internetowej, oscylujące na granicy samobójstwa; czy ktoś z kochanych państwa uznał tę igraszkę za coś „świadomego i całkowicie prywatnego”, czy raczej łapał się za głowę z okrzykiem „co za kretyństwo”?

No.

Hasło maja 1968 w Paryżu „zabrania się zabraniać” – przyznaję – brzmi pięknie i jest bardzo literackie. „My wszyscy z niego”. Niestety, to hasło jest głupie. Choć nie wszystkim świadomość upłynięcia półwiecza jest miła. Rozumiem. Ale ja akurat tę niemiłą świadomość mam…

Miało być tylko na początek, a jakoś wyszło niemal na całość. Może więc tylko odnotuję z kronikarskiego obowiązku, że Prokuratura Okręgowa w Krakowie po prawie 1,5-rocznym śledztwie stwierdziła, że abp Marek Jędraszewski nie tuszował przestępstwa wykorzystywania seksualnego jednego z krakowskich księży; czy ktoś się spodziewał czegoś innego?

Poza tym – jak donosi Onet – „Kutno, Białystok, Wrocław i Konin — w tych miastach, po spotkaniu z policjantami, zmarło czterech mężczyzn. We wszystkich śledztwach opinie korzystne dla policji wydawał ten sam medyk sądowy — prof. Jarosław B. z Łodzi. Jego przeciwnicy wskazują, że ma różne sprawy karne i chcąc uniknąć wyroków, sprzyja władzy oraz organom ścigania”. Kroi się ciekawa aferka, zwłaszcza że pan profesor „swoją opinią medyczną miał wesprzeć również teorię Antoniego Macierewicza o zamachu w Smoleńsku”…

Nadto: Glapa otrzymał nagrodę „Giganci Polska Press 2022” za „wybitne zarządzanie Narodowym Bankiem Polskim” w czasach pandemii, wojny w Ukrainie i kryzysu energetycznego. Zbliżamy się do wiedzy, po co Obajtek kupował te gazety…

Na zakończenie taka informacja: gdyby wybory do Sejmu odbyły się w grudniu, 32 proc. uzyskałaby KO, 28 proc. PiS, 10 proc. Lewica, 9 proc. Polska 2050, a 5 proc. Konfederacja – wynika z najnowszego sondażu Kantar Public.

No i gdzie tu powód do upustu żółci? A no w reakcji prawiczków, tak oczywistej, że aż śmiesznej: natychmiast przypomnieli, że jak się wyciągnie średnią z kilku ostatnich badań, to PiS będzie jednak górą.

A my, ludzie trzeźwo myślący i cokolwiek rozumiejący ze statystyki, mówimy: poczekamy, zobaczymy. Miło przed świętami dobre słowo usłyszeć, ale to tylko tyle.

11.12.2022

Powtórzę się – i to z sądem, który pewnym lubianym skądinąd przeze mnie komentatorom się nie spodobał. Bo niegdyś „zaatakowałem aktywistkę” i zapewne nie rozumiem istoty współczesnego budowania popularności dla „sprawy”. A konkretnie skrytykowałem i uznałem za niesmaczne wystąpienie pani Mai Staśko w bijatyce MMA, czy jak to się tam nazywa.

No i damie się tak własna inicjatywa spodobała, że wczoraj powalczyła sobie ponownie. Podczas „Piątej Gali High League” według jednych, zaś „Piątego Publicznego Mieszania Gówna” według innych, zmierzyła się z Marią „Maszą” Graczykowską, którą pokonała już w pierwszej rundzie.

Powstrzymałem odruch wymiotny i obejrzałem nagraną tę obrzydliwą bijatykę, w której jedna dziewczyna uciekała, a druga lała ją jak zwykły chuligan.

Powtarzam: tego typu widowiska powinny być natychmiast zakazane. A zachowanie pani Staśko jest wstrętnie chamskie i absolutnie przeczy głoszonym przez nią „lewicowym wartościom”. Nawet jeśli całą zarobioną (podobno niezłą) kasę przeznaczy na najszczytniejsze cele społeczne.

Tymczasem odbyło się wspólne spotkanie Razem i Nowej Lewicy. To są formacje dla części „aktywistów” nie do przyjęcia, bo ani nie leją się po ryjach w oktagonach, ani nie chcą „rozpalić ognia rewolucji klasowej”. Przeciwnie, głoszą, że „Lewica to odpowiedzialność za przyszłość, za Polskę naszych marzeń – bezpieczną, europejską, odpowiedzialną, demokratyczną – której nikt nie musi się wstydzić”. Oraz oświadczają, że są „opozycją odpowiedzialną, mądrą i łączącą”, która „nie ma wroga na opozycji”.

No po prostu skandal. Fuj, jakie to nienowoczesne i aklasowe, prawda? Paskudny socjaldemokratyczny reformizm. Już tow. Lenin pouczał, że to nie do przyjęcia…

Dziś żenujący jubileusz: 5 lat temu powołano na premiera tego pana z długim kłapciatym nosem. Niewątpliwie gustowniejszego i lepiej wykształconego od swojej wrzaskliwej poprzedniczki, ale co z tego? „Zamienił stryjek stryjenkę na kijek”, czy jakoś tak.

Kaczyński odbył wycieczkę na wieś. Podlizywał się włościanom bez ograniczeń i obiecywał a obiecywał. Dość jednostronnie uznał swoją szajkę za najlepszego reprezentanta wsi. Ale zrobił chyba jeden błąd: wspomniał coś o potrzebie czipowania psów, co się na wsi może nie przyjąć, podobnie jak nie wzbudziła w swoim czasie entuzjazmu „piątka dla zwierząt”.

I tu mam klasyczne uczucia mieszane, bo sam pomysł ma sens, natomiast serdecznie panu prezesowi życzę w związku z tym ostrego niepowodzenia…

A, jeszcze jedno. Kiedy usłyszymy, że pan RPO podał się do dymisji? Bo już nie ma na tej posadzie nic do roboty.

10.12.2022

Z niechęcią, bo z niechęcią – ale chyba zrozumiał, że się do niczego (od dawna) nie nadaje. Gowin nie będzie już szefował „Porozumieniu”; sam to oświadczył. To była dziwna postać, oślizgła i galaretowata. Przy niewątpliwej inteligencji pan ten obdarzony był jakimś dużym defektem charakterologicznym, którego nawet nie chce mi się analizować. Dużo zła narobił. Nie tyle, ile Kaczyński i jego hufiec, ale dostatecznie dużo, by z ulgą powiedzieć – jednego mniej.

Coś się dzieje pod dywanem. Niby żadna nowość, na prawicy żrą się bez przerwy, głównie o stołki i wpływy – ale mamy na to kolejny dowód. Z grudniowej wokandy Trybunału Julii Przyłębskiej zniknęła sprawa konstytucyjności unijnych przepisów, które pozwoliły TSUE ukarać Polskę. Była – i nie ma, takie hokus-pokus. Ustalają…

Tymczasem – bez mojego zdziwienia, bo dokładnie tego się spodziewałem – nasze prawiczki nader kwaśno przyjęły ostrą akcję Niemców przeciwko skrajnej prawicy. Najbardziej ich oburzyło to, że w Bundestagu padła deklaracja, iż „prawicowy ekstremizm to największe zagrożenie dla demokracji”. A przecież wiadomo, że najgorsze są bezbożnictwo, gender, LGBTQ i lewica. Ponadto oburzenie wywołał pomysł zdelegalizowania AfD tylko dlatego, że członkiem tej partii była osoba z Bundestagu. Jak by tak od razu delegalizować partię z zatrzymanym lub nawet już skazanym przestępcą zasiadającym we władzach, to przecież waszej ulubionej partii by w Sejmie nie było, więc jasne, że towarzysza po poglądach trzeba moralnie wesprzeć.

Pani niepokorna prokurator Ewa Wrzosek, co to tak bezczelnie udowodniła, że ją nielegalnie inwigilowano „Pegasusem” i w ogóle ośmieliła się mieć charakter jest obsrywana dalej. Jak donoszą mendia, „powodem odwołania z dniem 1 sierpnia 2016 r. prokurator Ewy Wrzosek z zajmowanej funkcji były m.in. „skargi prokuratorów wskazanej jednostki wskazujące, że relacje ww. z podległymi prokuratorami są dalekie od atmosfery wzajemnego szacunku. Pani Ewa „miała w swoich zachowaniach wykraczać poza granice wyznaczone przez zasadę hierarchicznego podporządkowania, lekceważąc wybranych prokuratorów i nakładając na nich więcej pracy niż w przypadku innych”.

Mętne, trudne do obalenia – ale i trudne do udowodnienia. Nieważne, chodzi tylko o to, by opaskudzić człowieka bo nasze ma być przecież na wierzchu…

Bez żółci: polecam w dzisiejszej GW wywiad z ekonomistą Bogusławem Grabowskim. Wydaje mi się, że mamy kolejnego faceta dużej klasy intelektualnej i z ogromną wiedzą; a że przy tym mocno nietypowego w nieco luzackich poglądach na życie – tym ciekawiej. Wróżę mu dużą przyszłość po wygranych przez opozycję wyborach – jeśli sam zechce; i to mi się właśnie w nim podoba, że akurat tego, czy zechce – nie wiadomo…

Zły człowiek dzisiaj milczał.

09.12.2022

Jeśli pisuary wygrają kolejne wybory, to niebawem potem nasze państwo zmieni nazwę. Sądząc po tendencji do upiększania miast i wsi rozmaitymi pomnikami oraz pladze zmiany nazw ulic – będziemy nosili nazwę Polska im. Braci Kaczyńskich, Żony Prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz uwentualnie św. Jana Pawła II.

À propos: wczoraj Katolicki Uniwersytet Lubelski usunął ze skweru im. abp. Józefa Życińskiego pomnik ks. Idziego Radziszewskiego, założyciela i pierwszego rektora uczelni. Skąd ta decyzja? No właśnie: chodzi o zrobienie miejsca dla planowanego w tej okolicy dwunastometrowego monumentu Lecha Kaczyńskiego, który forsuje PiS, przy wsparciu radnych klubu prezydenta Lublina.

Wszystko to razem byłoby śmieszne, gdyby nie to, że jest obrzydliwe.

Czeka nas niebawem ciekawa draka o pewną Julkę. Otóż jest tak, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera się na 9 lat. Termin ten upływa pani mgr Przyłębskiej w roku 2025. Ale z drugiej strony prezesem TK można być tylko 6 lat. Czyli 20 grudnia, za kilkanaście dni, dama powinna posadę opuścić i stać się szeregową sędzią. Ale z trzeciej strony Kaczyński niedawno oznajmił, że pozostanie szefową TK do 2024 r. Pisuary rozpuszczają opinię, że kobita idzie w zaparte i nie zamierza się zastosować do prawa, bo dla niej i dla nich prawem jest wola szefa.

Więc mimo że sprawa jest oczywista – awantura pewna. Właściwie już się zaczęła, bo znawcy prawa opublikowali swoje stanowisko, przypominając, że zaraz będzie na posadzie szefa TK vacat…

No ale kto jest znawcą prawa a kto warchołem decyduje Wiadomo Kto.

Tenże spotkał się wczoraj z mieszkańcami Chojnic. Wymlaskał – a właściwie dość niezbornie wykrzyczał – że w Polsce są osoby „zaangażowane, by wprowadzać do życia publicznego przemoc i sprowadzać społeczeństwo do poziomu lumpenproletariatu”. Załkał, że ich zdaniem „Polska nie może być silnym narodem, nie może mieć silnego państwa — bo to się nie podoba naszym sąsiadom”. Po czym zagrzmiał „Otóż nie — będziemy mieli silne państwo i zniszczymy tych ludzi”. No i to niszczenie jest szczególnie ciekawe. Pytanie „jak” wręcz ciśnie się na usta, bo od odpowiedzi na nie sporo zależy…

Śliczny pan Bochenek, odświeżony ostatnio na posadzie niedorzecznika pisuaru, zagadnięty w tej sprawie miał duże kłopoty z egzegezą wodzowskich pojęć. W każdym razie użycie cyklonu B nie jest brane pod uwagę.

Na zakończenie coś z zagranicy. Emmanuel Macron obiecał młodym Francuzom darmowe prezerwatywy. Oburzenie na polskiej prawicy maksymalne. Nie dość, że się ożenił ze swoją nauczycielką, to teraz będzie demoralizował dzieci! Upadek i zgnilizna.

Prawda?

08.12.2022

Sensacja dnia to informacja cokolwiek nieświeża, ale ciekawie w ostatnich godzinach uzupełniona. Mianowicie już jakiś czas temu okazało się, że niejaki Tomasz L., zatrudniony w stołecznym Urzędzie Stanu Cywilnego był agentem rosyjskiego wywiadu. No i wtedy przeszło to raczej bez większego echa, bo choć taki agent – mając dostęp do danych personalnych żywych i martwych – mógł być niezmiernie przydatny przy budowaniu fikcyjnych tożsamości innych szpiegów, to nie pobudzało to jakoś wyobraźni. Tymczasem teraz wyszło na jaw, że tenże sam pan działał w komisji likwidacyjnej WSI, a to już całkiem inna i bardzo gruba sprawa: miał bowiem z tego tytułu pełny dostęp do akt polskiego wywiadu. Ujawnienie tych danych Rosji – to łatwa do zrozumienia katastrofa służb specjalnych.

Właściwie możemy zamykać budę na patyk – jak to kiedyś mawiano.

Ciekawostka: Tomasz L. został zatrudniony za podpisem Sikorskiego jeszcze, ale na podstawie wniosku pana Cenckiewicza. Widziałem wypowiedź tego pana w TVN24: pot mu spływał kroplami pod nosem i rączki nerwowo latały. A kolejne tropy prowadzą do Macierewicza…

Robi się cholernie ciekawie. Już zupełnie na marginesie: w cywilizowanym kraju mielibyśmy już dzisiaj pokazany publicznie pełen koszyk głów osób odpowiedzialnych za tę sytuację. Marzenie: w cywilizowanym kraju?

Drugi temat dnia – ale obawiam się, że szybko zejdzie z czołówek, choć nie powinien – to fakt, że Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał swoją zastępczynię, dr Hannę Machińską, kobietę wielkiej wiedzy i wielkiej aktywności. Powołał na jej miejsce specjalistę od prawa… wyznaniowego. W proteście przeciw wyrzuceniu z pracy Machińskiej podała się do dymisji niemal cała kapituła Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur oraz jacyś inni specjaliści. Protestowała też ulica.

A sam RPO? Wiącek – witany rok temu tłumnie i z kwiatami – dziś przed tymi samymi osobami… uciekł. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ma od teraz zajmować się… badaniami i dokumentowaniem łamania prawa. Nie będzie już im przeciwdziałać. Wiącek wycofał też udział swojego biura w postępowaniach przed SN i TK m.in. w sprawie nieważności przejęcia gazet regionalnych przez Orlen i nieważności orzeczeń wydawanych w nieuprawnionych składach.

Mam jedno tylko pytanie: jak i czym zapłacono?

I jedna uwaga. Zachwycali się niektórzy, że pisuary nie protestowały przeciw powołaniu Wiącka na RPO; a incydent ten dowodzi tymczasem tylko jednego. Cokolwiek oni zaproponują lub na cokolwiek się zgodzą – należy natychmiast odrzucić bez dyskusji. Choćby się wydawało sensowne.

Bo to oszuści i kłamczuchy.

Dziś też prawicowe mendia zacierają rączki: prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące Fundacji na Rzecz Transplantologii, założonej przez Tomasza Grodzkiego, obecnego marszałka Senatu. O „nowych ustaleniach” w tej sprawie poinformował „Głos Szczeciński”. Twierdzą, że kilku szczecińskich lekarzy skorumpowało aż kilkudziesięciu pacjentów, spośród których 25 usłyszało już zarzuty. Pozostali unikną procesu, bo poszli na współpracę. Będą to teraz znowu grzali bez litości.

Mafia nie odpuszcza.

Ględził Glapa. Wykonał kolejny stand-up. Pieprzył tak potwornie, że uszy bolały. Między innymi wymulił się na temat Kurskiego, który – według niego – „zasłużył na najwyższe stanowiska” a co dopiero ta posada za głupi milion rocznie. W streszczeniu ogólnym: dobrze jest, będzie jeszcze lepiej.

Tak sobie myślę, że tym swoim słowotokiem, głoszonym – przyznać trzeba – z niezachwianą pewnością siebie, przekonuje i uwodzi wielu głupków bez wykształcenia ekonomicznego czy nawet umiejętności liczenia.

Najgorsze jednak, że w tym wiernym i urzeczonym brednią audytorium jest ten facet. Tak, właśnie o nim mówię. Jestem niemal pewien, że Glapie wierzy i spija mu jego mundrości z warg…

07.12.2022

Dziwne poczucie humoru ma ten ktoś, kto przyznał pani Dudzinie nagrodę za walkę o prawa kobiet. Ale jeszcze dziwniejsze ten, który wysyła Kurskiego do Banku Światowego. Byłby to zresztą w istocie śmieszny żart, gdyby nie wyzierało zza niego absolutne lekceważenie opinii publicznej – czy nawet wprost dla niej pogarda.

Nie wykluczam zresztą, że w obu wypadkach chodzi o tę samą osobę nikczemnego wzrostu i takiegoż charakteru.

A kolejna ciekawa informacja to zwolnienie znakomitej i aktywnej zastępczyni RPO Hanny Machińskiej i przybranie w jej miejsce specjalisty od… prawa wyznaniowego. To też dowcip z tego samego rodzaju co dwa poprzednie. To znaczy bardzo, ale to bardzo kiepski.

Złośliwy chichot decydentów troszkę jest tłumiony przez zgrzytanie zębów. Jednak numer z „przekazaniem” niemieckich Patriotów Ukrainie – nie wypalił. Było to jasne od samego początku, ale Kaczyński dostał takiego wzdęcia, że wpadł w samozachwyt nad swoją sprawczością i pomysłowością (albo po prostu rozpaczliwie bronił się przed popsuciem mu narracji o Niemcu-wrogu odwiecznym: jak ów wróg może chcieć bronić naszych granic?). No i musiał się cofnąć rakiem; pozostaje otwarte pytanie, czy tupnął nogą Waszyngton, czy też jakiś przytomny i odważny doradca wytłumaczył satrapie, że rezygnacja z niemieckiej pomocy militarnej zostanie przez ogół przyjęta fatalnie i bez zrozumienia.

Osobiście przyznam, że mnie odpowiedź na to pytanie mało jednak interesuje. Ważne, że ogon podwinięty i zgrzytanie zębami dobiega wyraźnie.

Jeszcze jeden dowcip polityczny. Pan minister Wójcik, ksywa Podgardle, powiedział Monice Olejnik w „Kropce”, że Ziobro to najlepszy minister sprawiedliwości od czasów Lecha Kaczyńskiego. Pani Olejnik się lekko zakrztusiła i doznała wytrzeszczu oczu, ale niezrażony tym rozmówca leciał dalej, mówiąc, że jakby miało nie być Zbigniewa Ziobry jako ministra sprawiedliwości, to trzeba byłoby się zastanowić co dalej. Będąc na miejscu prowadzącej bym powiedział, że ja to wiem doskonale i nie jest to perspektywa, która by mi zakłócała sen – ale rozumiem, że na skrajną bezczelność można zaniemówić.

I jeszcze jedno: Ziobro obsztorcował Bielana. „Uległość Polski wobec Unii” to jego zdaniem robota także Bielana. Jak jest, tak jest – akurat jak się ci dwaj naparzają, to miło.

A o złym człowieczku Kaczyńskim – zwracam uwagę – mówimy przez cały czas. Niestety.

06.12.2022

Będzie sądowo.

Cała seria orzeczeń, które psują krew pisuarów, więc leją miód w moje misiowe serce. Wymieniam uszeregowane przypadkowo, nie wedle wagi prawnej.

Pierwszy bardzo bolesny cios w splot słoneczny zadał prawiczkom Naczelny Sąd Administracyjny, który dotknął istoty rzeczy, uznając, że skład Trybunału Konstytucyjnego jest „zainfekowany bezprawnością”, ponieważ orzekają w nim ludzie, niebędący sędziami. Orzeczenie NSA otwiera drogę do radykalnego rozwiązania wielu problemów konstytucyjnych i dlatego tak boli, że aż były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak po prostu spienił się z wściekłości w rozmowie z „wPolsce.pl”, które to medium samo siebie nazywa telewizją wyłącznie z tego powodu, że nadaje ruchome obrazki.

Kolejne bolesne dla pisuaru rozstrzygnięcie zapadło w procesie, jaki aktywistka i psychoterapeutka Elżbieta Podleśna wytoczyła pani Ogórkowej i panu Ziemkiewiczowi, którzy w jednym z paskudnych programów TVP obrzucili ją błotem; między innymi padło tam oskarżenie, że Elżbieta nastawia swoich pacjentów wrogo do władzy. No i kicha; obydwoje zostali uznani za winnych zniesławienia i mają bulić po 10 tys. zł. Wyrok jest wprawdzie nieprawomocny, ale miły.

Dalej. Kolejny sąd umorzył sprawę Barbary Kurdej – Szatan, której prokuratura zarzucała, że znieważyła Straż Graniczną, mówiąc krytycznie o postępowaniu tejże na granicy z Białorusią. Sąd uznał, że nikogo nie znieważyła – po prostu.

Również TVP dostała po nosie w procesie, wytoczonym jej przez Włodzimierza Cimoszewicza. Chodzi o sprawę leśniczówki, którą były premier przez wiele lat wynajmował od nadleśnictwa. Media prorządowe rozpowszechniały informację, że wyprowadzając się zostawił „ruinę, która nie nadaje się do zamieszkania” i w ogóle okradł chałupę do gołych ścian. Działo się to w środku kampanii wyborczej, a polityk startował w nich z ramienia KO… Prawda zaś była oczywiście inna – mówiąc oględnie; konkretnie zaś było to obrzydliwie zmanipulowane łgarstwo. No i wyrok sądu to właśnie mówi…

Kolejna niemiła władzy wiadomość biegnie z Krakowa. Sąd Okręgowy w postępowaniu apelacyjnym podtrzymał tu wyrok sądu rejonowego, który uniewinnił kierowniczkę z Ikei, oskarżoną o dyskryminację wyznaniową przy zwolnieniu jednego z pracowników. Przypomnijmy: na wewnętrznym portalu firmy pan ten zamieścił bardzo ostry atak na osoby LGBTQ, sprytnie się przy tym posługując bardzo drastycznymi cytatami z Biblii, które właściwie należy jednoznacznie rozumieć jako nawoływanie do użycia przemocy, a nawet do zabójstwa. Ale to z Biblii, więc katotalibskie cwaniaki uznały, że dyskusja z Księgą jest atakiem na religię a pracownik „bronił wiary”. Sprytne to jako odwracanie kota ogonem, ale sąd nie dał się nabrać i swoje powiedział. Wyrok jest prawomocny. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga nie wyklucza jednak skierowania kasacji.

Jak więc państwo widzą – z tymi cholernymi sądami naprawdę władza ma poważny kłopot. Najwyraźniej wszystkie są przekupione przez Niemców; spodziewam się też, że tego typu stwierdzenie niebawem z najważniejszych ust Wolski zostanie wymlaskane i wychrząkane.

A, nową świecką tradycją staje się przytaczani w tym miejscu zaczerpniętych z życia dowcipów. Nie zawsze są bardzo śmieszne, ale dzisiejszy jest pierwszorzędny. Imaginujcie sobie, mili moi, że pani Agata Kornhausen, żona lokatora Pałacu, została nagrodzona przez Gazetę Polską… za obronę praw kobiet.

Swoją drogą członkowie jury, które ową nagrodę przyznało, mają zupełnie niebywałe poczucie humoru abstrakcyjnego. To już nie jest bowiem żart w rodzaju opowiadanych przez Bareję. Chyba nawet pomysły Przybory, Wasowskiego i Młynarskiego wziętych razem rysują się na tle tej decyzji jako zwykłe amatorstwo. Doprawdy, chylę czoło: narodził się nam nowy geniusz kabaretu.

05.12.2022

Hojna jest nasza władza kochana. Tylko cokolwiek wybiórczo.

Dziś Internet grzeje się doniesieniem Wirtualnej Polski: Morawiecki obiecał i tak nieźle lądującym finansowo kopaczom piłki i ich ekipie ekstra 30 milionów za „wyjście z grupy” na mistrzostwach w Katarze. I to nie na żadne cele szkoleniowe, ale do podziału indywidualnie, do kieszeni.

Hojnie. Ktoś policzył, że starczyłoby na 500+ dla sporej liczby dzieci…

Na marginesie tej sprawy: oczywiście, stosowne pytanie dostał blaszanogłosy rzecznik rządu. Podobno dostał je trzykrotnie i ani razu nie odpowiedział, tylko mało zgrabnie nawijał makaron na dziennikarskie uszy. Co i nie dziwne, bo z takiej sytuacji nie wybrnąłby z pewnością nawet Jerzy Urban.

À propos nagradzania. Trzy lata temu „media narodowe” reaktywowały nagrody twórcze i oczywiście przyznały je swoim. W tym roku chłopcy zaplanowali przykrycie sprawy publikacją nazwisk kandydatów do nagród; tak dobranych, żeby pokazać „pluralizm”. Oczywiście nie ma wątpliwości, że przypadną one ostatecznie „jedynie słusznym”. Ale sprawa się rypła za przyczyną decyzji nominowanej artystki Renaty Przemyk, która odmówiła kandydowania do wyróżnienia, motywując to m.in. tak: „linia programowa mediów publicznych rozmija się z moją linią światopoglądową. Różne też mamy spojrzenia na prawa kobiet, tolerancję, sztukę i wolność słowa. […] Ja bym w oczy sobie spojrzeć nie mogła, przyjmując dziś nagrodę od instytucji tak obcej im ideologicznie”.

No i w ten oto sposób nagrodę otrzyma zapewne bez kłopotu pan (z trudem) profesor Zybertowicz, doradca pana z pewnego Pałacu. Bez kłopotu, ale i bez pozoru konkurencji. Łyso jakoś koło pyska?

Ktoś tam kiedyś mówił o „kwestii smaku”. Nie pamiętam, o co biegało.

Ze świata kultury i sportu przechodzimy do czystej polityki i prawa. Najpierw opowiem Państwu bardzo śmieszny żart. Otóż europosłanka PiS, (niegdyś ministra od czegoś tam) pani Elżbieta Rafalska na pytanie dziennikarza, co sądzi o ujawnionej przez Prokuraturę Krajową opinii 16 międzynarodowych ekspertów na temat katastrofy smoleńskiej rzuciła przez ramię: ,,bo prokuratura jest prorosyjska”.

Tia. Wychodzi na to, że prorosyjscy są dokładnie wszyscy. A w każdym razie jest to ulubiony epitet polityków. Ulubiony i używany bez względu na sens…

Nadal prawo. Pamiętają państwo zapewne aktywistkę panią Ludmiłę Kozłowską, z wielkim hałasem relegowaną w sierpniu 2018 roku z Polski i Unii Europejskiej przez złożony wyłącznie z neosędziów (a więc jedynie słuszny) Wojewódzki Sąd Administracyjny.

No i to się też rypło: 5 grudnia Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że ta decyzja była bezprawna i bezpodstawna, bo zgromadzone dowody, oparte na materiałach tajnych i publicznych nijak „nie pozwalają na stwierdzenie, że Kozłowska stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”. Nie znaleziono wiarygodnych dowodów na zarzuty o „rosyjskich brudnych pieniądzach”, „wpływach oligarchów”, „związkach ze służbami rosyjskimi”, czy jakimikolwiek innymi”.

No i jak tu pozwolić sędziom na swobodne orzekanie? Tylko bałagan z tego wynika i koszty! O ileż lepiej było, jak można było posłać instruktora z odpowiedniego wydziału właściwego komitetu i wytłumaczyć towarzyszom sędziom, by się nie kompromitowali…

Prawda?

04.12.2022

Wszystkie media dziś się trzęsą: międzynarodowy zespół biegłych, który powołała Prokuratura Krajowa, nie znalazł w ciałach ofiar katastrofy w Smoleńsku dowodów na wybuch. Część rodzin ofiar chce upublicznienia opinii końcowej ekspertów, wydanej 20 września. W skład zespołu wchodzili najwybitniejsi specjaliści medycyny sądowej ze Szwajcarii, Portugalii, Danii, Francji oraz Polski. Jak podawała w komunikacie prasowym Prokuratura Krajowa, to „światowej sławy eksperci od badania wypadków lotniczych. Mają oni gwarantować rzetelność i profesjonalizm śledztwa”.

No sensacja ẇ istocie. Tylko nie na tym ona polega, co się państwu wydaje.

To nie sama ekspertyza jest czymś nadzwyczajnym, bo dokładnie to samo wiedzieliśmy od dawna, choć nie mamy tytułów ani stopni naukowych tu przydatnych.

Sensacją jest to, że dokument – posiadany od września! – ujawniła prokuratura. Innymi słowy Ziobro zaatakował Macierewicza, a pośrednio Kaczyńskiego: ten przecież konsekwentnie snuje narrację o zamachu, która stała się wręcz legendą założycielską PiS.

To zaś znaczy, że wojna domowa w Zjednoczonej Prawicy została uroczyście zainaugurowana i upubliczniona. Będzie się zatem działo. Jako stary dziadek siadam więc wygodnie w fotelu, by pooglądać – nie bez satysfakcji – piękną katastrofę prawiczków. Dwa pociągi ekspresowe lecą pełną parą naprzeciw siebie po jednym torze. Będzie efektownie, głośno i prześlicznie.

Już zaczynają się deklaracje typu „kto z kim przeciw komu”. I tak pan prof. Zybertowicz z kancelarii Dudy stwierdził, że osławiona poprawka Macierewicza do uchwały sejmu w sprawie uznania Rosji za państwo wspierające terroryzm „była błędem”. Wniosek może trochę daleko idący, ale wygląda na to, że tym sposobem po stronie Ziobry opowiada się Pałac.

Nie jest jasna jak odczytać w tym kontekście uroczystości, związane z jublem Radyja. Campus Rydzyka został nawiedzony przez jakąś dość imponującą liczbę pisuarowych dostojników, na czele z Błaszczakiem, Sasinem i właśnie Ziobrą. Tym razem zdaje się nie było pląsów ani chóralnego śpiewania skompromitowanej „Barki”, ale deklaracje brzmiały mocno. „Jesteście solą polskiej ziemi” – powiedział Sasin do kilku tysięcy uczestników spędu. I dalej mówił tak: „Dziękuję za to, że obroniliście Polskę. Te ponad 30 lat waszej modlitwy, miłości do ojczyzny, waszego zaangażowania, obroniło Polskę przed laicyzacją, przed pozbawieniem naszych korzeni, naszej kultury, naszej wiary, naszej historii, dumy z tego, jakim jesteśmy narodem. Za to wam dziękuję”.

Nie sądzę, by wszyscy zebrani zapisywali się do ziobrystów mimo stawania obok na mszy. Raczej jedni i drudzy chcą się podlizać najczarniejszej sotni sukienkowych, co zresztą nie nowość. Ale nieobecność w Toruniu Macierewicza już coś trochę mówi…

Jedno nie ulega wątpliwości: Kaczyński ma coraz więcej powodów bólu głowy. Nie powiem, żebym mu współczuł. Do tej pory dość skutecznie rozgrywał wszystkie frakcje w „Zjednoczonej” Prawicy, zachowując dla siebie status rozjemcy. Teraz wydaje się, że ta komfortowa dla staruszka sytuacja jest zakończona, on akurat w sprawie Smoleńska na żadne niejednoznaczności pozwolić sobie już nie może. A każda jednoznaczność może oznaczać „game over”.

03.12.2022

Uczucia mieszane. Radio Rydzyka jest na FB blokowane „za to, że mówi prawdę m.in. na temat małżeństwa i rodziny, broni dzieci nienarodzonych, a tym samym sprzeciwia się deprawacji, jakiej dopuszcza się lobby LGBT i proaborcyjne. Lewicowi działacze i politycy zgłaszają tego typu treści, aby je zablokować” (to oczywiście oni sami o sobie…). Tym razem stało się to w przededniu 31. rocznicy powstania radyja, więc rumor straszny.

No i niby dobrze, bo Radyjo nadaje propagandę haniebną. Ale niekoniecznie dobrze: nie powinno być tak, by ktoś całkowicie anonimowy (obojętne czy jest to algorytm, czy administrator) oceniał czyjeś wypowiedzi w sposób dowolny, wedle kryteriów już nie tyle nieoczywistych, ile wręcz tajnych. I w dodatku sam oceniał – także według niejawnych kryteriów – zażalenia na własną działalność.

Więc: uczucia mieszane.

W czwartek adwokat Jacek Dubois poinformował, że sąd – nieprawomocnie – przyznał b. szefowi MSZ, obecnie europosłowi Radosławowi Sikorskiemu od Jarosława Kaczyńskiego 708 480 zł na pokrycie kosztów opublikowania przeprosin w serwisie Onet. Po wygranych przez PiS wyborach Kaczyński udzielił w 2016 r. wywiadu, w którym ocenił, że Sikorski dopuścił się „zdrady dyplomatycznej” w sprawie Smoleńska i za to ma właśnie przeprosić, co będzie tyle kosztowało.

No i Sąd Najwyższy przyjął do rozpoznania skargę kasacyjną na ten wyrok. I prawidłowo: typowa sprawa do rozstrzygania przez sądy właśnie; po to je mamy.

Ale że suma zastanawiająca, to fakt. Drogi ten Onet. Ale skoro jest taka cena…

Trzeba było ugryźć się w język, panie prezesie. Inna sprawa, że można się było zatruć.

Skandal, ale spodziewany. Duda podpisał reformę kodeksu karnego wprowadzającą m.in. „bezwzględne dożywocie” oraz konfiskatę aut pijanych kierowców, a także obniżające wiek, w którym młodociani przestępcy mogą być karani jak dorośli. O weto apelowali do niego m.in. profesorowie prawa karnego, przekonując, że zmiany naruszają konstytucję i „cofają polskie prawo karne do czasów PRL”. Moim – laika prawnego – zdaniem cofnięcie jest jeszcze głębsze i mocno pachnie średniowieczem. Tylko czekać na chłostę i dyby. No i nie zapominajmy o spławianiu czarownic, są przecież feministki do dyspozycji.

Ciekawie się rozwinęła sprawa ekscesów i zabawa prezesa tenisistów. Okazuje się, że nie tylko zachowywał się – nazwijmy to bardzo oględnie – nadmiernie swobodnie wobec pań, ale jeszcze nieprzesadnie poważnie traktował różne inne zasady. Jak na przykład taką, że obiekt sportowy może być używany dopiero wówczas, gdy specjalnie do tego powołany urząd zezwoli. No ale turniej imienia Najwspanialszego Prezydenta W Historii przecież żadnych zezwoleń nie wymaga z definicji. Co najwyżej jakiejś biskupiej pokropki, nieprawdaż. Właściciele tego obiektu dostali zatem niespodziewanie całkiem okazałą sumkę do zapłacenia w charakterze kary…

Myślę, że tu też pojawi się jakaś kasacja, rewizja nadzwyczajna czy jak tam to zwą.

Przykra niespodzianka. Znów sfałszowano statystykę. Przecież to zupełnie niemożliwe, że większość Polaków (57 proc.) negatywnie ocenia politykę rządu Morawieckiego wobec Niemiec! Pan Kaczyński kłapie o tych Niemcach dziobem bez przerwy, a tu taki rezultat! Pozytywnie oceniło politykę Krzywoustego 18,7 proc. ankietowanych, a 30,8 proc. nie miało w tej sprawie zdania — wynika z sondażu SW Research dla „Rzeczpospolitej”. Jak tak dalej pójdzie, to znów trzeba będzie z miliardzik kurwizji dosypać, żeby to bydło nauczyła myśleć. A skąd wziąć, jak Bruksela się upiera, że ma być praworządność i kontrola?

Trudne jest rządzenie takim krajem, c’nie, panie K.?

02.12.2022

Właściwie to cały dzisiejszy komentarz można zamknąć w trzech literach: tfu! Nadziało się bowiem tyle rzeczy obrzydliwych, że naprawdę opisanie ich w ramach trzydziestu wierszy wydaje się zadaniem niewykonalnym.

Musimy jednak spróbować „dać świadectwo”. Zaczynamy od wczorajszego wieczornego posiedzenia Sejmu. Pisuary dały kolejny popis niewiarygodnej buty i zwyczajnego chamstwa. Pomijając już takie sprawki, jak przepchnięcie kolanem koszmarnych pomysłów niszczącego edukację Czarnka i parę innych drobiazgów, wielce sprawnie uwalili uzgodniony już projekt rezolucji, określającej Rosję mianem państwa sprzyjającego terroryzmowi. Już, już miało być głosowanie, kiedy wniesiono poprawkę Macierewicza, dopisując do przyjętego tekstu oskarżenie o „zamach smoleński”; przyjęcie tej poprawki oznaczałoby akceptację uznania wiadomej katastrofy za rezultat zbrodniczego działania – co, rzecz prosta, wymaga wyroku sądu. Który jedynie zażądał stanięcia przed swoim obliczem trzech rosyjskich kontrolerów lotu – a nawet oni są do ogłoszenia wyroku niewinni. Do spełnienia pragnień Macierewicza (a zapewne i Kaczyńskiego) droga daleka…

W efekcie rezolucja w ogóle nie przeszła. Rosja nie została potępiona; a chodziło przecież rzekomo o potępienie jej działań w Ukrainie…

Co naturalnie nie przeszkadza dzisiaj odwracać kota ogonem. Kaczyński wymlaskał się na ten temat na konwentyklu „partii” (jakoś mi się  to słowo w tym kontekście bez cudzysłowu nie chce napisać) Bielana, dumnie nazywającej się „Republikanami”. To był – jak już teraz zazwyczaj u niego – czysty bełkot. Oczywiście, o uwalenie rezolucji i „sprzyjanie Moskwie” oskarżył opozycję.

Odnotuję jeszcze z wczoraj wstrętne zachowanie „pani marszałek”, która coraz bardziej zaczyna mi się kojarzyć ze straszną pielęgniarką z „Lotu nad kukułczym gniazdem” i incydent z Suskim, brutalnie wyrywającym smartfon z dłoni Klaudii Jachyry. Która ośmieliła się zamachnąć na świętość filmując butną minę i głupawe obelżywe śmiechy Kaczyńskiego. Jak słusznie zauważył na FB R. Giertych na całym świecie takie zachowanie Suskiego oznaczałoby koniec jego istnienia w przestrzeni publicznej.

Ale przecież nie w tym koszmarnym grajdole, jakim coraz szybciej staje się Polska.

Jeszcze jedna historia, która wśród ludów cywilizowanych skończyłaby się inaczej niż  w Wolsce. Mianowicie Jacek Ozdoba z Solidarnej Polski powiedział publicznie, że polityka premiera w UE to „pasmo porażek”. Dokładniej brzmiało to jeszcze gorzej: „historyczna porażka pana premiera powinna być związana z konsekwencjami […]. Od momentu, kiedy premierem nie jest premier Beata Szydło, mamy pasmo porażek” No i blaszany głos rządu, czyli pan Piotr Mueller odniósł się do tych słów chichotliwie tak: „Poszedłem do Jacka w Sejmie i powiedziałem mu: witam człowieka, który ma samo pasmo sukcesów”…

Otóż wypowiedź Ozdoby powinna zakończyć natychmiast jego karierę w rządzie, o czym powinien poinformować Mueller. On zresztą też niezwłocznie powinien „podjąć inne wyzwanie”. Jak się ma teraz zachować premier, gdy któregoś z nich spotka? Opluty – udawać, że deszcz pada? A swojemu rzecznikowi pogratulować dowcipu?

Jeśli żadnych dalszych konsekwencji nie będzie, to pan premier zrobi z siebie bojaźliwego durnia. Na co zresztą stawiam, bo przecież wszelkie decyzje podejmuje Kaczyński, który najwyraźniej uwielbia widzieć wokół siebie ludzi upodlonych i zeszmaconych.

I tyle na dziś, bo mnie jasna cholera trzepie.

01.12.2022

Naprawdę nie chce mi się ot tym pisać, ale nie mam wyjścia. Po beznadziejnie rozgrywanym (podobno, nie oglądam) i w konsekwencji przegranym meczu reprezentacja piłkarska Polski ogłoszono … sukces. Polska „wyszła z grupy” bo stosunek czegoś do czegoś był korzystny. Niektórzy nawet uznali, że ta przegrana była „majstersztykiem taktycznym”, bo oczekująca na nas teraz Francja zgłupieje i nie będzie wiedziała, jak z nami grać. Czegoś podobnie idiotycznego nie czytałem od lat.

Najgorsze, że znów powstanie próżnia informacyjna na wiele godzin, którą wypełnią tkliwym bełkotem różni „eksperci” i wdzięcznym pijackim rykiem „kibice”. Gdzie te czasy, w których taka wiadomość byłaby podawana w dwóch zdaniach na końcu programu informacyjnego? Ale wtedy telewizja nie nadawała w „paśmie” tego meczu reklam, przynoszących jej dziesiątki milionów złotych, więc nie było po co pochylać się nad idiotyzmami i je nakręcać…

Ale za to poważny uczony skierowany na badania lekarskie do współpracującej z jego uczelnią placówki medycznej usłyszy tam całkiem poważnie od etatowej lekarki, żeby odrzucił stale używane leki na choroby przewlekłe i zaczął stosować kompociki witaminowe, które mu ma skomponować znana „terapeutka” bez dyplomu… Bo kimś trzeba obsadzić przecież dyżury w komercyjnej placówce, gdy zdolni fachowcy już za śmieszne pieniądze pracować nie planują…

Ale za to inny, znacznie mniej poważny – jednak dyplomowany i nagradzany – wysoce propaństwowy i bogobojny naukowiec zadziwi się, że do jego sprawy sądowej los przydzielił sędziego uważanego za opozycjonistę; choć przecież los jest sprawiedliwy wyłącznie wówczas, gdy działa na rzecz jedynie słusznej opcji politycznej…

W tym świecie planowane są jeszcze inne cuda. Pisałem już o tym, że z listy programów telewizyjnych, które mają być obowiązkowo przekazywane odbiorcom przez kablówki znikną wszystkie stacje komercyjne (co oczywiście głównie ma na celu ograniczenie dostępu głównie do TV i TVN24…). Mało tego: „słuszne” programy mają być umieszczane na początku listy, żeby telewidz miał jeszcze łatwiejszy dostęp. Co więcej, ustawodawca chce, by odbiorca mógł nabyć dowolnie wybrany przez siebie kanał zupełnie oddzielnie, nie w żadnym pakiecie – co naturalnie musi mocno niekorzystnie odbić przede wszystkim na jego kieszeni…

Na razie to są plany, ale mówi się o nich tak głośno, że pewno przed wyborami nam stosowny pasztecik wyszykują. Bądźcie gotowi.

Przy okazji: najmocniej PT. Czytelników przepraszam, ale to nie jest mój świat.

O Kaczyńskim nadal jak nie muszę, to nie piszę. To zły człowiek.

Print Friendly, PDF & Email
 

8 komentarzy

  1. Marek Kowalski 02.12.2022 Odpowiedz
    • BM 02.12.2022 Odpowiedz
  2. PIRS 02.12.2022 Odpowiedz
  3. slawek 02.12.2022 Odpowiedz
    • BM 03.12.2022 Odpowiedz
  4. PIRS 14.12.2022 Odpowiedz
  5. slawek 16.12.2022 Odpowiedz
  6. PIRS 24.12.2022 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo