
Od pewnego czasu publikuję na Facebooku swoje codzienne zapiski, cieszące się tam niejakim powodzeniem. Bezczelnie postanowiłem je Państwu udostępnić również i tutaj, mając nadzieję, że zdopinguje mnie to ostatecznie do systematycznej pracy. W ciągu całego długotrwałego życia próbowałem czegoś takiego wielokrotnie i zawsze mnie znudziło.
.
Może teraz. Czytajcie codziennie po południu.
31.12.2022
Koniec roku. Dodajmy, roku dość paskudnego, w którym niżej podpisany bez przyjemności ulał hektolitry żółci. Niech ten rok idzie do diabła.
Karę 12 lat więzienia wymierzył wczoraj Sąd Okręgowy w Katowicach zakonnikowi Sebastianowi B., oskarżonemu o przestępstwa seksualne na szkodę kilku ministrantów. Chyba po raz pierwszy w tego rodzaju procesie sąd postąpił wedle zasady „ile mam, tyle dam” i dał więcej, niż życzył sobie prokurator. Poza skazaniem na 12 lat więzienia sąd nakazał oskarżonemu wypłatę nawiązek dla pokrzywdzonych – od 35 tys. do 75 tys. zł.
Oczywiście po prawej stronie oburzenie.
Święte oburzenie tamże wywołał także Tomasz Terlikowski, który ośmielił się napisać, że Czarnek nie powinien po swoich wyczynach (ujawnił dane ofiary pedofila) pełnić funkcji kierowniczych w oświacie. Dopóki ten inteligentny katolicki dziennikarz „swoich” nie atakował, to na niezupełnie konwencjonalne jego rozważania teologiczne oczy i uszy przymykano. Jak od rozważań moralnych przeszedł na konkrety i przyłożył „swojemu” – natychmiast go usunęli ze wszystkich kościołkowych i w ogóle prawicowych mediów.
Witamy w gronie bezpartyjnych, panie redaktorze – jak dawno temu usłyszał Stefan Bratkowski, gdy po starciu z osławionym betonowym tumanem Albinem Siwakiem wywalono go z PZPR.
Przeglądam te ichnie mendia i w pewnym momencie zawyłem ze zgrozy. Wielki tytuł głosił: Kwaśniewski mówi kategoryczne nie dla adopcji dzieci przez aktywistów LGBT. To nie są „mili wujkowie”. Rzucam się czytać tę sensację i oddycham po chwili z ulgą: klasyczny numer, żeby nadgonić sobie klikalność. Ten idiotyzm pochodzi z ust Kwaśniewskiego, ale nie tego, tylko prezesa Ordo Iuris. Też Kwaśniewski…
Uf.
Jest taki – bardzo moim zdaniem potrzebny, choć wielu głupków złoszczący (a może nie „choć”, tylko „bo”?) – plebiscyt na bzdurę biologiczną roku, organizowany przez autora ciekawego i zabawnego bloga totylkoteoria.pl – Łukasza Sakowskiego. W tym roku kandydatami są m.in. Korwin Mikke (za idiotyczne rozszyfrowanie skrótu mRNA) i dziwny prawicowy publicysta Warzecha (za poparcie homeopatii jako wykorzystywanie znanych i dowiedzionych właściwości naturalnych substancji).
Ale moim zdaniem obaj panowie nie mają szans. Walka o tegoroczny tytuł rozegra się między panią Justyną Sochą, znaną działaczką antyszczepionkową, która kategorycznie stwierdziła, że „nie da się przeszczepić organu od martwego dawcy” a naszym ulubieńcem, Jarosławem Kaczyńskim, który – jak pamiętamy zasunął, że „mężczyzna, żeby popaść w alkoholizm, to musi pić nadmiernie przez 20 lat, a kobieta tylko 2”, które to stwierdzenie wyssał sobie zapewne z lewego kciuka.
Osobiście kibicuję w tym konkursie obydwojgu.
A Szanownemu Czytelnictwu winszuję dobrego 2023. Mam nadzieję, że pod jego koniec będziemy mieli okazję do pewnego zadowolenia. Czy muszę tłumaczyć, o co mi chodzi – poza tym, żebyśmy się spotkali wszyscy w zdrowiu?
30.12.2022
Bardzo zabawne informacje ujawniło radio RMF FM. Otóż ziobryści planują wybadać nastroje Polaków, jeśli idzie o ich partię. Postanowili zrobić sondaż. No i oto przykład jednego z pytań:
„Czy poparłbyś przyjęcie KPO przez Polskę, widząc, że będziemy musieli wprowadzić zmiany w obszarze energetyki kosztujące ok. 880 miliardów złotych, co spowoduje wzrost kosztów życia?”.
Jak widać, jest to tzw. pytanie z tezą i z bezczelnie sugerowaną pytanemu przesłanką rozumowania; jest takich w tej ankiecie masa. Ale nie o to chodzi; uczciwości się po tym towarzystwie przecież nikt nie spodziewa. Zabawa jest w czym innym: wyniki tak przeprowadzonej ankiety muszą być skrajnie niewiarygodne, partia Ziobry niczego się z nich nie dowie. Ale co wyda na nonsensy publicznych pieniędzy, to wyda.
Chodzi im więc tylko i wyłącznie o świadomie kłamliwą i jednostronną propagandę. Jeśli nie jest to klasyczny strzał we własną brudną stopę, to zmieniam nazwisko na Rzęposławski.
Rządzący w ogóle prawdę traktują bez nadmiernego szacunku. Pani minister Moskwa doniosła, że musieliśmy wracać do stawki 23 proc. VAT na prąd, obniżonej uprzednio w ramach „tarcz” antycovidowych do zera. Musieliśmy, bo nakazała nam to Komisja Europejska.
Tyle że Komisja Europejska nic takiego nie nakazała. Komisja przyjęła, że stawka VAT powinna być minimum 5%, tylko tyle. 23% to już sobie państwo wzięli i wyssali z brudnego palucha.
Bardzo niedelikatnie obchodzi się też z prawdą Czarnek. Otóż ostatnio w rozmowie z Radiem Zet przyznał, że w najbliższych kilku latach szykują się masowe zwolnienia nauczycieli; chodzi nawet o 100 000 osób, głównie nauczających w szkołach średnich. Bo – zdaniem Czarnka – nauczycieli już teraz jest za dużo, a wobec spodziewanego spadku liczby uczniów będzie wręcz znaczący nadmiar.
I znowu są to bujdy na resorach. Chyba że Czarnek zakłada jako ideał klasy 40-osobowe i uważa, że matematyki i biologii będą uczyli katecheci.
Ogólnie: nie rozumiem: jak można łgać tak bezczelnie i na chama, wiedząc, że średnio inteligentna kura może te kłamstwa bez trudu zweryfikować?
Chyba trzeba mieć nie po kolei pod czerepem. Albo mieć jakąś nieopisaną wręcz pogardę dla wyborców. Nie wykluczam zresztą zbiegu obu tych okoliczności.
29.12.2022
W gruncie rzeczy nadal trwa cisza polityczna. Może nie taka zupełna, ale to, co słyszymy – to najwyżej lekki szmerek. Chyba jednak opozycja jest troszkę zmęczona świętowaniem…
A może to zła taktyka? Odnoszę wrażenie, że opozycję i sprzyjające jej media interesują tylko „świeżynki”, nowości. Najwyraźniej nie ma obyczaju uczepienia się afery, skoczenia jej bohaterom do gardeł i konsekwentnego pilnowania, żeby się publicznie efektownie podusili.
A to błąd; takie postępowanie uczy jedynie, że w dzień po aferze – już jej nie ma. W efekcie wystarczy przeczekać.
No to troszkę nowości i tutaj. Pamiętają państwo Pospieszalskiego i jego raptownie zdjęte z anteny programy telewizyjne? Nawet prawiczki nie wytrzymały jego bzdurnego ataku na szczepienia. Wyleciał. Ale, jak mówią, złego diabli nie wezmą: znalazł się. Jak podaje portal Wirtualnemedia.pl, stanął na czele pewnego serwisu internetowego (nazwy i adresu nie podaję, bo nie mam zamiaru nadganiać im klikalności). Credo tego tworu jest takie: „Nasza misja to z jednej strony właśnie afirmacja wartości rodzinnych, a z drugiej strony pomoc w rozpoznawaniu i uświadamianiu zagrożeń, z którymi rodzina dziś się mierzy”; innymi słowy antyaborcyjne to do bólu i arcykatolickie.
I teraz smaczek. Wspomniany portal (prościutki w budowie, ubogi treściowo – na moje oko do zrobienia i utrzymania za darmo przez średnio zaawansowanego miłośnika popularnej platformy) finansuje… Fundusz Sprawiedliwości, co jego twórcy sami publicznie ujawniają. Przeznaczony podobno na pomoc ofiarom przestępstw.
Kto tu jest ofiarą i czyją, w jakim sensie możemy mówić o przestępstwie – zechcą sobie państwo wyinterpretować samodzielnie.
Tak zupełnie na marginesie: we wrześniu 2021 r. Najwyższa Izba Kontroli zaprezentowała wyniki kontroli przeprowadzonej we wspomnianym Funduszu Sprawiedliwości. Podano, że niegospodarnie wydano ponad 280 mln zł. Do prokuratury złożono pięć zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.
I co? Dziękuję, nie mam więcej pytań.
Jak ustaliło Radio ZET, Donald Tusk złożył pozew przeciw TVP do Sądu Okręgowego w Warszawie. Pozew dotyczy ochrony dóbr osobistych. „Z treści materiałów TVP wynika, że Donalda Tuska cechuje: brak wiarygodności, zmienność poglądów, hipokryzja, skłonność do kłamstwa, agresja, ponadto służalczość w stosunku do Niemców i uległość wobec Rosjan, antyfeminizm, pogarda dla ludu, cynizm. […] W analizowanych materiałach łamano regułę oddzielania informacji od komentarza, ponadto prezenterzy i reporterzy „Wiadomości” naruszyli wielokrotnie zasadę neutralności, która wyraża się poprzez brak emocjonalnego stosunku do czytanych przekazów” – czytamy w pozwie.
Jest to dość dokładny opis całości działalności prawicowych mendiów – zauważmy przy okazji. Czy jednak DT wygra?
Ale i te bez łatki prawicowości czasami jak walną, to się słabo robi. Oto Onet pyta: „Nowy Rok. Czy 1 stycznia trzeba iść do kościoła? Czy udział w mszy jest obowiązkowy? 1 stycznia, czyli Nowy Rok to nie tylko czas odpoczynku po sylwestrowej zabawie. Pierwszy dzień nowego roku to także okazja, aby wybrać się do kościoła. Wiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale nie wie, czy 1 stycznia obowiązkowo trzeba iść na mszę”.
Odpowiadam: chłopaki – nie, nie ma takiego obowiązku. W ogóle nie ma bowiem nijakiego obowiązku przynależności do żadnego Kościoła i przestrzegania jego przepisów i regułek. Żadnego. A sformułowania „trzeba” i „obowiązkowo”, proszę Onetu, są w tym tekście – bez zastrzeżenia do kogo się je kieruje – absolutnie nie na miejscu i dyskryminują nie tylko ateistów. Nie pachną.
Jak pisałem, krakowscy radni zdecydowali, że w Krakowie powstanie pierwsza polska Strefa Czystego Transportu. Czy jej zapisy wejdą w życie nie było pewne, bo na biurko wojewody małopolskiego trafiło kilka skarg, w tym od osławionej arcykatolickiej Ordo Iuris. No i zupa się wylała: wojewoda Łukasz Kmita zdecydował, że nie ma podstaw, by uchwałę uchylić. Tak sobie myślę, że może mieć chłop przechlapane. Ale nie u mnie.
Dziś jednak wiadomość, że Kaczyński pozostaje po operacji w szpitalu co najmniej do Nowego Roku, była w serwisie na czołówce. I słusznie, bo ciekawa, zastanawiająca i jednak ważna.
28.12.2022
Tak się zastanawiam: czy nam się stępiła wrażliwość, czy obserwujemy typową międzyświąteczną flautę? Chodzi o to, że liczba ekscesów rządzących, kwalifikowanych jako przestępstwo lub po prostu czysty idiotyzm wydaje się w tych dniach nie rosnąć. Mam nadzieję, że zachodzi ta druga ewentualność i obciążone tłustymi świątecznymi potrawami kałduny rządzących nieco ich spowolniły. Byłoby źle, gdybyśmy to my się przyzwyczaili…
Zatem dziś upuszczę żółci znów niewiele. Z dzisiejszych i wczorajszych wiadomości dwie mnie szczególnie poruszyły. Pierwsza to niebywale chamska odzywka niejakiego Wyszkowskiego, który powiedział o Idze Świątek coś takiego, za co powinien zostać co najmniej objęty ostrym bojkotem – a piszę to dbając cały czas o oględność, żeby nie powiedzieć więcej. Ma ów Wyszkowski sporo szczęścia, że czasy są, jakie są i pewne sposoby ochrony czci i honoru kobiet stały się karalne.
Druga sprawa to draka w Krakowie. Otóż w tym pięknym grodzie, słynącym m.in. z potwornie zanieczyszczonej atmosfery, rada miejska planuje utworzyć pierwszą w Polsce Strefę Czystego Transportu. Oznacza to oczywiście, że niemile będą widziane – bądź w ogóle zakazane – wyjątkowo smrodliwe pojazdy. Nic zatem zaskakującego, że nie wszystkim się to podoba – w szczególności posiadaczom rozmaitych dwudziestoletnich rzęchów. Zaskakujące jest co innego: to mianowicie, że owa uchwała została zaatakowana przede wszystkim… ideologicznie. I to najgłośniej przez katolików i Ordo Iuris. Ich działacze drą się otóż niemiłosiernie, że to „neomarksizm” i „ekologizm”.
Odnoszę wrażenie, że niektóre słowa – takie właśnie, jak przywołane powyżej – są dziś dla prawicy czymś w rodzaju zaklęć. Używający ich czarownicy – czy może lepiej szamani – w ogóle nie zastanawiają się nad ich znaczeniem czy adekwatnością do sytuacji. Ot, rzucają zaklęcia; takie „abrakadabra”. I nawet w ich moc, kretyni, chyba wierzą…
Pan faktycznie ponoć powiedział: czyń ziemię sobie poddaną. Ale nie przewidział, że podchwycą to głównie pospolite głupki.
Ostatnia informacja, z innej teczki. Tuż przed świętami Kaczyński – jak wiadomo – przeszedł operację wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego. Jest to druga operacja tego samego kolana; pierwsza była trzy lata temu. Tym razem jakoby zniósł zabieg ciężej i podobno odczuwa większy ból. A czeka go jeszcze podobna „przyjemność” z kolanem drugiej nogi, co ma nastąpić przed wyborami.
Pozbierawszy te informacje w różnych źródłach, piszę o tym dość szczegółowo, bo nasze media podchodzą do sprawy „z pewnym takim zażenowaniem”. Niby wiadomo, że stan zdrowia polityków z pierwszych stron gazet jest ważny, niby wiemy o różnych grypkach i przeziębieniach takich ludzi w krajach demokratycznych – ale tu redaktorzy jakby nabrali wody w usta. Zastanawiam się nad powodem: tacy są delikatni i dobrze wychowani, czy domyślają się możliwości jakichś represji? I dlaczego?
27.12.2022
Wczoraj nic nie upuszczałem; ani żółci, ani niczego innego: po prostu lokalna (ale duża) awaria UPC odcięła mnie od świata. Co miało i tę dobrą stronę, że skończyłem czytać ostatnią książkę prof. Obirka napisaną wespół z A. Nowakiem „Babilon”. O historii kryminalnej Kościoła z ostatnich 100-150 lat. Bardzo polecam. A swoją drogą – jesteśmy cholernie uzależnieni od tej elektroniki. Może jakiś dzień bez Internetu trzeba zarządzić?
A wydarzeniem wczoraj był serial TOK FM, poświęcony prof. Maksymowiczowi. Ten dziarski lekarz z charakterystyczną muchą najpierw był w PiS, potem pożeglował ku Hołowni – a po tym serialu może już tylko pożeglować w jakieś odludne miejsce. Nie wiem jakim jest rzeczony pan medykiem; z pewnością bardzo obrotnym i zapobiegliwie dbałym o własny interes materialny. W każdym razie z jego dziejów wynika dla PiS i osobiście Kaczyńskiego jedna nauka moralna: jak się do was zgłosi na członka jakikolwiek profesor, to wołajcie od razu psychiatrę i prokuratora; jest duże prawdopodobieństwo, że jeden z nich okaże się niezbędny.
Dziś GW odpaliła kolejną aferę. W rządowej fundacji, która obraca miliardami złotych, dyrektor i były radny PiS sam wysyła siebie na kosztowne delegacje. Organizuje imprezę za 100 mln zł poprzez spółkę, której sam jest prezesem. A różne frakcje obozu władzy zbierają na siebie haki. Chodzi o Fundację Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE). Od 2014 r. pełni funkcję Narodowej Agencji Programu Erasmus+, a od 29 lat zarządza również innymi europejskimi programami i projektami dotyczącymi młodzieżowych wymian międzynarodowych (Comenius, Leonardo da Vinci, eTwinning).
Ależ tam jest kasa! I dobre posady dla swoich.
Tymczasem zabrał głos Tusk. — Wszyscy pewnie myślicie, tak jak większość ludzi, że Arabowie robią najlepsze interesy na swoich polach naftowych. Nie, zrobili najlepszy interes na Polsce. Przez tych durniów z PiS-u. Oni sprzedali udziały w rafinerii w Gdańsku za niewiele ponad miliard złotych. Tyle mają zapłacić Arabowie. Którym się to zwróci w niecały rok — przekonuje Donald Tusk.
Obawiam się tylko, że chodzi o sumy w obu aferach tak gigantyczne, że dla przeciętnego człowieka po prostu abstrakcyjne. Afera z fuzją Orlen/Lotos ma już ładne parę dni – a jej wpływu na tzw. opinię publiczną specjalnie nie widać…
A w dodatku 63 proc. ankietowanych przez Ipsos nie chce powrotu szefa PO na stanowisko szefa rządu po wygranych przez opozycję wyborach, przeciwnego zdania jest 34 proc. badanych — wynika z opublikowanego we wtorek sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM. No i to jest problem.
Natomiast Mariusz Błaszczak został obwołany Człowiekiem Wolności Tygodnika „Sieci”. Jak z tego wynika wystarczy być wiernym i czekać. Tytułów ci u nas dostatek; jak zabraknie, to nowy wymyślimy bez trudu. Powiedzmy – Człowiek Sprawiedliwości dla Ziobry, Człowiek Telewizji dla Jakimowicza… A potem zmiana kolejności lub panowie proszą panie. Na lata starczy.
Wiadomości o złym człowieku nie było. Podobno dał se luz do końca stycznia.
26.12.2022
Dziś żółć się nie leje. W UPC w mojej okolicy totalna awaria internetu, telefonii i telewizji.
25.12.2022
„Rzeczpospolita” zrobiła pisuarom paskudny kawał. Mianowicie wskazała nazwiska czołowych polityków Zjednoczonej Prawicy i zaproponowała wybór spośród nich przyszłego prezydenta (przypomnijmy, że Duduś już na szczęście musi się rozglądać za inną posadą). Kandydaci byli tacy: Mariusz Błaszczak, Przemysław Czarnek, Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Beata Szydło, Elżbieta Witek i Zbigniew Ziobro – i faktycznie, to jest licząca się czołówka.
Pracownia SW Research zrobiła odpowiednie badanie i mleczko się rozlało.
Zwyciężył kandydat… Nikt Z Wymienionych. A spośród wymienionych najlepszy okazał się Morawiecki, który uzyskał 8 proc. wskazań. 4,3 proc. respondentów wybrało Beatę Szydło, a 3,6 proc. uważa, że o prezydenturę powinien ubiegać się Mariusz Błaszczak. Dalej są Elżbieta Witek (3,4 proc.) oraz Jarosław Kaczyński (3,3 proc.) listę zamykają Zbigniew Ziobro (2,9 proc.) oraz Przemysław Czarnek (1,8 proc.).
I prawidłowo – jak rzekł był na niezapomnianym Studium Wojskowym UW kpt. Ruciński, kiedy podchorąży Miś wywinął orła na przeszkodzie terenowej i zaliczywszy ryjem glebę powiedział coś o kobietach lekkich obyczajów. Kandydat Nikt wydaje się dobrym wyborem.
Skoro święta, to czas na transcendencję i rozważania nad moralnością – zgodnie z wymogami prof. Matczaka. Jeden ze świętych polskiej prawicy, abp Jędraszewski skrytykował siarczyście Dudę za jego uwalenie projektu „Czarnek 2.0”. „Nie wolno kierować się obawą przed niezadowoleniem czy też nawet protestami” – powiedział podczas uroczystej pasterki na Wawelu. No nie wolno. Przylać babie metalową pałą – sądząc po braku reakcji świętej osoby – można swobodnie. Ale wpuścić do szkoły jakichś pedałów, ateistów czy inny dżender – w żadnym wypadku: zatrują młode duszyczki swoim jadem i co wtedy? A jeszcze komuchy wstrętne nie chcą płacić tu i ówdzie katechetom za ich bezcenny wkład intelektualny i moralny w coś tam.
Nieźle te święta biegną.
A Kaczyński po remoncie podwozia ma pod koniec stycznia znów ruszyć w Polskę z pogawędkami o złych Niemcach i wstrętnych Jasiach, co chcą być Małgosiami. Wbrew wielu protestującym uważam, że to świetny pomysł. On jest przecież naprawdę zabawny. Złości wprawdzie, ale jego vis comica zaczyna dawać rezultaty: wspomnijmy informację o sondażu prezydenckim, od której zacząłem.
24.12.2022
Dziś żółci będzie mało. Nie z okazji jakichś tam wolnych dni, których i tak zgodnie z głośną opinią prof. Matczaka nie umiem przeżywać jako człowiek bez poczucia transcendencji (a mówiąc otwarcie: zdecydowany ateista i zagorzały antyklerykał). Będzie mało, bo dziś jest mój dzień. Prywatny.
Mianowicie, jak znajomi wiedzą, dobiegłem do kresu 86 roku życia. Kiedyś wydawała mi się ta liczba zupełnie nierealną; gdy ćwierć wieku temu zmarł mój największy przyjaciel, mając lat 75, pokiwałem głową i pomyślałem „no cóż, był bardzo stary”. Dziś 75-latek jest dla mnie młodzikiem. Wszystko jest bowiem względne, to też. A i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda?
Ale i od upływu czasu właśnie.
Nie tak dawno miałem po kolei dwóch swoich ulubionych potencjalnych kandydatów na prezydenta RP. Minęło kilka ledwie lat i oba moje pomysły wydają mi się dziś dość absurdalne. Jednym z nich był właśnie prof. Matczak, którego poglądy – gdy wchodził na scenę polityczną – wydały mi się sensowne i świeże. A tymczasem zasunął numer najpierw z laudacją 16-godzinnego harowania jako modelu życia, teraz z tym świętoszkowatym potraktowaniem ateistów jako ludzi niepełnowartościowych, wręcz z amputowanym ważnym elementem człowieczeństwa. Więc ja go skreślam.
Ten drugi też mi się przestał podobać, ale nie naraził mi się tak jak Matczak, więc nazwiska nie wymienię. Nie chcę go, bo okazał się lubiącym nadmiernie „wielkie słowa” drętwiakiem, choć na początku był fajny. No i mówca z niego w sumie średni, a to głowie państwa niezbędne…
Nie ma to nic do rzeczy, nikogo do niczego nie namawiam, ale na dziś moim kandydatem na Pierwszego Obywatela – jeśli to kogoś interesuje – jest po tych kilku latach łamania prawa przez wiadomą szajkę profesor A. Bodnar. Mając go w Pałacu raczej byłbym pewny, że mi żadnego numerasu prawnego nikt nie wytnie.
Pora na żółć sensu stricto. Pierwszy strzyk z okazji pięciogodzinnych dyskusji Morawieckiego z Ziobrą. Bez rezultatu. Troszkę to dziwne, gdy przełożony błaga o coś podwładnego, nie uważacie? No ale w ogóle ten rząd jest dosyć dziwny, jeśli w ogóle tę zbieraninę rządem można nazwać.
Drugi strzyk idzie dziś w naród. Nie cały, rzecz jasna, ale w znaczącą i głośną jego część. Otóż Iga Świątek dała na WOŚP bardzo fajny i bogaty fant do licytacji: swoją rakietę z wejściem do loży VIP na turnieju w Paryżu. I zaczęła się, głównie na Tweeterze, fala obrzydliwego, zawstydzającego i niegodnego hejtu. Włącznie z majaczeniem o „żydokomunie”…
Szkoda słów.
Powracając do początku: dziękuję niniejszym wszystkim, którzy byli łaskawi obdarzyć mnie z okazji urodzin dobrym słowem. Zaczyna bieg roczek 87, a liczba to piękna. Elegancko się rozkłada na dwa tylko czynniki pierwsze i złośliwie w żaden sposób nie da się przedstawić jako suma trzech kwadratów. Choć estetycznie bardziej mi odpowiada 88, czym chciałbym się państwu móc pochwalić w odpowiednim czasie. Taki minimalizm prywatny, rozumiecie.
I mam nadzieję, że o wielu postaciach dziś pierwszoplanowych będziemy wówczas mówili w czasie przeszłym. Co powiedziawszy, na wyimaginowanej choince wieszam gwiazdki. Osiem ich:
***** ***
23.12.2022
Czarnek znowu namieszał. Powołał na cztery lata dwunastu nowych członków rady Narodowego Centrum Nauki (NCN). NCN finansuje projekty badawcze oraz działania naukowe; wszelkie. No i wśród nowo powołanych siedem osób reprezentuje nauki humanistyczne i społeczne, cztery – nauki o życiu, a tylko jedna nauki ścisłe i techniczne. Zatem łącznie w całej radzie, liczącej 24 osoby, przedstawicieli nauk ścisłych i technicznych będzie pięcioro.
Jeszcze fajniejsze jest to, że zgodnie z ustawą o NCN specjalny zespół identyfikujący (w terminie 2 miesięcy przed upływem kadencji rady) sporządza i przekazuje ministrowi listę co najmniej dwudziestu czterech kandydatów na członków rady zgłoszonych przez jednostki naukowe posiadające kategorię co najmniej A oraz przez organizacje reprezentujące środowiska naukowe. No i tak się stało. Czarnek wybrał spośród wskazanych … jedną osobę.
Bo „minister nie ma obowiązku nominowania nowych członków rady według wskazania zespołu identyfikującego” jak bezczelnie i hucpiarsko wyjaśniła pani Justyna Sadlak z jego biura prasowego. Zabełkotała jeszcze coś bez sensu o jakiejś „interioryzacji”, cokolwiek to słowo znaczy – i tyle.
Niebawem może się zdarzyć tak, że dowolne słowo na „cz” będzie u mnie wywoływało stan przedzawałowy. A jak zobaczę tego faceta na ekranie we własnej osobie, to opluję telewizor.
Powtórzę: to jeden z największych szkodników z okresu haniebnych rządów pisuarów.
Z kroniki nowych obyczajów. — Była wielka awantura. Redaktor naczelna krzyczała, że w gazetach należących do Orlenu żadna państwowa firma nie może być krytykowana — mówią pracownicy krakowskiej redakcji „Dziennika Polskiego”. Dorota Kania, tzw. redaktor naczelna wydawnictwa Polska Press, zwolniła dyscyplinarnie jednego z dziennikarzy, który napisał, że prywatna firma In Post ma lepsze usługi od Poczty Polskiej.
Powstrzymam się od komentarza. Prawdę mówiąc, tylko dlatego, że nie znajduję dostatecznie obelżywych słów.
Z kronik praworządności z pisuaru. Już pisałem, że nasz rodzimy sąd zakazał kontynuowania prac na Odrze, jako stwarzających zagrożenie dla środowiska. Na to: wiceminister Gróbarczyk powiada: na pewno nie przerwiemy realizacji inwestycji, ponieważ mamy wszystkie ku temu stosowne dokumenty i pozwolenia. Dodajmy: któreśmy sami sobie wydali.
No i po cholerę nam sądy? Tylko śmieszne kiece noszą i coś tam brzęczą, nieprawdaż?
W tej sytuacji chyba zbędne jest w ogóle jakieś prawo, bo głównie przeszkadza w Dobrej Zmianie. Aż dziwne, że niektórzy mimo wszystko chcą jakieś nowe prawa uchwalać. Jak pani Godkowa na ten przykład, która wraz ze swoją fundacją Życie i Rodzina wypichciła projekt, który zakłada, że za samo przedstawianie informacji o możliwości aborcji, czy rozdawanie ulotek na ten temat można będzie trafić do więzienia na dwa lata. Zakazane bez żadnych wyjątków ma się stać też nakłanianie kobiety do przerwania ciąży.
Stosu ani dybów jeszcze tym razem ta pani sobie jeszcze nie winszuje. Ani nawet chłosty… Cóż: katoliczka.
Dziś opublikowano świąteczne życzenia od Kaczyńskiego. Że to nadała kurwizja – rozumiem, choć nie akceptuję i uważam za nadużycie. Na jakiej jednak zasadzie prywatna telewizja nadała ten nędzny teledysk w całości i bez komentarza – nie mam zielonego pojęcia. Czy zatem każdy chłystek może sobie teraz nagrać takie bełkotliwe coś i pogawędzić do ludu?
22.12.2022
Dobra wiadomość. Żółć w całości skierowana do „bohatera” imiennie wymienionego. Jak przypominają Wirtualnemedia.pl, 12 lutego br. podczas programu „Jedziemy” na antenie TVP Info niejaki Jarosław J. – uchodzący w niektórych wioskach za dziennikarza, w paru innych – za aktora, powiedział: „Komitet Obrony Demokracji płaci 150 zł uczestnikom organizowanych przez siebie protestów za udział w demonstracjach”. Stwierdził, że wie to na pewno od swojego kolegi. Mówił także, iż pieniądze są wypłacane „za protestowanie w pierwszej linii, tarzanie się po ziemi, walenie nogami w metalowe blachy”. Członków KOD nazwał „obrzydliwą hołotą”. Musi teraz oddać koszty procesu, zapłacić 10 tys. grzywny plus pięć tys. zł nawiązki na PCK.
Ma sporo szczęścia, że polskie sądy kary finansowe wymierzają oględnie.
Śmieszna wiadomość. Sędzia Maciej Ferek, wciąż zawieszony w obowiązkach przez nielegalną i zlikwidowaną już Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, ma kolejne postępowanie dyscyplinarne. Zarzuca mu się mianowicie „pognębienie” innej sędzi z jego sądu poprzez… jedzenie i pozostawianie na biurku we wspólnym gabinecie nieświeżych śledzi, kiszonych ogórków czy kiszonej kapusty. Co ciekawe, przez cały czas pognębiona pani sędzia najpierw przez miesiąc była na urlopie wypoczynkowym, a potem pracowała w gabinecie w swoim macierzystym sądzie rejonowym.
Mamy tu do czynienia z pierwszym w historii zdalnym użyciem wonnych wiktuałów jako broni zaczepnej.
Czy ta szajka jest uodporniona na własną śmieszność? Wychodzi na to, że tak – i to wszyscy, bo ani jeden nie miauknął, że to idiotyzm…
Szokująca (niektórych) wiadomość. Jeszcze ze sfer sądowych. Portal braci Kremlowskich nazywa pewne orzeczenie sądowe „szokującą decyzją”, opatrując to określenie wykrzyknikiem. Chodzi mianowicie o to, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (polski sąd, zdrajcy, kasta!) uwzględnił skargi ekologów i ministerstwa środowiska Brandenburgii, nakazując stronie polskiej wstrzymanie prac na Odrze, które mogłyby nieodwracalnie źle wpłynąć na środowisko. A przecież Niemiec to wróg, ekologizm zaś jest antykatolicki!
Na zakończenie podniosła wiadomość z życia sfer politycznych. W Warszawie odsłonięto pomnik Jana Olszewskiego. „Pierwszym premierem z wolnych wyborów” nazwał tego jegomościa Macierewicz.
Mnie się to określenie kojarzy głównie z kurczakami z wolnego wybiegu, ale ja jestem znany degenerat.
A Olszewski… cóż, w czasach „Po prostu”, „reformistycznego” pisma studentów i młodej inteligencji z okresu przełomu Październikowego był niezłym postępowym publicystą. Potem znanym adwokatem. Wreszcie został katastrofalnym premierem…
Kaczyński ponoć w szpitalu. Mają mu podwozie remontować.
Komentarza z uwagi na staranne wychowanie odebrane przez autora niniejszego w domu rodzinnym – nie będzie. Powiedzmy, że z zainteresowaniem czekam na wyniki kuracji.
21.12.2022
Posłowie Koalicji Obywatelskiej Michał Szczerba i Dariusz Joński przedstawili w środę wyniki swojej kontroli poselskiej, jaką przeprowadzili m.in. w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim. — Obecny premier Mateusz Morawiecki zakupił wiele lat temu działkę, która wcześniej została wyłudzona bezprawnie od Skarbu Państwa przez parafię we Wrocławiu.
Dwie informacje podane przez prawicowe media:
1. Ma nie być kar za służbę obywateli Polski w ukraińskiej armii bez zgody MON. Do Sejmu wpłynął projekt odpowiedniej ustawy.
2. Wiece chanukowe zapłonęły w Pałacu Prezydenckim i Sejmie. „To święto zwycięstwa Izraela nad okupantami”.
Co je łączy? Melodia i słowa piosnki, jaką pod obydwiema wykonali tzw. komentatorzy. Nie chcecie tego czytać. I słusznie.
Kaczyński zapłakał. „Będę zmuszony sprzedać dom, nawet nie wiem, czy to wystarczy, bo jestem właścicielem jednej trzeciej domu, w którym mieszkam” – powiedział. Chodzi o to, że musi zapłacić ponad 700 tys. zł na pokrycie kosztów opublikowania przeprosin Radosława Sikorskiego w serwisie Onet. Przegrany przez Kaczyńskiego proces dotyczył wypowiedzi o „zdradzie dyplomatycznej”.
Ale… „Uważam, że kary za zniesławienie powinny być dotkliwe ale nie rujnujące. Jeśli Kaczyński wpłaci 50,000 złotych na siły zbrojne Ukrainy to odstąpię od domagania się przeprosin” – zaproponował Sikorski.
No i to dopiero rozwścieczyło prawicę. Co oznacza, że RS uderzył wyjątkowo celnie.
