03.12.2022

Możliwa jest zmiana rozkładu sił w dość krótkim czasie, choć to wygląda na political fiction. Pewne jest, że minister Szynkowski vel Sęk dowiadywał się w Brukseli jaką cenę ma PiS zapłacić za bardzo mu potrzebne przed wyborami miliardy euro. Na pewno nie wystarczy przywrócony do pracy sędzia Tuleya i nawet wszyscy sędziowie znajdujący się w tej samej sytuacji. Pozostaje problem neosędziów i ich wyroków. Pozostaje upolityczniona KRS, która nie spełnia warunków wymaganych od tej instytucji.
Można przypuszczać, że UE da pieniądze nie za obietnice, ale za ich wykonanie. Kaczyński, nawet gdyby tylko rozpoczął jakiekolwiek działania w tym kierunku, musiałby odprawić Ziobrę z jego Solidarną Polską i wraz z większością sejmową. Wie, że pieniędzy z Unii nie dostanie, ale może zacząć montować nową większość. Czy można być pewnym, że jeśli niektórzy politycy opozycji rozważają do kogo się przyłączą po wyborach, to nie dokonają swego wyboru o parę miesięcy wcześniej?
PSL i Polska 2050 mogą przypuszczać, że bardziej się im kalkuluje wejście do powyborczej koalicji z osłabioną prawicą i kończącym karierę Kaczyńskim niż z silnym Tuskiem.
Lewica, która nie ma tych szans, ma aż trzech ambitnych liderów: Czarzastego, Biedronia i Zandberga – i lawiruje na granicy pięciu procent głosów, bo zraża do siebie wielką liczbę potencjalnych wyborców. To prawda, że 70% społeczeństwa opowiada się dozwoleniem aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży. Ale pozostaje 30%. Czy to w jakimś stopniu nie pokrywa się z 10 milionami tych, którzy na niedzielne msze jeszcze chodzą? A aborcji na życzenie i tak nie będzie, jeśli u władzy zostanie PiS, co przy podziale opozycji jest więcej niż możliwe.
Każdy realizuje swe własne cele, niekiedy osobliwe. Celem bywa zdetonowanie na sobie pasu szachida, znajdując się w tłumie. Nagrodą jest wówczas raj bohaterów, z przydziałem po 38 hurys, odzyskujących dziewictwo po każdorazowym użyciu.
Celem Tuska jest wygranie wyborów i zostanie premierem. W sondażach 41% uznaje go za lidera opozycji. A Hołownię i Kosiniaka Kamysza za liderów uważa po kilka procent, lecz mniej niż pięć. Oczywiście, że szanse Tuska są znacznie większe nie na odrębnej liście lecz w koalicji wszystkich demokratycznych partii.
A tak się składa, że są to jednocześnie szanse Polski.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.
Ostatnio Ernest napisał…

Dla każdej formacji politycznej planującej jakikolwiek sojusz z pisowcami Kaczyńskiego po następnych wyborach taka koalicja oznaczałaby śmierć polityczną. Wystarczy wspomnieć Samoobrone i LPR – to JK doprowadził do ich anihilacji. Ponadto takie koalicje oznaczają zupełna katastrofe gospodarczą i społeczna Polski. Wydaje się, że Kosiniak-Kamysz i Hołownia samobójcami nie są. NIechęć do tworzenia jednej listy opozycyjnej w przypadku tych dwóch szefów mniejszych partii demokratycznych jest właśnie podyktowana obawą o samobójstwo polityczne. Elektorat może zaskoczyć tych liderów i w większym stopniu przesunąć sie w strone PO a obydwie te partie moga nie wejśc do parlamentu.
„którzy na niedzielne msze jeszcze chodzą”
Czy z akceptacją poglądu, że Kościoł ma prawo (na mocy uzusu, a wbrew prawu) partyjnie agitować wyborców nie poszliśmy zbyt daleko?